Oceny zawodników za mecz z Villarrealem

Blazeq

1 września 2011, 00:08

134 komentarze
Przypominamy zasady, jakimi kierujemy się podczas wystawiania not: kryterium oceny graczy.
Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie jest równoznaczne z "dla mnie Xavi 7, a Messi 5,5".




Oceniający: Challenger, Szumi, Blazeq.

Valdés - 6 - Víctor miał bardzo pracowity początek sezonu, a jego rola w wywalczeniu przez Barcelonę dwóch pucharów była niezwykle ważna. Tym razem może się nie napracował, ale jego dwie interwencje (z czego jedna nie znalazła się w protokole z powodu odgwizdanej, acz niezauważonej przez Rossiego, pozycji spalonej) były najwyższej próby. Oszczędność w przeprowadzaniu akcji wymagających od Valdésa zerwania się z pozycji horyzontalnej (jeden strzał w światło w bramki i brak rzutów rożnych) sprawia, że trudno wystawić Víctorowi cokolwiek ponad "banalną" szóstkę...



Sergio Busquets - 7 - Nie wiadomo gdzie i nie wiadomo kiedy uciułał na graczach Villarreal 6 przechwytów. To generalnie komplement, ale nie da się ukryć, że był najmniej wydajnym graczem formacji defensywnej - piłki częściej wyprowadzał Abidal, a do atakujących rywali pierwszy doskakiwał przeważnie Mascherano. Aktywniejszy był natomiast Sergio przy stałych fragmentach gry, a krótko po pierwszym gwizdku sędziego był nawet bliski zdobycia bramki. Jedno należy jednak odnotować i podkreślić bardzo wyraźnie - Busquets nie zaliczył ani jednej straty.

Mascherano - 7 - Spełnił swoją rolę. Od sprawdzenia się na tej pozycji w lidze zimą i wiosennych bojów z Arsenalem stanowi realną i solidną alternatywę na środku obrony, gdzie sprawdza się nie gorzej niż na swojej nominalnej pozycji. Jego siła fizyczna, nieustępliwość i umiejętność wyłuskania piłki nawet w najbardziej beznadziejnej sytuacji, znacznie ograniczają poczynania ofensywne rywali. Na przestrzeni całego meczu z podziwu godnym animuszem dublował nawet w kilku akcjach pozycję Daniego Alvesa! Wartość Argentyńczyka dla drużyny najlepiej oddają słowa trenera z pomeczowej konferencji - wszak nie każdy zostaje "pupilem" Pepa już po 12 miesiącach.

Abidal - 7 - Słaby występ w pierwszym meczu krajowego Superpucharu jest już tylko złym wspomnieniem. W trzecim kolejnym meczu bez zarzutu radzi sobie na kluczowej pozycji w defensywie. Ambitnie grający napastnicy rywali nie sprowokowali Francuza do ani jednej (!) straty przez cały mecz. Widoczne były też wypady Abidala na połowę rywali by szczególnie w pierwszej połowie wspomóc kolegów w rozgrywaniu akcji.

Keita - 8 - Cichy bohater drugiego kolejnego meczu. W poprzednich sezonach nie był tak skuteczny na pozycji defensywnego pomocnika - w jego obecnej grze ewidentnie widać efekty wspólnej pracy z Pepem latem nad tym elementem gry, niejako przystosowywania Malijczyka do pełnienia tej funkcji na boisku gdy Mascherano bądź Busquets będą nieobecni lub ustawieni w innych sektorach boiska. Keita gra agresywniej, jest bardziej nieustępliwy, dokładniej kryje i drastycznie poprawił grę w odbiorze. Wszystko to skutkuje tym, że trudniej go "przejść" rywalom, a całokształtowi jego gry defensywnej trudno cokolwiek zarzucić! Dość powiedzieć, że z 12 przechwytami był najczęściej przecinającym piłki zawodnikiem na boisku - a przecież po murawie biegali tacy eksperci w tej dziedzinie jak Mascherano, Busquets, Abidal czy Marchena.

Cesc Fàbregas - 9 - Nieustępliwość, chęć do dzielenia się piłką, precyzja zagrań i przydatność w defensywie cechowały każdą minutę jego występu. Jeżeli ktokolwiek miał przed sezonem nonsensowne wątpliwości "po co Barcelonie Cesc?" to po obu Superpucharach mecz z Villarreal dał najlepszą odpowiedź. Były kapitan Arsenalu oferuje drużynie inną niż Xavi z Iniestą charakterystykę gry ofensywnej, a jego ciąg na bramkę (całkiem trafnie określany mianem "ataku z drugiej linii") w drugim kolejnym spotkaniu daje zespołowi bramkę. Po ilu wspólnych treningach z drużyną? Jego współpraca z Messim może okazać się w bieżącym sezonie śmiercionośną bronią dla rywali, wynosząc potencjał Pep Teamu na zupełnie nowy, diabelnie wysoki poziom - do tej pory za magią Argentyńczyka nie potrafił nadążyć nikt, tymczasem Cesc już w trzecim oficjalnym meczu sprawiał momentami wrażenie, jakby z Messim rozumieli się bez słów. Świetny występ.

Thiago Alcântara - 9 - Nie był to występ doskonały pod każdym względem. Braki Thiago - szczególnie w trafności podejmowanych decyzji - są widoczne gołym okiem. Jednak ich wyeliminowanie przyjdzie dopiero z ograniem, z czasem. Regularne występy i trenerzy najlepiej zadbają o to by brazylijski pomocnik uważniej wystrzegał się strat w newralgicznych sektorach boiska (jedna z nich mogła skończyć się bramką dla gości), choćby nabranie nawyku błyskawicznego powrotu do defensywy po własnym błędzie, krótsze holowanie piłki i mniej egoistyczna gra to sygnały stałego rozwoju Alcântary. Cieszyć musi także skuteczność podań na poziomie 90 procent. Optymistyczne 90 minut przeciwko czołowej drużynie ligi okraszone niebanalnej urody akcją bramkową i dwiema nadzwyczaj efektownymi asystami zasługuje na stosowną do wpływu na końcowy wynik ocenę.



Iniesta- 7 - W tle bardziej widocznych kolegów, ale absolutnie nie jest to zarzut. Andrés dbał o płynność gry i dynamicznymi podaniami napędzał bardziej ofensywnie zorientowanych kolegów. W największym stopniu kreował dominację Barçy w środku pola i to głównie dzięki jego grze przewaga gospodarzy nad silnym przeciwnikiem była w tym względzie absolutnie bezdyskusyjna (74% - 26% w posiadaniu piłki). Udany, bardzo solidny występ, którego ozdobą była asysta przy pierwszej bramce Messiego.

Pedro - 6 - Jego udział w meczu nie był tym razem decydujący, ale po ostatnim gwizdku sędziego absolutnie nie ma się czego wstydzić. Bez przerwy nękał obronę gości, raz po raz ośmieszając m.in. Zapatę. Dobrze współpracował z Messim, Thiago, Fàbregasem i Iniestą. Kiedy tylko odnajdzie swoje miejsce w polu karnym rywali, tak jak to robił w dwóch poprzednich sezonach, to jego grze nie będzie można już wiele zarzucić. Bardzo poprawny występ.

Messi - 9 - Leo znów udowadnia, że nie musi być ani w pełni formy, ani szczególnie aktywny czy widoczny, by silnemu rywalowi zaaplikować kolejny dublet. W kółko można też oglądać genialne podanie do Fàbregasa na 2:0. Niektórym do zdobywania bramek potrzeba uzależnienia od siebie drużyny i oddania 15 strzałów, innym zaś wystarczają pojedyncze mignięcia na ekranie telewizora i zaledwie kilka uderzeń. Klasę rywala już pomińmy - dla Messiego takie detale nie mają znaczenia.

Alexis Sánchez - 7 - Na najwyższe uznanie zasługuje jego wyczucie czasu i błyskawiczny sprint do podania Thiago. Delikatnym zwodem przy strzale i precyzją samego uderzenia nie dał żadnych szans Lópezowi. Trudno wyobrazić sobie lepsze ligowe przywitanie z Camp Nou! Poza tym próbował przeróżnych dynamicznych kombinacji z Messim i kolegami, które po kilku kolejnych treningach z pewnością będą częściej efektywne. Boiskową wszędobylskością i sumiennymi powrotami na własną połowę zdobywa sobie sympatię fanów równie szybko, co trenera i partnerów z boiska. Żeby jednak nie było przesadnie miło - Alexis musi ograniczyć straty, bo w meczu z Villarrealem zanotował ich tyle, co Messi i Pedro razem wzięci.

Rezerwowi:

Xavi - 6 - Po wejściu na boisko nie zdominował gry, dając się wyszaleć bardziej potrzebującym ogrania kolegom i niczym baca doglądający swych owiec, dyskretnie obserwował ich poczynania, jedynie od czasu do czasu, gdy była taka potrzeba, wkraczając samemu do akcji. Dobra zmiana.

Villa - 5 - Na starcie sezonu Villa prezentuje się dotychczas najsłabiej z kwartetu napastników i mecz z Villarreal nie zmienił tego obrazu. Jego wejścia w pole karne wydawały się cokolwiek anemiczne, a pod względem precyzji dograń też nie był to najlepszy występ Asturyjczyka. Choć w transferze Alexisa wielu dziennikarzy irracjonalnie dopatrywało się poszkodowanego w Pedrito, to - choć minut starczy dla wszystkich - w najważniejszych meczach sezonu, może się takim poszkodowanym okazać właśnie David Villa. Oby przerwa reprezentacyjna podniosła pewność siebie byłego gracza Valencii, bo Barcelona potrzebuje go w znacznie lepszej formie niż ta, którą oglądaliśmy w początkowej fazie sezonu.

Dos Santos - 6 - Na starcie sezonu częściej występował na obronie, ale tym razem został oddelegowany przez Guardiolę do zastąpienia Fàbregasa. Trudno o bardziej namacalne efekty - to jego dokładne podanie do Messiego uruchomiło akcję na 5:0. Jonathan dos Santos niewątpliwie pokazał podczas tych 20 minut drzemiący w nim potencjał, czy jednak wystarczający na pierwszy skład Barcelony? Niech najpierw stanie się liderem rezerw.


[Fot, Video: TotalBarca]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (134)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze