Busquets: Piłka wczoraj skakała jak zając

Lucas

3 stycznia 2011, 21:37

Brak komentarzy
"Wyeliminowanie w środę Athletic Bilbao z Pucharu Króla będzie kluczowe. Tu liczy się bowiem nie tylko przejście do kolejnej fazy, ale także dalszy przebieg sezonu i możliwość rozgrywania meczów co trzy dni", powiedział na dzisiejszej konferencji prasowej pomocnik Barçy, Sergio Busquets. Na spotkaniu z dziennikarzami w obiektach Sant Joan Despí, podopieczny Josepa Guardioli podzielił się również wrażeniami z wczorajszej wygranej z Levante i pogratulował Xaviemu wyrównania rekordu rozegranych spotkań w ekipie Dumy Katalonii.

"Dla nas, zawodników kluczowa jest regularność. Rozgrywanie spotkań co trzy dni dobrze nam robi i chcemy to zachować", stwierdził nawiązując do wydarzenia sprzed roku, kiedy Barcelona została wyeliminowana z Copa del Rey przez Sevillę już na początku stycznia. "Po odpadnięciu, kiedy nie musieliśmy już grać co trzy dni, okropnie wydłużały nam się tygodnie. Jesteśmy po prostu przyzwyczajeni do częstego rozgrywania meczów. To pozwala nam utrzymywać dynamikę", dodał.

Skupieni na Bilbao

"Po bezbramkowym remisie na Camp Nou nie mamy już żadnego marginesu błędu. Nie możemy też zapominać, że rewanż będzie mieć miejsce na San Mamés, czyli tam gdzie kibice mocno przeżywają każdy mecz i dopingują swoich pupili bez przerwy", zaznaczył popularny Busi. "Oczekuję jednak, że drużyna Caparrósa nie skupi się wyłącznie na defensywie, jak to miało miejsce w pierwszym meczu. Inna sprawa, że mają w swoich szeregach Fernando Llorente, który zawsze stwarza zagrożenie", podkreślił.

"Strzelenie bramki na początku meczu dałoby nam pewien komfort, ponieważ rywale musieliby się otworzyć i odpowiedzieć co najmniej dwoma trafieniami. Bramkowy remis dałby nam awans", stwierdził pomocnik Barcelony, zdradzając tym samym receptę na wyeliminowanie drużyny z Baskonii. Uwadze nie uszedł również niedawny powrót do treningów Leo Messiego. "Wszyscy wiemy, że Leo będzie chciał zagrać 90 minut. Jestem pewny, że pokaże się z dobrej strony. On szybko nadrabia zaległości", podkreślił.

Wrażenia po wygranej z Levante

"To bardzo ważne rozpocząć rok od wygranej i zanotować kolejne trzy punkty w lidze. To są bardzo trudne rozgrywki, które wymagają regularności w wygrywaniu. Staramy się tą prawidłowość zachowywać", podkreślił Sergio Busquets, nawiązując do wczorajszego wygranego meczu z Levante 2-1. "Zwycięstwo dodało nam więcej pewności przed pojedynkiem z Bilbao", dodał.

"Wczorajszy mecz rozpocząłem jako środkowy obrońca. Nad taką opcją pracowaliśmy przez cały tydzień i czułem się całkiem komfortowo", stwierdził Busquets po tym jak Pep Guardiola desygnował jego i Abidala do gry w defensywie, by zastąpić kontuzjowanego Carlesa Puyola i pauzującego za kartki Gerarda Piqué.

Stan murawy pozostawiał jednak wiele do życzenia. "Nie wiemy, co się dzieje. Wczoraj piłka skakała jak zając, a przecież płyta boiska została niedawno wymieniona. To dość ważne, ponieważ dobra murawa jest konieczna, by nasza gra wyglądała jak najlepiej", podkreślił.

Gratulacje dla Xaviego

Busquets, podobnie jak reszta drużyny, po spotkaniu z Levante złożył hołd Xaviemu, który niedzielnym występem wyrównał rekord Migueliego, który najwięcej razy w 112-letniej historii klubu zakładał bordowo-granatową koszulkę. "Ja jak dotąd mam na koncie niewiele ponad sto spotkań i już wydaje mi się, że jest to bardzo dużo. Trudno jest mi sobie wyobrazić te 549 meczów Xaviego. Dla mnie taka liczba byłaby marzeniem", podkreślił.

"To zaszczyt mieć w swojej drużynie takiego zawodnika. Xavi sobie na to zasłużył i ciężko będzie prześcignąć go w ilości rozegranych spotkań w barwach Barçy. Jestem młody, mam dopiero 22 lata, więc może i mnie uda się to osiągnąć i dotrzeć do grona najlepszych zawodników klubu", dodał.

Nowy kontrakt

Zanim jednak Busquets będzie myślał o biciu rekordu Xaviego, konieczne będzie przedłużenie kontraktu, który obecnie wygasa w 2012 roku. "Nie ma o co się martwić", uspokoił. "Już dwa tygodnie temu mówiło się, że podpisałem nową umowę, jednak to były kłamstwa. Teraz piszą, że negocjacje się komplikują - i to też jest nieprawda", podkreślił.

"Przedłużenie kontraktu to pewien proces i nie wiem, czy skończy się on za dwa tygodnie, czy za miesiąc. Najważniejsze, że jesteśmy spokojni, ponieważ obie strony chcą tego samego", zakończył.

[źródło: FCBarcelona.cat/La Vanguardia]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze