Podsumowanie marca: defensywa
W trakcie festiwalu Gran Derbi, zapraszamy do lektury drugiej części Podsumowania Marca.
Autor: Szafarz
Edycja: challenger
Podsumowanie marca: defensywa
Jedynie trzy stracone bramki w przeciągu całego miesiąca wystawiają obronie FC Barcelony pozytywne świadectwo. Należy powiedzieć, że przeciwnicy zespołu ze stolicy Katalonii tylko dwukrotnie trafiali do bramki Víctora Valdésa. Ponadto, dość nieszczęśliwe, samobójcze trafienie stało się autorstwem Sergio Busquetsa w rewanżowym meczu Ligi Mistrzów z Arsenalem Londyn.
Z racji ciągłej nieobecności w składzie drużyny pierwszego kapitana Carlesa Puyola oraz poważnych kłopotów zdrowotnych Érika Abidala wszyscy możemy być dumni z gry defensywnej Barçy. Specyficzny styl gry wysokim pressingiem oraz godne pochwały zachowanie całej drużyny, która walczy o jak najszybsze odzyskanie piłki po stracie któregokolwiek z kolegów sprawiają, że zdobyć bramkę przeciwko Barcelonie jest ekstremalnie trudno. Niezależnie od personaliów czy to obsady bramki, czy to poszczególnych pozycji w obronie.
Ustawienia defensywy:
Valencia CF (wyjazd), 2. marca 2011: - Alves, Piqué, Busquets, Abidal - wygrana 0:1
Real Saragossa (dom), 5. marca 2011: - Alves, Piqué, Milito, Maxwell - wygrana 1:0
Arsenal FC (dom), 8. marca 2011: - Alves, Busquets, Abidal, Adriano (90` Maxwell) - wygrana 3:1
Sevilla FC (wyjazd), 13. marca 2011: - Alves, Piqué, Abidal, Adriano (75` Maxwell) - remis 1:1
Getafe CF (dom), 19. marca 2011: - Alves, Piqué, Milito, Adriano - wygrana 2:1
Prawa obrona
Dani Alves: ocena: 7,00 ; na boisku: 450 min., gole: 1, asysty: 1, żółte kartki: 1
Podczas spotkań Blaugrany, jakie mieliśmy przyjemność oglądać w marcu, prawa strona obrony znalazła się pod niepodzielnym władaniem króla Daniego. Niesamowita średnia ocena wystawiona po pięciu meczach rozegranych w pełnym wymiarze czasowym przez Brazylijczyka pokazuje, jak bardzo drużyna potrzebuje tego zawodnika. Alves - ku uciesze kibiców - po przedłużających się rozmowach w końcu przedłużył kontrakt z Barceloną. Dzięki temu, Diabeł Tasmański mógł odrzucić czającą się gdzieś tam w głębi serca niepewność jutra i skupić wyłącznie na graniu w piłkę. Z pożytkiem dla drużyny!
Jego gra, jak zawsze dynamiczna i efektowna, w połączeniu z efektywnością dodawała Katalończykom skrzydeł w wielu momentach marca. Dani zanotował bardzo ważną asystę w zremisowanym meczu z Sevillą, a także bardzo ważne (i przy tym przepiękne) trafienie w wygranym 2:1 meczu z Getafe. Bardzo cieszy ofensywny zapał Daniego, ale Brazylijczyk może jeszcze popracować nad uderzeniami. W niektórych momentach meczu, będąc w polu karnym lub na jego obrzeżu zamiast strzelać na bramkę - szukał zbyt koronkowego rozwiązania. Z kolei, kiedy zdecyduje się na strzał, często robi to za bardzo ‘na siłę' zamiast solidnym, precyzyjnym uderzeniem poszukać długiego rogu bramki.
Nie należy zapominać o obowiązkach obronnych Alvesa - w pięciu spotkaniach marca wywiązywał się z nich znakomicie, niejednokrotnie wracając na pełnej prędkości pod własne pole karne i z profesorskim spokojem zabierając zrezygnowanym skrzydłowym rywala piłkę.
Łyżką dziegciu w beczce miodu będzie natomiast gol Sevilli. Dani co prawda wspaniale wracał na pełnym biegu aż na lewą stronę pola karnego Valdésa, lecz zamiast zablokować podanie Negredo po którym padł gol, zanotował ‘pusty wślizg'. Mimo to, był to wspaniały miesiąc gracza Barçy.
