Oceny za Gran Derbi vol. 4

SZUMI

7 maja 2011, 15:23

Brak komentarzy
Przypominamy zasady, jakimi kierujemy się podczas wystawiania not: kryterium oceny graczy.
Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie są równoznaczne z "dla mnie Masche 10, a Messi 6,5".

Oceniający: challenger, SZUMI

Valdés - 7 - Podobnie jak w meczu sprzed tygodnia, nie miał wiele pracy, ale w jednym z kluczowych momentów dla losów dwumeczu znakomitym refleksem ("wyciągnięcie" piłki CR7 do Di Maríi w 39. minucie było chyba najważniejszą interwencją w spotkaniu) uratował drużynę. Zanotował tym razem chwilę słabości (po jednym z jego wybić Real wyprowadził groźną kontrę), ale nie zmienia to obrazu jego udanej postawy w dwumeczu LM. O jakiejkolwiek formie powtórzenia "Van Persiego" nie było mowy ani przez chwilę.

Alves - 7 - Podobnie jak podczas wszystkich spośród kwartetu Gran Derbi przyczepiony do prawej linii bardziej własnej połowy niż przeciwnika. Brazylijczyk musiał naprawdę cierpieć katusze spełniając bardzo restrykcyjne zalecenie Guardioli. Pozwoliło mu to jednak między innymi uzbierać osiem przechwytów co jest dla Daniego wynikiem niemal historycznym. Natrudził się mocno z Cristiano Ronaldo próbując na różne sposoby powstrzymywać jego ofensywne zapędy - okrąglutkie ZERO strzałów Portugalczyka to także m.in. zasługa prawego obrońcy Barçy. Po stronie negatywów: przy nieuznanej bramce Realu minięty za łatwo; przy tej uznanej - za szybko wygnał w przód, przez co szarżującego Di Maríę zablokować mógł tylko co silniejszy podmuch wiatru. Gdy sprawa awansu poczęła się klarować - chętniej i efektywniej zapuszczał się na połowę rywali, gdzie nałapał większość ze swych 6 strat. Solidnie, choć mogło być bardziej bezbłędnie.

Mascherano - 8 - Ponownie wywiązał się rewelacyjnie z kosmicznie nietypowej (uwzględniając cały przebieg jego kariery profesjonalnej) dla siebie pozycji. Widoczny mniej niż ostatnio, ale jego ambicja i skuteczność pomogły stłumić w zarodku kilka groźniejszych akcji Realu chroniąc Valdésa od zupełnie niepotrzebnego stresu. Tu wyśmienity wślizg lub twarda walka bark w bark w wyspiarskim stylu, tam błyskawiczny sprint do rywala, kiedy indziej dyskretny odbiór (timing tego piłkarza niezmiennie zaskakuje), do tego imponująca walka w powietrzu (pomimo raczej mało onieśmielającego wzrostu) i ostrzejszy faul gdy zajdzie taka potrzeba - Masche to polisa ubezpieczeniowa tej Barçy na lata. Szkoda, że bramkowa akcja Realu zaskoczyła i jego, ale chyba niesprawiedliwością byłoby mieć o to większe pretensje właśnie do Argentyńczyka. Zresztą, przy powrocie, do zatrzymania rodaka zabrakło centymetrów. Nie szkodzi, Mascherano na Camp Nou i tak zaskarbił już sobie chwałę.

Piqué - 8 - Może nie był to najbardziej spektakularny występ Geriego, ale widać było, że na pojedynki z Realem jest niesamowicie skoncentrowany i skupiony na swoich zadaniach Piqué zanotował najlepsze "cyferki" z całego bloku defensywnego (7 odbiorów i 1 strata), ale ważniejsze, że jego gra obronna była skuteczna nie tylko w statystyce. Bez niedomówień przerywał liczne akcje Madrytu (m.in. rewelacyjny odbiór w 16 minucie przy kontrze Di Maríi) i bardo dokładnie krył gości w swojej strefie boiska. Aktywny i przydatny przy stałych fragmentach gry po obu stronach boiska. Powrót Kapitana i skupienie Piqué zaowocowało jednym z najlepszych występów Gerarda w drugiej części sezonu.

Puyol - 8 - To co El Capitano daje drużynie jest niemożliwe do przecenienia. Nigdy podczas jego nieobecności Barcelona nie potrafi zagrać z takim zaangażowaniem, ale przede wszystkim poświęceniem. Słabszy okres gry Piqué mógł być spowodowany przesłynnym już waka-waka-romansem, ale chyba jednak przede wszystkim młodemu stoperowi Barcelony brakowało zwierzchnictwa Carlesa. Ne może być przypadkiem, iż po powrocie Kapitana zagrał jedno z najlepszych spotkan tego sezonu. Jeśli chodzi o samo spotkanie na Camp Nou, trzeba przyznać, że było ono w jego wykonaniu trochę mniej spektakularne niż na Bernabéu, ale i bronienia Barça miała tym razem mniej. Czyścił na (nie)swojej lewej stronie wszystko, co trzeba, z ogromną determinacją polował na piłki i łatał te dziury w obronie Barçy, które mógł. Puyi nie stronił od wypadów ofensywnych, bardzo przydając się przy stałych fragmentach; jedynie dłuższe wypady z piłką przy nodze wychodziły mu różnie, co jest chyba jedyną rzeczą, którą można by mu odczytać za słabszy akord występu... Zmusić piłkarza formatu (piłkarskiego, bynajmniej nie aktorskiego) Di Maríi do ucieczki z podkulonym ogonem na drugą stronę boiska - to zawsze wielki wyczyn.

Busquets - 7 - Dobry występ młodego pomocnika Barçy, choć z jednej strony zdaje się on szukać lepszej formy sprzed paru tygodni, a z drugiej: na tle tak doświadczonych i cwanych rywali widać wyraźniej jego rezerwy. Cenna była jego obecność w środku pola, gdzie gwarantował szybką dystrybucję piłki pomiędzy formacjami obrony, kreacji i ataku. W 22. minucie bliski gola po niespodziewanym wyjściu obrońców znalazł się raptem 5-6 metrów przed Casillasem. Ogólnie, cieszy 7 przechwytów przy tylko 1 stracie, delikatnie martwić mogą tylko przejściowe momenty utraty koncentracji.

Xavi & Iniesta - 8 - Ci zawodnicy, kiedy złapią odpowiednio równy pułap skorelowanego skupienia, formy dnia oraz integracji myślowej grają nieomalże jak jeden umysł w dwóch ciałach. Było to jedno ze spotkań, w których właśnie obaj drobnej postury rozgrywający Barcelony zagrali spotkanie na takim samym poziomie, więc tym razem oceniamy ich razem. Jedynym wyróżnikiem było idealne podanie Iniesty do Pedro (czapki z głów, oklaski w dłonie), zakładając jednak że w tym samym miejscu i czasie byłby Xavi, z duża dozą prawdopodobieństwa można założyć, że efekt byłby jednakowy.

Pedro - 7 - Na koniec sezonu można wreszcie zauważyć tendencję wzrostową jesli chodzi o jego formę. Statystyka jedna 100-procentowa okazja w meczu i jedna bramka przypomina zeszłoroczne popisy Pedro. Poza tym dużo biegał, ciężko harował na tyłach rywala próbując jak najczęściej rozrzedzić szeregi defensywne Realu, a także zaliczył kilka powrotów na własna połowę (przykładowo przerywający kontrę po rzucie różnym z 38. minuty). Często próbował również ciekawych kombinacji z Villą i Messim lub startów do piłek z głębi pola. Bardzo dobry mecz, choć jego udział w straconej bramce kładzie się delikatnym cieniem na zdobytym golu.

Messi - 9 - Permanentne zagrożenie i najgroźniejsza broń Barçy. Obrona Realu wraz z całym stadionem czekała na akcję taką jak sprzed tygodnia - tym razem jej jednak nie było, głównie ze względu na fakt, że już na pół godziny przed końcem mecz zaczął wyglądać jakby kwestia awansu była przesądzona i nawet przypadkowy gol dla gości nie zmienił takiego obrazu gry. Tak czy owak na akcje takie jak z 32. minuty warto czekać, nawet jeśli finalnie nie zamieniają się one w trafienie. Mankamentem w grze było kilkakrotne zbyt długie holowanie piłki, podczas gdy podanie mogło stworzyć dodatkowe zagrożenie pod bramka świetnego tego dnia Casillasa (np. w 16. minucie). Nie zmienia to faktu, że Messi niemal w każdym jego zagraniu pokazuje kibicom element boskości, czarując grą raczej z czasów gdy obrońcy motorycznie przypominali zramolałych dziadków niż gladiatorów. Największe zwycięstwo Argentyńczyka i całej piłki to fakt, że do końca czwartego GD dotrwał z zerową ilością złamanych kości.

Villa - 7 - Napastnik nie musi zdobywać bramek, by zaliczyć dobry występ. Tak było w przypadku Villi, który dwoił się i troił, byle narobić obronie Realu możliwie najwięcej kłopotów. Kąśliwe strzały (czy tylko nam strzał z 33. minuty przypomniał Henry'ego?), fenomenalne podania i wyjątkowy jak na jego dotychczasowe występy przegląd pola. Charakterystyka ta nie znamionowała oczywiście wszystkich akcji Villi tego wieczora, ale ogrom pracy, jaką wykonał w decydującym o awansie rewanżu - zdecydowanie wart jest docenienia. Choć trzeba również zaznaczyć, że było kilka okresów gry, gdy był kompletnie niewidoczny, to był bardzo dobry mecz asturyjskiego napastnika. Na swój, bardzo specyficzny i nietypowy dla napastnika sposób.

Rezerwowi:

Keita - bez oceny - Pomimo blisko 20 minut na boisku, po prostu nie ma z czego wystawić mu oceny.

Abidal - 10 - Po raz pierwszy i prawdopodobnie ostatni wystawiamy ocenę na nie do końca sportowych kryteriach. Wejście Érika dla wyniku spotkania i awansu do finału na Wembley nie miało wielkiego znaczenie pod względem piłkarskim, ale samo posadzenie Francuza na ławce było z cała pewnością elementem psychologicznego wsparcia drużyny ze strony Pepa. A moment pojawienia się Abidala na boisku niewiele ponad półtora miesiąca po wygraniu przez niego najważniejszego spotkania w życiu był niesamowitym symbolem. Ànims Abidal!

Afellay - bez oceny - Tym razem nie starczyło czasu, by odcisnął swój wpływ na losach meczu.

PS Jeśli chodzi o oceny z ostatnich trzech spotkań (Osasuna, Gran Derbi vol. 3, Sociedad), to ze względu na natłok obowiązków u jednego z oceniających
nie pojawiły się na stronie. Jeśli będzie takie życzenie wśród Culés, braki nadrobimy w najbliższym czasie.


REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze