Pokonać lidera na Mestalla; Valencia - Barcelona 22:00 CET
Ciągłe sprowadzanie ligi hiszpańskiej do rywalizacji Barcelony z Realem spowodowało, że na drugi plan zeszły takie klasyki, jak pojedynek Valencii z Dumą Katalonii. Tymczasem to właśnie Los Ches po czterech kolejkach są liderem i dziś wieczorem zrobią wszystko, aby również po środowych spotkaniach pozostać na szczycie. Mecz zapowiada się zatem obiecująco.
Kiedy Barcelona straciła punkty w San Sebastián, wielu prorokowało liderowanie Realu aż do kolejnego odcinka serialu pod złowrogim tytułem Gran Derbi. Tymczasem już tydzień później podopieczni Mourinho nieoczekiwanie przegrali z Levante, dając się wyprzedzić Katalończykom, a sytuacja w tabeli zaczęła wyglądać ciekawiej. W odróżnieniu od hiszpańskiej i europejskiej prasy Valencia i Betis postanowiły bowiem nie oglądać się na rywalizację Realu z Barceloną i spokojnie kontynuowały serię zwycięstw, zdobywając komplet punktów.
Unai Emery i przedsezonowe odświeżenie składu
W minionych rozgrywkach Valencii udało się wygrać rywalizację o trzecie miejsce w tabeli. W związku z tym Bask zmógł spokojnie budować drużynę na nowy sezon, nie zaprzątając sobie głowy żadnymi eliminacjami do Ligi Mistrzów. Tak też Unai Emery właśnie zrobił, odkurzając trochę skład, który w danej konfiguracji apogeum formy już osiągnął. O ile jednak pozbycie się Vicente, Joaquína i Manuela Fernandesa rzeczywiście można było traktować jako odświeżenie składu, o tyle sprzedaż Maty do Chelsea była korzystną finansowo, ale wyraźnie osłabiającą zespół transakcją.
Tak spektakularnych transferów w drugą stronę już nie było, choć zakupienie utalentowanego, młodego stopera Víctora Ruiza (22) z Napoli oraz kreatywnego Argentyńczyka, Pablo Piattiego (22) z Almeríi nie tylko odmłodziło zespół, ale też wzmocniło formacje tego wymagające. Ponadto do klubu zawitali Adil Rami i Dani Parejo, a na zasadzie wypożyczenia dołączył także Sergio Canales, który na wielką karierę w Realu Madryt będzie musiał jeszcze poczekać. Jeśli dodamy do tego Diego Alvesa oraz Antonio Barragána, czyli solidnych, wciąż młodych i ogranych w Hiszpanii zawodników, to przynajmniej nowa defensywa Valencii wyglądać będzie na więcej niż solidną.
"Solidność" to zresztą słowo klucz, jeśli chodzi o określenie potencjału drzemiącego w tegorocznej Valencii. Co prawda w składzie jest przynajmniej kilku zawodników, potrafiących wznieść się ponad "średnią ligową", takich jak Éver Banega, Soldado czy Jordi Alba, to po sprzedaży Maty chyba żadna z pozostałych lokalnych gwiazd nie miałaby najmniejszych szans, aby zasiąść choćby na ławce rezerwowych w ekipie najbliższego rywala.
Na kogo postawi Pep Guardiola?
Mecz z Osasuną pokazał, że tegoroczna kadra Barcelony jest piekielnie mocna. Zabrakło Iniesty, Alexisa i Piqué, a na ławce rezerwowych zasiedli Pedro oraz doskonale dysponowany w tym sezonie Keita, a mimo to kataloński walec bezlitośnie przejechał się po rywalach. Gdzie zatem Unai Emery ma szukać słabych punktów? Messi nie zapomniał jak się strzela bramki, a i asystowanie przychodzi mu w tym sezonie wyjątkowo łatwo, na co znaczący wpływ ma obecność Ceska w składzie. Xavi z meczu na mecz się rozpędza, a Thiago w każdym kolejnym spotkaniu udowadnia, że jego dokładność i skuteczna gra w destrukcji mogą znacząco poprawić możliwości drużyny.
