Varas: człowiek, który zatrzymał Barçę; Barcelona 0:0 Sevilla

Makaj

22 października 2011, 21:22

Własne/fot.sevillacf.es/stat.ESPN

1287 komentarzy

FC Barcelona

FCB

Herb FC Barcelona

0:0

Herb FC Barcelona

Sevilla FC

SFC

W ramach 9. kolejki Ligi BBVA, Barcelona zremisowała po niezwykle zaciętym pojedynku z Sevillą 0:0. Taki wynik przy wygranej Realu Madryt oznacza, że ekipa z Camp Nou traci (przynajmniej na jakiś czas) pozycję lidera.

Obie drużyny rozpoczęły spotkanie dość spokojnie, nie kwapiąc się do huraganowych ataków. Pep Guardiola zaskoczył nieco kibiców, desygnując do gry w ataku Adriano. W 6. minucie Messi wypatrzył wybiegającego Iniestę, zagrał nad obrońcami, ale Hiszpan nie sięgnął piłki. Kilka minut później Adriano pociągnął z piłką prawą stroną i dośrodkował w pole karne. Piłka trafiła pod nogi Iniesty, który huknął jak z armaty, jednak pierwszą świetną interwencją popisał się Varas. W odpowiedzi groźnie było pod bramką Barçy: z pozoru niegroźne dośrodkowanie, jednak Abidal zbyt krótko zgrał piłkę klatką piersiową do Valdésa. Do futbolówki dopadł szybki jak błyskawica Navas, ale dzięki przytomnemu wyjściu z bramki sytuację wyjaśnił bramkarz gospodarzy.

W 15. minucie Valdésa zaskoczyć próbował Armenteros, ale uderzenie z dystansu powędrowało obok bramki. Kilkadziesiąt sekund później bramkarz Barçy zmuszony był do wyjścia na 40. metr boiska, by zażegnać niebezpieczeństwo. Chwilę potem ponownie interweniował Valdés, tym razem jednak na najwyższym światowym poziomie. Błąd Alvesa, do piłki dochodzi znów Navas i precyzyjnie strzela w okienko. Na przeszkodzie stanął jednak portero gospodarzy, wybijając w niesamowity sposób piłkę na rzut rożny.

Tak więc pierwsze dwadzieścia minut meczu to dość wyrównana gra, jednak lepszą okazję do zdobycia bramki stworzyli sobie goście. Barcelona powoli łapała wiatr w żagle, ale brakowało jej błysku i elementu zaskoczenia. W 40. minucie świetną akcję przeprowadzili Iniesta z Adriano, nieco podobną do tej z meczu z Viktorią, kiedy Iniesta i Messi rozmontowali obronę rywala. Kiedy Adriano znalazł się z piłką w polu karnym, odegrał ją do Villi, który z 10 metrów strzelił wprost w Varasa. Kilkanaście sekund przed końcem pierwszej części gry próbował jeszcze Messi: zwodem minął obrońcę i dośrodkował w pole karne. Piłka odbiła się od nogi któregoś z obrońców gości, ale jakimś cudem Varas zdołał wyekspediować ją na rzut rożny.

W drugiej połowie obraz gry uległ nieco zmianie. Sevilla nie miała już ochoty na grę ofensywną, stawiając na głęboką defensywę. W 47. minucie w brzydki sposób faulowany był Dani Alves – Medel wyprostowaną nogą zaatakował Brazylijczyka, ale poza rzutem wolnym obyło się nawet bez żółtej kartki. Kilka chwil po tym wydarzeniu dobrą sytuację miał Iniesta: Hiszpan przymierzył z prawy róg bramki Varasa, ale bramkarz Sevilli kolejny raz popisał się doskonałą interwencją.

Czas płynął, a Barcelona wciąż nie mogła strzelić bramki. W 62. minucie na pierwszą zmianę zdecydował się Pep Guardiola: w miejsce Keity na murawie pojawił się Pedro. Osiem minut później bardzo bliski zaskoczenia Varasa był… Escudé, ale i tym razem bramkarz gości stanął na wysokości zadania. Minutę po tym wydarzeniu Messi wypatrzył w polu karnym Iniestę. Varas wybiegł co prawda z bramki, ale Hiszpan zdołał oddać strzał; niestety, piłka zatrzymała się na poprzeczce. Zaraz po tym na Camp Nou podniosła się wrzawa, gdyż na murawę wszedł Cesc Fábregas, zastępując Thiago. Wracający po kontuzji zawodnik już w pierwszej swojej akcji pokazał, że warto było dać mu zagrać. O dziwo, była to akcja… defensywna. Sevilla odzyskała piłkę i ruszyła z kontrą. Środkiem biegł niepilnowany Rakitić, który otrzymał podanie i pędził już w kierunku bramki Valdésa. Chorwat trochę się jednak pogubił, a ostatecznie sytuację wyjaśnił właśnie Cesc, wybijając rywalowi piłkę spod nóg.

