Okiem Johana Cruyffa. Nieustająca potrzeba ulepszania drużyny
Ten sezon podopiecznych Guardioli był lepszy niż dwa poprzednie. Jednak następny będzie cięższy - znów to Real będzie głównym rywalem. Można się spodziewać, że groźniejszym.
Wygrywasz dwa prestiżowe tytuły, ligę krajową i Ligę Mistrzów. Do tego - byłeś w finale Pucharu Króla. Wyśmienity sezon, efekty widoczne gołym okiem. Wspinasz się niemal na wyżyny futbolu. I to już nie z powodu ilości meczów rozegranych na poziomie finału Ligi Mistrzów, ale wrażeń, jakie zostawiasz po sobie. Jakie zostawia cała drużyna.
Jak dla mnie - ten sezon był w wykonaniu drużyny lepszy niż dwa poprzednie. Był solidniejszy, a jednocześnie intensywniejszy, pełen rywalizacji.
Nawet Pep Team 3.0 potrzebuje wzmocnień
Choć Barça zdobyła latem kolejny Superpuchar Hiszpanii, to nie skompletowała majowego trypletu La Liga-Copa del Rey-Liga Mistrzów; na drodze stanął Real Madryt. Podczas sezonu Blaugrana ustanowiła jednak kilka innych rekordów, takich jak liczba zwycięskich meczów wyjazdowych w sezonie czy liczba spotkań bez porażki. Te statystyki same w sobie nie dają niczego, ale wzmacniają odczucie, że Barcelona Guardioli w wersji 3.0 przewyższa te poprzednie - mimo że wcześniej wygrali już praktycznie wszystko, co było do wygrania.
Owszem, przewyższa - jakością, spójnością gry. Jak wobec tego... można ulepszyć to, co widzimy obecnie? Dużo czy mało transferów? Kogo? Do wyjściowej jedenastki czy raczej na ławkę? A tych co już mamy - zostawić wszystkich, by mieć liczniejszy zespół?
Wymagający początek sezonu
Przed początkiem nadchodzącego sezonu wiemy już mniej więcej, co nas czeka. Najpierw dwa mecze o krajowy Superpuchar. I to SUPERPUCHAR pisany wielkimi literami - przeciwko Realowi Mourinho. Nie ma porównania ze spotkaniami z Athletikiem czy Sevillą. Następnie Superpuchar Europy przeciwko FC Porto, które wydaje się zespołem o wiele lepszym niż Szachtar Donieck w 2009 roku. W grudniu czekają nas jeszcze dwa mecze Klubowych Mistrzostw Świata. No i oczywiście liga, podobna do tej, która świeżo za nami: z czającym się Realem, ciągle depczącym po piętach; półfinał czy finał Pucharu Króla; wyzwania Ligi Mistrzów. Na to wszystko musi przygotować się Guardiola. Ma na to całe lato.
Pep ma już swój zespół, tymczasem Madrytowi brakuje coraz mniej, by świetną drużynę stworzyć. Poza boiskiem zachowanie stołecznego klubu pozostawia wiele do życzenia, ale na boisku? Mają za sobą krok prawdziwie milowy: półfinał Ligi Mistrzów, zdobyty Puchar Króla i świetna gra w lidze - z wyjątkiem przegranych meczów ze Sportingiem i Saragossą. Były to porażki dotkliwe, ale największą skazą na sezonie ligowym Realu jest przede wszystkim ponowny brak wygranej z Barceloną... Niezależnie od słabości Realu, które nie pozwoliły im bić się do końca o mistrzostwo Hiszpanii - w tej lidze liczy się dwóch i w przyszłym sezonie walka rozegra się znów między nimi.
