Menotti: Guardiola zniszczył Mourinho - wywiad
Oprócz tego, że poprowadził Argentynę do zwycięstwa w Mistrzostwach Świata w 1978 roku to prowadził również FC Barcelonę - w sezonie 1983/1984. W swym dossier ma zapisane menedżerowanie innym wielkim klubom jak River Plate, Boca Juniors czy Santos. W udzielonym hiszpańskiemu El Pais wywiadzie mówił o pięknie gry Pep Teamu, argentyńskiej agresji wobec Messiego i wielu trenerach podobnych do Mourinho. Poniżej tłumaczenie tego bardzo ciekawego wywiadu. Gorąco polecam i miłej lektury.
Urodzony w Rosario w 1938 roku El Flaco jest jedną z największych postaci w piłce nożnej. W tym wywiadzie rozmawia o Copa América, planie gry reprezentacji Argentyny oraz o stylu Barçy Guardioli i Madrytu Mourinho.
Miejscem spotkania jest jego biuro w centrum Buenos Aires. Na ulicach oraz w domu jest zimno (średnia temperatura w Buenos Aires w lipcu nie przekracza 15 stopni Celsjusza - przyp. red.). Cesar Luis Menotti przeprasza: "Ogrzewania się zepsuło rano. Miałem zamiar kupić bo zamarzam", wyjaśnił. Pod szybą, na biurku leży kilka fotografii jego dzieci. Powyżej książki. Od lewej "Moje miasto i moi ludzie" Eladii Blázquez, "La Aznaridad" (nie znalazłem tłumaczenia tej książki - przyp. red.) Vázqueza Montalbána i inne. Po prawej od starego fotela, czysta popielniczka, która przypomina nie tak dawne czasy kiedy rozmowa odbywałaby się w obłokach dymu.
Żegnasz się z futbolem?
Otrzymuję rekompensatę za bezlitosną walkę przeciwko futbolowi, który wyrzeka się własnego pochodzenia. Tak jak Huracan zapisał karty w historii argentyńskiego futbolu, tak Hiszpania pogodziła mnie z futbolem i przywróciła pasję do jego oglądania. Patrzenie na tych maluchów, którzy bawili się piłką było luksusem. Futbol to jedyne miejsce w którym mogę być oszukiwany. Futbol to trzy rzeczy: czas, przestrzeń i fałsz. Ale nie ma tu czasu, nie szuka się przestrzeni i już nigdy mnie nie oszukają. Nudzę się gdy coś, co nazywają futbolem tak naprawdę nim nie jest. Coś Ci powiem: 99,9% zazdrości gry Barcelonie. Każdy chciałby być Guardiolą. Ale większość nie wie jak.
Mówi, że to dzięki wielkim graczom...
Bzdura. Tylko kretyn to kupi, nie ja. To nie jest człowiek, który stoi na linii i mówi: "Podaj, podaj, podaj", a oni to wykonują ponieważ są tak dobrzy. Tajemnica wielkości Guardioli jest bardziej skomplikowana. To efekt ciężkiej pracy, jasnych idei i piłkarzy, którzy doskonale go rozumieją, których potrafi sobie zjednać. Guardiola udowodnił, że jest ważniejszy niż jego piłkarze. Mówi, że wręcz przeciwnie, ale... co ma powiedzieć? Jestem najlepszy? Sam w to nie wierzy. Cofnijmy się w czasie i pomyślmy kim przed Guardiolą był Piqué, kim był Pedro, kim Busquets. Nawet rolę Iniesty w zespole mogliśmy podważyć. Teraz są zjawiskowi. Choć prawdą jest, że dopisało mu szczęście.
To znaczy?
Miał drogę wyznaczoną przez Rijkaarda. Najczęściej trener, który odchodzi zostawia ogromny bałagan. Rijkaard zostawił mu już coś ukształtowanego. Ale przede wszystkim wierzył swojemu przekonaniu. Zawsze mówię, że wielki reżyser może zrobić wielką orkiestrę z wielkich muzyków, ale ze zwykłych zrobi orkiestrę, której tylko dobrze się słucha.
Więc z tymi piłkarzami...
Nie, to kłamstwo, Guardiola nie jest Guardiolą dzięki graczom, których posiada. Miał Eto'o. Miał Henry'ego. Miał Ibrę. Teraz ma Villę... Przez lewą stronę obrony przewinęło się czterech czy pięciu zawodników. Mascherano grał jako stoper... Przypadek Guardioli to poważna sprawa i nie ukrywam, że wywołuje u mnie zazdrość. Nie zgadzam się tylko z jedną rzeczą...
Z jaką?
Z tym, że Cruyff był pierwszym, który pokazał taki styl gry. Pierwszym, który grał jak Barça Guardioli był Cesar Menotti. To mnie zabiło. Gwizdali na nas za zbyt wiele podań! Nie wiem czy przede mną był ktoś jeszcze, ale ja grałem z Maradoną w roli ‘9', podobnie jest teraz z Messim. Carraso i Marcos grali na skrzydłach, Schuster tak jak teraz Xavi... Gdy do przerwy remisowaliśmy 0-0, wchodzono do naszej szatni i mówiono, że "nie możemy grać dalej w taki sposób". Za każdym razem gdy Schuster podawał do Alexanco, słyszeliśmy gwizdy. Gdy było już 3:0 na trybunach słychać już było "Ole, Ole!". Trochę to nam zajęło i wiele nas to kosztowało. Kiedy odszedłem, Migueli powiedział mi, że jeśli zastąpi mnie trener, który będzie kazał mu kryć kogoś indywidualnie to więcej nie zagra. Był zmęczony taką postawą. Napastnicy przez niego kryci czasami nawet nie istnieli. Musiał szukać swojej ‘9' i praktycznie nie grał. A on lubił mieć piłkę przy nodze ponieważ był Andaluzyjczykiem, był dobrze wyszkolony technicznie, wysoki, silny z dobrym uderzeniem. Był jak bestia.
Dlaczego zostawiłeś Barçę?
Moja mama umarła, w Argentynie wróciła demokracja i czułem, że powinienem wrócić... Podczas lunchu spotkałem się z Nunezem, który położył przede mną kartkę i kazał mi napisać nazwiska piłkarzy, których ma sprowadzić bym pozostał. Powiedziałem mu, że nie chcę nikogo i by pozbył się wielkich graczy, z niesamowitym prestiżem. By postawił na młodzież. To było po zdobyciu Copa del Rey, a więc małego pucharu. Teraz Real wygrywa w Pucharze Króla i czują się tak jak gdyby zdobyli Mistrzostwo Świata. Ale o czym to ja mówiłem?
Rozmawialiśmy o znaczeniu roli trenera.
O właśnie. Chciałem docenić głęboką wartość trenera. Jest jak profesor. Jaki wpływ mają nauczyciele na ucznia? To zależy. Jeśli byli dobrzy to ogromny, 99%. Jeśli byli słabi to gówniany. Nienawidziłem matematyki, ponieważ przez trzy lata obrzydzała mnie trzema nauczycielami, z których jeden był głupszy od drugiego... Zakochałem się w chemii. Pamiętam jak nauczyciel pierwszego dnia wszedł do sali z papierosem, wypełnił tablicę wieloma formułami i powiedział: "Musicie się tego nauczyć na wtorek. Ale to niemożliwe. To dlatego żebyście wiedzieli, że życie jest jak chemia. Musicie umieć je interpretować."
W Argentynie nie zaistniałaby taka postać jak Guardiola?
Nie, Guardiola jest tylko jeden, poza tym tu nie pozwolono by mu zaistnieć. Wcześniej by się go pozbyto. Tu mamy tylko takich ludzi jak Mourinho, którzy myślą tylko o zwycięstwie, a kiedy przegrywają, zrzucają winę na innych, nie winiąc siebie. Znamy go od dawna, on sam sobie zaprzecza. Ostatnio mój przyjaciel wyjechał do Hiszpanii by przyjrzeć się treningom Mou. Udał się również do Pepa. Powiedział mi, że nie ma wielkich różnic w ich treningach, Mou trenuje bardzo dobrze. Mają podobne koncepcje. Ale już na boisku nie mają ze sobą nic wspólnego. Mourinhów na świecie jest wielu, Guardiola jest tylko jeden jedyny. Barça i reprezentacja Hiszpanii zrobiła dla futbolu wiele dobrego, jestem im za to wdzięczny, doceniam to. W końcu Aragones zdecydował się być torreadorem, nie bykiem. Powiedziałem kiedyś, że Hiszpania musi się określić, to się obrażono. Ale bardzo lubię Luisa...
Del Bosque powiedział, że chciałby być jak Busquets, najwyższy. A kim chciałbyś być Ty?
Busquets to jeden z największych talentów jakich dał nam hiszpański futbol. Jest odkryciem. Gdy go pierwszy raz zobaczyłem, zadzwoniłem do znajomego i powiedziałem: "Widziałem gracza z wymierającego gatunku". To crack. Najlepszym piłkarzem jakiego widziałem w życiu był Pele, i myślę, że sam zawsze chciałem być jak Pele. Był w stanie uderzyć z dystansu, głową, przyjąć na klatkę piersiową... nigdy nie wiedziałeś, co zrobi.
Jak Messi...
Myślę, że było czterech królów futbolu, piąty się jeszcze nie pojawił. Di Stéfano, Pele, Cruyff i Maradona. Czekamy na piątego, którym będzie Messi, albo na razie nikt. On jest najbliżej, ale nie dasz mu korony po pięciu latach. Aby dać Messiemu koronę trzeba zobaczyć go poza Barceloną, tak jak Maradonę w Napoli. To był zwykły zespół, z którego zrobił orkiestrę. Messi jest wspaniały, ale powinniśmy go zobaczyć także poza Barceloną. Nie musi udowadniać, że jest najlepszy na świecie, ale brakuje mu jeszcze trochę do najlepszych w historii. Bez wątpienia może zostać piątym królem, ale jeszcze nie teraz. Wiesz co jest najlepsze?
No...
Messi się ciągle uczy. Kiedyś gdy tylko dostał piłkę, pomyślał, że może sam wygrywać mecze. I czasami tak rzeczywiście było. Teraz już taki nie jest. Ewoluował. Tutaj widać rękę trenera. Gdzie byliby ci piłkarze bez Pepa... Wyobrażasz sobie Piqué bez Pepa?
Nie.
Piqué to Beckenbauer, gracz o ogromnym talencie, ale wątpię by inny trener pozwalał mu na to, co Pep. Tu nie chodzi o wolność na boisku, tej nie można dać nikomu, chodzi o zdobywaną wiedzę. Dasz swobodę jakiemuś głupkowi w Twojej pracy i zrujnuje Ci gazetę. Na boisku jest tak samo, musisz powiedzieć graczom, co mają robić na boisku, bo sami tego nie zrobią. Na boisku trzeba myśleć, trzeba umieć z tego korzystać. Piqué nie może robić tego, co chce. W klubie nie ma swobody absolutnej, są zasady, które pozwalają graczom swobodę, to sprawia, że są szczęśliwi.
To odnosi się do ustawienia z 4-2-3, 3-4-3...
Nie, to nie numer telefonu. 4-2-3-1, 3-4-5-1... Kiedyś zapytano Di Stéfano, jak mogli grać systemem 2-3-5, a on odpowiedział: "Myślisz, że kiedyś byliśmy tak głupi by bronić dwójką przeciwko piątce rywali?"
Spotkałeś Pepa przed kilku laty, gdy chciał zostać trenerem. Co Ci w nim zaimponowało?
Jedna rzecz, który czyniła go kimś wyjątkowym: przybył tu z bardzo jasną wizją. Nie był taki jak inni, którzy przychodzą i oczekują ode mnie inspiracji, bym nakreślił im drogę, którą mają podążać. Nie jestem żadnym Mesjaszem. Nudzi mnie rozmowa o młodych trenerach, którzy przychodzą w poszukiwaniu prawdy. Pep nie przyszedł jej szukać i pytać jak się to robi. On już wiedział. Martwię się jednak, bo teraz tylko czekają by go odstrzelić...
Cóż, myślę, że był tego świadomy już pierwszego dnia.
Wiesz... ale cieszy mnie jedno: przeszłość, której nie da się zmienić. Pamięta o rzeczach, które mu służyły. Bez przeszłości nie byłoby tego, co jest obecnie. Madryt może kupować i kupować, aż w końcu będzie miał wszystkich i zwycięży, ale 5-0 na Camp Nou zostanie na całe życie. Spoglądam w przeszłość i przyznaję, że nie widziałem nigdy drugiego takiego meczu, który bym oglądał lub w którym bym uczestniczył. Zniszczył Mourinho na całe życie.
Powiedział Pan wtedy, że Mourinho narobił w gacie.
Tak się mówi w mojej okolicy, obsrał się. Widziałem jak w rewanżu Higuain, Adebayor, Benzema i Kaká siadają na ławce, pomyślałem, że może zwycięży, ale obsrał się ponownie. To największy tchórz jakiego widziałem w tak wielkim klubie. W Madrycie to sprawa bezprecedensowa. Byk go nie zabił, on wybiegł i nigdy więcej do byka się nie zbliżył. To było bardzo dobre. Zostali upokorzeni w wielkim klasyku. Nie pamiętam czegoś podobnego. To było bardzo, bardzo dobre.
Dlaczego w reprezentacji Messi jest słabszy?
Futbol jest jak życie, nie wstajesz o szóstej rano by szukać kobiety swojego życia. Albo ją znajdziesz, albo nie. Argentyńczycy za każdym razem gdy mają piłkę, chcą od razu wygrać mecz. To straszne. Potrzebujemy piłkarzy, który ciągle będą aktywni. W Barcelonie nie ma piłkarzy, którzy nie są aktywni. Tam jest ciągła gra bez piłki, pressing na rywalu, zawsze jest ktoś do kogo można podać, oni muszą być w posiadaniu piłki. I to jest ich wielka zaleta. Są ciągle przy piłce. Ale czy to naprawdę jest takie trudne? Wiem, że Batista ma dobre intencje, ale...
Chcą by Messi w Argentynie grał tak jak w Barcelonie.
Idioci. Co oni sobie myślą, że bardzo łatwo jest śpiewać jak Serrat? Nie, to nie jest możliwe. Wiesz, że Serrat dzwonił do mnie jak wyszedłem ze szpitala? Kocham go, ale postawił mi wyzwanie. Powiedział: "Słuchaj stary, Ty naprawdę ku... nie masz w życiu nic lepszego do roboty niż to palenie?"
Posłuchałeś?
Nie palę i staram się napisać książkę w oparciu o to, co już napisałem i wywiadów, których udzieliłem. Nie wiem, co z tego wyjdzie, może odkryję tajemnicę futbolu...
IceMan & KeyNew
[źródło: El Pais]
Urodzony w Rosario w 1938 roku El Flaco jest jedną z największych postaci w piłce nożnej. W tym wywiadzie rozmawia o Copa América, planie gry reprezentacji Argentyny oraz o stylu Barçy Guardioli i Madrytu Mourinho.
Miejscem spotkania jest jego biuro w centrum Buenos Aires. Na ulicach oraz w domu jest zimno (średnia temperatura w Buenos Aires w lipcu nie przekracza 15 stopni Celsjusza - przyp. red.). Cesar Luis Menotti przeprasza: "Ogrzewania się zepsuło rano. Miałem zamiar kupić bo zamarzam", wyjaśnił. Pod szybą, na biurku leży kilka fotografii jego dzieci. Powyżej książki. Od lewej "Moje miasto i moi ludzie" Eladii Blázquez, "La Aznaridad" (nie znalazłem tłumaczenia tej książki - przyp. red.) Vázqueza Montalbána i inne. Po prawej od starego fotela, czysta popielniczka, która przypomina nie tak dawne czasy kiedy rozmowa odbywałaby się w obłokach dymu.
Żegnasz się z futbolem?
Otrzymuję rekompensatę za bezlitosną walkę przeciwko futbolowi, który wyrzeka się własnego pochodzenia. Tak jak Huracan zapisał karty w historii argentyńskiego futbolu, tak Hiszpania pogodziła mnie z futbolem i przywróciła pasję do jego oglądania. Patrzenie na tych maluchów, którzy bawili się piłką było luksusem. Futbol to jedyne miejsce w którym mogę być oszukiwany. Futbol to trzy rzeczy: czas, przestrzeń i fałsz. Ale nie ma tu czasu, nie szuka się przestrzeni i już nigdy mnie nie oszukają. Nudzę się gdy coś, co nazywają futbolem tak naprawdę nim nie jest. Coś Ci powiem: 99,9% zazdrości gry Barcelonie. Każdy chciałby być Guardiolą. Ale większość nie wie jak.
Mówi, że to dzięki wielkim graczom...
Bzdura. Tylko kretyn to kupi, nie ja. To nie jest człowiek, który stoi na linii i mówi: "Podaj, podaj, podaj", a oni to wykonują ponieważ są tak dobrzy. Tajemnica wielkości Guardioli jest bardziej skomplikowana. To efekt ciężkiej pracy, jasnych idei i piłkarzy, którzy doskonale go rozumieją, których potrafi sobie zjednać. Guardiola udowodnił, że jest ważniejszy niż jego piłkarze. Mówi, że wręcz przeciwnie, ale... co ma powiedzieć? Jestem najlepszy? Sam w to nie wierzy. Cofnijmy się w czasie i pomyślmy kim przed Guardiolą był Piqué, kim był Pedro, kim Busquets. Nawet rolę Iniesty w zespole mogliśmy podważyć. Teraz są zjawiskowi. Choć prawdą jest, że dopisało mu szczęście.
To znaczy?
Miał drogę wyznaczoną przez Rijkaarda. Najczęściej trener, który odchodzi zostawia ogromny bałagan. Rijkaard zostawił mu już coś ukształtowanego. Ale przede wszystkim wierzył swojemu przekonaniu. Zawsze mówię, że wielki reżyser może zrobić wielką orkiestrę z wielkich muzyków, ale ze zwykłych zrobi orkiestrę, której tylko dobrze się słucha.
Więc z tymi piłkarzami...
Nie, to kłamstwo, Guardiola nie jest Guardiolą dzięki graczom, których posiada. Miał Eto'o. Miał Henry'ego. Miał Ibrę. Teraz ma Villę... Przez lewą stronę obrony przewinęło się czterech czy pięciu zawodników. Mascherano grał jako stoper... Przypadek Guardioli to poważna sprawa i nie ukrywam, że wywołuje u mnie zazdrość. Nie zgadzam się tylko z jedną rzeczą...
Z jaką?
Z tym, że Cruyff był pierwszym, który pokazał taki styl gry. Pierwszym, który grał jak Barça Guardioli był Cesar Menotti. To mnie zabiło. Gwizdali na nas za zbyt wiele podań! Nie wiem czy przede mną był ktoś jeszcze, ale ja grałem z Maradoną w roli ‘9', podobnie jest teraz z Messim. Carraso i Marcos grali na skrzydłach, Schuster tak jak teraz Xavi... Gdy do przerwy remisowaliśmy 0-0, wchodzono do naszej szatni i mówiono, że "nie możemy grać dalej w taki sposób". Za każdym razem gdy Schuster podawał do Alexanco, słyszeliśmy gwizdy. Gdy było już 3:0 na trybunach słychać już było "Ole, Ole!". Trochę to nam zajęło i wiele nas to kosztowało. Kiedy odszedłem, Migueli powiedział mi, że jeśli zastąpi mnie trener, który będzie kazał mu kryć kogoś indywidualnie to więcej nie zagra. Był zmęczony taką postawą. Napastnicy przez niego kryci czasami nawet nie istnieli. Musiał szukać swojej ‘9' i praktycznie nie grał. A on lubił mieć piłkę przy nodze ponieważ był Andaluzyjczykiem, był dobrze wyszkolony technicznie, wysoki, silny z dobrym uderzeniem. Był jak bestia.
Dlaczego zostawiłeś Barçę?
Moja mama umarła, w Argentynie wróciła demokracja i czułem, że powinienem wrócić... Podczas lunchu spotkałem się z Nunezem, który położył przede mną kartkę i kazał mi napisać nazwiska piłkarzy, których ma sprowadzić bym pozostał. Powiedziałem mu, że nie chcę nikogo i by pozbył się wielkich graczy, z niesamowitym prestiżem. By postawił na młodzież. To było po zdobyciu Copa del Rey, a więc małego pucharu. Teraz Real wygrywa w Pucharze Króla i czują się tak jak gdyby zdobyli Mistrzostwo Świata. Ale o czym to ja mówiłem?
Rozmawialiśmy o znaczeniu roli trenera.
O właśnie. Chciałem docenić głęboką wartość trenera. Jest jak profesor. Jaki wpływ mają nauczyciele na ucznia? To zależy. Jeśli byli dobrzy to ogromny, 99%. Jeśli byli słabi to gówniany. Nienawidziłem matematyki, ponieważ przez trzy lata obrzydzała mnie trzema nauczycielami, z których jeden był głupszy od drugiego... Zakochałem się w chemii. Pamiętam jak nauczyciel pierwszego dnia wszedł do sali z papierosem, wypełnił tablicę wieloma formułami i powiedział: "Musicie się tego nauczyć na wtorek. Ale to niemożliwe. To dlatego żebyście wiedzieli, że życie jest jak chemia. Musicie umieć je interpretować."
W Argentynie nie zaistniałaby taka postać jak Guardiola?
Nie, Guardiola jest tylko jeden, poza tym tu nie pozwolono by mu zaistnieć. Wcześniej by się go pozbyto. Tu mamy tylko takich ludzi jak Mourinho, którzy myślą tylko o zwycięstwie, a kiedy przegrywają, zrzucają winę na innych, nie winiąc siebie. Znamy go od dawna, on sam sobie zaprzecza. Ostatnio mój przyjaciel wyjechał do Hiszpanii by przyjrzeć się treningom Mou. Udał się również do Pepa. Powiedział mi, że nie ma wielkich różnic w ich treningach, Mou trenuje bardzo dobrze. Mają podobne koncepcje. Ale już na boisku nie mają ze sobą nic wspólnego. Mourinhów na świecie jest wielu, Guardiola jest tylko jeden jedyny. Barça i reprezentacja Hiszpanii zrobiła dla futbolu wiele dobrego, jestem im za to wdzięczny, doceniam to. W końcu Aragones zdecydował się być torreadorem, nie bykiem. Powiedziałem kiedyś, że Hiszpania musi się określić, to się obrażono. Ale bardzo lubię Luisa...
Del Bosque powiedział, że chciałby być jak Busquets, najwyższy. A kim chciałbyś być Ty?
Busquets to jeden z największych talentów jakich dał nam hiszpański futbol. Jest odkryciem. Gdy go pierwszy raz zobaczyłem, zadzwoniłem do znajomego i powiedziałem: "Widziałem gracza z wymierającego gatunku". To crack. Najlepszym piłkarzem jakiego widziałem w życiu był Pele, i myślę, że sam zawsze chciałem być jak Pele. Był w stanie uderzyć z dystansu, głową, przyjąć na klatkę piersiową... nigdy nie wiedziałeś, co zrobi.
Jak Messi...
Myślę, że było czterech królów futbolu, piąty się jeszcze nie pojawił. Di Stéfano, Pele, Cruyff i Maradona. Czekamy na piątego, którym będzie Messi, albo na razie nikt. On jest najbliżej, ale nie dasz mu korony po pięciu latach. Aby dać Messiemu koronę trzeba zobaczyć go poza Barceloną, tak jak Maradonę w Napoli. To był zwykły zespół, z którego zrobił orkiestrę. Messi jest wspaniały, ale powinniśmy go zobaczyć także poza Barceloną. Nie musi udowadniać, że jest najlepszy na świecie, ale brakuje mu jeszcze trochę do najlepszych w historii. Bez wątpienia może zostać piątym królem, ale jeszcze nie teraz. Wiesz co jest najlepsze?
No...
Messi się ciągle uczy. Kiedyś gdy tylko dostał piłkę, pomyślał, że może sam wygrywać mecze. I czasami tak rzeczywiście było. Teraz już taki nie jest. Ewoluował. Tutaj widać rękę trenera. Gdzie byliby ci piłkarze bez Pepa... Wyobrażasz sobie Piqué bez Pepa?
Nie.
Piqué to Beckenbauer, gracz o ogromnym talencie, ale wątpię by inny trener pozwalał mu na to, co Pep. Tu nie chodzi o wolność na boisku, tej nie można dać nikomu, chodzi o zdobywaną wiedzę. Dasz swobodę jakiemuś głupkowi w Twojej pracy i zrujnuje Ci gazetę. Na boisku jest tak samo, musisz powiedzieć graczom, co mają robić na boisku, bo sami tego nie zrobią. Na boisku trzeba myśleć, trzeba umieć z tego korzystać. Piqué nie może robić tego, co chce. W klubie nie ma swobody absolutnej, są zasady, które pozwalają graczom swobodę, to sprawia, że są szczęśliwi.
To odnosi się do ustawienia z 4-2-3, 3-4-3...
Nie, to nie numer telefonu. 4-2-3-1, 3-4-5-1... Kiedyś zapytano Di Stéfano, jak mogli grać systemem 2-3-5, a on odpowiedział: "Myślisz, że kiedyś byliśmy tak głupi by bronić dwójką przeciwko piątce rywali?"
Spotkałeś Pepa przed kilku laty, gdy chciał zostać trenerem. Co Ci w nim zaimponowało?
Jedna rzecz, który czyniła go kimś wyjątkowym: przybył tu z bardzo jasną wizją. Nie był taki jak inni, którzy przychodzą i oczekują ode mnie inspiracji, bym nakreślił im drogę, którą mają podążać. Nie jestem żadnym Mesjaszem. Nudzi mnie rozmowa o młodych trenerach, którzy przychodzą w poszukiwaniu prawdy. Pep nie przyszedł jej szukać i pytać jak się to robi. On już wiedział. Martwię się jednak, bo teraz tylko czekają by go odstrzelić...
Cóż, myślę, że był tego świadomy już pierwszego dnia.
Wiesz... ale cieszy mnie jedno: przeszłość, której nie da się zmienić. Pamięta o rzeczach, które mu służyły. Bez przeszłości nie byłoby tego, co jest obecnie. Madryt może kupować i kupować, aż w końcu będzie miał wszystkich i zwycięży, ale 5-0 na Camp Nou zostanie na całe życie. Spoglądam w przeszłość i przyznaję, że nie widziałem nigdy drugiego takiego meczu, który bym oglądał lub w którym bym uczestniczył. Zniszczył Mourinho na całe życie.
Powiedział Pan wtedy, że Mourinho narobił w gacie.
Tak się mówi w mojej okolicy, obsrał się. Widziałem jak w rewanżu Higuain, Adebayor, Benzema i Kaká siadają na ławce, pomyślałem, że może zwycięży, ale obsrał się ponownie. To największy tchórz jakiego widziałem w tak wielkim klubie. W Madrycie to sprawa bezprecedensowa. Byk go nie zabił, on wybiegł i nigdy więcej do byka się nie zbliżył. To było bardzo dobre. Zostali upokorzeni w wielkim klasyku. Nie pamiętam czegoś podobnego. To było bardzo, bardzo dobre.
Dlaczego w reprezentacji Messi jest słabszy?
Futbol jest jak życie, nie wstajesz o szóstej rano by szukać kobiety swojego życia. Albo ją znajdziesz, albo nie. Argentyńczycy za każdym razem gdy mają piłkę, chcą od razu wygrać mecz. To straszne. Potrzebujemy piłkarzy, który ciągle będą aktywni. W Barcelonie nie ma piłkarzy, którzy nie są aktywni. Tam jest ciągła gra bez piłki, pressing na rywalu, zawsze jest ktoś do kogo można podać, oni muszą być w posiadaniu piłki. I to jest ich wielka zaleta. Są ciągle przy piłce. Ale czy to naprawdę jest takie trudne? Wiem, że Batista ma dobre intencje, ale...
Chcą by Messi w Argentynie grał tak jak w Barcelonie.
Idioci. Co oni sobie myślą, że bardzo łatwo jest śpiewać jak Serrat? Nie, to nie jest możliwe. Wiesz, że Serrat dzwonił do mnie jak wyszedłem ze szpitala? Kocham go, ale postawił mi wyzwanie. Powiedział: "Słuchaj stary, Ty naprawdę ku... nie masz w życiu nic lepszego do roboty niż to palenie?"
Posłuchałeś?
Nie palę i staram się napisać książkę w oparciu o to, co już napisałem i wywiadów, których udzieliłem. Nie wiem, co z tego wyjdzie, może odkryję tajemnicę futbolu...
IceMan & KeyNew
[źródło: El Pais]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (48)