Cesc: Ciężko grać z taką łatwością jak Barça - wywiad
Cesc Fábregas (Arenys de Mar, Barcelona, 1987). W ciągu 170 minut zdobył pięć bramek, w tym dwie dla reprezentacji Hiszpanii. Właśnie wrócił do Barcelony po kilkuletniej przygodzie w Arsenalu Londyn.
Poniższy wywiad ukazał się na łamach El Pais, 05.09. Zapraszamy do jego przeczytania.
Kiedy zorientowałeś się, że Twój czas w Arsenalu dobiegł końca?
Wiedziałem, że tego lata będę musiał podjąć ostateczną decyzję. Graliśmy na czterech frontach: Puchar Ligi, Puchar Anglii, Liga Mistrzów, Premier League i... nic. Ale to nie tak, że odszedłem ze względu na brak sukcesów. Barça od dawna się mną interesowała, długo myślałem o powrocie... Wiedziałem, że albo odejdę do Barcelony, albo zostanę w Arsenalu. Nigdy nie myślałem o odejściu dla pieniędzy czy wybraniu innej opcji niż powrót do domu. Mimo iż oferty od innych klubów miałem od 18 roku życia.
Również z Madrytu?
To nie ma żadnego znaczenia. Ale prawdą jest, że od momentu skończenia 18 lat, miałem oferty od innych klubów.
Czułeś się jak niewolnik Wengera?
To nie tak. Gdyby nie on, nie grałbym teraz dla Barçy. Gdyby nie Wenger nie zadebiutowałbym w Arsenalu w wieku 16 lat, nie zagrałbym w finale Ligi Mistrzów w wieku 18 lat, nie zostałbym kapitanem zespołu w wieku 20 lat. Nie wiem, gdzie byłbym teraz gdyby nie on. Nie grałbym dla Barçy, ponieważ to właśnie Wenger pomógł mi wynegocjować transfer. Arsenal nie chciał mnie sprzedawać, ale Wenger ich przekonał. Wywierał presję by obniżyli cenę.
Przekonałeś go, gdy zrezygnowałeś z części wynagrodzenia by odejść za 34 miliony euro?
Nie, on wiedział czego pragnę.
Masz dług wobec Kanonierów?
Dałem z siebie wszystko. To sprawia, że jestem spokojny. Nie mogłem zrobić nic więcej. Moje liczne występy dla tego klubu, w ostatnich siedmiu latach mówią wszystko. Nie mam sobie nic do zarzucenia. Boleć może tylko brak trofeów. Bardzo chciałem zwyciężyć w Premier League, trzy razy byłem tego bliski. W tym aspekcie chciałbym zostawić coś więcej, ale nie mogłem.
Co zapamiętasz z Londynu?
Wiele wspomnień, miasto... Londyn zawsze będzie moim miastem. Zostawiłem tam swoich przyjaciół takich jak Rosicky czy Carlos Vela. Także Wengera. Bez niego niczego bym nie osiągnął. Nie zdobyłbym nawet Mistrzostwa Świata.
Co było trudniejsze, rozstanie z Arsenalem czy Barceloną?
Opuszczając Barçę, nie byłem tego świadomy. Byłem dzieciakiem. Myślałem, że nigdy nie będę miał szansy na grę w pierwszym zespole, wtedy sytuacja była zupełnie inna niż teraz. Podam przykład Andrésa. Miał 23 lata, był wychowankiem. Finał Ligi Mistrzów w Paryżu rozpoczął z ławki rezerwowych... Pomyślałem: "Jeśli Andrés nie gra, gdzie byłoby miejsce dla mnie?". Teraz, będąc w Londynie miałem świadomość tego, czego dokonałem, dokąd zmierzam. Było mi bardziej smutno.
Jak wyglądało pożegnanie z Wengerem?
Zachowam to dla siebie. Rozmawiałem z nim wielokrotnie... zapamiętam jego słowa do końca życia. Ten ostatni dzień... Uff! Ciężko było mi cokolwiek powiedzieć. Byłem bardzo podekscytowany, nie wiedziałem o czym mówić. Później, na spokojnie do niego zadzwoniłem i podziękowałem mu. Ma swoje wady i zalety, ale to, czego mnie nauczył jest bezcenne.
Czego nauczyłeś się w Anglii?
Cóż... Wyjeżdżałem mając 16 lat, byłem dzieckiem. Dorosłem. Może ludzie pomyślą, że to głupie, ale przede wszystkim nauczyłem się języka. Nigdy nawet nie marzyłem, że kiedyś będę mógł się porozumiewać ze wszystkimi. Nauczyłem się pokonywać trudności.
Co zrobiłeś, gdy dowiedziałeś się, że będziesz graczem Barcelony?
Zadzwoniłem do mojej siostry, obiecałem jej to.
Twoja babcia, która oglądała Ciebie w telewizji po meczu o Superpuchar Europy stwierdziła, że nigdy nie widziała Cie tak szczęśliwego.
To niewyobrażające. Jestem tak szczęśliwy, że czasami próbuję to ukryć. Wstydzę się i udaję poważnego wiesz?
Z Barceloną dogadałeś się już dwa lata temu?
Nie, Arsenalowi bardzo zależało na moim pozostaniu. To było bardzo skomplikowane. Rozmawialiśmy, ale to były tylko słowa, nic poważnego.
Spodziewałeś się tego?
Nie, to przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Nie wiem, co się wydarzy dalej, ale to, co było do tej pory zachęca mnie do poznania wszystkiego. Mam wiele do zrobienia w tej drużynie. Nie dlatego, że wygraliśmy dwa tytuły i strzeliłem bramki. Muszę pracować. Ludzie chcą, by dobrze zacząć i trzymać się tego, by później równie dobrze zakończyć. Barça to zespół, która wymaga maksimum w każdym meczu, podobnie jak Real czy Manchester United. Muszę i chcę dawać z siebie więcej dla Barçy.
Tito Vilanova uważa, że Barça nie kupiła Ceska, który odchodził mając 16 lat, tylko gracza, który był kapitanem Arsenalu
Tito był moim ostatnim trenerem w Barcelonie i wygraliśmy z nim wszystko. Zawsze miałem z nim bardzo dobre relacje. Jestem zachwycony, że mogę dzielić szatnię z Tito, Leo czy Gerardem. On ma rację. Osiem lat minęło bardzo szybko. Myślę o tym i uważam, że to niesamowite. Zgadzam się z nim, nie jestem już chłopcem, który grał dla Cadete.
Czułeś wtedy, że Messi będzie tak dobry?
Był najlepszy, ale nigdy nic nie wiadomo. Rzucał się w oczy. Technicznie, zawsze był najlepszy. Fizycznie, teraz możesz go ocenić. Był najniższy jeszcze zanim zaczął grać przeciwko starszym rywalom, ale to sprawiało, że był jeszcze bardziej zauważalny. Jest bardzo inteligentny. Czasami nawet nie zdaje sobie z tego sprawy. Ma charakter zwycięzcy.
Co zapamiętasz ze swojej przygody w Premier League?
Lekcje, ducha walki. Angielski futbol jest bardziej szalony aniżeli hiszpański. Zawodnicy są bardzo zdyscyplinowani, duży nacisk kładzie się na taktykę. Piłkarze nie myślą o swoich pozycjach, atakują nawet wtedy, kiedy nie muszą. Presja kibiców jest ogromna! Również sędziowie są bardziej łagodni. Tutaj dostałem kartkę za to, że stałem zbyt blisko muru, w Anglii usłyszałbym "No, Cesc, odsuń się, dalej!"
W Anglii nie było problemów z wymową Twego imienia?
Było lepiej niż tutaj.
Dlatego grałeś z nazwiskiem na koszulce?
Nie, grałem z napisem Fábregas ponieważ w Anglii, na trykocie musi widnieć Twoje nazwisko. Postanowiłem, że w barwach Barçy też będę grał z nazwiskiem na trykocie.
Uważasz, że doświadczenie zdobyte w zespołach młodzieżowych Barcelony teraz procentuje?
Nie, mam wrażenie, że jeszcze wiele muszę się nauczyć. Zespół jest bardzo zgrany, ale sądzę, że niektóre rzeczy już załapałem. Kibice chcą bramek, ale ja dostrzegam także inne aspekty. W szczególności przejście z ataku do obrony. Nigdy nie widziałem zespołu, który jest tak skoncentrowany na przejściu z ataku do obrony. Gra przeciwko Barcelonie jest bardzo skomplikowana, ale gra dla Barçy również nie jest łatwa. To wyzwanie. Szczerze mówiąc czasami czuję, że utrudniam grę swoim kolegom, ale oni są tak dobrzy, że potrafią do naprawić i ukryć niedoskonałości. Musze lepiej interpretować grę zespołu w ataku, by się dostosować. Także w defensywie muszę się poprawić.
Czego najpierw się nauczyłeś?
Że ciężko grać z taką łatwością. Widzisz Messiego, Iniestę, Xaviego. Ciężko jest grać z taką łatwością jak oni! Gra takim pressingiem jaki stosuje Barça również jest bardzo trudna.
Sztab szkoleniowy jest przekonany, że możesz wiele dać defensywie
Również tak uważam. Mam szczęście, ponieważ przez ostatnie cztery, pięć lat był jednym z graczy, którzy w Lidze Mistrzów na boisku przebiegali największy dystans. To zapewnia mi odpowiednią dynamikę dla mojej pozycji. Musze ją wykorzystać. Mimo wszystko mam wrażenie, że jeszcze wiele nauki przede mną. Mam 24 lata, a niektórzy traktują mnie, jakbym miał 30.
Xavi powiedział, że w Barcelonie najlepsze są treningi. To prawda?
To najpiękniejsza rzecz jaką w życiu widziałem. Słyszysz tylko odbicia piłki. Nigdy nie widziałem treningu na tak wysokim poziomie. Codzienne treningi są lepsze niż mecz.
Mówienie o świetnej atmosferze w zespole nie jest przesadzone?
Wiem tylko, że jeśli trening zaczyna się o godzinie 10, to wszyscy na miejscu są już o 9.30. Nie pojedynczy piłkarze, ale wszyscy. Jest również Piqué, największy żartowniś w drużynie. To na pewno pomaga w utrzymania dobrej atmosfery.
Co Ci powiedział Guardiola?
Nic, nic specjalnego. Powiedział tylko, że mam ciężko pracować i walczyć o pierwszy skład.
Masz świadomość tego, że możesz usiąść na ławce?
Oczywiście. Tylko tacy gracze jak Xavi, Iniesta czy Messi mogą narzekać na brak minut. A skoro tego nie robią... szanuję ich, będę grał wtedy kiedy otrzymam szansę.
Po meczu z Realem Madryt...
Uff! Nie mówmy już o tym. Przed nami mecze w San Sebastian, Mediolanie, Pampelunie... nie mogę się już doczekać występów ligowych. Jak dotąd grałem tylko na Camp Nou, Bernabéu, El Madrigal i Mestalla. Zawsze chciałem zagrać na San Mames. Tam panuje szczególna atmosfera.
Kim chciałeś zostać w dzieciństwie?
Tym, kim jestem teraz. Moim jedynym marzeniem była gra dla Barcelony.
[źródło: El Pais]
Poniższy wywiad ukazał się na łamach El Pais, 05.09. Zapraszamy do jego przeczytania.
Kiedy zorientowałeś się, że Twój czas w Arsenalu dobiegł końca?
Wiedziałem, że tego lata będę musiał podjąć ostateczną decyzję. Graliśmy na czterech frontach: Puchar Ligi, Puchar Anglii, Liga Mistrzów, Premier League i... nic. Ale to nie tak, że odszedłem ze względu na brak sukcesów. Barça od dawna się mną interesowała, długo myślałem o powrocie... Wiedziałem, że albo odejdę do Barcelony, albo zostanę w Arsenalu. Nigdy nie myślałem o odejściu dla pieniędzy czy wybraniu innej opcji niż powrót do domu. Mimo iż oferty od innych klubów miałem od 18 roku życia.
Również z Madrytu?
To nie ma żadnego znaczenia. Ale prawdą jest, że od momentu skończenia 18 lat, miałem oferty od innych klubów.
Czułeś się jak niewolnik Wengera?
To nie tak. Gdyby nie on, nie grałbym teraz dla Barçy. Gdyby nie Wenger nie zadebiutowałbym w Arsenalu w wieku 16 lat, nie zagrałbym w finale Ligi Mistrzów w wieku 18 lat, nie zostałbym kapitanem zespołu w wieku 20 lat. Nie wiem, gdzie byłbym teraz gdyby nie on. Nie grałbym dla Barçy, ponieważ to właśnie Wenger pomógł mi wynegocjować transfer. Arsenal nie chciał mnie sprzedawać, ale Wenger ich przekonał. Wywierał presję by obniżyli cenę.
Przekonałeś go, gdy zrezygnowałeś z części wynagrodzenia by odejść za 34 miliony euro?
Nie, on wiedział czego pragnę.
Masz dług wobec Kanonierów?
Dałem z siebie wszystko. To sprawia, że jestem spokojny. Nie mogłem zrobić nic więcej. Moje liczne występy dla tego klubu, w ostatnich siedmiu latach mówią wszystko. Nie mam sobie nic do zarzucenia. Boleć może tylko brak trofeów. Bardzo chciałem zwyciężyć w Premier League, trzy razy byłem tego bliski. W tym aspekcie chciałbym zostawić coś więcej, ale nie mogłem.
Co zapamiętasz z Londynu?
Wiele wspomnień, miasto... Londyn zawsze będzie moim miastem. Zostawiłem tam swoich przyjaciół takich jak Rosicky czy Carlos Vela. Także Wengera. Bez niego niczego bym nie osiągnął. Nie zdobyłbym nawet Mistrzostwa Świata.
Co było trudniejsze, rozstanie z Arsenalem czy Barceloną?
Opuszczając Barçę, nie byłem tego świadomy. Byłem dzieciakiem. Myślałem, że nigdy nie będę miał szansy na grę w pierwszym zespole, wtedy sytuacja była zupełnie inna niż teraz. Podam przykład Andrésa. Miał 23 lata, był wychowankiem. Finał Ligi Mistrzów w Paryżu rozpoczął z ławki rezerwowych... Pomyślałem: "Jeśli Andrés nie gra, gdzie byłoby miejsce dla mnie?". Teraz, będąc w Londynie miałem świadomość tego, czego dokonałem, dokąd zmierzam. Było mi bardziej smutno.
Jak wyglądało pożegnanie z Wengerem?
Zachowam to dla siebie. Rozmawiałem z nim wielokrotnie... zapamiętam jego słowa do końca życia. Ten ostatni dzień... Uff! Ciężko było mi cokolwiek powiedzieć. Byłem bardzo podekscytowany, nie wiedziałem o czym mówić. Później, na spokojnie do niego zadzwoniłem i podziękowałem mu. Ma swoje wady i zalety, ale to, czego mnie nauczył jest bezcenne.
Czego nauczyłeś się w Anglii?
Cóż... Wyjeżdżałem mając 16 lat, byłem dzieckiem. Dorosłem. Może ludzie pomyślą, że to głupie, ale przede wszystkim nauczyłem się języka. Nigdy nawet nie marzyłem, że kiedyś będę mógł się porozumiewać ze wszystkimi. Nauczyłem się pokonywać trudności.
Co zrobiłeś, gdy dowiedziałeś się, że będziesz graczem Barcelony?
Zadzwoniłem do mojej siostry, obiecałem jej to.
Twoja babcia, która oglądała Ciebie w telewizji po meczu o Superpuchar Europy stwierdziła, że nigdy nie widziała Cie tak szczęśliwego.
To niewyobrażające. Jestem tak szczęśliwy, że czasami próbuję to ukryć. Wstydzę się i udaję poważnego wiesz?
Z Barceloną dogadałeś się już dwa lata temu?
Nie, Arsenalowi bardzo zależało na moim pozostaniu. To było bardzo skomplikowane. Rozmawialiśmy, ale to były tylko słowa, nic poważnego.
Spodziewałeś się tego?
Nie, to przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Nie wiem, co się wydarzy dalej, ale to, co było do tej pory zachęca mnie do poznania wszystkiego. Mam wiele do zrobienia w tej drużynie. Nie dlatego, że wygraliśmy dwa tytuły i strzeliłem bramki. Muszę pracować. Ludzie chcą, by dobrze zacząć i trzymać się tego, by później równie dobrze zakończyć. Barça to zespół, która wymaga maksimum w każdym meczu, podobnie jak Real czy Manchester United. Muszę i chcę dawać z siebie więcej dla Barçy.
Tito Vilanova uważa, że Barça nie kupiła Ceska, który odchodził mając 16 lat, tylko gracza, który był kapitanem Arsenalu
Tito był moim ostatnim trenerem w Barcelonie i wygraliśmy z nim wszystko. Zawsze miałem z nim bardzo dobre relacje. Jestem zachwycony, że mogę dzielić szatnię z Tito, Leo czy Gerardem. On ma rację. Osiem lat minęło bardzo szybko. Myślę o tym i uważam, że to niesamowite. Zgadzam się z nim, nie jestem już chłopcem, który grał dla Cadete.
Czułeś wtedy, że Messi będzie tak dobry?
Był najlepszy, ale nigdy nic nie wiadomo. Rzucał się w oczy. Technicznie, zawsze był najlepszy. Fizycznie, teraz możesz go ocenić. Był najniższy jeszcze zanim zaczął grać przeciwko starszym rywalom, ale to sprawiało, że był jeszcze bardziej zauważalny. Jest bardzo inteligentny. Czasami nawet nie zdaje sobie z tego sprawy. Ma charakter zwycięzcy.