Lewa obrona
Maxwell: ocena: 5,00; na boisku: 90 min.,
Adriano: ocena: 5,33; na boisku: 255 min.,
Éric Abidal: ocena: 7,00 ; na boisku: 105 min.
Podstawowym lewym obrońcą FC Barcelony w ostatnich tygodniach jest Adriano. Brazylijczyk, który częściej niż w pierwszej połowie sezonu sadza na ławie Maxwella, coraz lepiej czuje się w stolicy Katalonii. Nie zawiódł w meczu z Arsenalem, chociaż jego pamiętna lekkomyślna strata mogła zaważyć na losach dwumeczu i wyraźnie rzutuje na jego średnią miesiąca. Na szczęście, takich błędów unikał w innych występach, a pracowitością i ambicją stopniowo zyskiwał sobie sympatię cules. Niewątpliwie, był to dla Adriano najważniejszy jak dotąd miesiąc w Bacelonie.
Widać, że bardzo stara się zrównoważyć w ofensywie prawą stronę, na której biega tam i z powrotem Alves. Kupiony latem obrońca przeprowadza ofensywne rajdy, nie boi się gry jeden na jednego, natomiast z tyłu potrafi grać z uwagą i koncentracją. Szybko i pewnie wychodzi spod pressingu, umiejętnie rozgrywa akcje z pomocnikami. Godna pochwały asysta do Messiego w arcyważnym meczu wyjazdowym z Valencią.
Trochę zawiódł w meczu ze swoją byłą drużyną, Sevillą, gdzie oczekiwano od niego więcej. Nie zmienia to faktu, że dobre występy w wykonaniu Adriano pozwalają ze spokojem spoglądać na kadrowe problemy obrony Barçy. Miejmy nadzieję, że kolejne występy jeszcze bardziej uregulują jego grę.
Brazylijczyk Maxwell nie miał zbyt wiele okazji do grania. Spędził na boisku 75 minut w ciężkim dla Barcelony, wygranym absolutnym minimum (1:0) meczu z Saragossą na Camp Nou. W meczu z Sevillą zmienił na ostatni kwadrans średnio spisującego się tego dnia Adriano.
Największym mankamentem Maxwella w ostatnim czasie są niepotrzebne straty, które stara nadrobić w miarę solidnymi akcjami w ofensywie. Rotacja w składzie, rywalizacja o miejsce na lewej stronie oraz koncentracja w grze na boisku powinny pozwolić mu jeśli nie wychodzić w pierwszym składzie - to stać się bardzo solidnym zmiennikiem, którego Barcelona potrzebuje w decydującej końcówce sezonu.
Wszystkie serca kibiców Barçy oraz fanów Érika Abidala ścisnęły się z żalu i smutku, gdy pod koniec miesiąca dowiedzieliśmy się o ciężkiej chorobie Francuza. Z dnia na dzień, będący w życiowej formie i jeden z najlepszych piłkarzy Blaugrany, stał się pacjentem szpitala na oddziale onkologii.
Na dzień dzisiejszy, gdy francuski piłkarz jest już po poważnej operacji i widzimy go na ekranach telewizorów siedzącego na trybunach stadionu czy też odwiedzającego kolegów na treningach - humory mamy już lepsze. Pełni pozytywnych uczuć dla Érika, pozostaje mieć nadzieję, że ujrzymy go szybko na murawie w formie takiej jak przed chorobą!
Czarnoskóry obrońca zdążył jednak zagościć w marcowych statystykach. Na lewej obronie widzieliśmy go rzadziej - ze względu na częstszą ostatnimi czasy rolę środkowego obrońcy. Jednym z takich meczów był jednak wyjazd na Mestalla (Abidal grał tam na lewej w pełnym wymiarze czasowym) oraz kwadrans w meczu z Saragossą. Poziom jego umiejętności jak zwykle był ultra-wysoki; spokój w obronie i sporadyczne "akcje zaczepne" na połowie przeciwnika wymiernie pomagały drużynie.
Wracaj szybko Abidal, Barcelona czeka!
Środek obrony
Gerard Piqué: ocena: 5,75; na boisku: 360 min.
Éric Abidal: ocena: 7,50; na boisku: 180 min.
Sergio Busquets: ocena: 7,00; na boisku: 180 min., żółte kartki: 1
Gabriel Milito: ocena: 4,50; na boisku: 180 min., żółte kartki: 1
Najwięcej czasu na boisku w roli stopera spędził wracający do formy Gerard Piqué. Wielki nieobecny meczu rewanżowego z Arsenalem Londyn przeplatał występy bardzo dobre z mniej spektakularnymi. Co najważniejsze, nie popełniał już ‘wpadek' tak rażących, jakie zdarzały mu się ostatnimi czasy.
Mógł jednak zrobić więcej przy golu Navasa w meczu z Sevillą, gdy ten wyskoczył zza jego pleców jak Filip z konopii, lecz za utratę gola należy winić cały blok obronny. Poza tym, Geri spisywał się w marcu całkiem solidnie. Wróciła też pewność rozegrania piłki na swojej połowie, cieszą ponadto - rzadkie, bo rzadkie, ale jednak - wypady ofensywne. Generalnie, wygląda to obiecująco przed decydującym momentem sezonu. Szlifuj formę Piquénbauer!
Éric Abidal grający na pozycji stopera pod nieobecność Puyola stanowił podobnie jak w styczniu i lutym silny punkt barcelońskiej defensywy. Wspaniałe interwencje stopera reprezentacji Francji, dublowanie pozycji bocznych obrońców, asekuracja pustej bramki czy banalna boiskowa inteligencja - sprawiają, że Abidal urósł do miana jednego z najlepszych piłkarzy ligi na (nie)swojej pozycji.
Poza samymi umiejętnościami, marcowe występy Abidala wyróżniały nieustępliwość i waleczność. Jego zachowanie z meczu z Sevillą, gdy ścigał się z Negredo, przewrócił, a następnie zażegnując niebezpieczeństwo efektownym szczupakiem wybił głową piłkę poza zasięg napastnika Sevilli - jest bez mała jedną z najbardziej spektakularnych interwencji w ostatnich miesiącach na piłkarskich boiskach.
Cieszą postępy w grze Gabriela Milito. Nie trafiały mu się tak słabe występy, jak w lutym. Gabi miał co prawda pecha być obrońcą znajdującym się najbliżej Manu gdy ten zdobywał bramkę na 2:1 na Coliseum Alfonso Pérez w Getafe, lecz ciężko winić go za brak interwencji. Zawodnik z Madrytu wbiegł w pole karne na pełnej prędkości i oddał strzał z pierwszej piłki; nie do obrony i poza zasięgiem kogokolwiek w polu karnym. Z kolei z Saragossą Gabi przyczynił się do obronienia "zera z tyłu", ale jego gra i w tym meczu (choćby ryzykowny faul w drugiej połowie po własnym błędzie) pozostawiała wiele do życzenia.
Dwa mecze Milito na poziomie... takim sobie. Mimo wszystko widać, że zaczyna czuć się pewniej, a momentami przewodzi w obronie. Kilkoma dalekimi przerzutami ‘do nogi' przypomniał dlaczego gra w Barcelonie. Oby tak dalej, Gabi.
Sergio Busquets miał wątpliwą przyjemność umieszczenia bramki w siatce własnej drużyny w rewanżowym meczu z Arsenalem Londyn. Na szczęście mecz zakończył się korzystnym wynikiem dla Barcelony i cała sprawa rozeszła się po kościach. Z racji swojego wzrostu i umiejętności gry pod pressingiem godnie spełnia rolę drugiego stopera pod nieobecność Tarzana lub Piqué. Guardiola nie do końca ufa Milito w meczach o wielką stawkę, takich jak wyjazdowe spotkanie z Valencią czy Arsenalem i to właśnie młodziutki Mistrz Świata (nominalnie defensywny pomocnik) bywał w nich jednym z ostatnich obrońców. Testy te wypadły dobrze, choć poza meczem z Arsenalem rywale sprawdzali Busiego dość oszczędnie. Stabilna forma, której efektem bardzo dobra średnia miesiąca, jest jednak bardzo ważna w kontekście przeciągającej się nieobecności Puyola. Do tego dokładne rozegranie piłki i mała liczba strat Sergio. Będzie ważny element drużyny w nadchodzących meczach decydujących o Pucharach i lidze.
Autor: Szafarz
Edycja: challenger
Podsumowanie marca: defensywa
Jedynie trzy stracone bramki w przeciągu całego miesiąca wystawiają obronie FC Barcelony pozytywne świadectwo. Należy powiedzieć, że przeciwnicy zespołu ze stolicy Katalonii tylko dwukrotnie trafiali do bramki Víctora Valdésa. Ponadto, dość nieszczęśliwe, samobójcze trafienie stało się autorstwem Sergio Busquetsa w rewanżowym meczu Ligi Mistrzów z Arsenalem Londyn.
Z racji ciągłej nieobecności w składzie drużyny pierwszego kapitana Carlesa Puyola oraz poważnych kłopotów zdrowotnych Érika Abidala wszyscy możemy być dumni z gry defensywnej Barçy. Specyficzny styl gry wysokim pressingiem oraz godne pochwały zachowanie całej drużyny, która walczy o jak najszybsze odzyskanie piłki po stracie któregokolwiek z kolegów sprawiają, że zdobyć bramkę przeciwko Barcelonie jest ekstremalnie trudno. Niezależnie od personaliów czy to obsady bramki, czy to poszczególnych pozycji w obronie.
Ustawienia defensywy:
Valencia CF (wyjazd), 2. marca 2011: - Alves, Piqué, Busquets, Abidal - wygrana 0:1
Real Saragossa (dom), 5. marca 2011: - Alves, Piqué, Milito, Maxwell - wygrana 1:0
Arsenal FC (dom), 8. marca 2011: - Alves, Busquets, Abidal, Adriano (90` Maxwell) - wygrana 3:1
Sevilla FC (wyjazd), 13. marca 2011: - Alves, Piqué, Abidal, Adriano (75` Maxwell) - remis 1:1
Getafe CF (dom), 19. marca 2011: - Alves, Piqué, Milito, Adriano - wygrana 2:1
Prawa obrona
Dani Alves: ocena: 7,00 ; na boisku: 450 min., gole: 1, asysty: 1, żółte kartki: 1
Podczas spotkań Blaugrany, jakie mieliśmy przyjemność oglądać w marcu, prawa strona obrony znalazła się pod niepodzielnym władaniem króla Daniego. Niesamowita średnia ocena wystawiona po pięciu meczach rozegranych w pełnym wymiarze czasowym przez Brazylijczyka pokazuje, jak bardzo drużyna potrzebuje tego zawodnika. Alves - ku uciesze kibiców - po przedłużających się rozmowach w końcu przedłużył kontrakt z Barceloną. Dzięki temu, Diabeł Tasmański mógł odrzucić czającą się gdzieś tam w głębi serca niepewność jutra i skupić wyłącznie na graniu w piłkę. Z pożytkiem dla drużyny!
Jego gra, jak zawsze dynamiczna i efektowna, w połączeniu z efektywnością dodawała Katalończykom skrzydeł w wielu momentach marca. Dani zanotował bardzo ważną asystę w zremisowanym meczu z Sevillą, a także bardzo ważne (i przy tym przepiękne) trafienie w wygranym 2:1 meczu z Getafe. Bardzo cieszy ofensywny zapał Daniego, ale Brazylijczyk może jeszcze popracować nad uderzeniami. W niektórych momentach meczu, będąc w polu karnym lub na jego obrzeżu zamiast strzelać na bramkę - szukał zbyt koronkowego rozwiązania. Z kolei, kiedy zdecyduje się na strzał, często robi to za bardzo ‘na siłę' zamiast solidnym, precyzyjnym uderzeniem poszukać długiego rogu bramki.
Nie należy zapominać o obowiązkach obronnych Alvesa - w pięciu spotkaniach marca wywiązywał się z nich znakomicie, niejednokrotnie wracając na pełnej prędkości pod własne pole karne i z profesorskim spokojem zabierając zrezygnowanym skrzydłowym rywala piłkę.
Łyżką dziegciu w beczce miodu będzie natomiast gol Sevilli. Dani co prawda wspaniale wracał na pełnym biegu aż na lewą stronę pola karnego Valdésa, lecz zamiast zablokować podanie Negredo po którym padł gol, zanotował ‘pusty wślizg'. Mimo to, był to wspaniały miesiąc gracza Barçy.
