Vilanova: Styl Realu? Nie prezentują nic, co zwróciłoby uwagę - wywiad

Majik

19 listopada 2010, 13:19

78 komentarzy
Fragmenty wywiadu z drugim trenerem FC Barcelony, Tito Vilanovą, ukazały się już wczoraj na naszej stronie. Dziś prezentujemy ten wywiad w obszerniejszej wersji.

Tito Vilanova, drugi trener Barçy i prawa ręka Guardioli w wywiadzie dla La Vanguardia poddaje analizie bieżące wydarzenia w klubie. Mówi o piłkarzach, Gran Derbi i Mourinho. La Vanguardia określa Vilanovę jako świetnego rozmówcę, który bez ogródek potrafi wypowiedzieć się na każdy temat.


Jak zapatrujesz się na to, co aktualnie reprezentuje Real Madryt?

Real zawsze miał wielkich piłkarzy w swojej drużynie. I chyba jest to normalne, patrząc na pieniądze, które na nich wydał. Koszty transferowe Realu przechodzą do historii. Kupują więcej piłkarzy niż potrzebują. W ostatnim czasie wydali dwa razy więcej niż my. Jeśli natomiast chodzi o styl gry, nie prezentują nic, co zwróciłoby moją uwagę. Już w tamtym roku grali dobrze, ale zasługi Pellegriniego się dla nich nie liczą, bo nie wygrał żadnego tytułu.

Odnajdujesz podobieństwa między Realem Mourinho a jego Interem, Chelsea czy Porto?

Nie możemy powiedzieć, że styl gry jest zachwycający czy, że dobrze grają. Ale jego Real jest silny po obu stronach boiska i dlatego może być niebezpiecznym rywalem.

Nie widzisz tu jakiegoś ryzyka, że Mourinho ciągle wystawia swoich najważniejszych zawodników?

Przybył do nowej drużyny i chce, aby na boisku pojawiali się ciągle ci sami, po to by się zgrali. Nie jest to zły pomysł. Choć istnieje ryzyko, że ci, którzy nie grają, nie będą mieli motywacji. Nie chcę tego oceniać.

Zamieszanie, jakie wywołuje Mourinho wokół Gran Derbi może być niekorzystne dla Barcelony?

Musimy skupić się na grze. Nigdy nie jest dobrze, jeśli bohaterami meczów są trenerzy. Potrafię zrozumieć to tylko w jeden sposób: szkoleniowiec chce mieć swój udział, ponieważ sam nie doświadczył tego jako piłkarz. Chciałby być piłkarzem, ale nigdy nim nie był. Ale przecież ani my, ani kibice nie mamy ochoty irytować się podczas meczu.

Czyżby Guardiola stawał się przez to nerwowy?

Przeciwnie. Dla mnie jest bardziej spokojny. Trzy lata na ławce trenerskiej i osiem tytułów mogą dawać ten spokój. Chociaż obowiązkiem jest wygrywać dalej. Myślę, że Pep pokazał już, że jest wielkim trenerem. Nie jest tak, jak na początku, gdy musiał stale udowadniać, że do Barcelony jednak się nadaje. Wielu ludzi o nim mówi, ale my nigdy na to nie odpowiadamy, bo nie wnosi to niczego nowego, donikąd nie prowadzi i nie przynosi korzyści. Ale to nie znaczy, że nie widzimy tego, co czasem dzieje się wokół jego osoby.

Konflikty, w jakie wpada Mourinho, taki jak na przykład z Preciado, mogą Barcelonie wyjść na korzyść?

Preciado jest bardzo ceniony. Te napięcia nie są nikomu potrzebne. Ale nie może tak być, że jest trener, który co tydzień mówi sobie co chce o innych, a gdy tylko mu się w jakiś sposób odpowie, to fala krytyki spada na tę osobę. Prawdę mówiąc, Mourinho to trener, który nigdy nie mówi o futbolu, i to nam się nie podoba.

To najcięższy sezon z powodu presji Realu?

Wszystkie były skomplikowane. W pierwszym musieliśmy ustawić klub ponownie na dobre tory, nikt nie spodziewał się takich sukcesów. W drugim były Klubowe Mistrzostwa Świata, brakujący tytuł i rozgrywki, które sporo nam skomplikowały... Faktem jest przy tym to, że w pierwszym roku byliśmy chwaleni przez Madryt, mówiło się: "Patrzcie, jak oni dobrze grają". W drugim sezonie przeszło to u nich w irytację. A teraz ta irytacja wzrasta.

Piłkarze nie mieli normalnego pre-sezonu. Barça pokonała już najbardziej niebezpieczny moment?

W zeszłym roku, w październiku czy listopadzie, także się mówiło, że drużyna nie gra już tak samo dobrze. Zawsze powtarzałem, że to normalne, ludzie pamiętali Barçę z kwietnia czy maja. Teraz jest to samo. Nie można porównywać końcówki sezonu do początków. W październiku nie jest się na tym samym poziomie co w kwietniu, piłkarze grają coraz lepiej, z dnia na dzień, co pokazały ostatnie tygodnie.

Gdybyśmy byli w świecie idealnym... Nie byłoby lepiej gdyby Xavi zrezygnował z meczów towarzyskich reprezentacji, a Puyol, jak zapowiadał, zrezygnowałby już z gry dla kadry?

Chcemy, aby nasi zawodnicy byli zadowoleni i widać, że są grając w reprezentacji. Nie można zapominać, że Mistrzostwa Europy czy Świata także wspomogły wizerunek Barçy na świecie. Ponadto, te wygrane dały naszym piłkarzom dużo pewności siebie, to nam pomogło. Nie widzimy tu szkodliwego wpływu reprezentacji, ale korzyści.

A jakie są wyzwania?

Logiczne, że po tylu rozegranych meczach, nasi rywale nas rozpracowali. Wiedzą już, jak odpowiedzieć na boisku. To zmusza nas do wprowadzania innowacji, elementu zaskoczenia. Wszystko to, aby pomóc piłkarzom. Nie jest to kwestia utrzymania motywacji. Robimy to, by czuli się pewniej na boisku, wiedzieli jak mogą zaskoczyć rywala. Chcemy, aby grając mieli dużo rozwiązań.

Zostańmy przy piłkarzach... Messi jest chyba nie do zatrzymania...

Jego rozwój jest niesamowity. Jest o wiele dojrzalszy niż trzy, cztery lata temu. Ponadto, ciągle pokazuje, że nadal chce udowadniać, że jest najlepszy. Ta ambicja sprawia, że każdego dnia staje się lepszym piłkarzem. Gra już lepiej prawą nogą, teraz także lepiej rozumie grę. Co tu dużo mówić, ma instynkt, dawno nie widziałem takiego gracza na boisku, być może od czasów Hugo Sáncheza.

Dla drużyny jest ważne, aby Messi ciągle miał ten głód bycia najlepszym?

W drużynie panuje wspaniała atmosfera, to jest taka wzajemna relacja. Leo daje dużo swoim kolegom z drużyny, ale i oni jemu. Wygraliśmy tyle tytułów, ponieważ wszyscy piłkarze chcą grać i zdobywać trofea. Kiedy o tym myślisz, ile wygraliśmy w tak krótkim czasie, zdajesz sobie sprawę, że zasługuje to na szacunek. Wiem, że jesteśmy tego świadomi, ale chyba czasem niewystarczająco świadomi.

Kiedy usłyszymy o przedłużeniu kontraktów dla trenerów? Niebawem?

Kontrakty mamy do końca sezonu i kiedy przyjdzie ten moment to Pep wypowie się w tej sprawie. Jesteśmy Katalończykami i Barcelonistami i wiemy, że nigdzie nie będzie nam tak dobrze, jak tutaj.

Pomocnikiem trenera Villarreal jest jego brat, Mourinho nie znał się z Karanką, Ty i Pep jesteście przyjaciółmi. Jaka jest najlepsza formuła?

Pep nie wybrał mnie dlatego, że jestem jego przyjacielem. Miał zresztą wiele bliższych sobie ludzi, których mógł wybrać. Liczy się tutaj praca, zawód, współpraca. Ja codziennie muszę zdobywać zaufanie Pepa. Gdybym go zawiódł, przeżywałbym to bardziej, bo byłby to zawód nie tylko na gruncie zawodowym, ale i przyjacielskim. Guardiola to osoba, która potrzebuje mieć blisko siebie swoich ludzi, większość z nas zna się od bardzo dawna i dzięki temu czujemy się komfortowo.

Wielu byłych kolegów z drużyny Guardioli mówiło, że wiedzieli, że będzie trenerem. W obecnym zespole jest ktoś, kto też się tak zapowiada? Xavi, Puyol?

Będą to ci, którzy rozegrali najwięcej meczów w tym klubie. Oni przeszli do historii i byłoby znakomicie, gdyby dalej byli związani z Barceloną. Powinni przekazać swoją mądrość i doświadczenie. Najbardziej na szkoleniowców nadają się ci, którzy dobrze rozumieją futbol, wiedzą dlaczego dzieje się tak a nie inaczej na boisku.


[źródło: La Vanguardia]

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (78)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze