Oceny zawodników za mecz z Atlético Madryt

Blazeq

27 września 2011, 03:16

90 komentarzy

Przypominamy zasady, jakimi kierujemy się podczas wystawiania not: kryterium oceny graczy. Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie jest równoznaczne z "dla mnie Villa 7, a Pedro 5.5".


Oceniający: Challenger, Blazeq.

Valdés - 7 - Uratowany przez poprzeczkę w 5. minucie. Później jego koledzy zadbali już o to, by nadto się nie spocił, zresztą ataki Atlético tego wieczora były wyjątkowo anemiczne. Należy także pochwalić Valdésa za bezbłędne dystrybuowanie piłki i jedną bardzo udaną wycieczkę poza pole karne w drugiej połowie. Swój bardzo dobry występ spuentował wygranym pojedynkiem "jeden na jeden" z Gabim.

Alves - 8 - Znacznie lepiej czytał grę niż w środowym pojedynku w Walencji, w odpowiednich momentach grając bardziej z tyłu bądź bardziej ofensywnie. Bardzo skutecznie (12 odbiorów) i bez zarzutu w obronie, aczkolwiek trzeba dodać, że sporadyczne ataki rywali nie komplikowały mu życia. W drugiej połowie, po korekcie ustawienia, częściej oglądany na połowie gości, gdzie kilka jego wymian z Messim i Ceskiem mogło się bardzo podobać. Brazylijczyk w świetnym stylu potwierdził swoją przydatność, jako jeden z trójki obrońców w ustawieniu 3-4-3.

Mascherano - 9 - W kolejnym meczu najbardziej widoczny aktor defensywy Barcelony, spokojnie zasługujący już na miano jej prawdziwej ostoi. Z nielicznych ataków Atlético, Javier przeciął kilka naprawdę dobrze konstruowanych (łącznie 9 odbiorów). Widoczna jest też praca na treningach, gdyż jego grze piłką z miesiąca na miesiąc coraz trudniej cokolwiek zarzucić. W sobotę stracił piłkę tylko raz, nie wdawał się w niepotrzebne spory, unikał ostrej gry, a przede wszystkim podejmował słuszne decyzje. Cichy bohater tego spotkania.

Abidal - 7 - Tym razem francuski defensor nie miał zbyt wielu okazji by się wykazać, ale w jego grze był widoczny większy spokój, niż to miało miejsce w poprzednich spotkaniach. Nie popełnił w zasadzie żadnego rażącego błędu, natomiast kilkukrotnie świetnie przeczytał akcje rywali (6 odbiorów). Rzetelność w destrukcji połączył z poprawnością przy wyprowadzaniu piłki. Dobry mecz Abidala.

Busquets - 8 - Typowy występ Sergio - rzadko gościł na ekranie, ale jego mrówcza praca na drugim planie była bezcenna dla zespołu. Zależnie od potrzeb i poczynań Atlético grał bliżej koła środkowego lub bramki Valdésa. Dobrze się ustawiał i udanie wyprowadzał piłkę ze strefy obronnej, najczęściej szybkimi i precyzyjnymi zagraniami na jeden kontakt. Nie miał ani jednej straty. Takie występy śmiało nadają się do nagrania, jako film instruktażowy. Brawo!

Thiago - 8 - Młody pomocnik po raz kolejny udowodnił, że jego przydatność w systemie 3-4-3 jest nie do przecenienia. Gra w destrukcji tego chłopaka musi się podobać, nie tylko ze względu na odbiory (5), ale także ze względu na umiejętne hamowanie akcji, choćby poprzez wypychanie rywali do linii. Tym razem Thiago tracił piłkę trochę częściej (9), przy czym zdecydowana większość strat wynikała z bardziej ofensywnej gry. Same podanie w środkowej strefie były nad wyraz precyzyjne, co przyczyniło się do całkowitego zdominowania rywali. Poza pracą wykonaną w środku pola, Alcântara pokazał się pod bramką Atlético, oddając dwa strzały, jeden z nich poprzedzając niezwykle widowiskowym dryblingiem. Miło patrzeć, jak rozwija się jego kariera.

