Izraelski rząd widzi w katarskiej organizacji sponsorów ugrupowań terrorystycznych takich jak Hamas.
El País (za gazetą Ma'ariv) twierdzi, że izraelski rząd wywiera presję na władze katalońskiego klubu, by te zaprzestały planowanej formalnej współpracy z Qatar Foundation. Przypomnijmy, niedawno osiągnięte porozumienie warte 165 mln € wkrótce zakończy chlubną tradycję FC Barcelony - logo fundacji zagości bowiem na koszulkach piłkarzy Dumy Katalonii. Wydarzenie to podzieliło świat Culés, jednak zarzutów tego kalibru, do tej pory nie wysunął jeszcze nikt.
Ma'ariv informuje wprost, że Qatar Foundation to jedno z głównych źródeł dochodów terrorystycznego skrzydła grupy Hamas. Gazeta donosi, że rząd drogą oficjalną skontaktował się już z władzami Barcelony, celem zasugerowania anulowania planowanej współpracy. Media przypominają, że Qatar Foundation wchodzi w skład organizacji "Unia dla Dobra" (skupia blisko 60 podmiotów), która od 2002 roku jest na liście organizacji terrorystycznych w Izraelu i Stanach Zjednoczonych, ale... nie w Unii Europejskiej. W tej sprawie miał już osobiście interweniować sam Benjamin Netanjahu (premier Izraela) - po dodaniu Fundacji do wspomnianej listy przez UE, porozumienie z Qatar Foundation uznane byłoby automatycznie za nielegalne.
Sprostowanie
Sprawa stała się na tyle poważna, że oficjalne dementi wystosował Rzecznik izraelskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Yigal Palmor. El País oraz inne tytuły przytoczyły wyjaśnienie sprawy - zamieszanie powstało w wyniku pomylenia nazwy katarskiej fundacji z The Qatar Charitable Society. Yigal Palmor podkreślił, że Izrael nie wywiera żadnej presji na władzach FC Barcelony, a Qatar Foundation jest w pełni legalną instytucją.
[źródło: El País, Ma'ariv]
Sprzeciw Izraela wobec Qatar Foundation i... dementi izraelskich władz.
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (146)