Znacząca potyczka; Almería - FC Barcelona 20:00 CET
W ramach 12. kolejki Liga BBVA Barcelona zagra na wyjeździe z Almeríą. Jest to ostatni ligowy przystanek dla katalońskiego zespołu przed El Clásico.
Po zeszłotygodniowej, pewnej wygranej nad Villarreal Pep Guardiola stoi przed trudnym zadaniem. Wygrana jest - chciałoby się powiedzieć - obowiązkowa. Po pierwsze, dlatego że z pewnością zamierza udowodnić stabilizację swojej drużyny, a po drugie, że porażka w takim momencie może okazać się fatalna w skutkach wobec nadchodzących meczów.
Przepowiednie Pepa Guardioli, który głosił, że zespół dojdzie "do siebie" na przełomie października/listopada zdają się sprawdzać. Od początku II połowy października Katalończycy nie przegrali żadnego spośród dziewięciu spotkań. Kompletu punktów nie wywieźli jedynie z Kopenhagi, gdzie zremisowali 1:1 z miejscowym F.C. København.
Podopieczni Juana Manuela Lillo radzą sobie dużo gorzej. Almería plasuje się w strefie spadkowej na osiemnastej pozycji. Dziewięciopunktowy dorobek daje jej dwupunktową przewagę nad ostatnią w tabeli Saragossą. W ostatnich pięciu spotkaniach w lidze nie wygrała ani jednego; trzy remisy - Sporting, Atlético, Herculés oraz dwie porażki - z Racingiem i Athletikiem Bilbao. Jedyna wygraną, jaką odnieśli piłkarze najbliższego rywala Barcelony w trwających rozgrywkach ligowych, miała miejsce w La Coruñii z tamtejszym Deportivo (2:0). Zwycięsko Almeríi udało się wyjść także z pucharowej konfrontacji z Saragossą w ramach 1/16 Pucharu Króla (zwycięstwa 3:2 i 2:1).
Pomimo niskiej lokaty w ligowej tabeli, Almería jest zespołem, który (z wyjątkiem Realu i Barçy) stracił najmniej bramek w lidze (dziesięć), na co zwrócił uwagę Pep Guardiola; strzeliła za to najmniej wraz z Deportivo (osiem). Najlepszym strzelcem drużyny z Andaluzji jest grający niegdyś barwach krakowskiej Wisły, Kalu Uche mający na swoim koncie trzy bramki.
W szeregach gości brak większych osłabień. W barwach Dumy Katalonii z powodu urazu, którego nabawił się podczas zgrupowania reprezentacji Francji, nie wystąpi Eric Abidal. W pojedynku z Almeríą nie ujrzymy także kontuzjowanego Gabriela Milito. Pep Guardiola nie zdecydował się ponadto na powołanie Jeffréna, który od kilku dni trenuje na "pełnych obrotach". Zespół Barcelony ma również jednego piłkarza zagrożonego, jest nim Gerard Piqué. Jeśli Katalończyk ujrzy żółty kartonik, nie będzie mógł wystąpić w spotkaniu z Realem Madryt.
Almería jest w nieco innej sytuacji. Zdolnych do gry jest osiemnastu piłkarzy, a więc tyle ile może zostać wpisanych do protokołu meczowego. Kontuzjowani od jakiegoś czasu są, Miguel Angel Nieto oraz Pellerano, do których na przestrzeni tygodnia dołączyli Crusat i Rigo. Pozostali piłkarze pozostają do dyspozycji Juana Manuela Lillo.
Dotychczas w swojej historii drużyny mierzyły się ze sobą sześciokrotnie; trzy razy na Camp Nou oraz trzy razy w Almerii. FC Barcelona nie przegrała żadnego ze spotkań (dwa na wyjeździe zremisowała). Wszystkie pojedynki, która Barça rozgrywała przed własną publicznością kończyły się jej zwycięstwami. Bilans bramkowy meczów pomiędzy tymi zespołami wynosi 14:4. Na stadionie Almeríi, Mediterráneo bilans ten jest jednak dla gospodarzy jutrzejszego spotkania znaczenie korzystniejszy i wynosi 6:4 na korzyść Barçy.
Każde trzy punkty są tak samo ważne. Nieważne czy z pierwszą czy ostatnią drużyną w tabeli. O to w Almerii trzeba będzie z pewnością zawalczyć. Rywale na pewno nie będą ułatwiać zadania, o czym świadczy średnia "niecałej" bramki straconej na mecz. Spotkanie z osiemnastą drużyną w tabeli jest również początkiem pewnego "etapu"; po spotkaniu na Barçę czeka decydujący mecz w fazie grupowej Ligi Mistrzów z Panathinaikosem w Atenach, a później już El Clásico, którego "zapach" w swoim domu czuć musi już każdy Culé.
Ostatni pojedynek obu zespołów:
Po zeszłotygodniowej, pewnej wygranej nad Villarreal Pep Guardiola stoi przed trudnym zadaniem. Wygrana jest - chciałoby się powiedzieć - obowiązkowa. Po pierwsze, dlatego że z pewnością zamierza udowodnić stabilizację swojej drużyny, a po drugie, że porażka w takim momencie może okazać się fatalna w skutkach wobec nadchodzących meczów.
Przepowiednie Pepa Guardioli, który głosił, że zespół dojdzie "do siebie" na przełomie października/listopada zdają się sprawdzać. Od początku II połowy października Katalończycy nie przegrali żadnego spośród dziewięciu spotkań. Kompletu punktów nie wywieźli jedynie z Kopenhagi, gdzie zremisowali 1:1 z miejscowym F.C. København.
Podopieczni Juana Manuela Lillo radzą sobie dużo gorzej. Almería plasuje się w strefie spadkowej na osiemnastej pozycji. Dziewięciopunktowy dorobek daje jej dwupunktową przewagę nad ostatnią w tabeli Saragossą. W ostatnich pięciu spotkaniach w lidze nie wygrała ani jednego; trzy remisy - Sporting, Atlético, Herculés oraz dwie porażki - z Racingiem i Athletikiem Bilbao. Jedyna wygraną, jaką odnieśli piłkarze najbliższego rywala Barcelony w trwających rozgrywkach ligowych, miała miejsce w La Coruñii z tamtejszym Deportivo (2:0). Zwycięsko Almeríi udało się wyjść także z pucharowej konfrontacji z Saragossą w ramach 1/16 Pucharu Króla (zwycięstwa 3:2 i 2:1).
Pomimo niskiej lokaty w ligowej tabeli, Almería jest zespołem, który (z wyjątkiem Realu i Barçy) stracił najmniej bramek w lidze (dziesięć), na co zwrócił uwagę Pep Guardiola; strzeliła za to najmniej wraz z Deportivo (osiem). Najlepszym strzelcem drużyny z Andaluzji jest grający niegdyś barwach krakowskiej Wisły, Kalu Uche mający na swoim koncie trzy bramki.
W szeregach gości brak większych osłabień. W barwach Dumy Katalonii z powodu urazu, którego nabawił się podczas zgrupowania reprezentacji Francji, nie wystąpi Eric Abidal. W pojedynku z Almeríą nie ujrzymy także kontuzjowanego Gabriela Milito. Pep Guardiola nie zdecydował się ponadto na powołanie Jeffréna, który od kilku dni trenuje na "pełnych obrotach". Zespół Barcelony ma również jednego piłkarza zagrożonego, jest nim Gerard Piqué. Jeśli Katalończyk ujrzy żółty kartonik, nie będzie mógł wystąpić w spotkaniu z Realem Madryt.
Almería jest w nieco innej sytuacji. Zdolnych do gry jest osiemnastu piłkarzy, a więc tyle ile może zostać wpisanych do protokołu meczowego. Kontuzjowani od jakiegoś czasu są, Miguel Angel Nieto oraz Pellerano, do których na przestrzeni tygodnia dołączyli Crusat i Rigo. Pozostali piłkarze pozostają do dyspozycji Juana Manuela Lillo.
Dotychczas w swojej historii drużyny mierzyły się ze sobą sześciokrotnie; trzy razy na Camp Nou oraz trzy razy w Almerii. FC Barcelona nie przegrała żadnego ze spotkań (dwa na wyjeździe zremisowała). Wszystkie pojedynki, która Barça rozgrywała przed własną publicznością kończyły się jej zwycięstwami. Bilans bramkowy meczów pomiędzy tymi zespołami wynosi 14:4. Na stadionie Almeríi, Mediterráneo bilans ten jest jednak dla gospodarzy jutrzejszego spotkania znaczenie korzystniejszy i wynosi 6:4 na korzyść Barçy.
Każde trzy punkty są tak samo ważne. Nieważne czy z pierwszą czy ostatnią drużyną w tabeli. O to w Almerii trzeba będzie z pewnością zawalczyć. Rywale na pewno nie będą ułatwiać zadania, o czym świadczy średnia "niecałej" bramki straconej na mecz. Spotkanie z osiemnastą drużyną w tabeli jest również początkiem pewnego "etapu"; po spotkaniu na Barçę czeka decydujący mecz w fazie grupowej Ligi Mistrzów z Panathinaikosem w Atenach, a później już El Clásico, którego "zapach" w swoim domu czuć musi już każdy Culé.
Ostatni pojedynek obu zespołów:
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (31)