Potrzeba więcej piłkarzy zdolnych udźwignąć odpowiedzialność za wyniki
Rozgrywkom 2011/2012 z pewnością nie zabraknie intensywności, ponadto z powodu EURO 2012 skrócony będzie kalendarz. W pewnym momencie sezonu nadchodzi czas - dokładnie trzy czy cztery tygodnie - kiedy wszystkie mecze nachodzą na siebie w czasie, a jeśli grasz we wszystkich rozgrywkach - forma drużyny spada. Daje się we znaki ‘brak paliwa', co jest naturalne, gdy przy takiej kumulacji spotkań eksploatowana jest mniej więcej podobna grupa piłkarzy. Obojętnie jak dobrymi są zawodnikami (o czym wszyscy wiemy), nadchodzi moment kiedy liczba spotkań przygniata ich pod względem fizycznym i psychicznym. I dlatego potrzeba nie jedenastu czy dwunastu jugadores-referencia (tj. piłkarzy wnoszących do drużyny wartość dodaną niezależnie od okoliczności, potrafiących odmienić losy spotkania z ławki - przyp. red.), ale piętnastu czy szesnastu. To zaś oznacza sprowadzenie ważnych zawodników - nie tylko po to, by zwiększyć zdrową rywalizację w zespole, ale by zagwarantować to, czego zabrakło wiosną: gdy zmęczenie dopada podstawowych członków składu, należy dać im odpocząć i wprowadzać zastępców gotowych utrzymać podobną jakość zespołu. Potrzeba do tego szerszej kadry.
Jakie są zatem potrzeby drużyny? Jednego na każdą linię? Być może nie. Mascherano i Abidal sprawdzili się na środku, choć nie jest to ich naturalna pozycja. Eksperymenty Guardioli się powiodły - czują się tam dobrze i są zadowoleni, że mogą częściej grać. Wystarczy poczekać, aż Puyol dojdzie do siebie. Dodając Piqué i Fontása - lista się wydłuża.
Napastnicy? Nie jest łatwo poszukać kogoś, kiedy w swoich szeregach masz kogoś takiego jak Messi. On na boisku widzi wszystko, ze swoim ‘radarem' wyłapującym okazje z wielu metrów, przewidującym poczynania rywali i kolegów z zespołu. Jeśli ktoś nowy nie dostosuje się do tego, nie wpasuje w grę Argentyńczyka, to - niezależnie, jak będzie dobry - odniesie porażkę. To z czego kiedyś się cieszyliśmy (patrz: Ibrahimović), dziś jest nauczką na przyszłość. Nie wolno o tym zapominać.
Pomocnicy? Jeśli przyjdzie Cesc, zawodnik z potencjałem, będzie czterech na trzy miejsca (Busquets, Xavi, Iniesta, Cesc). A to oznacza, ze wszyscy zagrają wiele meczów. Mascherano? Ma szczęście, może grać na dwóch pozycjach.
Nie zapominajmy o szkółce
Nasuwa się zatem fundamentalne pytanie: a co, jeśli budżet nie jest na tyle duży, by zapłacić za zawodników, których chcą trenerzy? Wtedy należy korzystać z cantery, fabryki piłkarzy, którą masz pod nosem. Szkółka jest właśnie po to, by uzupełniać pierwszą drużynę. A jeśli jest nadmiar? Sprzedaj młodego zawodnika - tego, który czujesz, że będzie miał problem w dopasowaniu się do drużyny. I zero wymian. Tylko pieniądze. To maksymalny zysk. Jedynie w przypadku graczy Barcelony B, którzy jeszcze nie grają dla pierwszej drużyny - zarezerwuj w kontrakcie prawo pierwokupu. W ten sposób zdobędą doświadczenie, Barça będzie mieć czysty zysk, ale nie straci ich na zawsze, gdyby ich talent spektakularnie się rozwinął. Nie powinno się natomiast sprzedawać zawodników o wyjątkowym talencie, grających na kluczowych pozycjach - takich jak Deulofeu, idealny skrzydłowy. Ta charakterystyka nie dotyczy jednak wszystkich i patrząc na listę pomocników, jakich Barça ma obecnie na zapleczu pierwszej drużyny - mam świadomość, że nie ma starczy dla wszystkich.