Xavi - 9 - Genialny występ dyrygenta Barcelony. Gracze Atlético dali mu mnóstwo swobody, a Xavi wykorzystał to najlepiej jak mógł, raz po raz bombardując ich strefę obronną znakomitymi piłkami do napastników i Ceska. Dwie pierwsze akcje bramkowe zainicjował właśnie on, a kolejne były dziełem innego z geniuszy. Do świetnej gry w ofensywie dołożył kilka ważnych odbiorów (7) oraz żwawych powrotów na własną połowę. Z motoryką więc najwyraźniej problemów nie ma, w związku z tym chyba możemy oczekiwać kolejnego świetnego sezonu. Jedna z tych "9", której do "10" brakuje niewiele, naprawdę niewiele.

Fábregas - 7 - Tym razem ani sam bramki nie strzelił, ani też nie miał udziału przy trafieniach kolegów. Najgroźniejszym zagraniem Fábregasa była próba przelobowania wysuniętego bramkarza gości, po której piłka uderzyła w poprzeczkę. Trochę schował się w cieniu Xaviego, a dość nieoczekiwanie i Thiago w sposób ciekawszy zaznaczył swoją obecność na boisku. Niemniej jednak były kapitan Arsenalu jest ważnym elementem w ustawieniu 3-4-3 i mecz przeciwko Atlético tylko to potwierdził. Nie w każdym pojedynku Cesc musi świecić pełnym blaskiem. W sobotę zagrał dobrze, choć na pewno nie na miarę swojego potencjału.

Pedro - 7 - Powinien zdobyć bramkę po świetnym zagraniu Xaviego, ale w odróżnieniu od Villi był nieprecyzyjny. Miał jednak swój udział przy drugiej bramce dla Barcelony, kiedy startem do piłki zagranej przez Xaviego zniechęcił sędziego liniowego, do sygnalizacji pozycji spalonej Messiego. Poza kilkoma godnymi odnotowania akcjami w ofensywie, Pedro przez 91 minut pracował w defensywie, stale uprzykrzając życie rywalom. Właśnie dzięki takiej grze swoich bocznych napastników, Barcelonę stać na to, by niemal każdemu rywalowi wybić z głowy ofensywną grę.

Messi - 10 - Lionel pokazał w sobotę dokładnie to, czego mogliśmy się spodziewać przed meczem. Pomimo dość spokojnej, momentami wręcz oszczędnej gry, miał swój udział przy niemal wszystkich bramkach Barcelony. Jedynie w trafieniu Villi nie maczał swoich palców. Trzy bramki i samobój Mirandy to już jednak zasługa Argentyńczyka, który bez większej pomocy kolegów z drużyny całkowicie zakręcił defensywą gości. Imponujący początek sezonu w wykonaniu Messiego, który w ustawieniu 3-4-3 zdaje się mieć jeszcze więcej swobody.

Villa - 8 - W końcu z czystym sumieniem można Davida pochwalić, nie tylko za wyśmienitą akcję bramkową, ale również za pracę w przekroju całego spotkania. Villa grał bardzo dokładnie, nie starał się zbyt często w pojedynkę przedrzeć lewym skrzydłem, nie uderzał z nieprzygotowanych pozycji i przede wszystkim nie spowalniał gry. Na dodatek świetnym odegraniem pozwolił skompletować hat-tricka Messiemu. Widać progres.

Rezerwowi:

Piqué - 6 - Jak najbardziej udany powrót Gerarda do gry. Przez 38 minut bez zarzutu wywiązywał się ze swoich obowiązków, trzykrotnie przerywając akcje rywali i spokojnie uczestnicząc w rozgrywaniu piłki. Bez nerwów, bez błędów, bez odnowienia kontuzji - tego oczekiwaliśmy po pierwszym występie, po dłuższej przerwie.

Keita - 6 - Przez niespełna 20 minut dobrze współpracował w środku pola, nie tracąc ani jednej piłki, za to notując cztery odbiory. Wprowadzenie Malijczyka było zmianą idealnie skrojoną właśnie na ten moment, właśnie w tym meczu. Nic więcej dodawać nie trzeba.

Maxwell - 5 - Dokładnie 11 minut otrzymał Maxwell od Guardioli i trudno ocenić, czy je wykorzystał. Nie popełnił żadnego błędu ani nie wsławił się niczym pozytywnym. Ważne że "powąchał" murawę.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (90)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze