Okiem Johana Cruyffa. Futbol i jego oblicza
Ta drużyna dalej może walczyć o wszystko, ale jeśli pojawią się ludzie z zewnątrz i pozwoli im się wtrącać, destabilizować sytuację wewnątrz klubu - to wszystko może się skomplikować.
Barça zasłużyła na ten puchar. Zdobyła go pewnie. Wygrana w finale Pucharu Europy sama w sobie jest już powodem do radości, jednak sposób, w jaki dokonał tego Pep Team... to już powód do dumy. Tym większej, jeśli przyznają to nie tylko "twoi ludzie". Futbol to dyscyplina o wielu obliczach i na różne sposoby można przeżywać jego rozstrzygnięcia. Wracając z Londynu, miałem czas przejrzeć to, co pisała angielska prasa po sobotnim finale. Żadnych usprawiedliwień, żadnej wymówki dla Manchesteru United. Ani jednej. Wręcz przeciwnie. Pochwały, same pochwały dla zwycięzców. Dziennikarza posunęli się nawet do stwierdzeń, że najpierw jest Barca, a dopiero za nią - krok w tyle - cała reszta klubów.
Podopieczni Guardioli pokonali Manchester grając jak Barca, narzucając swój styl. Mało tego, futbol taki jak ten, dynamiczny i ofensywny - podoba się każdemu. Bez względu na barwy klubu, które nosi na co dzień.
Piękno i znaczenie małych szczegółów
Odkładając już na bok sprawy czysto związane z piłką, muszę przyznać, że był to wspaniały finał. Jeśli nie najlepszy jaki widziałem, to jeden z takich. I to z powodu małych szczegółów, które jednoczą całą drużynę i tworzą pozytywną energię. Mówię tu m.in. o krótkiej chwili jaką miał na boisku Puyol, przekazaniu mu opaski kapitana. Mówię też o Abidalu, który jako pierwszy podniósł puchar. Trzeba również wspomnieć o tym, że Mascherano znalazł się w wyjściowej jedenastce, wymowne było także pojawienie się na boisku Afellaya. To dwóch nowych piłkarzy, którzy zostali nagrodzeni za wysiłek, który włożyli, aby mówić tym samym językiem futbolu, co koledzy z drużyny. Język cudowny, ale jakże trudny do przyswojenia. Egzamin z niego w perspektywie całego sezonu na piątkę zdał Mascherano. Afellay również miał swój wkład w to, że Barça znalazła się na Wembley; mam tu na myśli pamiętne podanie do Messiego w półfinale na Bernabéu... Trudno jest wejść, przystosować się, dopasować do tak specyficznego i hojnego talentem poszczególnych piłkarzy zespołu, jakim jest Barca. A im dwóm udało się to znakomicie.
Przyszłość Guardioli zna tylko on sam
To czwarty Puchar Europy w przeciągu 19 lat, a trzeci w ciągu ostatnich pięciu. Nie wiem kiedy Guardiola zrezygnuje. Niedawno zapytali mnie pewni Włosi, czy Guardiola - tak jak mówił prasie - rzeczywiście powie niebawem Barcelonie adiós (i to nie z powodu niechęci do długiego przebywania w jednym klubie - myślę, że to raczej kwestia "zmęczenia materiału"). Ważne, że Pep swoją decyzję zawsze wiąże z nastawieniem jakie ma jego drużyna. Tym samym, barcelonistas mogą być spokojni. Nie zmienia to faktu, że tylko Guardiola wie jak długo będzie w tej drużynie, i nieważne są tu zdobywane tytuły czy rekordy. Trzeba będzie uszanować jego decyzję. Jednak jedna rzecz jest oczywista: gdy Guardiola odejdzie, trzeba poszukać trenera dopasowanego do specyfiki tej drużyny. Będzie to fundamentalny wybór, który sprawi, że ten 20-letni okres, który zmienił historię klubu, będzie miał swoją ciąg dalszy. Albo nie.
A jeśli Guardiola zostanie na dłużej, jeśli będzie tego chciał i czuł się na siłach, to podstawą jest bezwarunkowe wsparcie, ale nie ze strony jego ludzi, piłkarzy czy współpracowników, ale ze strony zarządu. Zwycięska passa prawie nigdy nie kończy się z powodu piłkarzy czy trenera, ale z powodów, które są niejako od nich niezależne.
Potencjalne kłopoty - tylko z zewnątrz
Ta drużyna dalej może walczyć o wszystko, ale jeśli pojawią się nowi ludzie, spoza dotychczasowych struktur klubu, którzy będą chcieli się wtrącać - z pewnością pojawią się problemy. To, co widziałem na Wembley przypomniało mi nasz pierwszy puchar z 1992 roku. Zaufanie i wolna ręka jaką najpierw dano Rijkaardowi, a później Guardioli sprawiły, że klub wykonał ogromny krok naprzód. Widząc ich sukcesy, myślę, że sprawiedliwie byłoby wspomnieć o prezydencie, który w odpowiednim czasie postawił właśnie na nich... Tymczasem to właśnie tego prezydenta obecny zarząd oskarża o wiele niedociągnięć i zaniedbań. To takich postaw i działań się boję.
Nie martwi mnie natomiast ani trochę, że Real latem wzmocni się o tego czy tamtego; że wyda miliony. Nieważne ile będzie transferów, gra tylko jedenastka. Jeśli drużyna Guardioli będzie nadal grać tak jak teraz - w tym aspekcie nie będzie problemów.
Pojawią się one tylko wtedy, kiedy ktoś "z góry" będzie myślał, że jest mądrzejszy i sprytniejszy od "tych na dole". A "ci na dole" to właśnie drużyna.
[źródło: El Periódico; Foto: Tom Jenkins dla The Observer]
Barça zasłużyła na ten puchar. Zdobyła go pewnie. Wygrana w finale Pucharu Europy sama w sobie jest już powodem do radości, jednak sposób, w jaki dokonał tego Pep Team... to już powód do dumy. Tym większej, jeśli przyznają to nie tylko "twoi ludzie". Futbol to dyscyplina o wielu obliczach i na różne sposoby można przeżywać jego rozstrzygnięcia. Wracając z Londynu, miałem czas przejrzeć to, co pisała angielska prasa po sobotnim finale. Żadnych usprawiedliwień, żadnej wymówki dla Manchesteru United. Ani jednej. Wręcz przeciwnie. Pochwały, same pochwały dla zwycięzców. Dziennikarza posunęli się nawet do stwierdzeń, że najpierw jest Barca, a dopiero za nią - krok w tyle - cała reszta klubów.
Podopieczni Guardioli pokonali Manchester grając jak Barca, narzucając swój styl. Mało tego, futbol taki jak ten, dynamiczny i ofensywny - podoba się każdemu. Bez względu na barwy klubu, które nosi na co dzień.
Piękno i znaczenie małych szczegółów
Odkładając już na bok sprawy czysto związane z piłką, muszę przyznać, że był to wspaniały finał. Jeśli nie najlepszy jaki widziałem, to jeden z takich. I to z powodu małych szczegółów, które jednoczą całą drużynę i tworzą pozytywną energię. Mówię tu m.in. o krótkiej chwili jaką miał na boisku Puyol, przekazaniu mu opaski kapitana. Mówię też o Abidalu, który jako pierwszy podniósł puchar. Trzeba również wspomnieć o tym, że Mascherano znalazł się w wyjściowej jedenastce, wymowne było także pojawienie się na boisku Afellaya. To dwóch nowych piłkarzy, którzy zostali nagrodzeni za wysiłek, który włożyli, aby mówić tym samym językiem futbolu, co koledzy z drużyny. Język cudowny, ale jakże trudny do przyswojenia. Egzamin z niego w perspektywie całego sezonu na piątkę zdał Mascherano. Afellay również miał swój wkład w to, że Barça znalazła się na Wembley; mam tu na myśli pamiętne podanie do Messiego w półfinale na Bernabéu... Trudno jest wejść, przystosować się, dopasować do tak specyficznego i hojnego talentem poszczególnych piłkarzy zespołu, jakim jest Barca. A im dwóm udało się to znakomicie.
Przyszłość Guardioli zna tylko on sam
To czwarty Puchar Europy w przeciągu 19 lat, a trzeci w ciągu ostatnich pięciu. Nie wiem kiedy Guardiola zrezygnuje. Niedawno zapytali mnie pewni Włosi, czy Guardiola - tak jak mówił prasie - rzeczywiście powie niebawem Barcelonie adiós (i to nie z powodu niechęci do długiego przebywania w jednym klubie - myślę, że to raczej kwestia "zmęczenia materiału"). Ważne, że Pep swoją decyzję zawsze wiąże z nastawieniem jakie ma jego drużyna. Tym samym, barcelonistas mogą być spokojni. Nie zmienia to faktu, że tylko Guardiola wie jak długo będzie w tej drużynie, i nieważne są tu zdobywane tytuły czy rekordy. Trzeba będzie uszanować jego decyzję. Jednak jedna rzecz jest oczywista: gdy Guardiola odejdzie, trzeba poszukać trenera dopasowanego do specyfiki tej drużyny. Będzie to fundamentalny wybór, który sprawi, że ten 20-letni okres, który zmienił historię klubu, będzie miał swoją ciąg dalszy. Albo nie.
A jeśli Guardiola zostanie na dłużej, jeśli będzie tego chciał i czuł się na siłach, to podstawą jest bezwarunkowe wsparcie, ale nie ze strony jego ludzi, piłkarzy czy współpracowników, ale ze strony zarządu. Zwycięska passa prawie nigdy nie kończy się z powodu piłkarzy czy trenera, ale z powodów, które są niejako od nich niezależne.
Potencjalne kłopoty - tylko z zewnątrz
Ta drużyna dalej może walczyć o wszystko, ale jeśli pojawią się nowi ludzie, spoza dotychczasowych struktur klubu, którzy będą chcieli się wtrącać - z pewnością pojawią się problemy. To, co widziałem na Wembley przypomniało mi nasz pierwszy puchar z 1992 roku. Zaufanie i wolna ręka jaką najpierw dano Rijkaardowi, a później Guardioli sprawiły, że klub wykonał ogromny krok naprzód. Widząc ich sukcesy, myślę, że sprawiedliwie byłoby wspomnieć o prezydencie, który w odpowiednim czasie postawił właśnie na nich... Tymczasem to właśnie tego prezydenta obecny zarząd oskarża o wiele niedociągnięć i zaniedbań. To takich postaw i działań się boję.
Nie martwi mnie natomiast ani trochę, że Real latem wzmocni się o tego czy tamtego; że wyda miliony. Nieważne ile będzie transferów, gra tylko jedenastka. Jeśli drużyna Guardioli będzie nadal grać tak jak teraz - w tym aspekcie nie będzie problemów.
Pojawią się one tylko wtedy, kiedy ktoś "z góry" będzie myślał, że jest mądrzejszy i sprytniejszy od "tych na dole". A "ci na dole" to właśnie drużyna.
[źródło: El Periódico; Foto: Tom Jenkins dla The Observer]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (15)