Piqué: W przyszłości chciałbym być prezydentem
Przy okazji nagrania spotu do nowej wersji gry komputerowej FIFA 2012, Gerard Piqué zapewniał, że gdyby nie był piłkarzem, to na pewno w inny sposób związałby się ze światem piłki.
"W przyszłości chciałbym być prezydentem Barçy, ale do tego jeszcze daleko i zobaczymy jak to będzie" - zamarzył. Dla niego być piłkarzem Barçy to także to, że "ma się miliony fanów na całym świecie, czuje się kochany, ludzie Cię wspierają i chcą dla Ciebie jak najlepiej. Bez względu na to gdzie jesteś, jesteś rozpoznawalny".
Przyznał, że gra w FIFĘ szczególnie podczas wakacji, kiedy nie ma rozgrywek lub kiedy jest na zgrupowaniu. "Gram z Andrésem, Xavim, Leo.... zawsze na zgrupowania zabieramy konsole, organizujemy zawody i świetnie się przy tym bawimy" - zdradził.
Wyznał też, że przed ważnymi meczami gra wirtualnie z przeciwnikiem, żeby sprawdzić swoje odczucia. "Zaczynając swoją przygodę z konsolą czułem się bardzo dziwnie, odgrywając siebie samego" - dodał. Za największą zaletę gry uznał fakt, "że w wirtualnym świecie zawsze można powtórzyć mecz, i nawet jeżeli przegrasz, to nie ma się co przejmować".
Zdaniem Piqué najlepszą receptą na sukcesy klubu to "starać się dobrze pracować, mieć zawodników, którzy poza talentem czują się związani z klubem, a ponadto - oczywiście - mieć wiernych fanów".
[źródło: Mundo Deportivo]
"W przyszłości chciałbym być prezydentem Barçy, ale do tego jeszcze daleko i zobaczymy jak to będzie" - zamarzył. Dla niego być piłkarzem Barçy to także to, że "ma się miliony fanów na całym świecie, czuje się kochany, ludzie Cię wspierają i chcą dla Ciebie jak najlepiej. Bez względu na to gdzie jesteś, jesteś rozpoznawalny".
Przyznał, że gra w FIFĘ szczególnie podczas wakacji, kiedy nie ma rozgrywek lub kiedy jest na zgrupowaniu. "Gram z Andrésem, Xavim, Leo.... zawsze na zgrupowania zabieramy konsole, organizujemy zawody i świetnie się przy tym bawimy" - zdradził.
Wyznał też, że przed ważnymi meczami gra wirtualnie z przeciwnikiem, żeby sprawdzić swoje odczucia. "Zaczynając swoją przygodę z konsolą czułem się bardzo dziwnie, odgrywając siebie samego" - dodał. Za największą zaletę gry uznał fakt, "że w wirtualnym świecie zawsze można powtórzyć mecz, i nawet jeżeli przegrasz, to nie ma się co przejmować".
Zdaniem Piqué najlepszą receptą na sukcesy klubu to "starać się dobrze pracować, mieć zawodników, którzy poza talentem czują się związani z klubem, a ponadto - oczywiście - mieć wiernych fanów".
[źródło: Mundo Deportivo]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (20)