[źródło: El Periódico]
Wygrywasz dwa prestiżowe tytuły, ligę krajową i Ligę Mistrzów. Do tego - byłeś w finale Pucharu Króla. Wyśmienity sezon, efekty widoczne gołym okiem. Wspinasz się niemal na wyżyny futbolu. I to już nie z powodu ilości meczów rozegranych na poziomie finału Ligi Mistrzów, ale wrażeń, jakie zostawiasz po sobie. Jakie zostawia cała drużyna.
Jak dla mnie - ten sezon był w wykonaniu drużyny lepszy niż dwa poprzednie. Był solidniejszy, a jednocześnie intensywniejszy, pełen rywalizacji.
Nawet Pep Team 3.0 potrzebuje wzmocnień
Choć Barça zdobyła latem kolejny Superpuchar Hiszpanii, to nie skompletowała majowego trypletu La Liga-Copa del Rey-Liga Mistrzów; na drodze stanął Real Madryt. Podczas sezonu Blaugrana ustanowiła jednak kilka innych rekordów, takich jak liczba zwycięskich meczów wyjazdowych w sezonie czy liczba spotkań bez porażki. Te statystyki same w sobie nie dają niczego, ale wzmacniają odczucie, że Barcelona Guardioli w wersji 3.0 przewyższa te poprzednie - mimo że wcześniej wygrali już praktycznie wszystko, co było do wygrania.
Owszem, przewyższa - jakością, spójnością gry. Jak wobec tego... można ulepszyć to, co widzimy obecnie? Dużo czy mało transferów? Kogo? Do wyjściowej jedenastki czy raczej na ławkę? A tych co już mamy - zostawić wszystkich, by mieć liczniejszy zespół?
Wymagający początek sezonu
Przed początkiem nadchodzącego sezonu wiemy już mniej więcej, co nas czeka. Najpierw dwa mecze o krajowy Superpuchar. I to SUPERPUCHAR pisany wielkimi literami - przeciwko Realowi Mourinho. Nie ma porównania ze spotkaniami z Athletikiem czy Sevillą. Następnie Superpuchar Europy przeciwko FC Porto, które wydaje się zespołem o wiele lepszym niż Szachtar Donieck w 2009 roku. W grudniu czekają nas jeszcze dwa mecze Klubowych Mistrzostw Świata. No i oczywiście liga, podobna do tej, która świeżo za nami: z czającym się Realem, ciągle depczącym po piętach; półfinał czy finał Pucharu Króla; wyzwania Ligi Mistrzów. Na to wszystko musi przygotować się Guardiola. Ma na to całe lato.
Pep ma już swój zespół, tymczasem Madrytowi brakuje coraz mniej, by świetną drużynę stworzyć. Poza boiskiem zachowanie stołecznego klubu pozostawia wiele do życzenia, ale na boisku? Mają za sobą krok prawdziwie milowy: półfinał Ligi Mistrzów, zdobyty Puchar Króla i świetna gra w lidze - z wyjątkiem przegranych meczów ze Sportingiem i Saragossą. Były to porażki dotkliwe, ale największą skazą na sezonie ligowym Realu jest przede wszystkim ponowny brak wygranej z Barceloną... Niezależnie od słabości Realu, które nie pozwoliły im bić się do końca o mistrzostwo Hiszpanii - w tej lidze liczy się dwóch i w przyszłym sezonie walka rozegra się znów między nimi.
Potrzeba więcej piłkarzy zdolnych udźwignąć odpowiedzialność za wyniki
Rozgrywkom 2011/2012 z pewnością nie zabraknie intensywności, ponadto z powodu EURO 2012 skrócony będzie kalendarz. W pewnym momencie sezonu nadchodzi czas - dokładnie trzy czy cztery tygodnie - kiedy wszystkie mecze nachodzą na siebie w czasie, a jeśli grasz we wszystkich rozgrywkach - forma drużyny spada. Daje się we znaki ‘brak paliwa', co jest naturalne, gdy przy takiej kumulacji spotkań eksploatowana jest mniej więcej podobna grupa piłkarzy. Obojętnie jak dobrymi są zawodnikami (o czym wszyscy wiemy), nadchodzi moment kiedy liczba spotkań przygniata ich pod względem fizycznym i psychicznym. I dlatego potrzeba nie jedenastu czy dwunastu jugadores-referencia (tj. piłkarzy wnoszących do drużyny wartość dodaną niezależnie od okoliczności, potrafiących odmienić losy spotkania z ławki - przyp. red.), ale piętnastu czy szesnastu. To zaś oznacza sprowadzenie ważnych zawodników - nie tylko po to, by zwiększyć zdrową rywalizację w zespole, ale by zagwarantować to, czego zabrakło wiosną: gdy zmęczenie dopada podstawowych członków składu, należy dać im odpocząć i wprowadzać zastępców gotowych utrzymać podobną jakość zespołu. Potrzeba do tego szerszej kadry.
Jakie są zatem potrzeby drużyny? Jednego na każdą linię? Być może nie. Mascherano i Abidal sprawdzili się na środku, choć nie jest to ich naturalna pozycja. Eksperymenty Guardioli się powiodły - czują się tam dobrze i są zadowoleni, że mogą częściej grać. Wystarczy poczekać, aż Puyol dojdzie do siebie. Dodając Piqué i Fontása - lista się wydłuża.
Napastnicy? Nie jest łatwo poszukać kogoś, kiedy w swoich szeregach masz kogoś takiego jak Messi. On na boisku widzi wszystko, ze swoim ‘radarem' wyłapującym okazje z wielu metrów, przewidującym poczynania rywali i kolegów z zespołu. Jeśli ktoś nowy nie dostosuje się do tego, nie wpasuje w grę Argentyńczyka, to - niezależnie, jak będzie dobry - odniesie porażkę. To z czego kiedyś się cieszyliśmy (patrz: Ibrahimović), dziś jest nauczką na przyszłość. Nie wolno o tym zapominać.
Pomocnicy? Jeśli przyjdzie Cesc, zawodnik z potencjałem, będzie czterech na trzy miejsca (Busquets, Xavi, Iniesta, Cesc). A to oznacza, ze wszyscy zagrają wiele meczów. Mascherano? Ma szczęście, może grać na dwóch pozycjach.
Nie zapominajmy o szkółce
Nasuwa się zatem fundamentalne pytanie: a co, jeśli budżet nie jest na tyle duży, by zapłacić za zawodników, których chcą trenerzy? Wtedy należy korzystać z cantery, fabryki piłkarzy, którą masz pod nosem. Szkółka jest właśnie po to, by uzupełniać pierwszą drużynę. A jeśli jest nadmiar? Sprzedaj młodego zawodnika - tego, który czujesz, że będzie miał problem w dopasowaniu się do drużyny. I zero wymian. Tylko pieniądze. To maksymalny zysk. Jedynie w przypadku graczy Barcelony B, którzy jeszcze nie grają dla pierwszej drużyny - zarezerwuj w kontrakcie prawo pierwokupu. W ten sposób zdobędą doświadczenie, Barça będzie mieć czysty zysk, ale nie straci ich na zawsze, gdyby ich talent spektakularnie się rozwinął. Nie powinno się natomiast sprzedawać zawodników o wyjątkowym talencie, grających na kluczowych pozycjach - takich jak Deulofeu, idealny skrzydłowy. Ta charakterystyka nie dotyczy jednak wszystkich i patrząc na listę pomocników, jakich Barça ma obecnie na zapleczu pierwszej drużyny - mam świadomość, że nie ma starczy dla wszystkich.
[źródło: El Periódico]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (28)