Iniesta, 15 lat jako culé
W sobotę minęło piętnaście lat odkąd Andrés Iniesta przybył do La Masíi. Aby uświetnić tę datę, dziennikarz Mundo Deportivo, Sergi Solé napisał kilka zdań na ten temat. Na naszych łamach ukazał się już obszerny artykuł o Inieście i jego drodze do sławy. Jeśli komuś nie wystarczy tych kilkanaście zdań na piętnastą rocznicę, to polecamy lekturę tekstu, który znajdziecie TU.
W sobotni wieczór, kiedy to Andrés Iniesta przyjechał na Camp Nou, aby wspierać z trybun kolegów w meczu z Ossasuną, minęło piętnaście lat od jego słodko-gorzkiego przybycia do klubu. Na pewno nie zapomni ich do końca życia.
Siedemnastego września 1996 roku wstał wcześnie rano by rozpocząć podróż z rodzinnego domu we Fuentealbilli do sławy. Pokój w szkółce piłkarskiej FC Barcelony już na niego czekał. Miał widok na boisko treningowe i stadion, na którym miał zadebiutować jako szesnastolatek (w drużynie Barcelony B). Iniesta zaakceptował ofertę reprezentowania barw Blaugrany - złożoną mu przez Oriola Torta, Joana Martíneza Vilasecę oraz Alberta Benaigesa - bez wahania.
Od tamtego czasu, kiedy miał 12 lat przywdziewa jedynie trykot FC Barcelony. W rzeczywistości okazuje się, że w Barcelonie spędził już więcej czasu niż w swym rodzinnym regionie La Mancha; i to w jego nowej przybranej "małej ojczyźnie" poznał swoją partnerkę Annę i tutaj urodziła mu się córka Valeria. Zanim jego marzenia się spełniły pokazywał swą dojrzałość przekraczającą wiek.
"Podróż samochodem z Fuentealbilli była jak pogrzeb", wspomina jego ojciec José Antonio. Mały Andrés, który pożegnał się ze swoją siostrą Maribel - wówczas dziesięcioletnią - nie odezwał się przez 466 kilometrów ani słowem. Podczas podróży, w której uczestniczyli oprócz ojca, matka i dziadek, zatrzymali się na obiad w mieście Tortossa, ale jak relacjonował to potem Iniesta; nikt nie przełknął nawet kęsa.
Gdy dojechali na miejsce ściemniało się, a rodzina Iniestów powitana została przez dyrektora szkółki Joana Farrésa. Jak wspominał po latach ojciec Iniesty: "Zatrzymał się przed drzwiami i odmówił wejścia, ale Pepe Reina (dwa lata starszy) i kilku innych chłopaków przekonało go do tego."
Jego rodzina zakwaterowała się w hotelu, ale następnego dnia rodzice nie wytrzymali i przyjechali do szkoły imienia Luisa Vivesa, by pożegnać się z synem, który w ten sposób stał się dzieckiem La Masi ́i. Rodzice otrzymali zakaz przyjeżdzania przez miesiąc, ale w związku z trudną sytuacją nie mogli spotykać się przez prawie cztery. W dwunastym dniu jego pobytu Mundo Deportivo po raz pierwszy opublikowało raport o tym jak to być Culé ́, z konkluzją: "Czym innym jest mieć to coś, czego Barcelona oczekuje, a czym innym wiedzieć to." Dzisiaj Iniesta jest legendą klubu.
[źródło: TotalBarca]
W sobotni wieczór, kiedy to Andrés Iniesta przyjechał na Camp Nou, aby wspierać z trybun kolegów w meczu z Ossasuną, minęło piętnaście lat od jego słodko-gorzkiego przybycia do klubu. Na pewno nie zapomni ich do końca życia.
Siedemnastego września 1996 roku wstał wcześnie rano by rozpocząć podróż z rodzinnego domu we Fuentealbilli do sławy. Pokój w szkółce piłkarskiej FC Barcelony już na niego czekał. Miał widok na boisko treningowe i stadion, na którym miał zadebiutować jako szesnastolatek (w drużynie Barcelony B). Iniesta zaakceptował ofertę reprezentowania barw Blaugrany - złożoną mu przez Oriola Torta, Joana Martíneza Vilasecę oraz Alberta Benaigesa - bez wahania.
Od tamtego czasu, kiedy miał 12 lat przywdziewa jedynie trykot FC Barcelony. W rzeczywistości okazuje się, że w Barcelonie spędził już więcej czasu niż w swym rodzinnym regionie La Mancha; i to w jego nowej przybranej "małej ojczyźnie" poznał swoją partnerkę Annę i tutaj urodziła mu się córka Valeria. Zanim jego marzenia się spełniły pokazywał swą dojrzałość przekraczającą wiek.
"Podróż samochodem z Fuentealbilli była jak pogrzeb", wspomina jego ojciec José Antonio. Mały Andrés, który pożegnał się ze swoją siostrą Maribel - wówczas dziesięcioletnią - nie odezwał się przez 466 kilometrów ani słowem. Podczas podróży, w której uczestniczyli oprócz ojca, matka i dziadek, zatrzymali się na obiad w mieście Tortossa, ale jak relacjonował to potem Iniesta; nikt nie przełknął nawet kęsa.
Gdy dojechali na miejsce ściemniało się, a rodzina Iniestów powitana została przez dyrektora szkółki Joana Farrésa. Jak wspominał po latach ojciec Iniesty: "Zatrzymał się przed drzwiami i odmówił wejścia, ale Pepe Reina (dwa lata starszy) i kilku innych chłopaków przekonało go do tego."
Jego rodzina zakwaterowała się w hotelu, ale następnego dnia rodzice nie wytrzymali i przyjechali do szkoły imienia Luisa Vivesa, by pożegnać się z synem, który w ten sposób stał się dzieckiem La Masi ́i. Rodzice otrzymali zakaz przyjeżdzania przez miesiąc, ale w związku z trudną sytuacją nie mogli spotykać się przez prawie cztery. W dwunastym dniu jego pobytu Mundo Deportivo po raz pierwszy opublikowało raport o tym jak to być Culé ́, z konkluzją: "Czym innym jest mieć to coś, czego Barcelona oczekuje, a czym innym wiedzieć to." Dzisiaj Iniesta jest legendą klubu.
[źródło: TotalBarca]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (10)