Oceny za Gran Derbi vol. I
Przypominamy zasady, jakimi kierujemy się podczas wystawiania not: kryterium oceny graczy.
Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie są równoznaczne z "dla mnie Xavi 7, a Messi 5.5".
Oceniający: challenger, Hering
Valdés - 6 - Bardzo pomocny przy rozgrywaniu piłki, nie pomylił się w tym elemencie ani razu pomimo nieustannego towarzystwa graczy Realu. Gorzej było w bramce, a w przypadku golkipera musi to najmocniej rzutować na ocenę; dobre interwencje przeplatał chwilami niepewności. Na samym początku dobrze zachował się przy uderzeniu Cristiano Ronaldo, ale już w 22. minucie dużo problemów sprawiło mu trudne uderzenie Benzemy i portero Barçy miał szczęście, że piłka nie znalazła się po drugiej stronie słupka. Niestety, na sam koniec pierwszej części gry Valdés zaliczył "pusty przelot" i wyręczył go refleks Adriano; podobnie było przy rzucie wolnym CR7 z drugiej połowy, gdy kąśliwe uderzenie Portugalczyka było zupełnie poza zasięgiem Valdésa i Barcelonę tym razem uratował słupek. Przy karnym bez szans (szybko skarcony kartką przez wyjątkowo chętnego do karania barcelonistów arbitra). Odegrał ważną rolę w końcowych minutach: najpierw (86') wybiegł na 30. metr, a po chwili (90') zatrzymał bardzo groźny strzał Khediry, odkupując wsporą część swych win z wcześniejszych faz meczu. Słaba, bo słaba - ale jednak "6".
Alves - 6 - Znakomita interwencja w 24. minucie i trzeba zaznaczyć, że była jednym z aż 10 skutecznych odbiorów Daniego w tym meczu. Pod presją chętnie kontrującego rywala skupiony bardziej na obronie niż na rajdach ofensywnych, ale nie uniknął tego, że kilka razy (np. 65') umknął mu Di María. Oczywiście w swoim stylu ruszał niekiedy pod pole karne rywala, ale forma kolegów z formacji ataku nie była najlepszym sojusznikiem brazylijskiego obrońcy. Nie zmienia to faktu, że zanotował pracowity, solidny występ - i tylko zachowanie z 82. minuty ostatecznie nie pozwala wystawić mu wyższej oceny. Trudno mieć do niego pretensje za faul na karnego, skoro wydaje się raczej, że faulu nie było - ale trzeba stwierdzić, że w tej akcji Dani szukać piłki nie musiał; wystarczyło blokować kontur bramki, a Marcelo prawdopodobnie sam wypadłby za linię końcową.
Puyol - 8 - Z Puyolem było w tym meczu, jak z byłą dziewczyną: to, jak wiele dawał defensywie Barçy ujrzeliśmy dopiero wtedy, gdy nie było go już na boisku. Znakomitymi interwencjami częstował graczy Realu już od pierwszych minut (m.in. 14' i 21'), udanie powstrzymując Di Maríę i Cristiano Ronaldo. Poza jednym strzałem kompletnie wyłączył (z pomocą Piqué) z gry Karima Benzemę. Doskonale się ustawiał asekurując w potrzebie zarówno Busiego, jak i Piqué, wywołując w graczach gospodarzy tylko frustrację - czego najlepszym przykładem było 152. chamskie zachowanie w karierze Cristiano Ronaldo... Niestety, zejście Kapitana zapoczątkowało festiwal pomyłek w szeregach barcelońskiej obrony; na szczęście na finał Pucharu Króla defensywę Barçy powinien wesprzeć nie tylko Puyol, ale i Mascherano.
Ocena podwyższona o 1 ze względu na minimalną ilość błędów, znakomitą postawę na tle silnego rywala pozwalającą kompletnie zapomnieć o blisko 3-miesięcznym rozbracie z futbolem i względnie krótki czas gry (58 minut).
Piqué - 7 - Gerard z pary z Kapitanem oraz z Busquetsem to dwaj inni piłkarze. Do zejścia Puyola był bardzo pewnym punkt obrony, nie odpuszczał żadnej piłki, ambicją i dobrą orientacją nadrabiając braki szybkościowe. Nie zawsze eliminował zagrożenie w stu procentach, ale mało które zagranie rywali przez niego przechodziło (5', 7', 23', 30', 37', 45', 72', 75'). W pierwszej połowie raz po raz penetrował szyki rywala głębokimi wyjściami do przodu (16', 20'), na co wyraźnie pozwalał mu w swojej taktyce Mourinho. Po zejściu Puyola zdążył jeszcze zaliczyć najbardziej widowiskową interwencję w 65. minucie, kiedy niczym karateka wybił dośrodkowanie Carvalho, nieźle się przy tym turbując. Później, w parze z Busquetsem, nie wyglądał już tak pewnie; był znacznie mniej skuteczny niż we wcześniejszej fazie meczu i nie zdołał w pojedynkę zapanować nad wszystkimi błędami obrony Barçy.
Adriano - 9 - Dzięki dwóch wybitnie istotnym interwencjom pod własną bramką oraz za postawę w przekroju całego spotkania ociera się o tytuł Zawodnika Meczu. Już od pierwszych minut bardzo dobrze radził sobie z Cristiano Ronaldo; gdy był na boisku - Real niemal nie atakował jego stroną boiska. Zanotował też dwie najważniejsze interwencje w obronie Barçy w całym meczu - najpierw, gdy w 35. minucie perfekcyjnie powstrzymał w ostatniej chwili strzelającego Cristiano Ronaldo, i tuż przed przerwą, gdy fantastycznie wybijał piłkę z linii bramkowej! Poza tym, w całym meczu prezentował się bardzo solidnie, dokładnie kryjąc, ambitnie pracując w obronie i z rzadka wybierając się pod pole karne Casillasa; dwukrotnie faulowany. Doskonale zachował się także w 69. minucie, gdy czujnie asekurując Adebayora, wyczuł zachowanie Togijczyka i zażegnał tę sytuację. Znakomity mecz z trzema interwencjami kluczowymi dla wyniku!
Ocena podwyższona o 1.
Busquets - 6 - Na początku spotkania jego niedokładne podania prokurowały mnóstwo strat (2', 5', 28'; w całym meczu uzbierał ich 5), a jego nonszalancja w 24' mogła się skończyć tragicznie. W innych akcjach wspierał rozegranie i to po jego świetnym podaniu rzut karny wywalczył Villa. Swoim sposobem odbierał piłki, zmuszając rywali do faulu (1', 43', 72', 90') lub po prostu dobrze się ustawiając (34', 56'). W meczach z tak twardo grającymi rywalami powinien jednak znacznie lepiej trzymać się na nogach... Po wycofaniu do obrony sporo stracił na pewności i skuteczności gry.
Xavi - 8 - Absolutnie najważniejsza postać barcelońskiej ofensywy. W przekroju całego meczu kreował sporą ilość sytuacji, które marnowali jego koledzy z ataku (głównie Villa). Próbował dośrodkowań, szybkiej gry po ziemi, rzadziej decydował się nawet na indywidualne zrywy. Szukał wsparcia u Iniesty, lecz przeważnie nadaremnie. Miał szansę na gola, ale przeniósł piłkę za wysoko i trafił w poprzeczkę. Ostatni kwadrans to istna kanonada genialnych piłek Xaviego (cóż za centra do Villi!), ale partnerzy nie zdołali z żadnej z nich zamienić na bramkę. Na jego ocenie musi rzutować strata z 80. minuty, która pośrednio doprowadziła do karnego, ale nie zmienia to faktu, że Generał był tego dnia w dobrej dyspozycji. Oby w środę dorównali do niej partnerzy.
Iniesta - 5 - Najskuteczniej wyłączony z gry przez madryckie trivote. Kompletnie niewidoczny w pierwszej połowie, za wyjątkiem bardzo dobrego dogrania do Messiego z 18. minuty, tylko trochę lepiej po przerwie. Trudno wyróżnić go za jakąkolwiek akcję, można tylko odnotować typową dla niego wysoką precyzję krótkich piłek i gry "z klepki". Nazbyt rzadko wspierał Xaviego, bardzo skromnie współpracował z Messim i Villą. Bardzo brakowało, by dłużej przetrzymywał piłki gdy Real zaczął grać w "dziesiątkę"; być może częste faule "Królewskich" trwale go do tego zniechęcały. Kompletnie niepodobna do niego strata w 90+4', ale na szczęście Realowi zabrakło już czasu by ją wykorzystać.
