Laporta: Dziś Villa kosztowałby 20 milionów więcej
To ostatni dzień Laporty jako prezydenta FC Barcelony. Razem ze Sportem wspomina najlepsze momenty swojej prezydentury i wyjaśnia sprawy, które mogą być dla wielu kontrowersyjne.
Wczoraj poradziłeś Rosellowi nie zmieniać struktury sportowej klubu...
Ja zostawiłbym Touré, sprowadził Cesca i innego napastnika, bo wydaje się, że Henry opuszcza klub. Tyle wystarczy. Zostawiamy ekipę, która ma jeszcze wiele przed sobą. Jeśli pierwsza drużyna dobrze funkcjonuje, to w ten sposób pomaga funkcjonować pozostałym. To klub, który ma ogromny potencjał, aby wygrywać. Teraz wszyscy przyznają nam rację, że lepiej było dokonać tego transferu przed Mundialem.
Mówisz o Villi...
Ile teraz kosztowałby Villa? Co najmniej 20 milionów więcej...
Z czego jesteś najbardziej dumny?
Najłatwiej powiedzieć, że ze wszystkim tytułów, które osiągnęliśmy.
I z czego jeszcze?
Z La Masía. Decyzja, którą podjęliśmy o tym, że pierwsza drużyna będzie się składać z zawodników wychowanych w szkółce, była jedną z najlepszych.
Wcześniej tak nie było?
Nie. Wydawało się, że bycie ze szkółki znaczy tylko zarabiać mniej niż pozostali. Dziś ci z La Masía są najlepsi: Messi, Xavi, Iniesta, Puyol, Piqué, Víctor Valdés...
To pomaga być Barcelonie wyjątkowym klubem?
Widać, że zmieniliśmy mentalność barcelonismo w wielu aspektach. Wygrywanie stało się czymś naturalnym. Wiele nas kosztowało stworzenie modelu opartego na zawodnikach z La Masía. Nie byłoby niczym dobrym powrócić do tego co zastaliśmy przed 2003 rokiem.
Jakie znaczenie ma dla Ciebie osoba Pepa Guardioli?
Myślę, że pewnego dnia mógłby być znakomitym prezydentem FC Barcelony. Stworzył piękną historię. Są to dwa wyjątkowe lata, gdzie jako trener pokazał swoje niesamowite zdolności. Przeżywa każde zwycięstwo, każdą porażkę. Nigdy nie poznałem nikogo w świecie futbolu, kto byłby bliżej perfekcji niż Guardiola.
Txiki nie zostaje...
Zawsze będę powtarzał, że wyznaczenie Txikiego na sekretarza technicznego było najlepszą decyzją mojej prezydentury. Wydaje mi się nieodpowiednie krytykowanie go za transfery Keirrisona czy Henrique... Te krytyki to kwestia zazdrości. Jest przykładem uczciwości i pracowitości.
Wiesz, że oskarżano Cię o nadużycia swojej pozycji...
To dla mnie obraza, nie zasługuję na te słowa. Przez te siedem lat pokazałem, że można być prezydentem klubu i być uczciwym. Daliśmy przykład innym. Wiele razy łączono moje nazwisko z korupcją czy innymi nadużyciami, ale nigdy niczego nie udowodniono, ponieważ naszą główną maksymą jest działanie z uczciwością, tak aby nigdy nie było najmniejszych wątpliwości co do naszych intencji.
Wspominasz Franka Rijkaarda?
Często. To on rozpoczął nasz obecny model. Rozstanie się z nim było dla mnie bardzo trudne. Choć on wiedział, że musi opuścić to stanowisko. Chciałbym, żeby ta sprawa miała inne zakończenie.
Ronaldinho...
Wiele nam pomógł, aby zmienić mentalność drużyny. To klucz naszego rozwoju. W 2006 roku zasługiwał na to by dalej być u nas, ponadto miał kontrakt. Zapewnił nas, podobnie jak Deco, że znowu będzie lepszy, ale wszyscy widzieliśmy, że tak nie było.
Eto'o zasłużył na taki koniec jaki miał?
Samuel to najbardziej profesjonalny piłkarz jakiego widziałem. Mieliśmy szczególną więź. Wiele wniósł do drużyny. Sam bardzo się zaangażowałem w jego transfer, który był bardzo trudny ze względu na opór jaki spotkałem w klubie. Sandro mówił, że Florentino nas zabije jeśli zatrudnimy Eto'o. Rijkaard chciał już zrezygnować, ale przekonaliśmy go, żeby dał szansę Samuelowi, podobnie było z Pepem. Ostatecznie zrobiliśmy to, czego życzyli sobie trenerzy.
Pomyliliście się z Ibrą?
Zlatan przypomina mi Koemana. To trudny rok dla niego, musiał zaadaptować się w drużynie. Wcześniej mówiłem, że w tym modelu Barçy to zawodnicy z La Masía wyznaczają styl i ci, którzy przychodzą muszą się zaadaptować.
Na jakim miejscu stawiasz Messiego?
To nasz mesjasz, pokazał jak wielką wartość ma nasza szkółka. Razem z Cruyffem i Maradoną, Leo jest wśród najlepszych. I jest w Barcelonie od 13 roku życia.
Był jakiś transfer niemożliwy do wykonania podczas tych siedmiu lat?
Nie. Dokonaliśmy wszystkich transferów jakich życzyli sobie nasi trenerzy. Ronaldinho, Eto'o, Deco, Ibra, teraz Villa...
Emocjonujący moment?
Całe siedem lat było emocjonujące. Pierwsza liga, druga, pierwsza Liga Mistrzów, druga, Klubowe Mistrzostwa Świata, Puchar Króla, wszystkie zdobyte tytuły, nie tylko w piłce nożnej, ale także innych dyscyplinach. Powiedziałbym, że najbardziej emocjonująca była liga, kiedy pokonaliśmy Real Madryt 6:2. Mogę stwierdzić, że wszystko wychodziło nam tak dobrze, że wielu nam zazdrościło. Był to wielki honor i przyjemność.
[źródło: Sport]
Wczoraj poradziłeś Rosellowi nie zmieniać struktury sportowej klubu...
Ja zostawiłbym Touré, sprowadził Cesca i innego napastnika, bo wydaje się, że Henry opuszcza klub. Tyle wystarczy. Zostawiamy ekipę, która ma jeszcze wiele przed sobą. Jeśli pierwsza drużyna dobrze funkcjonuje, to w ten sposób pomaga funkcjonować pozostałym. To klub, który ma ogromny potencjał, aby wygrywać. Teraz wszyscy przyznają nam rację, że lepiej było dokonać tego transferu przed Mundialem.
Mówisz o Villi...
Ile teraz kosztowałby Villa? Co najmniej 20 milionów więcej...
Z czego jesteś najbardziej dumny?
Najłatwiej powiedzieć, że ze wszystkim tytułów, które osiągnęliśmy.
I z czego jeszcze?
Z La Masía. Decyzja, którą podjęliśmy o tym, że pierwsza drużyna będzie się składać z zawodników wychowanych w szkółce, była jedną z najlepszych.
Wcześniej tak nie było?
Nie. Wydawało się, że bycie ze szkółki znaczy tylko zarabiać mniej niż pozostali. Dziś ci z La Masía są najlepsi: Messi, Xavi, Iniesta, Puyol, Piqué, Víctor Valdés...
To pomaga być Barcelonie wyjątkowym klubem?
Widać, że zmieniliśmy mentalność barcelonismo w wielu aspektach. Wygrywanie stało się czymś naturalnym. Wiele nas kosztowało stworzenie modelu opartego na zawodnikach z La Masía. Nie byłoby niczym dobrym powrócić do tego co zastaliśmy przed 2003 rokiem.
Jakie znaczenie ma dla Ciebie osoba Pepa Guardioli?
Myślę, że pewnego dnia mógłby być znakomitym prezydentem FC Barcelony. Stworzył piękną historię. Są to dwa wyjątkowe lata, gdzie jako trener pokazał swoje niesamowite zdolności. Przeżywa każde zwycięstwo, każdą porażkę. Nigdy nie poznałem nikogo w świecie futbolu, kto byłby bliżej perfekcji niż Guardiola.
Txiki nie zostaje...
Zawsze będę powtarzał, że wyznaczenie Txikiego na sekretarza technicznego było najlepszą decyzją mojej prezydentury. Wydaje mi się nieodpowiednie krytykowanie go za transfery Keirrisona czy Henrique... Te krytyki to kwestia zazdrości. Jest przykładem uczciwości i pracowitości.
Wiesz, że oskarżano Cię o nadużycia swojej pozycji...
To dla mnie obraza, nie zasługuję na te słowa. Przez te siedem lat pokazałem, że można być prezydentem klubu i być uczciwym. Daliśmy przykład innym. Wiele razy łączono moje nazwisko z korupcją czy innymi nadużyciami, ale nigdy niczego nie udowodniono, ponieważ naszą główną maksymą jest działanie z uczciwością, tak aby nigdy nie było najmniejszych wątpliwości co do naszych intencji.
Wspominasz Franka Rijkaarda?
Często. To on rozpoczął nasz obecny model. Rozstanie się z nim było dla mnie bardzo trudne. Choć on wiedział, że musi opuścić to stanowisko. Chciałbym, żeby ta sprawa miała inne zakończenie.
Ronaldinho...
Wiele nam pomógł, aby zmienić mentalność drużyny. To klucz naszego rozwoju. W 2006 roku zasługiwał na to by dalej być u nas, ponadto miał kontrakt. Zapewnił nas, podobnie jak Deco, że znowu będzie lepszy, ale wszyscy widzieliśmy, że tak nie było.
Eto'o zasłużył na taki koniec jaki miał?
Samuel to najbardziej profesjonalny piłkarz jakiego widziałem. Mieliśmy szczególną więź. Wiele wniósł do drużyny. Sam bardzo się zaangażowałem w jego transfer, który był bardzo trudny ze względu na opór jaki spotkałem w klubie. Sandro mówił, że Florentino nas zabije jeśli zatrudnimy Eto'o. Rijkaard chciał już zrezygnować, ale przekonaliśmy go, żeby dał szansę Samuelowi, podobnie było z Pepem. Ostatecznie zrobiliśmy to, czego życzyli sobie trenerzy.
Pomyliliście się z Ibrą?
Zlatan przypomina mi Koemana. To trudny rok dla niego, musiał zaadaptować się w drużynie. Wcześniej mówiłem, że w tym modelu Barçy to zawodnicy z La Masía wyznaczają styl i ci, którzy przychodzą muszą się zaadaptować.
Na jakim miejscu stawiasz Messiego?
To nasz mesjasz, pokazał jak wielką wartość ma nasza szkółka. Razem z Cruyffem i Maradoną, Leo jest wśród najlepszych. I jest w Barcelonie od 13 roku życia.
Był jakiś transfer niemożliwy do wykonania podczas tych siedmiu lat?
Nie. Dokonaliśmy wszystkich transferów jakich życzyli sobie nasi trenerzy. Ronaldinho, Eto'o, Deco, Ibra, teraz Villa...
Emocjonujący moment?
Całe siedem lat było emocjonujące. Pierwsza liga, druga, pierwsza Liga Mistrzów, druga, Klubowe Mistrzostwa Świata, Puchar Króla, wszystkie zdobyte tytuły, nie tylko w piłce nożnej, ale także innych dyscyplinach. Powiedziałbym, że najbardziej emocjonująca była liga, kiedy pokonaliśmy Real Madryt 6:2. Mogę stwierdzić, że wszystko wychodziło nam tak dobrze, że wielu nam zazdrościło. Był to wielki honor i przyjemność.
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (20)