Do niedawna można było jeszcze psioczyć na Villę, ale ten w meczu z Osasuną zanotował dublet, dodatkowo jeszcze wypracowując jedną bramkę. Na Asturyjczyka gospodarze będą musieli uważać zresztą bez względu na formę, bo jeśli Valencia zdecyduje się pozostawić trochę więcej przestrzeni między linią obrony a bramkarzem, to pomiędzy licznymi pozycjami spalonymi David na pewno chociaż raz się wstrzeli, a wtedy dyspozycja nie będzie miała wielkiego znaczenia. Instynkt strzelecki weźmie górę.
Najsłabszym punktem tej niemal doskonałej maszyny wydaje się być obrona. Nawet z powracającym Puyolem linia defensywy nie jest jeszcze na tyle pewna, by rywale nie byli w stanie wypracować kilku sytuacji bramkowych. Niemiłosiernie rozstrzelana na Camp Nou Osasuna przecież takowe miała i tylko przez brak skuteczności mecz zakończyła z zerowym dorobkiem.
Manita mało prawdopodobna
Nie da się ukryć, że apetyty kibiców po okazałym zwycięstwie nad Osasuną są wielkie, ale na łatwą przeprawę w Walencji nie ma co liczyć. Za kadencji Guardioli Barcelonie wygrać na Mestalla udało się tylko raz, w ubiegłym sezonie (1:0), a bramkę na wagę zwycięstwa zdobył niezawodny Leo Messi. Pozostałe dwa pojedynki zakończyły się remisami (0:0, 2:2), a smaku porażki obecny trener Barcelony na Mestalla jeszcze nie zaznał.
Ze zmiennym szczęściem na Mestalla radził sobie także Frank Rijkaard. Na początku swojej pracy dwukrotnie pokonał Valencię, by później dwa lata z rzędu przegrywać. Łączny bilans holenderskiego szkoleniowca to trzy zwycięstwa i trzy porażki. Ostatnie doświadczenia z wyjazdów do Walencji powinny zatem dać wszystkim do myślenia. Nie ma co bowiem porównywać meczów na Mestalla z rywalizacją na Camp Nou - o zdobycz punktową nie będzie łatwo.
Ostatnie rozstrzygnięcia z Mestalla:
02.03.2011: Valencia 0 - 1 FC Barcelona (Liga)
17.10.2009: Valencia 0 - 0 FC Barcelona (Liga)
25.04.2009: Valencia 2 - 2 FC Barcelona (Liga)
20.03.2008: Valencia 3 - 2 FC Barcelona (Puchar Króla - półfinał)
15.12.2007: Valencia 0 - 3 FC Barcelona (Liga)
18.02.2007: Valencia 2 - 1 FC Barcelona (Liga)
12.02.2006: Valencia 1 - 0 FC Barcelona (Liga)
08.05.2005: Valencia 0 - 2 FC Barcelona (Liga)
21.02.2004: Valencia 0 - 1 FC Barcelona (Liga)
Ustabilizować formę
Oczywiście nadrzędnym celem Barcelony jest przywiezienie z Walencji kompletu punktów, a poziom gry w tym przypadku schodzi na dalszy plan. Jednak trzeba pamiętać, że meczem z Valencią podopieczni Guardioli mają szansę potwierdzić swoją wysoką formę, co może mieć ogromne znaczenie w kolejnych pojedynkach. W każdym sporcie do odnoszenia sukcesów niezbędny jest bowiem pewien automatyzm w dążeniu do celu, a o taki trudno, kiedy gra się w kratkę. Najlepszy moment na ustabilizowanie formy jest właśnie dzisiaj. Ten mecz po prostu trzeba wygrać. Oby się udało.
U bukmacherów kurs na zwycięstwo Barçy wynosi 1,4, a więc więcej niż ostatnio.Stawiając za to złotówkę na wygraną gospodarzy, otrzymać można aż 7,2 zł. Całkiem dobrze wyceniany jest także remis, na który kurs wynosi 4,2.
Obejrzyj ten mecz na żywo i za darmo! Kliknij tutaj!
Kiedy Barcelona straciła punkty w San Sebastián, wielu prorokowało liderowanie Realu aż do kolejnego odcinka serialu pod złowrogim tytułem Gran Derbi. Tymczasem już tydzień później podopieczni Mourinho nieoczekiwanie przegrali z Levante, dając się wyprzedzić Katalończykom, a sytuacja w tabeli zaczęła wyglądać ciekawiej. W odróżnieniu od hiszpańskiej i europejskiej prasy Valencia i Betis postanowiły bowiem nie oglądać się na rywalizację Realu z Barceloną i spokojnie kontynuowały serię zwycięstw, zdobywając komplet punktów.
Unai Emery i przedsezonowe odświeżenie składu
W minionych rozgrywkach Valencii udało się wygrać rywalizację o trzecie miejsce w tabeli. W związku z tym Bask zmógł spokojnie budować drużynę na nowy sezon, nie zaprzątając sobie głowy żadnymi eliminacjami do Ligi Mistrzów. Tak też Unai Emery właśnie zrobił, odkurzając trochę skład, który w danej konfiguracji apogeum formy już osiągnął. O ile jednak pozbycie się Vicente, Joaquína i Manuela Fernandesa rzeczywiście można było traktować jako odświeżenie składu, o tyle sprzedaż Maty do Chelsea była korzystną finansowo, ale wyraźnie osłabiającą zespół transakcją.
Tak spektakularnych transferów w drugą stronę już nie było, choć zakupienie utalentowanego, młodego stopera Víctora Ruiza (22) z Napoli oraz kreatywnego Argentyńczyka, Pablo Piattiego (22) z Almeríi nie tylko odmłodziło zespół, ale też wzmocniło formacje tego wymagające. Ponadto do klubu zawitali Adil Rami i Dani Parejo, a na zasadzie wypożyczenia dołączył także Sergio Canales, który na wielką karierę w Realu Madryt będzie musiał jeszcze poczekać. Jeśli dodamy do tego Diego Alvesa oraz Antonio Barragána, czyli solidnych, wciąż młodych i ogranych w Hiszpanii zawodników, to przynajmniej nowa defensywa Valencii wyglądać będzie na więcej niż solidną.
"Solidność" to zresztą słowo klucz, jeśli chodzi o określenie potencjału drzemiącego w tegorocznej Valencii. Co prawda w składzie jest przynajmniej kilku zawodników, potrafiących wznieść się ponad "średnią ligową", takich jak Éver Banega, Soldado czy Jordi Alba, to po sprzedaży Maty chyba żadna z pozostałych lokalnych gwiazd nie miałaby najmniejszych szans, aby zasiąść choćby na ławce rezerwowych w ekipie najbliższego rywala.
Na kogo postawi Pep Guardiola?
Mecz z Osasuną pokazał, że tegoroczna kadra Barcelony jest piekielnie mocna. Zabrakło Iniesty, Alexisa i Piqué, a na ławce rezerwowych zasiedli Pedro oraz doskonale dysponowany w tym sezonie Keita, a mimo to kataloński walec bezlitośnie przejechał się po rywalach. Gdzie zatem Unai Emery ma szukać słabych punktów? Messi nie zapomniał jak się strzela bramki, a i asystowanie przychodzi mu w tym sezonie wyjątkowo łatwo, na co znaczący wpływ ma obecność Ceska w składzie. Xavi z meczu na mecz się rozpędza, a Thiago w każdym kolejnym spotkaniu udowadnia, że jego dokładność i skuteczna gra w destrukcji mogą znacząco poprawić możliwości drużyny.
Do niedawna można było jeszcze psioczyć na Villę, ale ten w meczu z Osasuną zanotował dublet, dodatkowo jeszcze wypracowując jedną bramkę. Na Asturyjczyka gospodarze będą musieli uważać zresztą bez względu na formę, bo jeśli Valencia zdecyduje się pozostawić trochę więcej przestrzeni między linią obrony a bramkarzem, to pomiędzy licznymi pozycjami spalonymi David na pewno chociaż raz się wstrzeli, a wtedy dyspozycja nie będzie miała wielkiego znaczenia. Instynkt strzelecki weźmie górę.
Najsłabszym punktem tej niemal doskonałej maszyny wydaje się być obrona. Nawet z powracającym Puyolem linia defensywy nie jest jeszcze na tyle pewna, by rywale nie byli w stanie wypracować kilku sytuacji bramkowych. Niemiłosiernie rozstrzelana na Camp Nou Osasuna przecież takowe miała i tylko przez brak skuteczności mecz zakończyła z zerowym dorobkiem.
Manita mało prawdopodobna
Nie da się ukryć, że apetyty kibiców po okazałym zwycięstwie nad Osasuną są wielkie, ale na łatwą przeprawę w Walencji nie ma co liczyć. Za kadencji Guardioli Barcelonie wygrać na Mestalla udało się tylko raz, w ubiegłym sezonie (1:0), a bramkę na wagę zwycięstwa zdobył niezawodny Leo Messi. Pozostałe dwa pojedynki zakończyły się remisami (0:0, 2:2), a smaku porażki obecny trener Barcelony na Mestalla jeszcze nie zaznał.
Ze zmiennym szczęściem na Mestalla radził sobie także Frank Rijkaard. Na początku swojej pracy dwukrotnie pokonał Valencię, by później dwa lata z rzędu przegrywać. Łączny bilans holenderskiego szkoleniowca to trzy zwycięstwa i trzy porażki. Ostatnie doświadczenia z wyjazdów do Walencji powinny zatem dać wszystkim do myślenia. Nie ma co bowiem porównywać meczów na Mestalla z rywalizacją na Camp Nou - o zdobycz punktową nie będzie łatwo.
Ostatnie rozstrzygnięcia z Mestalla:
02.03.2011: Valencia 0 - 1 FC Barcelona (Liga)
17.10.2009: Valencia 0 - 0 FC Barcelona (Liga)
25.04.2009: Valencia 2 - 2 FC Barcelona (Liga)
20.03.2008: Valencia 3 - 2 FC Barcelona (Puchar Króla - półfinał)
15.12.2007: Valencia 0 - 3 FC Barcelona (Liga)
18.02.2007: Valencia 2 - 1 FC Barcelona (Liga)
12.02.2006: Valencia 1 - 0 FC Barcelona (Liga)
08.05.2005: Valencia 0 - 2 FC Barcelona (Liga)
21.02.2004: Valencia 0 - 1 FC Barcelona (Liga)
Ustabilizować formę
Oczywiście nadrzędnym celem Barcelony jest przywiezienie z Walencji kompletu punktów, a poziom gry w tym przypadku schodzi na dalszy plan. Jednak trzeba pamiętać, że meczem z Valencią podopieczni Guardioli mają szansę potwierdzić swoją wysoką formę, co może mieć ogromne znaczenie w kolejnych pojedynkach. W każdym sporcie do odnoszenia sukcesów niezbędny jest bowiem pewien automatyzm w dążeniu do celu, a o taki trudno, kiedy gra się w kratkę. Najlepszy moment na ustabilizowanie formy jest właśnie dzisiaj. Ten mecz po prostu trzeba wygrać. Oby się udało.
U bukmacherów kurs na zwycięstwo Barçy wynosi 1,4, a więc więcej niż ostatnio.Stawiając za to złotówkę na wygraną gospodarzy, otrzymać można aż 7,2 zł. Całkiem dobrze wyceniany jest także remis, na który kurs wynosi 4,2.
Obejrzyj ten mecz na żywo i za darmo! Kliknij tutaj!
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (87)