Laporta: Mogę zrobić dla Katalonii tyle, ile zrobiłem dla Barçy
Joan Laporta pojawił się w programie "‘Sexto Grado", by opowiedzieć o swoim projekcie politycznym, Solidaritat Catalana.
Były sternik Barcelony przyznał, że po objęciu przywództwa w partii Solidaritat Catalana jego głównym celem jest dostanie się do Parlamentu Katalonii: "Mam cel. Chcę, by Katalonia była niezależnym państwem, które będzie częścią Unii Europejskiej. Mogę zrobić dla Katalonii tyle, ile zrobiłem dla Barcelony przez te kilka lat. Chcę zapisać sie na kartach historii Katalonii".
Laporta nie uniknął pytań o krytykę ze strony nowego zarządu Barcelony, jak i Sandro Rosella. Joan pokazał jednak, że nieobca jest mu sztuka dyplomacji: "Musisz być zaangażowany w swojej kampanii i konfrontacji z innymi ugrupowaniami politycznymi, ekonomią i mediami. W tym sensie, podążam swoją scieżką, mając mandat polityczny, który zdobyłem w wyniku demokratycznych wyborów".
W odpowiedzi na słowa krytyki, Laporta wyjaśnił, że nieprzychylne mu głosy to efekt frustracji i zazdrości ludzi, dla których supremacja Barcelony jest kością w gardle: "Jestem bardzo szczęśliwy, że pomogłem uczynić Barcelonę najlepszą w swojej historii. Mieliśmy klub uważany za najlepszy na świecie, a niektórzy ludzie nie potrafią tego znieść. Są osoby, które występują pod wpływem zazdrości".
Na koniec, Laporta nie zaprzeczył, że dąży do bycia pierwszym w historii prezydentem wolnej Katalonii: "Chciałbym i pracuję na to".
[źródło: Sport]
Były sternik Barcelony przyznał, że po objęciu przywództwa w partii Solidaritat Catalana jego głównym celem jest dostanie się do Parlamentu Katalonii: "Mam cel. Chcę, by Katalonia była niezależnym państwem, które będzie częścią Unii Europejskiej. Mogę zrobić dla Katalonii tyle, ile zrobiłem dla Barcelony przez te kilka lat. Chcę zapisać sie na kartach historii Katalonii".
Laporta nie uniknął pytań o krytykę ze strony nowego zarządu Barcelony, jak i Sandro Rosella. Joan pokazał jednak, że nieobca jest mu sztuka dyplomacji: "Musisz być zaangażowany w swojej kampanii i konfrontacji z innymi ugrupowaniami politycznymi, ekonomią i mediami. W tym sensie, podążam swoją scieżką, mając mandat polityczny, który zdobyłem w wyniku demokratycznych wyborów".
W odpowiedzi na słowa krytyki, Laporta wyjaśnił, że nieprzychylne mu głosy to efekt frustracji i zazdrości ludzi, dla których supremacja Barcelony jest kością w gardle: "Jestem bardzo szczęśliwy, że pomogłem uczynić Barcelonę najlepszą w swojej historii. Mieliśmy klub uważany za najlepszy na świecie, a niektórzy ludzie nie potrafią tego znieść. Są osoby, które występują pod wpływem zazdrości".
Na koniec, Laporta nie zaprzeczył, że dąży do bycia pierwszym w historii prezydentem wolnej Katalonii: "Chciałbym i pracuję na to".
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (23)