Najpiękniejsze chwile według Víctora Valdésa
Jeden z najlepszych bramkarzy na świecie, Víctor Valdés, opowiedział niedawno magazynowi Revista Barça o przebiegu swojej kariery i o czterech najważniejszych momentach, które utkwiły w jego pamięci.
Od oficjalnego debiutu Valdésa w pierwszej drużynie Barcelony minęło już osiem lat. Od tej pory Katalończyk na trwałe zapewnił sobie miejsce w bramce i póki co, jego pozycja jest niezachwiana. Jak wiadomo, Víctor przyczynił się do wielu sukcesów Dumy Katalonii i na zajmuje słuszne miejsce w historii klubu. Na prośbę Revista Barça, Valdés wybrał cztery momenty, które są dla niego szczególne.
"Gdyby nie Frank Rijkaard, nie byłbym dzisiaj bramkarzem Barcelony"
"Po końcowym gwizdku sędziego od razu wiedziałem, co zrobić - podbiegłem do linii bocznej i serdecznie uścisnąłem Franka. Wtedy powiedziałem mu, że to on mnie wybrał i to była dobra decyzja. Przecież zwyciężyliśmy Ligę Mistrzów! Będę wdzięczny Rijkaardowi do końca życia. W tamtym sezonie popełniłem kilka błędów, za które usłyszałem wiele słów krytyki. Frank mimo to we mnie wierzył, nawet w momentach, kiedy równie dobrze mógł ze mnie zrezygnować. Dzięki temu i ja uwierzyłem w siebie i dlatego mecz w Paryżu był tak wspaniały. Zawdzięczam mu bardzo wiele, poza tym uważam, że Rijkaard to wspaniały człowiek, od którego wiele się nauczyłem. Jestem pod wrażeniem jego osobowości". (Valdés opowiada o pamiętnym finale Ligi Mistrzów w 2006 roku).
"Z Guardiolą Barça zawsze będzie wygrywała"
"Pep jest niczym nauczyciel - to tak, jak byśmy cały czas chodzili do szkoły, bo codziennie uczymy się czegoś nowego. Pep potrafi w każdej sytuacji znaleźć rozwiązanie, nawet dokonując małych zmian, może sprawić, że nasza gra staja się o wiele lepsza. Nigdy wcześniej nie widziałem czegoś takiego. Dzięki niemu uwielbiam grać, wychodzić na boisko. Według jego filozofii, bramkarz jest kluczowy dla drużyny, pełni jedną z ważniejszych funkcji na boisku. Jest najlepszym trenerem na świecie i bardzo go szanuję, na dodatek jest to już symbol Dumy Katalonii. Jako wielki fan Barcelony, chciałbym, aby został w klubie jak najdłużej, ponieważ z Guardiolą będziemy wygrywać już zawsze".
"Andrés jest dla mnie jak brat. To dla mnie wielkie szczęście"
"Przez cały mecz czułem się dziwnie. Chelsea miała wiele podbramkowych sytuacji w drugiej połowie, ale ich nie wykorzystała. Byłem pewien, że nam również przydarzy się świetna okazja... i tak się stało! Do tego - w samej końcówce meczu. Oszalałem ze szczęścia, tym bardziej, że Iniesta to mój najlepszy kumpel - jest dla mnie, jak brat. Znamy się od wczesnego dzieciństwa, razem dorastaliśmy i obraliśmy tę samą zawodową ścieżkę. Zawsze sobie pomagamy, dlatego możecie sobie wyobrazić, jak się poczułem, gdy Andrés strzelił gola na Stamford Bridge w meczu z Chelsea. To tak, jakbym sam strzelił gola. Nie chcę go przesadnie wychwalać, ale naprawdę uważam go za najlepszego piłkarza na świecie, który zasługuje na najwyższe laury". (O półfinale Ligi Mistrzów z Chelsea w 2009 roku)
"Nie chciałem być bramkarzem - cierpiałem z tego powodu aż do swojej 18stki"
"Nie chciałem być bramkarzem. Źle się czułem pomiędzy słupkami i nie pytajcie mnie dlaczego. Naprawdę cierpiałem z tego powodu. Kiedy miałem niespełna 18 lat, powiedziałem sobie, że nie chcę już więcej tego robić. Dla mnie było jasne, ze nigdy nie zostanę zawodowym bramkarzem. Mimo to, ludzie wokół mnie ciągle powtarzali, że mam szansę zajść bardzo wysoko. Wówczas poszedłem na terapię, która pomogła mi spojrzeć na to wszystko z innej perspektywy. Od tamtego czasu kocham to, co robię. A odkąd zacząłem pracować z Pepem wiem jeszcze intensywniej, że to dobra decyzja. Teraz stoję w bramce z prawdziwą pasją".
[źródło: fcbarcelona.com]
Od oficjalnego debiutu Valdésa w pierwszej drużynie Barcelony minęło już osiem lat. Od tej pory Katalończyk na trwałe zapewnił sobie miejsce w bramce i póki co, jego pozycja jest niezachwiana. Jak wiadomo, Víctor przyczynił się do wielu sukcesów Dumy Katalonii i na zajmuje słuszne miejsce w historii klubu. Na prośbę Revista Barça, Valdés wybrał cztery momenty, które są dla niego szczególne.
"Gdyby nie Frank Rijkaard, nie byłbym dzisiaj bramkarzem Barcelony"
"Po końcowym gwizdku sędziego od razu wiedziałem, co zrobić - podbiegłem do linii bocznej i serdecznie uścisnąłem Franka. Wtedy powiedziałem mu, że to on mnie wybrał i to była dobra decyzja. Przecież zwyciężyliśmy Ligę Mistrzów! Będę wdzięczny Rijkaardowi do końca życia. W tamtym sezonie popełniłem kilka błędów, za które usłyszałem wiele słów krytyki. Frank mimo to we mnie wierzył, nawet w momentach, kiedy równie dobrze mógł ze mnie zrezygnować. Dzięki temu i ja uwierzyłem w siebie i dlatego mecz w Paryżu był tak wspaniały. Zawdzięczam mu bardzo wiele, poza tym uważam, że Rijkaard to wspaniały człowiek, od którego wiele się nauczyłem. Jestem pod wrażeniem jego osobowości". (Valdés opowiada o pamiętnym finale Ligi Mistrzów w 2006 roku).
"Z Guardiolą Barça zawsze będzie wygrywała"
"Pep jest niczym nauczyciel - to tak, jak byśmy cały czas chodzili do szkoły, bo codziennie uczymy się czegoś nowego. Pep potrafi w każdej sytuacji znaleźć rozwiązanie, nawet dokonując małych zmian, może sprawić, że nasza gra staja się o wiele lepsza. Nigdy wcześniej nie widziałem czegoś takiego. Dzięki niemu uwielbiam grać, wychodzić na boisko. Według jego filozofii, bramkarz jest kluczowy dla drużyny, pełni jedną z ważniejszych funkcji na boisku. Jest najlepszym trenerem na świecie i bardzo go szanuję, na dodatek jest to już symbol Dumy Katalonii. Jako wielki fan Barcelony, chciałbym, aby został w klubie jak najdłużej, ponieważ z Guardiolą będziemy wygrywać już zawsze".
"Andrés jest dla mnie jak brat. To dla mnie wielkie szczęście"
"Przez cały mecz czułem się dziwnie. Chelsea miała wiele podbramkowych sytuacji w drugiej połowie, ale ich nie wykorzystała. Byłem pewien, że nam również przydarzy się świetna okazja... i tak się stało! Do tego - w samej końcówce meczu. Oszalałem ze szczęścia, tym bardziej, że Iniesta to mój najlepszy kumpel - jest dla mnie, jak brat. Znamy się od wczesnego dzieciństwa, razem dorastaliśmy i obraliśmy tę samą zawodową ścieżkę. Zawsze sobie pomagamy, dlatego możecie sobie wyobrazić, jak się poczułem, gdy Andrés strzelił gola na Stamford Bridge w meczu z Chelsea. To tak, jakbym sam strzelił gola. Nie chcę go przesadnie wychwalać, ale naprawdę uważam go za najlepszego piłkarza na świecie, który zasługuje na najwyższe laury". (O półfinale Ligi Mistrzów z Chelsea w 2009 roku)
"Nie chciałem być bramkarzem - cierpiałem z tego powodu aż do swojej 18stki"
"Nie chciałem być bramkarzem. Źle się czułem pomiędzy słupkami i nie pytajcie mnie dlaczego. Naprawdę cierpiałem z tego powodu. Kiedy miałem niespełna 18 lat, powiedziałem sobie, że nie chcę już więcej tego robić. Dla mnie było jasne, ze nigdy nie zostanę zawodowym bramkarzem. Mimo to, ludzie wokół mnie ciągle powtarzali, że mam szansę zajść bardzo wysoko. Wówczas poszedłem na terapię, która pomogła mi spojrzeć na to wszystko z innej perspektywy. Od tamtego czasu kocham to, co robię. A odkąd zacząłem pracować z Pepem wiem jeszcze intensywniej, że to dobra decyzja. Teraz stoję w bramce z prawdziwą pasją".
[źródło: fcbarcelona.com]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (16)