Oceny za mecz z Levante

Blazeq

14 maja 2011, 01:28

Brak komentarzy
Przypominamy zasady, jakimi kierujemy się podczas wystawiania not: kryterium oceny graczy.

Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie są równoznaczne z "dla mnie Xavi 7, a Messi 5,5".



Oceniający: Blazeq, challenger

Valdés - 4 - Niezły mecz Valdésa, któremu przez cały mecz brakowało tylko grilla i kiełbasek (a już na pewno od 70. minuty), bo jego czujność sprawdził tylko Valdo w 11. minucie. Tym razem była ona bez zarzutu, ale nie można tego powiedzieć o akcji z końcówki pierwszej połowy. Większy błąd popełnił Piqué, ale do zachowania Valdésa też można mieć pretensje. Pretensje te "wyceniamy" na łączną ocenę 4.

Alves - 6 - Tradycyjnie dla Brazylijczyka w spotkaniach bez presji - więcej strat (8) niż przechwytów (6). Chyba z przyzwyczajenia po swoich ostatnich występach z Realem, relatywnie rzadko widoczny w ofensywie. Zaskakująco często jak na siebie schodził do środka, co również komplikowało rozwijanie akcji prawą flanką. Chyba chciał zachować więcej energii na świętowanie, bo charakterystycznej żywiołowości w jego grze wyraźnie brakowało. Mimo to na pewno nie zawiódł.

Piqué - 2 - Nie tylko ponosi największą winę za bramkę (na zbliżeniach widać perfekcyjnie, że Gerard zwyczajnie się "machnął" - gdyby nie to, piłka wylądowałaby po prostu na aucie lub rogu), ale przez cały mecz notorycznie przegrywał pojedynki z Caicedo. Przykro to powiedzieć, ale to całkiem zasłużona "dwója", na którą solidnie Piqué zapracował.

Mascherano - 6 - Lepiej od swojego partnera ze środka obrony radził sobie z atakującymi gospodarzy, ale na pewno nie był to najwybitniejszy mecz Argentyńczyka w sezonie. Z jednej strony, mógł odczuwać trudy niedawnego maratonu Gran Derbi, z drugiej - Levante rzadko operowało w jego strefie. Solidne 90 minut, kilka interwencji w chwili próby i brak rażących błędów zapewniają mu jednak dobrą ocenę. Puyol i Abidal potrafili już w tym sezonie dużo lepiej radzić sobie z bujającym w chmurach Gerardem u boku.

Abidal - 8 - Najczęściej interweniujący obrońca meczu. Aż 9 odbiorów w ciągu godziny gry to wynik więcej niż znakomity. Udanie radził sobie na swojej stronie z Valdo i Iborrą, nie pozwalając im rozwinąć skrzydeł. Prócz skuteczności w obronie, był również bardzo widoczny po drugiej stronie boiska, inicjując lewą stroną kilka ciekawych akcji Barçy. Efektywność w kontekście czasu gry musiała zadecydować o jednej z najlepszych ocen w drużynie. Dobrze, że wraca na najważniejszy mecz sezonu.

Sergio Busquets - 4 - Niemrawy występ Sergio. Obecność Keity pozwoliła mu częściej angażować się w akcje zaczepne, ale nie wypadł w nich przekonująco. Rzadko widoczny w defensywie (zaledwie 2 odbiory), stosunkowo często zagrywał niedokładnie (5 strat). Bywał poważnie spóźniony, a rywale bez problemu omijali jego strefę, posyłając dokładne piłki do Caicedo. Trochę gorzej niż przeciętnie.

Keita - 7 - Inteligentnym strzałem pokonał Munuę, a bramka dająca mistrzostwo zawsze ma swoją wymowę. Aktywny w defensywie (5 odbiorów), szybko doskakiwał do rywali mających piłkę i skutecznie odcinał od podań napastników. Dobrze grał piłką i był nad wyraz dokładny (tylko 3 straty). Występ zdecydowanie na plus, a brak zwycięstwa nie jest jego winą.

Xavi - 8 - Najlepszy zawodnik meczu od pierwszej do ostatniej minuty, chociaż jego rolę w końcowym kwadransie bez problemu udźwignąłby każdy, kto na treningach grał w popularnego "dziada". Kiedy jednak rywal jeszcze próbował przeszkadzać w rozgrywaniu piłki, to Xavi potrafił sobie z tym poradzić, czego dowodem niech będzie świetna asysta do Keity. Raziła jedynie niecodziennie wysoka częstotliwość, z jaką pomocnik Barcelony tracił piłkę (9 strat), ale jako jedyny rozgrywający musiał częściej podejmować ryzyko.

Afellay - 6 - Swoją grą kreował mnóstwo przestrzeni pod bramką Munuy, choć jego koledzy (szczególnie Villa) nie zawsze to wykorzystywali. Z ogromną łatwością żongluje pozycjami, schodząc z prawej strony na lewą, a z lewej do środka. Troszkę zgasł po 60. minucie... Zabrakło takiej "eksplozji", jak na w Madrycie, ale Holender z pewnością może zaliczyć ten występ do udanych. Musi tylko pamiętać, że piłka wypuszczona za daleko od nogi w środkowej części boiska to na hiszpańskich boiskach pewna strata.

Messi - 6 - Wyjątkowo nieskuteczny w swoich poczynaniach. Trudno powiedzieć, czy wynikało to bardziej z wyczerpania ostatnimi wyzwaniami wymagającymi od niego niemal nadludzkiego wysiłku, czy... ze zwykłego przemęczenia fizycznego tradycyjnie już towarzyszącego Argentyńczykowi na koniec sezonu. Brak tego "ostatniego dotknięcia" był aż nadto widoczny w obu rajdach z drugiej połowy, które mogły zachwycić każdego kibica. Szkoda, że żaden z nich nie skończył się golem, ale nie zapominajmy, że były to jedne z niewielu momentów meczu, gdy Messi znajdował się tak blisko bramki Munuy. Wyglądało dość dziwnie, że od 70. minuty jemu i jego kolegom przestało zależeć na podwyższeniu wyniku i nie oglądało się tego z przyjemnością.

Villa - 3 - Mógł - znów - zapewnić drużynie trzy punkty, ale - też znów - mu się nie udało. Wszystko, co miał - marnował w bardzo złym stylu, ponadto trudno określić jego grę z partnerami i bez piłki mianem efektywnej. Co prawda w tym roku miewał już słabsze występy, ale zbliżający się finał Ligi Mistrzów karze nam z niepokojem patrzeć na formę Villi. Zmęczenie sezonem, który dla wszystkich reprezentantów Hiszpanii był bardzo długi i męczący, jest już jednak wyraźnie widoczne. Zwłaszcza u tych zawodników, którzy swoją grę opierają na ruchliwości i dynamice. Porządnie przepracowany okres przygotowawczy może sprawić, że znów ujrzymy na boisku tego Davida, który jest koszmarem bramkarzy. W tym sezonie oczekujemy jedynie 90 minut skutecznej gry pod koniec maja.

Rezerwowi:

Fontás - 5 - Drugi mecz z rzędu nie ułożył mu się najlepiej. Tym razem brak aktywności był niejako pochodną momentu, w którym wszedł na boisku, ale zerową aktywność w obronie w ciągu półgodzinnego występu trudno ocenić na plus. Nie popełnił błędów, więc "piątka" będzie "akurat".

Pedro - bez oceny - Wszedł wtedy, gdy mecz już był skończony w głowach wszystkich zawodników przebywających na murawie. Więcej czasu skakał przy linii czekając na zmianę, niż przebywał na boisku. Nie ma co oceniać.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze