Goal.com: Pięć powodów, dla których Barça pozostaje faworytem La Liga (cz. 4)
Kilka dni po zdemolowaniu uczestników Ligi Mistrzów z Villarreal CF w kolejce otwierającej zmagania Primera Division, portal goal.com szuka argumentów na to, że w maju w glorii zwycięzców całych rozgrywek znów ujrzymy FC Barcelonę. Czwarty krajowy triumf z rzędu niewątpliwie jest w zasięgu podopiecznych Guardioli - ekspert La Liga goal.com, Ben Hayward, wyjaśnia dlaczego.
Efektowne rozpoczęcie ligi i zdobycie dwóch Superpucharów we wspaniałym stylu już na samym początku sezonu 2011/2012, pozwala goal.com zaryzykować opinię, że atuty katalońskiego klubu nie zbledną wobec magii "drugiego sezonu" Mourinho.
Polecamy część pierwszą [KLIK!], drugą [KLIK!] i trzecią [KLIK!].
4. Guardiola pozostaje o krok z przodu
Gdy José Mourinho przejmował stanowisko trenera Realu Madryt ponad rok temu, wielu spodziewało się, że karta odwróci się w hiszpańskiej piłce.
Barcelona obroniła ligę, ale była też świeżo po zawodzie wyeliminowania z półfinału Ligi Mistrzów przez Inter, trenowany właśnie przez Portugalczyka. W finale mediolańczycy nie zostawili złudzeń Bayernowi i to oni mogli wznieść wysoko w górę najważniejsze klubowe trofeum Europy.
Real pod wodzą Mourinho wydawał się zagrożeniem dla aspiracji Barçy - zarówno tych krajowych, jak i międzynarodowych. Rzeczywistość to potwierdziła. A jednak Pep znalazł odpowiedzi.
W ważnych momentach sezonu krótka ławka Barçy przetrwała brak pierwszego kapitana drużyny, Carlesa Puyola. Zespół uzupełnił tryplet 2010/2011 triumfami w lidze i Pucharze Europy. Nieobecność Puyola przez dłuższy czas zmuszała jednak Guardiolę do szukania planów zastępczych. Trener stopniowo przekwalifikował Javiera Mascherano i Sergio Busquetsa na nietypowych środkowych obrońców; grający na tej pozycji w kadrze Abidal nie był już tak wielkim zaskoczeniem, choć i on potrzebował czasu, by przystosować się do specyfiki tej pozycji w Barcelonie. Szczególnie w przypadku Mascherano i Busquetsa wyglądało to jak wkładanie prostokątnych klocków w okrągłe dziurki, lecz z dzisiejszego punktu widzenia trzeba stwierdzić, że intuicja nie zawiodła Guardioli, a "nowi-starzy" środkowi obrońcy nie raz okazywali się jednymi z najlepszych piłkarzy na boisku. Barça nie kupiła żadnego nowego defensora latem i choć na swoje szanse czekają też kolejni canteranos (Fontàs, Bartra), to wygląda na to, że obaj pomocnicy nie raz będą wykorzystywani w swej nowej roli także w bieżącym sezonie.
Jak można już było zaobserwować, pozwala to Barcelonie podnieść poziom wyprowadzania piłki z spod własnego pola karnego. Wraz z transferami Fàbregasa z Sánchezem daje to "Dumie Katalonii" kwadrylion opcji taktycznych. Madryt może wyglądać silniej i mieć szerszą kadrę, ale wygląda na to, że Pep wciąż jest o krok przed wszystkimi.
Ostatnia część ukaże się w poniedziałek
[źródło: ZRÓDŁO]
Efektowne rozpoczęcie ligi i zdobycie dwóch Superpucharów we wspaniałym stylu już na samym początku sezonu 2011/2012, pozwala goal.com zaryzykować opinię, że atuty katalońskiego klubu nie zbledną wobec magii "drugiego sezonu" Mourinho.
Polecamy część pierwszą [KLIK!], drugą [KLIK!] i trzecią [KLIK!].
4. Guardiola pozostaje o krok z przodu
Gdy José Mourinho przejmował stanowisko trenera Realu Madryt ponad rok temu, wielu spodziewało się, że karta odwróci się w hiszpańskiej piłce.
Barcelona obroniła ligę, ale była też świeżo po zawodzie wyeliminowania z półfinału Ligi Mistrzów przez Inter, trenowany właśnie przez Portugalczyka. W finale mediolańczycy nie zostawili złudzeń Bayernowi i to oni mogli wznieść wysoko w górę najważniejsze klubowe trofeum Europy.
Real pod wodzą Mourinho wydawał się zagrożeniem dla aspiracji Barçy - zarówno tych krajowych, jak i międzynarodowych. Rzeczywistość to potwierdziła. A jednak Pep znalazł odpowiedzi.
W ważnych momentach sezonu krótka ławka Barçy przetrwała brak pierwszego kapitana drużyny, Carlesa Puyola. Zespół uzupełnił tryplet 2010/2011 triumfami w lidze i Pucharze Europy. Nieobecność Puyola przez dłuższy czas zmuszała jednak Guardiolę do szukania planów zastępczych. Trener stopniowo przekwalifikował Javiera Mascherano i Sergio Busquetsa na nietypowych środkowych obrońców; grający na tej pozycji w kadrze Abidal nie był już tak wielkim zaskoczeniem, choć i on potrzebował czasu, by przystosować się do specyfiki tej pozycji w Barcelonie. Szczególnie w przypadku Mascherano i Busquetsa wyglądało to jak wkładanie prostokątnych klocków w okrągłe dziurki, lecz z dzisiejszego punktu widzenia trzeba stwierdzić, że intuicja nie zawiodła Guardioli, a "nowi-starzy" środkowi obrońcy nie raz okazywali się jednymi z najlepszych piłkarzy na boisku. Barça nie kupiła żadnego nowego defensora latem i choć na swoje szanse czekają też kolejni canteranos (Fontàs, Bartra), to wygląda na to, że obaj pomocnicy nie raz będą wykorzystywani w swej nowej roli także w bieżącym sezonie.
Jak można już było zaobserwować, pozwala to Barcelonie podnieść poziom wyprowadzania piłki z spod własnego pola karnego. Wraz z transferami Fàbregasa z Sánchezem daje to "Dumie Katalonii" kwadrylion opcji taktycznych. Madryt może wyglądać silniej i mieć szerszą kadrę, ale wygląda na to, że Pep wciąż jest o krok przed wszystkimi.
Ostatnia część ukaże się w poniedziałek
[źródło: ZRÓDŁO]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (12)