Potrzebuję czasu, by się dostosować - wywiad z Javierem Mascherano

challenger

12 października 2010, 19:07

15 komentarzy
Niedawno barceloński tygodnik piłkarski Don Balón opublikował wywiad z kapitanem reprezentacji Argentyny i nowym nabytkiem Barçy, Javierem Mascherano. To dobra okazja, by poznać piłkarza z trochę innej strony.


DB: Jak to jest - oglądać FC Barcelonę z ławki rezerwowych?
JM: Cieszę się tym, co na boisku robią moi koledzy z drużyny. Mam dobry widok. To wystarczający powód, by nie przejmować się, że sam nie gram... Odbieram to też jako część szkolenia, doświadczenie na przyszłość. Patrzę, przyglądam się, analizuję. Mam punkt odniesienia, jakim jest Sergio, który znakomicie rozumie system i przenosi go do gry. Na nim koncentruję swoją uwagę.

Najczęściej wchodziłeś do tej pory na ostatnie minuty. Jesteś do tego przyzwyczajony?
Mister robi tak, bym krok po kroku nabierał pewności w grze systemem Barçy. Chwila, gdy rozstrzygnięty jest już wynik sprawia, że odbywa się to bez szkody dla zespołu. Przyzwyczajam się stopniowo i nie ma powodu, by cokolwiek przyspieszać.

Tak trudno przyzwyczaić Ci się do sposobu gry Barcelony?
To nie jest tak, że drużyna Guardioli mówi na boisku niezrozumiałym dla mnie językiem. Grałem w wielu zespołach, różne rozwiązania taktyczne są mi znane. Chodzi bardziej o to, że w Liverpoolu od dłuższego czasu byłem przyzwyczajony do czegoś zupełnie innego.

Jaką nową wartość możesz wnieść do swojego nowego zespołu?
Nie przyszedłem, by nikogo zastąpić ani nikomu zabierać jego miejsce. Guardiola doskonale znał mój styl gry. Oczywiście, z czasem zaadaptuję się do boiskowej tożsamości Barçy, ale bez straty dla moich dotychczasowych walorów. Odbiór piłki to jeden z nich. Postaram się poza tym dawać odpowiednią równowagę w pomocy, a to szczególnie ważne w zespole, gdzie tylu ludzi skupionych jest na ataku.

Nie zajęło Ci dużo czasu, by na własnej skórze przekonać się, jak szybko w Hiszpanii można dostać kartkę.
Dokładnie, trzeba tu uważać! Widzisz, to odróżnia Hiszpanię od stylu gry, do którego byłem ostatnio przyzwyczajony... Oglądam mecze i wiedziałem od dawna, że w La Liga jest mniej gry kontaktowej. Spodziewałem się, że będę musiał się do tego dopasować. Do ligi, w której gra się mniej fizycznie niż w Premiership. To ja muszę się dostosować do ligi, ona nie dostosuje się do mnie. Na pewno nie jest to kwestia sędziów, lecz tutejszej kultury i stylu gry w piłkę nożną. Z każdym kolejnym meczem będzie mi łatwiej poruszać się w takim środowisku. Przecież kartka co 20 minut to przesada...

Niezależnie od tego, gdzie grałeś, zawsze byłeś piłkarzem bezkompromisowym.
Niektórym może się wydać szaleństwem, że odszedłem z Liverpoolu, gdzie grałem tyle czasu i miałem pewną pozycję w drużynie, do klubu, gdzie zaczynam wszystko od zera i mogę nie występować za często. Jak już kiedyś mówiłem - w życiu są wyzwania i decyzje. Nigdy nie będę żałował przejścia do Barçy.

Pomówmy chwilę o Messim. Mówi się, że od momentu Twojego transferu jesteście nierozłączni. Co masz z nim wspólnego, oprócz tego, że obaj jesteście nieśmiali i introwertyczni?
Hmmm... obaj nie lubimy prasy.

Wspólne zainteresowania?
Prawda jest taka, że mamy o wiele, wiele, wiele więcej wspólnego z każdym dniem, który możemy spędzić razem jako zawodnicy tego samego klubu. Szkoda tylko, że on trzyma kciuki za Newell's, a ja kibicuję Rosario Central...

Niezależnie od całego medialnego i społecznego szumu jaki generuje sobą Messi - i jest to szum o milion razy większy niż ten, który generuję ja - to ten chłopak absolutnie zasługuje na wszystko, co osiągnął, twardo stoi na ziemi, stara się żyć prostym życiem i być szczęśliwym na swój własny sposób. W jego towarzystwie dobrze spędza się czas.

Guardiola powiedział kiedyś, że Messi jest tak wyjątkowy w tym, co robi, że jako piłkarz - nie ma już ceny.
Można by powiedzieć, że gdy Messi nie strzela średnio 1 bramki na mecz, to musi oznaczać, że jest w słabej formie. On nas wszystkich rozpuścił...

To niesamowite - i to tym bardziej, gdy pomyślisz o jego wieku, możliwościach, wszystkim, co dopiero przed nim. Nie mam wątpliwości, że to najbardziej zjawiskowy piłkarz w historii Barcelony i z pewnością w te wszystkie lata, jakie mu jeszcze zostały - pobije wszystkie klubowe rekordy.

A jaka jest ulubiona "5" Javiera Mascherano?
Miałem różnych idoli na różnych etapach mojej kariery. W River Plate byłem zapatrzony w Estradę, był ideałem na swojej pozycji przez 15 lat. W reprezentacji zawsze podobała mi się gra Diego Simeone i Matíasa Almeydy.

Czy przezwisko El Jefecito precyzyjnie oddaje to, co reprezentujesz swoją grą na boisku?
Wielu ludzi myśli, że jestem człowiekiem o niesamowicie silnej osobowości, tymczasem ja zawsze mówię o sobie jedno: spokojny. Poza tym, strasznie nie lubię słowa "lider". Oczywiście, różne okoliczności sprawiały, że niejednokrotnie musiałem pełnić na boisku odpowiedzialne role... Niemniej, zawsze staram się robić rzeczy tak, by swoją postawą dawać przykład innym. Nigdy nie mówię innym, co mają robić, jeśli sam nie wypełniam odpowiednio moich obowiązków.


[źródło: Don Balón]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (15)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze