La Liga: Piłkarze nie zagrają 2-3 kwietnia?
Wiele wskazuje na to, że 30. kolejka la Liga nie odbędzie się, jak wstępnie zaplanowano, w dniach 2-3 kwietnia. Ponownie wszystko rozchodzi się o podział wpływów z praw do transmisji spotkań.
Władze Liga de Futbol Profesional (LFP) zakomunikowały w środę, że ze względu na brak postępów w rozmowach z hiszpańskim rządem, 30. kolejka zostanie rozegrana dopiero w czerwcu. Chodzi tu o przepis prawny, który gwarantuje, że jeden mecz każdej kolejki Primera Division musi zostać pokazany w kanale otwartym.
"Zarząd LFP został w środę poinformowany o braku postępów w negocjacjach rozpoczętych z Rządem, Wyższą Radą Sportu i grupami parlamentarnymi. Dlatego LFP podtrzymuje decyzję podjętą na ostatnim Walnym Zgromadzeniu z 11 lutego, który przychylił się do decyzji o przełożeniu kolejki z 3 kwietnia, dopóki nie będzie wyczuwalnych zmian w prowadzonym dialogu".
Trzynastu przedstawicieli klubów z la Liga (w tym Realu Madryt i Barcelony) głosowało za przyjęciem wniosku o przesunięcie 30. kolejki na ostatnim Walnym Zgromadzeniu. Jednak Sevilla, Villarreal, Athletic Bilbao, Real Sociedad, Espanyol i Real Zaragoza były przeciwne i złożyły do sądu pozew mający na celu zakazanie "strajku".
Jak powiedział rzecznik LFP, władze ligi będą trzymały się swojej decyzji podjętej w ubiegłym miesiącu, dopóki rząd nie ustąpi. W ramach protestu kolejka ma odbyć się dopiero 12 czerwca, trzy tygodnie po oficjalnym zakończeniu rozgrywek Primera Division.
Sekretarz stanu ds. sportu Jaime Lissavetzky chce, aby mecze odbyły się zgodnie z planem: "Usiedliśmy do rozmów z przedstawicielami ligi i wzięliśmy pod uwagę wiele aspektów. Głównymi przegranymi są obywatele i piłkarze, bowiem rozgrywki przedłużą się o 20 dni. Mamy nadzieję, że zwycięży zdrowy rozsądek, utrzymujemy jednak swoją gotowość do obrony interesów obywateli".
Podobnego zdania jest prezes Sevilli José Maria del Nido, który przy okazji nie omieszkał wspomnieć o podziale przychodów z praw do transmisji: "To wstyd, że liga hiszpańska ma najbardziej nieuczciwy podział przychodów z transmisji w całej Europie. To nie jest jednak moment, aby, politycznie rzecz ujmując, wygłaszać swoje żądania. Nie powinno być tak, że to fani zawsze ponoszą konsekwencje".
Prezes Deportivo La Coruna Augusto César Lendoiro obliczył, ile liga traci z powodu konieczności transmisji jednego meczu każdej kolejki w otwartym kanale. Jego zdaniem jest to kwota rzędu 200-250 mln euro. "Wydaje się, że ludzie nie traktują tego poważnie (przełożenia kolejki - przyp. red.), ale założę się, że do tego dojdzie", powiedział.
[źródło: goal.com/Sport]
Władze Liga de Futbol Profesional (LFP) zakomunikowały w środę, że ze względu na brak postępów w rozmowach z hiszpańskim rządem, 30. kolejka zostanie rozegrana dopiero w czerwcu. Chodzi tu o przepis prawny, który gwarantuje, że jeden mecz każdej kolejki Primera Division musi zostać pokazany w kanale otwartym.
"Zarząd LFP został w środę poinformowany o braku postępów w negocjacjach rozpoczętych z Rządem, Wyższą Radą Sportu i grupami parlamentarnymi. Dlatego LFP podtrzymuje decyzję podjętą na ostatnim Walnym Zgromadzeniu z 11 lutego, który przychylił się do decyzji o przełożeniu kolejki z 3 kwietnia, dopóki nie będzie wyczuwalnych zmian w prowadzonym dialogu".
Trzynastu przedstawicieli klubów z la Liga (w tym Realu Madryt i Barcelony) głosowało za przyjęciem wniosku o przesunięcie 30. kolejki na ostatnim Walnym Zgromadzeniu. Jednak Sevilla, Villarreal, Athletic Bilbao, Real Sociedad, Espanyol i Real Zaragoza były przeciwne i złożyły do sądu pozew mający na celu zakazanie "strajku".
Jak powiedział rzecznik LFP, władze ligi będą trzymały się swojej decyzji podjętej w ubiegłym miesiącu, dopóki rząd nie ustąpi. W ramach protestu kolejka ma odbyć się dopiero 12 czerwca, trzy tygodnie po oficjalnym zakończeniu rozgrywek Primera Division.
Sekretarz stanu ds. sportu Jaime Lissavetzky chce, aby mecze odbyły się zgodnie z planem: "Usiedliśmy do rozmów z przedstawicielami ligi i wzięliśmy pod uwagę wiele aspektów. Głównymi przegranymi są obywatele i piłkarze, bowiem rozgrywki przedłużą się o 20 dni. Mamy nadzieję, że zwycięży zdrowy rozsądek, utrzymujemy jednak swoją gotowość do obrony interesów obywateli".
Podobnego zdania jest prezes Sevilli José Maria del Nido, który przy okazji nie omieszkał wspomnieć o podziale przychodów z praw do transmisji: "To wstyd, że liga hiszpańska ma najbardziej nieuczciwy podział przychodów z transmisji w całej Europie. To nie jest jednak moment, aby, politycznie rzecz ujmując, wygłaszać swoje żądania. Nie powinno być tak, że to fani zawsze ponoszą konsekwencje".
Prezes Deportivo La Coruna Augusto César Lendoiro obliczył, ile liga traci z powodu konieczności transmisji jednego meczu każdej kolejki w otwartym kanale. Jego zdaniem jest to kwota rzędu 200-250 mln euro. "Wydaje się, że ludzie nie traktują tego poważnie (przełożenia kolejki - przyp. red.), ale założę się, że do tego dojdzie", powiedział.
[źródło: goal.com/Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)