Pedro - 3 - Aktywny jedynie w początkowych fragmentach spotkania, później jedynie od czasu do czasu próbował szarpać, ale efektów z tego nie było w ogóle - poza jedną akcją z 62. minuty, gdy wystawił piłkę Xaviemu. Wielki nieobecny tego meczu.
Messi - 7 - Pewności, z jaką w newralgicznym momencie meczu strzelał karnego - nie mogą oddać żadne słowa. Poza tym dwie genialne akcje pod koniec pierwszej (przyznajmy, skromnej w jego wykonaniu) połowy: szanse na bramkę wykreował najpierw w 44. minucie, a po chwili wyprowadził doskonałą kontrę, niestety spektakularnie zmarnowaną przez Villę. Przy wielu okazjach widać było zresztą jego zawód bezproduktywnością Asturyjczyka, którego lepsza gra z pewnością wpłynęłaby na większą skuteczność zagrań Messiego... Szkoda, że tuż przed końcem meczu nie udało mu się wykorzystać błędu Sergio Ramosa.
Villa - 4 - Susza trwa. W pierwszej połowie widoczny tylko dwukrotnie - gdy w polu karnym faulował go Casillas i w 33. minucie, gdy skutecznie wrócił się pod własne pole karne. Po przerwie umiejętnie wymanewrował Albiola, co sędzia zamienił na czerwoną kartkę, a Messi - na bramkę. Niestety, poza tym występ Villi był po prostu jednym wielkim zawodem; napastnik Barçy nie raz miał na nodze podwyższenie wyniku, ale zmarnował wszystko... Na koniec wypada dodać, że życia z pewnością nie ułatwiały mu faule bez piłki obrońców Realu, z których co najmniej dwa ewidentnie zasługiwałyby na kartki. W ostatnich sekundach spotkania miał jeszcze wynik na koniuszku buta, jednak ponownie był nieskuteczny.
Rezerwowi:
Keita - 3 - Najbardziej widoczny na kwadrans przed końcem, gdy po jego stawiającej włosy na baczność stracie Real powinien był zdobyć bramkę... Poza tym, nie było dużo lepiej. Niestety, został kozłem ofiarnym zejścia Puyola; Keita nie nadaje się po prostu do roli jedynego defensywnego pomocnika na tak agresywnie grającego rywala. Cenny wniosek przed środą. Największą wadą jego występu jest niewątpliwie niepewność, która wkradła się w szeregi obronne.
Afellay - 6 - Dobre wejście za wyjątkowo nieprzebojowego Pedro. Śmiało szarpał prawą stroną i po znakomitej solowej akcji (cóż za "kanał" założony jednemu z obrońców gospodarzy) zabrakło tylko trochę precyzji by zdobył bramkę-marzenie. Pracowicie i bez kompleksów. Cieszy jego harmonijny rozwój, co zauważają już nie tylko fani, ale nawet komentatorzy Canal +.Zabrakło trochę więcej zadziorności przy pressingu i odbiorze, kilka razy podchodził do rywali jakby zbyt asekuracyjnie.
Maxwell - 3 - Kompletnie nieudana i niepotrzebna zmiana, w 10 minut grał bardziej ryzykownie niż którykolwiek z kolegów przez cały mecz! Jedyne wyjście ofensywne zakończyło się naiwną stratą. Choć do końca meczu zostało tylko parę minut - nie był to koniec "popisów" Maxwella. W 87. minucie jeden z rywali bezczelnie założył mu "siatkę" na 25. metrze, w efekcie czego cała lewa strona obrony Barçy została czysta, a wracający nieumiejętnie Maxwell został... ponownie okiwany we własnym polu karnym, nim Inieście udało się wreszcie uratować sytuację. Ufffff? Myślałby kto! Największy błąd przytrafił się bowiem lewemu obrońcy Barçy w 89. minucie, gdy ośmieszył go Adebayor, pomknął nieniepokojony przez Maxwella aż pod pole karne Valdésa i asystował przy wspomnianym strzale Khediry... Po tym wszystkim, różnica wobec postawy Adriano na tej samej pozycji, to ziemia a niebo.
Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie są równoznaczne z "dla mnie Xavi 7, a Messi 5.5".
Oceniający: challenger, Hering
Valdés - 6 - Bardzo pomocny przy rozgrywaniu piłki, nie pomylił się w tym elemencie ani razu pomimo nieustannego towarzystwa graczy Realu. Gorzej było w bramce, a w przypadku golkipera musi to najmocniej rzutować na ocenę; dobre interwencje przeplatał chwilami niepewności. Na samym początku dobrze zachował się przy uderzeniu Cristiano Ronaldo, ale już w 22. minucie dużo problemów sprawiło mu trudne uderzenie Benzemy i portero Barçy miał szczęście, że piłka nie znalazła się po drugiej stronie słupka. Niestety, na sam koniec pierwszej części gry Valdés zaliczył "pusty przelot" i wyręczył go refleks Adriano; podobnie było przy rzucie wolnym CR7 z drugiej połowy, gdy kąśliwe uderzenie Portugalczyka było zupełnie poza zasięgiem Valdésa i Barcelonę tym razem uratował słupek. Przy karnym bez szans (szybko skarcony kartką przez wyjątkowo chętnego do karania barcelonistów arbitra). Odegrał ważną rolę w końcowych minutach: najpierw (86') wybiegł na 30. metr, a po chwili (90') zatrzymał bardzo groźny strzał Khediry, odkupując wsporą część swych win z wcześniejszych faz meczu. Słaba, bo słaba - ale jednak "6".
Alves - 6 - Znakomita interwencja w 24. minucie i trzeba zaznaczyć, że była jednym z aż 10 skutecznych odbiorów Daniego w tym meczu. Pod presją chętnie kontrującego rywala skupiony bardziej na obronie niż na rajdach ofensywnych, ale nie uniknął tego, że kilka razy (np. 65') umknął mu Di María. Oczywiście w swoim stylu ruszał niekiedy pod pole karne rywala, ale forma kolegów z formacji ataku nie była najlepszym sojusznikiem brazylijskiego obrońcy. Nie zmienia to faktu, że zanotował pracowity, solidny występ - i tylko zachowanie z 82. minuty ostatecznie nie pozwala wystawić mu wyższej oceny. Trudno mieć do niego pretensje za faul na karnego, skoro wydaje się raczej, że faulu nie było - ale trzeba stwierdzić, że w tej akcji Dani szukać piłki nie musiał; wystarczyło blokować kontur bramki, a Marcelo prawdopodobnie sam wypadłby za linię końcową.
Puyol - 8 - Z Puyolem było w tym meczu, jak z byłą dziewczyną: to, jak wiele dawał defensywie Barçy ujrzeliśmy dopiero wtedy, gdy nie było go już na boisku. Znakomitymi interwencjami częstował graczy Realu już od pierwszych minut (m.in. 14' i 21'), udanie powstrzymując Di Maríę i Cristiano Ronaldo. Poza jednym strzałem kompletnie wyłączył (z pomocą Piqué) z gry Karima Benzemę. Doskonale się ustawiał asekurując w potrzebie zarówno Busiego, jak i Piqué, wywołując w graczach gospodarzy tylko frustrację - czego najlepszym przykładem było 152. chamskie zachowanie w karierze Cristiano Ronaldo... Niestety, zejście Kapitana zapoczątkowało festiwal pomyłek w szeregach barcelońskiej obrony; na szczęście na finał Pucharu Króla defensywę Barçy powinien wesprzeć nie tylko Puyol, ale i Mascherano.
Ocena podwyższona o 1 ze względu na minimalną ilość błędów, znakomitą postawę na tle silnego rywala pozwalającą kompletnie zapomnieć o blisko 3-miesięcznym rozbracie z futbolem i względnie krótki czas gry (58 minut).
