Sensacyjny remis Argentyny na początek Copa América
W spotkaniu inaugurującym Mistrzostwa Ameryki Południowej gospodarze turnieju, Argentyńczycy, sensacyjnie zremisowali z Boliwią 1:1.
Przed spotkaniem bukmacherzy i eksperci nie dawali Boliwijczykom praktycznie żadnych szans. Argentyna, z Messim, Tevezem, Mascherano i Cambiasso miała bez problemów zacząć turniej, aplikując gościom kilka bramek. Rzeczywistość okazała się jednak inna niż przewidywania znawców futbolu.
Początek meczu należał zdecydowanie do Albicelestes. Napastnicy Argentyny, w składzie Messi, Tevez i Lavezzi, raz po raz atakowali bramkę Ariasa, ale ich strzały były najczęściej niecelne. Warto zauważyć, że praktycznie w każdej akcji uczestniczył cofnięty do środka pola Messi, rozgrywając piłkę do bocznych pomocników.
Najlepszą sytuację do zdobycia bramki mieli gospodarze w 33. minucie. Messi strzelił wprost w Ariasa, ten odbił piłkę, a Esteban Cambiasso nie potrafił skierować futbolówki do pustej bramki.
Druga połowa zaczęła się dla podopiecznych Sergio Batisty katastrofalnie. W 48. minucie Boliwijczycy wykonywali rzut rożny. Sprytnym strzałem piętą popisał się Edivaldo Rojas, a stojący przy słupku Banega popełnił ogromny błąd, przepuszczając pod nogą powoli toczącą się piłkę. Mimo rozpaczliwej interwencji Romero sędzia wskazał na środek boiska. Szok, niedowierzanie. 0:1.
Argentyńczycy, podłamani stratą bramki, kompletnie się pogubili. Przygasł Messi, a jedynym piłkarzem, który stwarzał dogodne okazje dla Albicelestes, był wprowadzony po przerwie Ángel Di María.
W 66. minucie mogło być praktycznie po meczu. W środku pola piłkę stracił Messi, a oko w oko z Romero stanął Marcelo Martíns. Młody boliwijski gracz nie wykorzystał jednak swojej szansy, utrzymując nadzieję Argentyńczyków na jakąkolwiek zdobycz punktową w tym meczu.
Problem Argentyny polegał na tym, że mimo kilku prób, każda mijała bramkę Ariasa. Próbował Di María, Mascharano i wprowadzony za beznadziejnego dziś Lavezziego Agüero, ale bez rezultatu. Napastnik Atlético Madryt pokazał jednak swój kunszt już kilkadziesiąt sekund później. Faulowany Messi zagrał do Di Maríi, ten dośrodkował w pole karne, Burdisso zgrał klatką piersiową do Kuna, który fantastycznym uderzeniem z woleja dał Argentynie wyrównanie.
Po golu zięcia Diego Maradony trybuny wyraźnie się ożywiły. Nie ożywiła się za to gra Albicelestes, którzy nie potrafili pójść za ciosem i zdobyć zwycięskiego gola. Jeszcze raz próbował bardzo aktywny Agüero, ale jego uderzenie z najwyższym trudem zatrzymał Arias. Do końca meczu rezultat nie uległ już zmianie i Argentyna sensacyjnie straciła dwa punkty w meczu otwarcia Copa América.
Argentyna 1:1 Boliwia
Bramki: 48' Rojas - 76' Agüero.
Sędzia: Roberto Silvera
Widzów: 38 000
Argentyna: Romero; Zanetti, Burdisso, Milito, Rojo; Banega, Mascherano, Cambiasso (46' Di María); Lavezzi (71' Agüero), Messi i Tevez.
Boliwia: Arias; Álvarez, Raldes, Rivero, Gutiérrez; Vaca (64' José Chávez), Flores, Robles, Campos (80' Juan Arce); Rojas (89' Cardozo) i Martíns.
[źródło: Własne/Sport]
Przed spotkaniem bukmacherzy i eksperci nie dawali Boliwijczykom praktycznie żadnych szans. Argentyna, z Messim, Tevezem, Mascherano i Cambiasso miała bez problemów zacząć turniej, aplikując gościom kilka bramek. Rzeczywistość okazała się jednak inna niż przewidywania znawców futbolu.
Początek meczu należał zdecydowanie do Albicelestes. Napastnicy Argentyny, w składzie Messi, Tevez i Lavezzi, raz po raz atakowali bramkę Ariasa, ale ich strzały były najczęściej niecelne. Warto zauważyć, że praktycznie w każdej akcji uczestniczył cofnięty do środka pola Messi, rozgrywając piłkę do bocznych pomocników.
Najlepszą sytuację do zdobycia bramki mieli gospodarze w 33. minucie. Messi strzelił wprost w Ariasa, ten odbił piłkę, a Esteban Cambiasso nie potrafił skierować futbolówki do pustej bramki.
Druga połowa zaczęła się dla podopiecznych Sergio Batisty katastrofalnie. W 48. minucie Boliwijczycy wykonywali rzut rożny. Sprytnym strzałem piętą popisał się Edivaldo Rojas, a stojący przy słupku Banega popełnił ogromny błąd, przepuszczając pod nogą powoli toczącą się piłkę. Mimo rozpaczliwej interwencji Romero sędzia wskazał na środek boiska. Szok, niedowierzanie. 0:1.
Argentyńczycy, podłamani stratą bramki, kompletnie się pogubili. Przygasł Messi, a jedynym piłkarzem, który stwarzał dogodne okazje dla Albicelestes, był wprowadzony po przerwie Ángel Di María.
W 66. minucie mogło być praktycznie po meczu. W środku pola piłkę stracił Messi, a oko w oko z Romero stanął Marcelo Martíns. Młody boliwijski gracz nie wykorzystał jednak swojej szansy, utrzymując nadzieję Argentyńczyków na jakąkolwiek zdobycz punktową w tym meczu.
Problem Argentyny polegał na tym, że mimo kilku prób, każda mijała bramkę Ariasa. Próbował Di María, Mascharano i wprowadzony za beznadziejnego dziś Lavezziego Agüero, ale bez rezultatu. Napastnik Atlético Madryt pokazał jednak swój kunszt już kilkadziesiąt sekund później. Faulowany Messi zagrał do Di Maríi, ten dośrodkował w pole karne, Burdisso zgrał klatką piersiową do Kuna, który fantastycznym uderzeniem z woleja dał Argentynie wyrównanie.
Po golu zięcia Diego Maradony trybuny wyraźnie się ożywiły. Nie ożywiła się za to gra Albicelestes, którzy nie potrafili pójść za ciosem i zdobyć zwycięskiego gola. Jeszcze raz próbował bardzo aktywny Agüero, ale jego uderzenie z najwyższym trudem zatrzymał Arias. Do końca meczu rezultat nie uległ już zmianie i Argentyna sensacyjnie straciła dwa punkty w meczu otwarcia Copa América.
Argentyna 1:1 Boliwia
Bramki: 48' Rojas - 76' Agüero.
Sędzia: Roberto Silvera
Widzów: 38 000
Argentyna: Romero; Zanetti, Burdisso, Milito, Rojo; Banega, Mascherano, Cambiasso (46' Di María); Lavezzi (71' Agüero), Messi i Tevez.
Boliwia: Arias; Álvarez, Raldes, Rivero, Gutiérrez; Vaca (64' José Chávez), Flores, Robles, Campos (80' Juan Arce); Rojas (89' Cardozo) i Martíns.
[źródło: Własne/Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (64)