Co zapamiętasz ze swojej przygody w Premier League?
Lekcje, ducha walki. Angielski futbol jest bardziej szalony aniżeli hiszpański. Zawodnicy są bardzo zdyscyplinowani, duży nacisk kładzie się na taktykę. Piłkarze nie myślą o swoich pozycjach, atakują nawet wtedy, kiedy nie muszą. Presja kibiców jest ogromna! Również sędziowie są bardziej łagodni. Tutaj dostałem kartkę za to, że stałem zbyt blisko muru, w Anglii usłyszałbym "No, Cesc, odsuń się, dalej!"
W Anglii nie było problemów z wymową Twego imienia?
Było lepiej niż tutaj.
Dlatego grałeś z nazwiskiem na koszulce?
Nie, grałem z napisem Fábregas ponieważ w Anglii, na trykocie musi widnieć Twoje nazwisko. Postanowiłem, że w barwach Barçy też będę grał z nazwiskiem na trykocie.
Uważasz, że doświadczenie zdobyte w zespołach młodzieżowych Barcelony teraz procentuje?
Nie, mam wrażenie, że jeszcze wiele muszę się nauczyć. Zespół jest bardzo zgrany, ale sądzę, że niektóre rzeczy już załapałem. Kibice chcą bramek, ale ja dostrzegam także inne aspekty. W szczególności przejście z ataku do obrony. Nigdy nie widziałem zespołu, który jest tak skoncentrowany na przejściu z ataku do obrony. Gra przeciwko Barcelonie jest bardzo skomplikowana, ale gra dla Barçy również nie jest łatwa. To wyzwanie. Szczerze mówiąc czasami czuję, że utrudniam grę swoim kolegom, ale oni są tak dobrzy, że potrafią do naprawić i ukryć niedoskonałości. Musze lepiej interpretować grę zespołu w ataku, by się dostosować. Także w defensywie muszę się poprawić.
Czego najpierw się nauczyłeś?
Że ciężko grać z taką łatwością. Widzisz Messiego, Iniestę, Xaviego. Ciężko jest grać z taką łatwością jak oni! Gra takim pressingiem jaki stosuje Barça również jest bardzo trudna.
Sztab szkoleniowy jest przekonany, że możesz wiele dać defensywie
Również tak uważam. Mam szczęście, ponieważ przez ostatnie cztery, pięć lat był jednym z graczy, którzy w Lidze Mistrzów na boisku przebiegali największy dystans. To zapewnia mi odpowiednią dynamikę dla mojej pozycji. Musze ją wykorzystać. Mimo wszystko mam wrażenie, że jeszcze wiele nauki przede mną. Mam 24 lata, a niektórzy traktują mnie, jakbym miał 30.
Xavi powiedział, że w Barcelonie najlepsze są treningi. To prawda?
To najpiękniejsza rzecz jaką w życiu widziałem. Słyszysz tylko odbicia piłki. Nigdy nie widziałem treningu na tak wysokim poziomie. Codzienne treningi są lepsze niż mecz.
Mówienie o świetnej atmosferze w zespole nie jest przesadzone?
Wiem tylko, że jeśli trening zaczyna się o godzinie 10, to wszyscy na miejscu są już o 9.30. Nie pojedynczy piłkarze, ale wszyscy. Jest również Piqué, największy żartowniś w drużynie. To na pewno pomaga w utrzymania dobrej atmosfery.
Co Ci powiedział Guardiola?
Nic, nic specjalnego. Powiedział tylko, że mam ciężko pracować i walczyć o pierwszy skład.
Masz świadomość tego, że możesz usiąść na ławce?
Oczywiście. Tylko tacy gracze jak Xavi, Iniesta czy Messi mogą narzekać na brak minut. A skoro tego nie robią... szanuję ich, będę grał wtedy kiedy otrzymam szansę.
Po meczu z Realem Madryt...
Uff! Nie mówmy już o tym. Przed nami mecze w San Sebastian, Mediolanie, Pampelunie... nie mogę się już doczekać występów ligowych. Jak dotąd grałem tylko na Camp Nou, Bernabéu, El Madrigal i Mestalla. Zawsze chciałem zagrać na San Mames. Tam panuje szczególna atmosfera.
Kim chciałeś zostać w dzieciństwie?
Tym, kim jestem teraz. Moim jedynym marzeniem była gra dla Barcelony.
[źródło: El Pais]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (10)