Nawet po wejściu na boisko Frédérica Kanoute, Sevilla broniła się całym zespołem. Barcelona do końca próbowała znaleźć sposób na pokonanie Varasa, ale szczelnie ustawiona obrona gości za każdym razem zatrzymywała akcje gospodarzy przed linią szesnastki. Już w doliczonym czasie gry Barcelona przeprowadziła składną akcję. Villa odegrał do Iniesty, wytrącony z równowagi Hiszpan utrzymał się na nogach, ale na ułamek sekundy stracił piłkę. Oddał mu ją Pedro, a Iniesta, mając trochę miejsca, wbiegł z futbolówką w pole karne. Mając przed sobą tylko Varasa zbierał się do strzału, ale wślizgiem powalił go na murawę Fazio. Iturralde González nie miał innej możliwości niż podyktowanie rzutu karnego dla Barcelony.

Jeśli ktoś podejrzewał, że to koniec emocji, grubo się mylił. Gracze Sevilli, nie mogąc pogodzić się z decyzją arbitra, zaczęli protestować, a kiedy spostrzegli się, że nie ma to żadnego sensu, wyładowali swoją frustrację i złość na graczach Barcelony. Szczególnie aktywny był Kanoute, który najpierw przeszkodził Messiemu w wykonaniu jedenastki, za co obejrzał żółty kartonik, później zaś w chamski sposób zaatakował Fábregasa, za co został wyrzucony z boiska.

Po kilku minutach przepychanek sędzia w końcu zarządził wykonanie rzutu karnego. Uderzał Messi, ale rozgrywający prawdopodobnie najlepszy mecz w życiu Varas wyczuł intencje Argentyńczyka i obronił jego strzał. Barcelona nie poddała się i dalej próbowała atakować. W 96. minucie Navarro sfaulował szarżującego Pedro, za co również został odesłany do szatni. Rzut wolny wykonywał z narożnika pola karnego Messi, ale nie miał on dziś swojego dnia i sędzia zakończył zawody.

Cóż napisać na końcu tego podsumowania? Przede wszystkim gratulacje dla graczy Sevilli, szczególnie Varasa, który praktycznie w pojedynkę zatrzymał dziś Barcelonę. Goście z Andaluzji, stawiając na głęboką defensywę, nie grali może ładnie dla oka, ale osiągnęli swój cel, zdobywając na Camp Nou cenny punkt. Bezbramkowy remis to z jednej strony zasługa Varasa, z drugiej zaś efekt słabej, naprawdę słabej postawy barcelońskiego ataku. Messi nie rozegrał dziś dobrej partii – nie wychodziło mu prawie nic, a źle wykonany rzut karny to podsumowanie jego dzisiejszego występu. Nic nie dały Barcelonie zmiany – Pedro był zupełnie bezproduktywny, a jeśli już otrzymał piłkę, najczęściej ją tracił.

Szkoda dwóch punktów, szkoda pozycji lidera. Na rozpamiętywanie nie ma jednak czasu, bowiem już we wtorek Barcelona zmierzy się z Granadą w walce o kolejne ligowe punkty. Oby w spotkaniu z, nomen omen, andaluzyjską ekipą piłkarze ze stolicy Katalonii potrafili wyeliminować błędy i przywieźli do Barcelony trzy punkty.  

Barcelona 0:0 Sevilla

Barcelona: Valdés; Alves, Mascherano, Abidal, Keita (62' Pedro), Xavi (88' Busquets), Thiago (74' Cesc), Iniesta, Adriano, Messi i Villa.

Sevilla: Varas; Caceres, Fazio, Escudé, Navarro, Medel, Trochowski (62' Coke), Campaña (71' Rakitić), Navas, Armenteros i Manu del Moral (66' Kanouté).

Żółte kartki: 45' Mascherano, 75' Iniesta - 42' Navas, 56' Javi Varas, 66' Medel, 68' Cáceres, 92' Fazio, 93' Kanouté, 93' Escudé, 93' Navarro.

Czerwone kartki: 94' Kanouté, 97' Navarro.

Sędzia: Iturralde González.

Widzów: 82 743.

Statystyki


0 Bramki 0
21 (6) Strzały (celne) 6 (3)
9 Faule 8
13 Rzuty rożne 3
5 Spalone 1
2 Żółte kartki 8
0 Czerwone kartki 2
74% Posiadanie piłki 26%

 

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (1287)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze