W wywiadzie dla madryckiej Marki prezydent UEFA Michel Platini mówił na temat Barcelony jako wzoru do naśladowania, swoich relacji z José Mourinho i sytuacji finansowej hiszpańskich klubów.
Na początku pytanie o José Mourinho.
Oczywiście, proszę bardzo. Darzę szczególnym uczuciem Mourinho. Uwielbiam Mourinho.
Wolisz Mourinho jako osobę, czy jako trenera?
Obu. Lubię go jako człowieka, lubię go także za charakter i jako trenera. To jednak nie ma wpływu na to, że organy dyscyplinarne UEFA nałożyły na niego karę. To nie ma nic wspólnego. Komisja Dyscyplinarna zadziałała i podjęła taką decyzję. Potem skorzystał z prawa do wniesienia odwołania, ale to nie sprawi, że moje relacje z nim będą złe. Kiedy grałem w piłkę byli sędziowie, z którymi miałem bardzo dobre stosunki, a którzy pokazywali mi żółte kartki. Mój ojciec też potrafił mnie spoliczkować, gdy byłem mały i źle się zachowywałem.
To trochę dziwne, że oświadcza się Realowi Madryt i Mourinho karę pięciu meczów zawieszenia, a wyjaśnienie przyczyn i motywów takiej decyzji zajmuje kilka tygodni.
Nie mam pojęcia w tych sprawach. Komisja Dyscyplinarna to całkowicie niezależny organ. Prezydent UEFA o tym nie decyduje i nie ma nic do zrobienia lub powiedzenia w takich przypadkach. Wiem, że wy, w gazetach napisaliście lub napiszecie, że Platini mówił... To nie prawda. Nie interesują mnie kwestie dyscyplinarne lub te dotyczące arbitrów.
Czy to możliwe, że UEFA coś osobistego przeciwko Mourinho?
Absolutnie nie. Wręcz przeciwnie. Już powiedziałem, że mam dobre relacje z Mourinho. Szczerze mówiąc, w UEFA nie ma miejsca dla takiej polityki. Nikogo nie faworyzuje... UEFA jest neutralna, twarda i szanuje wszystkich. Są organy dyscyplinarne, które muszą podejmować decyzje na podstawie faktów, a nie ze względu na osobę, której sprawa dotyczy. Sędziowie nie faworyzują Barcelony bardziej, niż Realu Madryt, Juventusu czy Milanu.
Real Madryt, najlepsza drużyna XX wieku, w ostatnich trzech latach zdobył tylko Puchar Króla. Dlaczego?
Dlaczego? Dlaczego nie wygrał? Trudno jest stworzyć zespół tylko z galaktycznych. To jest dobre na pokaz, a nie do wygrywania. Tacy piłkarze są dobrzy indywidualnie, a taki zespół zespół powinny tworzyć gwiazdy, wyrobnicy i po prostu dobrzy zawodnicy. Nie jest łatwo wprowadzić zmianę pokoleniową.
Nazwiska sprawiają, że koszulki się sprzedają, ale nie dają zwycięstw. To zależy od trenera, klubu, drużyny. Mourinho, dokonując dobrych transferów jak Özil, stworzył zespół w pierwszym roku pracy i zdobył Puchar Króla. Nie ma już Ronaldo czy Beckhama, a Real po wielu latach przeszedł wreszcie 1/8 finału Ligi Mistrzów. Podjął rywalizację z Barceloną. Madryt znów będzie wygrywał.
Czy jesteś zaskoczony dominacją hiszpańskiego futbolu?
To wspaniałe, że grają dobrze i wygrywają. Wiele razy zespół gra dobrze i przegrywał. Hiszpański futbol, dzięki klubom w Europie, swojej lidze i swoim reprezentacjom zawsze oferuje wspaniałe widowisko. Jego piłkarska kultura jest przykładem. Nie jest normalne to, że zawsze wygrywa ten kto gra dobrze, więc jestem zaskoczony. To jednak pokazuje, że istnieje sprawiedliwość i logika w futbolu.
Twój przyjaciel, Zibi Boniek, powiedział mi kilka dni temu w Polsce, że Barça gra w inny sport niż pozostali. Zgadzasz się z tym?
Barça gra w piłkę. Powiedziałbym raczej, że to pozostali grają w inną dyscyplinę sportu niż Barca. Wszyscy ich piłkarze, z reprezentacji Hiszpanii, z U-21, podają piłkę, dryblują... To kultura dobrej piłki nożnej, dobrych podań, wyboru odpowiedniego ruchu. To podstawa futbolu i zarówno Barcelona jak i reprezentacja to rozumieją. To inni muszą grać jak Hiszpania i Barça, a nie odwrotnie.
Messi jest najlepszym piłkarzem w historii?
Messi jest najlepszym graczem swojej generacji. Tak jak w swojej najlepszy był Di Stéfano, a później Cruyff, Maradona... Każde pokolenie ma najlepszego piłkarza w historii. Każdy na świecie o tym mówi. Ale nie lubię porównywać ich ze sobą. Messi to fantastyczny gracz, ale takim jest również Cristiano Ronaldo. Hiszpania ma szczęście cieszyć się dwoma wielkimi zawodnikami, którzy są zupełnie różni.
Czytałem, że dałbyś Złotą Piłkę Xaviemu.
Tak, ponieważ mistrzem świata została Hiszpania, a nie Argentyna. Podobnie nagrodę dla najlepszego trenera przyznałbym Vicente del Bosque. Jest to decyzja, w każdym przypadku, subiektywna. Myślę, że dlatego, że był to rok Mistrzostw Świata i zwycięzca tej nagrody powinien być zwycięzcą rywalizacji. Myślę, że Messi jest najlepszym piłkarzem na świecie, ale sytuacja, gdy w roku, w którym Hiszpania zdobyła Puchar Świata, a nie zdobyła tytułu najlepszego zawodnika lub najlepszego trenera, nie jest logiczna i nie jest normalna.
Połowa klubów z Primera i Segunda Division jest bliska bankructwa.
Każdy zna sytuację hiszpańskich klubów. To nie jest łatwe, ale my jesteśmy tutaj po to, aby pomóc. Potrzebują pomocy na zasadach, które mają wpływ na europejskie rozgrywki. UEFA nie ma kompetencji, aby troszczyć się o la Liga, Premiership i Serie A. Zgodnie z niniejszym, finansowe fair play ma chronić kluby hiszpańskie, angielskie, włoskie, a także piłkarski biznes. W przeciwnym razie kluby znikną. Również te duże. Będziemy z nimi współpracować, a ci, którzy nie przestrzegają tego prawa nie będą mogli uczestniczyć w europejskich pucharach.
Istnieje sposób na wyrównanie rywalizacji, może poprzez wprowadzenie limitu wynagrodzenia albo bardziej równy podział praw do transmisji telewizyjnych?
Dystrybucja praw jest już sprawiedliwa. Efekt finansowego fair play będzie taki sam, jak gdyby ustaliło się górną granicę płac. Nie można ustalić limitu wynagrodzenia Messiemu, które, na przykład, byłoby równe Varane. Nowe przepisy powodują, że kluby muszą ostrożniej wydawać pieniądze.
Dlaczego FIFA i UEFA są tak niechętne do korzystania z technologii? "Ręka Boga" nigdy by nie istniała.
Bo moim zdaniem technologia nie jest dobra dla futbolu. Nikt nie chce jej włączyć do naszego sportu, także Blatter. Obecnie dodatkowi sędziowie w każdej dziedzinie są pomocni. Oni dostrzegliby rękę Maradony. Piłka nożna była prowadzona przez jednego człowieka przez 100 lat. Nie można było ocenić tego, co działo się na boisku, dlatego sędziowie podejmowali decyzje nie widząc zdarzeń.
Dwaj dodatkowi sędziowie rozwiązują problem, bo widzą wszystko. Teraz, jeśli arbiter czegoś nie dostrzeże, od razu nie jest dobry. Jest 30 kamer, które pokazują błędy. W ostatniej edycji Ligi Mistrzów były trzy lub cztery decyzje skorygowane przez sędziów bramkowych, którzy widzieli, że piłka przekroczyła linię. Nie ma już także teraz symulacji w polu karnym, bo jest arbiter, który to widzi. Jesteśmy zadowoleni i nie potrzebujemy technologii.
[źródło: Marca]
Platini: To inni muszą grać jak Barça, a nie odwrotnie - wywiad
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (18)