Lewa obrona
Maxwell: ocena: 5,00; na boisku: 90 min.,
Adriano: ocena: 5,33; na boisku: 255 min.,
Éric Abidal: ocena: 7,00 ; na boisku: 105 min.
Podstawowym lewym obrońcą FC Barcelony w ostatnich tygodniach jest Adriano. Brazylijczyk, który częściej niż w pierwszej połowie sezonu sadza na ławie Maxwella, coraz lepiej czuje się w stolicy Katalonii. Nie zawiódł w meczu z Arsenalem, chociaż jego pamiętna lekkomyślna strata mogła zaważyć na losach dwumeczu i wyraźnie rzutuje na jego średnią miesiąca. Na szczęście, takich błędów unikał w innych występach, a pracowitością i ambicją stopniowo zyskiwał sobie sympatię cules. Niewątpliwie, był to dla Adriano najważniejszy jak dotąd miesiąc w Bacelonie.
Widać, że bardzo stara się zrównoważyć w ofensywie prawą stronę, na której biega tam i z powrotem Alves. Kupiony latem obrońca przeprowadza ofensywne rajdy, nie boi się gry jeden na jednego, natomiast z tyłu potrafi grać z uwagą i koncentracją. Szybko i pewnie wychodzi spod pressingu, umiejętnie rozgrywa akcje z pomocnikami. Godna pochwały asysta do Messiego w arcyważnym meczu wyjazdowym z Valencią.
Trochę zawiódł w meczu ze swoją byłą drużyną, Sevillą, gdzie oczekiwano od niego więcej. Nie zmienia to faktu, że dobre występy w wykonaniu Adriano pozwalają ze spokojem spoglądać na kadrowe problemy obrony Barçy. Miejmy nadzieję, że kolejne występy jeszcze bardziej uregulują jego grę.
Brazylijczyk Maxwell nie miał zbyt wiele okazji do grania. Spędził na boisku 75 minut w ciężkim dla Barcelony, wygranym absolutnym minimum (1:0) meczu z Saragossą na Camp Nou. W meczu z Sevillą zmienił na ostatni kwadrans średnio spisującego się tego dnia Adriano.
Największym mankamentem Maxwella w ostatnim czasie są niepotrzebne straty, które stara nadrobić w miarę solidnymi akcjami w ofensywie. Rotacja w składzie, rywalizacja o miejsce na lewej stronie oraz koncentracja w grze na boisku powinny pozwolić mu jeśli nie wychodzić w pierwszym składzie - to stać się bardzo solidnym zmiennikiem, którego Barcelona potrzebuje w decydującej końcówce sezonu.
Wszystkie serca kibiców Barçy oraz fanów Érika Abidala ścisnęły się z żalu i smutku, gdy pod koniec miesiąca dowiedzieliśmy się o ciężkiej chorobie Francuza. Z dnia na dzień, będący w życiowej formie i jeden z najlepszych piłkarzy Blaugrany, stał się pacjentem szpitala na oddziale onkologii.
Na dzień dzisiejszy, gdy francuski piłkarz jest już po poważnej operacji i widzimy go na ekranach telewizorów siedzącego na trybunach stadionu czy też odwiedzającego kolegów na treningach - humory mamy już lepsze. Pełni pozytywnych uczuć dla Érika, pozostaje mieć nadzieję, że ujrzymy go szybko na murawie w formie takiej jak przed chorobą!
Czarnoskóry obrońca zdążył jednak zagościć w marcowych statystykach. Na lewej obronie widzieliśmy go rzadziej - ze względu na częstszą ostatnimi czasy rolę środkowego obrońcy. Jednym z takich meczów był jednak wyjazd na Mestalla (Abidal grał tam na lewej w pełnym wymiarze czasowym) oraz kwadrans w meczu z Saragossą. Poziom jego umiejętności jak zwykle był ultra-wysoki; spokój w obronie i sporadyczne "akcje zaczepne" na połowie przeciwnika wymiernie pomagały drużynie.
Wracaj szybko Abidal, Barcelona czeka!
Środek obrony
Gerard Piqué: ocena: 5,75; na boisku: 360 min.
Éric Abidal: ocena: 7,50; na boisku: 180 min.
Sergio Busquets: ocena: 7,00; na boisku: 180 min., żółte kartki: 1
Gabriel Milito: ocena: 4,50; na boisku: 180 min., żółte kartki: 1
Najwięcej czasu na boisku w roli stopera spędził wracający do formy Gerard Piqué. Wielki nieobecny meczu rewanżowego z Arsenalem Londyn przeplatał występy bardzo dobre z mniej spektakularnymi. Co najważniejsze, nie popełniał już ‘wpadek' tak rażących, jakie zdarzały mu się ostatnimi czasy.
Mógł jednak zrobić więcej przy golu Navasa w meczu z Sevillą, gdy ten wyskoczył zza jego pleców jak Filip z konopii, lecz za utratę gola należy winić cały blok obronny. Poza tym, Geri spisywał się w marcu całkiem solidnie. Wróciła też pewność rozegrania piłki na swojej połowie, cieszą ponadto - rzadkie, bo rzadkie, ale jednak - wypady ofensywne. Generalnie, wygląda to obiecująco przed decydującym momentem sezonu. Szlifuj formę Piquénbauer!
Éric Abidal grający na pozycji stopera pod nieobecność Puyola stanowił podobnie jak w styczniu i lutym silny punkt barcelońskiej defensywy. Wspaniałe interwencje stopera reprezentacji Francji, dublowanie pozycji bocznych obrońców, asekuracja pustej bramki czy banalna boiskowa inteligencja - sprawiają, że Abidal urósł do miana jednego z najlepszych piłkarzy ligi na (nie)swojej pozycji.
Poza samymi umiejętnościami, marcowe występy Abidala wyróżniały nieustępliwość i waleczność. Jego zachowanie z meczu z Sevillą, gdy ścigał się z Negredo, przewrócił, a następnie zażegnując niebezpieczeństwo efektownym szczupakiem wybił głową piłkę poza zasięg napastnika Sevilli - jest bez mała jedną z najbardziej spektakularnych interwencji w ostatnich miesiącach na piłkarskich boiskach.
Cieszą postępy w grze Gabriela Milito. Nie trafiały mu się tak słabe występy, jak w lutym. Gabi miał co prawda pecha być obrońcą znajdującym się najbliżej Manu gdy ten zdobywał bramkę na 2:1 na Coliseum Alfonso Pérez w Getafe, lecz ciężko winić go za brak interwencji. Zawodnik z Madrytu wbiegł w pole karne na pełnej prędkości i oddał strzał z pierwszej piłki; nie do obrony i poza zasięgiem kogokolwiek w polu karnym. Z kolei z Saragossą Gabi przyczynił się do obronienia "zera z tyłu", ale jego gra i w tym meczu (choćby ryzykowny faul w drugiej połowie po własnym błędzie) pozostawiała wiele do życzenia.
Dwa mecze Milito na poziomie... takim sobie. Mimo wszystko widać, że zaczyna czuć się pewniej, a momentami przewodzi w obronie. Kilkoma dalekimi przerzutami ‘do nogi' przypomniał dlaczego gra w Barcelonie. Oby tak dalej, Gabi.
Sergio Busquets miał wątpliwą przyjemność umieszczenia bramki w siatce własnej drużyny w rewanżowym meczu z Arsenalem Londyn. Na szczęście mecz zakończył się korzystnym wynikiem dla Barcelony i cała sprawa rozeszła się po kościach. Z racji swojego wzrostu i umiejętności gry pod pressingiem godnie spełnia rolę drugiego stopera pod nieobecność Tarzana lub Piqué. Guardiola nie do końca ufa Milito w meczach o wielką stawkę, takich jak wyjazdowe spotkanie z Valencią czy Arsenalem i to właśnie młodziutki Mistrz Świata (nominalnie defensywny pomocnik) bywał w nich jednym z ostatnich obrońców. Testy te wypadły dobrze, choć poza meczem z Arsenalem rywale sprawdzali Busiego dość oszczędnie. Stabilna forma, której efektem bardzo dobra średnia miesiąca, jest jednak bardzo ważna w kontekście przeciągającej się nieobecności Puyola. Do tego dokładne rozegranie piłki i mała liczba strat Sergio. Będzie ważny element drużyny w nadchodzących meczach decydujących o Pucharach i lidze.
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)