Piqué - 7 - Gerard z pary z Kapitanem oraz z Busquetsem to dwaj inni piłkarze. Do zejścia Puyola był bardzo pewnym punkt obrony, nie odpuszczał żadnej piłki, ambicją i dobrą orientacją nadrabiając braki szybkościowe. Nie zawsze eliminował zagrożenie w stu procentach, ale mało które zagranie rywali przez niego przechodziło (5', 7', 23', 30', 37', 45', 72', 75'). W pierwszej połowie raz po raz penetrował szyki rywala głębokimi wyjściami do przodu (16', 20'), na co wyraźnie pozwalał mu w swojej taktyce Mourinho. Po zejściu Puyola zdążył jeszcze zaliczyć najbardziej widowiskową interwencję w 65. minucie, kiedy niczym karateka wybił dośrodkowanie Carvalho, nieźle się przy tym turbując. Później, w parze z Busquetsem, nie wyglądał już tak pewnie; był znacznie mniej skuteczny niż we wcześniejszej fazie meczu i nie zdołał w pojedynkę zapanować nad wszystkimi błędami obrony Barçy.
Adriano - 9 - Dzięki dwóch wybitnie istotnym interwencjom pod własną bramką oraz za postawę w przekroju całego spotkania ociera się o tytuł Zawodnika Meczu. Już od pierwszych minut bardzo dobrze radził sobie z Cristiano Ronaldo; gdy był na boisku - Real niemal nie atakował jego stroną boiska. Zanotował też dwie najważniejsze interwencje w obronie Barçy w całym meczu - najpierw, gdy w 35. minucie perfekcyjnie powstrzymał w ostatniej chwili strzelającego Cristiano Ronaldo, i tuż przed przerwą, gdy fantastycznie wybijał piłkę z linii bramkowej! Poza tym, w całym meczu prezentował się bardzo solidnie, dokładnie kryjąc, ambitnie pracując w obronie i z rzadka wybierając się pod pole karne Casillasa; dwukrotnie faulowany. Doskonale zachował się także w 69. minucie, gdy czujnie asekurując Adebayora, wyczuł zachowanie Togijczyka i zażegnał tę sytuację. Znakomity mecz z trzema interwencjami kluczowymi dla wyniku!
Ocena podwyższona o 1.
Busquets - 6 - Na początku spotkania jego niedokładne podania prokurowały mnóstwo strat (2', 5', 28'; w całym meczu uzbierał ich 5), a jego nonszalancja w 24' mogła się skończyć tragicznie. W innych akcjach wspierał rozegranie i to po jego świetnym podaniu rzut karny wywalczył Villa. Swoim sposobem odbierał piłki, zmuszając rywali do faulu (1', 43', 72', 90') lub po prostu dobrze się ustawiając (34', 56'). W meczach z tak twardo grającymi rywalami powinien jednak znacznie lepiej trzymać się na nogach... Po wycofaniu do obrony sporo stracił na pewności i skuteczności gry.
Xavi - 8 - Absolutnie najważniejsza postać barcelońskiej ofensywy. W przekroju całego meczu kreował sporą ilość sytuacji, które marnowali jego koledzy z ataku (głównie Villa). Próbował dośrodkowań, szybkiej gry po ziemi, rzadziej decydował się nawet na indywidualne zrywy. Szukał wsparcia u Iniesty, lecz przeważnie nadaremnie. Miał szansę na gola, ale przeniósł piłkę za wysoko i trafił w poprzeczkę. Ostatni kwadrans to istna kanonada genialnych piłek Xaviego (cóż za centra do Villi!), ale partnerzy nie zdołali z żadnej z nich zamienić na bramkę. Na jego ocenie musi rzutować strata z 80. minuty, która pośrednio doprowadziła do karnego, ale nie zmienia to faktu, że Generał był tego dnia w dobrej dyspozycji. Oby w środę dorównali do niej partnerzy.
Iniesta - 5 - Najskuteczniej wyłączony z gry przez madryckie trivote. Kompletnie niewidoczny w pierwszej połowie, za wyjątkiem bardzo dobrego dogrania do Messiego z 18. minuty, tylko trochę lepiej po przerwie. Trudno wyróżnić go za jakąkolwiek akcję, można tylko odnotować typową dla niego wysoką precyzję krótkich piłek i gry "z klepki". Nazbyt rzadko wspierał Xaviego, bardzo skromnie współpracował z Messim i Villą. Bardzo brakowało, by dłużej przetrzymywał piłki gdy Real zaczął grać w "dziesiątkę"; być może częste faule "Królewskich" trwale go do tego zniechęcały. Kompletnie niepodobna do niego strata w 90+4', ale na szczęście Realowi zabrakło już czasu by ją wykorzystać.
Pedro - 3 - Aktywny jedynie w początkowych fragmentach spotkania, później jedynie od czasu do czasu próbował szarpać, ale efektów z tego nie było w ogóle - poza jedną akcją z 62. minuty, gdy wystawił piłkę Xaviemu. Wielki nieobecny tego meczu.
Messi - 7 - Pewności, z jaką w newralgicznym momencie meczu strzelał karnego - nie mogą oddać żadne słowa. Poza tym dwie genialne akcje pod koniec pierwszej (przyznajmy, skromnej w jego wykonaniu) połowy: szanse na bramkę wykreował najpierw w 44. minucie, a po chwili wyprowadził doskonałą kontrę, niestety spektakularnie zmarnowaną przez Villę. Przy wielu okazjach widać było zresztą jego zawód bezproduktywnością Asturyjczyka, którego lepsza gra z pewnością wpłynęłaby na większą skuteczność zagrań Messiego... Szkoda, że tuż przed końcem meczu nie udało mu się wykorzystać błędu Sergio Ramosa.
Villa - 4 - Susza trwa. W pierwszej połowie widoczny tylko dwukrotnie - gdy w polu karnym faulował go Casillas i w 33. minucie, gdy skutecznie wrócił się pod własne pole karne. Po przerwie umiejętnie wymanewrował Albiola, co sędzia zamienił na czerwoną kartkę, a Messi - na bramkę. Niestety, poza tym występ Villi był po prostu jednym wielkim zawodem; napastnik Barçy nie raz miał na nodze podwyższenie wyniku, ale zmarnował wszystko... Na koniec wypada dodać, że życia z pewnością nie ułatwiały mu faule bez piłki obrońców Realu, z których co najmniej dwa ewidentnie zasługiwałyby na kartki. W ostatnich sekundach spotkania miał jeszcze wynik na koniuszku buta, jednak ponownie był nieskuteczny.
Rezerwowi:
Keita - 3 - Najbardziej widoczny na kwadrans przed końcem, gdy po jego stawiającej włosy na baczność stracie Real powinien był zdobyć bramkę... Poza tym, nie było dużo lepiej. Niestety, został kozłem ofiarnym zejścia Puyola; Keita nie nadaje się po prostu do roli jedynego defensywnego pomocnika na tak agresywnie grającego rywala. Cenny wniosek przed środą. Największą wadą jego występu jest niewątpliwie niepewność, która wkradła się w szeregi obronne.
Afellay - 6 - Dobre wejście za wyjątkowo nieprzebojowego Pedro. Śmiało szarpał prawą stroną i po znakomitej solowej akcji (cóż za "kanał" założony jednemu z obrońców gospodarzy) zabrakło tylko trochę precyzji by zdobył bramkę-marzenie. Pracowicie i bez kompleksów. Cieszy jego harmonijny rozwój, co zauważają już nie tylko fani, ale nawet komentatorzy Canal +.Zabrakło trochę więcej zadziorności przy pressingu i odbiorze, kilka razy podchodził do rywali jakby zbyt asekuracyjnie.
Maxwell - 3 - Kompletnie nieudana i niepotrzebna zmiana, w 10 minut grał bardziej ryzykownie niż którykolwiek z kolegów przez cały mecz! Jedyne wyjście ofensywne zakończyło się naiwną stratą. Choć do końca meczu zostało tylko parę minut - nie był to koniec "popisów" Maxwella. W 87. minucie jeden z rywali bezczelnie założył mu "siatkę" na 25. metrze, w efekcie czego cała lewa strona obrony Barçy została czysta, a wracający nieumiejętnie Maxwell został... ponownie okiwany we własnym polu karnym, nim Inieście udało się wreszcie uratować sytuację. Ufffff? Myślałby kto! Największy błąd przytrafił się bowiem lewemu obrońcy Barçy w 89. minucie, gdy ośmieszył go Adebayor, pomknął nieniepokojony przez Maxwella aż pod pole karne Valdésa i asystował przy wspomnianym strzale Khediry... Po tym wszystkim, różnica wobec postawy Adriano na tej samej pozycji, to ziemia a niebo.
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)