Hokejowy wynik Holandii, Afellay jednym z bohaterów meczu
Kibice Oranjes wiedzą doskonale, że Ibi od dawna jest dobrze zadomowiony w drużynie narodowej. Zakończony niecodziennym wynikiem 5:3 mecz grupy E eliminacji do EURO 2012 z Węgrami był tego doskonałym potwierdzeniem. Zimowy nabytek Blaugrany został uznany za jednego z autorów zwycięstwa, a zdobyte 3 punkty mocno przybliżają Holandię do wyjazdu na przyszłoroczny turniej.
Faworyzowani gospodarze kilka dni temu pokonali tych samych Węgrów 0:4 i było to ich piąte z rzędu zwycięstwo w bieżących eliminacjach. Jednak tym razem blisko 52 tysiące widzów zgromadzonych na trybunach Amsterdam ArenA oglądało wyjątkowo zacięty spektakl. Dość powiedzieć, że Węgrzy dwukrotnie doprowadzali do remisu, na początku drugiej połowy udało im się objąć prowadzenie, a tacy gracze jak Dzsudzsák, Rudolf i Gera nie zostawiali wytchnienia holenderskiej obronie.
Holandia wychodzi na prowadzenie
Bramka Robina van Persie'ego po rzucie rożnym już w 13. minucie padła zgodnie z oczekiwaniami i nie zwiastowała kłopotów. W pierwszej połowie Holendrzy dominowali, ale nie przełożyło się to na kolejne bramki. Najlepsze okazje mieli van Persie i Afellay.
Przed przerwą obie drużyny nie forsowały jednak tempa i nic nie zwiastowało, że w drugiej połowie padnie aż 7 bramek.
Pięć minut szoku
Niewykorzystane sytuacje zemściły się na Holendrach na samym początku drugiej części meczu. Już w 46. minucie goście doprowadzili do wyrównania. Przy tej akcji Pomarańczowi wybitnie nie mieli szczęścia: piłka po strzale Gergely'ego Rudolfa odbijała się jak w pinballu, najpierw od Van der Vaarta, a potem Pietersa, kompletnie myląc bramkarza gospodarzy, Vorma. Nie minęło 5 minut, a po perfekcyjnym woleju Gery było już 1:2. Gospodarze błyskawicznie zabrali się do odrabiania strat i na efekty nie trzeba było długo czekać. Po bramkach Sneijdera i Van Nistelrooya (wszedł w przerwie za kontuzjowanego Van Persie'ego) ponownie objęli prowadzenie.
Jeśli ktoś myślał, że to koniec emocji w Amsterdamie - nie mógł się bardziej mylić. Trzy minuty po golu byłego napastnika MU i Realu, do siatki Vorma po raz drugi trafił Gera. Na tablicy znów widniał remis i to było za wiele dla Van Marwijka, który zaatakował swoje krzesełko z takim impetem, że siedzący obok niego asystent, dobrze znany cules Phillipp Cocu, aż podskoczył.
Ambitne ataki w ostatnim kwadransie dały jednak gospodarzom dwie bramki Dirka Kuyta i 3 punkty zostały w Holandii.
Znakomity występ Afellaya, pochwały z całego świata
W końcowym wyniku bardzo duży udział miał Ibrahim Afellay. W przeciwieństwie do poprzedniego meczu eliminacji, wyszedł w wyjściowym składzie i okazało się to bardzo trafną decyzją van Marwijka. Niedawny nabytek Barçy przeprowadził w 72. minucie fenomenalny rajd spod własnego pola karnego, po którym do siatki trafił Van Nistelrooy, a przy obu kluczowych bramkach Kuyta notował ostatnie podanie.
Ustawiony tym razem w pomocy (Holandia gra systemem 4-4-2) lewoskrzydłowy był aktywny przez pełne 90 minut swojego występu i gdy mógł, sam starał się zagrozić bramce Ferenca Fülöpa. Afellay był aktywny, pracowity i precyzyjny.
Nic zatem dziwnego, że wielu międzynarodowych komentatorów uznało byłego gracza PSV zawodnikiem meczu, a pochwały pod jego adresem dominują relacje z meczu we wszystkich światowych serwisach.
Lider z kompletem punktów
Z 18 punktami na koncie i bilansem bramek 21-5 Holandia umocniła się na prowadzeniu w grupie i po 6 spotkaniach kontynuuje marsz po przepustki do turnieju rozgrywanego za rok na boiskach Polski i Ukrainy. Druga w grupie E Szwecja ma dwukrotnie mniej punktów (aczkolwiek należy dodać, że rozegrała o 2 mecze mniej od lidera), a Węgrzy z takim samym dorobkiem (mając 5 rozegranych meczów) spadli na trzecie miejsce w tabeli.
Poniżej prezentujemy obszerny skrót spotkania. Znakomita akcja Ibiego na 3:2 zaczyna się w 3:21 minucie filmiku:
[źródło: TotalBarca; ESPNsoccernet; własne]
Faworyzowani gospodarze kilka dni temu pokonali tych samych Węgrów 0:4 i było to ich piąte z rzędu zwycięstwo w bieżących eliminacjach. Jednak tym razem blisko 52 tysiące widzów zgromadzonych na trybunach Amsterdam ArenA oglądało wyjątkowo zacięty spektakl. Dość powiedzieć, że Węgrzy dwukrotnie doprowadzali do remisu, na początku drugiej połowy udało im się objąć prowadzenie, a tacy gracze jak Dzsudzsák, Rudolf i Gera nie zostawiali wytchnienia holenderskiej obronie.
Holandia wychodzi na prowadzenie
Bramka Robina van Persie'ego po rzucie rożnym już w 13. minucie padła zgodnie z oczekiwaniami i nie zwiastowała kłopotów. W pierwszej połowie Holendrzy dominowali, ale nie przełożyło się to na kolejne bramki. Najlepsze okazje mieli van Persie i Afellay.
Przed przerwą obie drużyny nie forsowały jednak tempa i nic nie zwiastowało, że w drugiej połowie padnie aż 7 bramek.
Pięć minut szoku
Niewykorzystane sytuacje zemściły się na Holendrach na samym początku drugiej części meczu. Już w 46. minucie goście doprowadzili do wyrównania. Przy tej akcji Pomarańczowi wybitnie nie mieli szczęścia: piłka po strzale Gergely'ego Rudolfa odbijała się jak w pinballu, najpierw od Van der Vaarta, a potem Pietersa, kompletnie myląc bramkarza gospodarzy, Vorma. Nie minęło 5 minut, a po perfekcyjnym woleju Gery było już 1:2. Gospodarze błyskawicznie zabrali się do odrabiania strat i na efekty nie trzeba było długo czekać. Po bramkach Sneijdera i Van Nistelrooya (wszedł w przerwie za kontuzjowanego Van Persie'ego) ponownie objęli prowadzenie.
Jeśli ktoś myślał, że to koniec emocji w Amsterdamie - nie mógł się bardziej mylić. Trzy minuty po golu byłego napastnika MU i Realu, do siatki Vorma po raz drugi trafił Gera. Na tablicy znów widniał remis i to było za wiele dla Van Marwijka, który zaatakował swoje krzesełko z takim impetem, że siedzący obok niego asystent, dobrze znany cules Phillipp Cocu, aż podskoczył.
Ambitne ataki w ostatnim kwadransie dały jednak gospodarzom dwie bramki Dirka Kuyta i 3 punkty zostały w Holandii.
Znakomity występ Afellaya, pochwały z całego świata
W końcowym wyniku bardzo duży udział miał Ibrahim Afellay. W przeciwieństwie do poprzedniego meczu eliminacji, wyszedł w wyjściowym składzie i okazało się to bardzo trafną decyzją van Marwijka. Niedawny nabytek Barçy przeprowadził w 72. minucie fenomenalny rajd spod własnego pola karnego, po którym do siatki trafił Van Nistelrooy, a przy obu kluczowych bramkach Kuyta notował ostatnie podanie.
Ustawiony tym razem w pomocy (Holandia gra systemem 4-4-2) lewoskrzydłowy był aktywny przez pełne 90 minut swojego występu i gdy mógł, sam starał się zagrozić bramce Ferenca Fülöpa. Afellay był aktywny, pracowity i precyzyjny.
Nic zatem dziwnego, że wielu międzynarodowych komentatorów uznało byłego gracza PSV zawodnikiem meczu, a pochwały pod jego adresem dominują relacje z meczu we wszystkich światowych serwisach.
Lider z kompletem punktów
Z 18 punktami na koncie i bilansem bramek 21-5 Holandia umocniła się na prowadzeniu w grupie i po 6 spotkaniach kontynuuje marsz po przepustki do turnieju rozgrywanego za rok na boiskach Polski i Ukrainy. Druga w grupie E Szwecja ma dwukrotnie mniej punktów (aczkolwiek należy dodać, że rozegrała o 2 mecze mniej od lidera), a Węgrzy z takim samym dorobkiem (mając 5 rozegranych meczów) spadli na trzecie miejsce w tabeli.
Poniżej prezentujemy obszerny skrót spotkania. Znakomita akcja Ibiego na 3:2 zaczyna się w 3:21 minucie filmiku:
[źródło: TotalBarca; ESPNsoccernet; własne]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)