Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie jest równoznaczne z "dla mnie Villa 7, a Busi 5.5". Tylko naprawdę rzeczowe komentarze będą brane pod uwagę.
Oceniający: Challenger, Ściah, Szumi, Blazeq.
Víctor Valdés – 6 – Przez cały mecz Athletic szukał swych szans częstymi strzałami z dystansu, portero Barcelony bez problemu radził sobie z każdym z nich. Mimo to niefortunny, jak i całej drużyny, byl to występ Valdésa. Jego historyczna passa skończyła się bramkami, o które trudno go winić - na siłę można spekulować, że być może przy pierwszej z nich za wcześnie zrobił krok do przodu, co ułatwiło Herrerze wybór kierunku strzału. Przy drugim golu nikomu miejsca na żadne spekulacje nie zostawił Gerard Piqué.
Dani Alves – 4 – Dani był w tym meczu widoczny, ale wyjątkowo nieskuteczny. W obronie grał w kratkę: udane interwencje (9 odbiorów) przeplatał błędami w ustawieniu i gubieniem krycia. Miał też spore problemy z wracaniem w porę pod własne pole karne - gdyby dbał o to lepiej, w 20. minucie dublujący z konieczności pozycję Alvesa (zresztą nie pierwszy i nie ostatni raz tego wieczora) Mascherano w ogóle nie miałby okazji się poślizgnąć. Z reżyserem tej akcji, Susaetą, Dani miał zresztą kłopoty przez pełne 90 minut. Choć takie zawieszenie pomiędzy obroną a atakiem zwykle przynosiło w przypadku Alvesa pozytywne skutki, tym razem egzaminu nie zdało.
Mascherano – 5 – Javier pokazuje, że na pozycji środkowego obrońcy można na niego liczyć. Pomimo słabych warunków fizycznych (i jeszcze gorszych atmosferycznych) potrafił wygrywać pojedynki główkowe i walczyć choćby z potężnym Llorente, który opuścił boisko w „przerobionej” koszulce. Niestety walcząc z zanikiem tarcia wywołanym wszechobecną wodą, popełnił błąd przy pierwszej bramce, kiedy poślizgnął się, a następnie nie potrafił zatrzymać szarżującego Susaety.
Gerard Piqué – 5 – Patrząc na statystyki (9 odbiorów i tylko 1 strata), można pomyśleć, że Gerard zagrał bardzo dobre spotkanie. Widać jednak było w jego niektórych interwencjach niepewność i lekką nerwowość jak choćby w 73. minucie, kiedy próbując nie dopuścić do rzutu rożnego, de facto sprezentował rywalom z Bilbao dośrodkowanie. Oczywiście gol samobójczy w pewnym stopniu obciąża jego konto i wpływa na ocenę, ale wziąwszy pod uwagę aurę, trzeba okazać odrobinę wyrozumiałości. W takich warunkach stoperzy mają dosłownie… „przechlapane”.
Abidal – 6 – Francuz nie zrobił wszystkiego, co mógł, by wynik tego meczu był inny, jednak spośród 4-osobowego bloku obronnego Barcelony, jego występowi można zarzucić najmniej. Dobrze radził sobie z Muniainem i choć gospodarze atakowali jego stroną relatywnie rzadziej - nie przeszkodziło mu to zanotować na nich 9 przechwytów. Gorzej szła Francuzowi gra piłką - nietypowa pogoda jest tylko częściowym wytłumaczeniem dla aż 6 strat. Fenomenalna asysta do Ceska mogła na pierwszy rzut oka wydawać się przypadkowa, ale przed zagraniem dokładnie widać jak Abi podnosi głowę, szukając wybiegającego na pozycję partnera. To miła informacja, że stać go na tak dokładne - niemal na milimetry - zagrania, gdy nadarzy się odpowiednia okazja.
Busquets – 7 – Jeden z niewielu barcelonistów, który zawody na basenie miejskim w Bilbao może zaliczyć do względnie udanych. Sergio dokładnie krył swoją strefę, szybko przecinał akcje gospodarzy i w miarę możliwości odcinał atakujących od piłek z głębi pola. Ze względu na ustawienie dużo częściej niż zwykle musiał asekurować poczynania defensywy. Wydaje się jednak, że momentami zbyt długo przytrzymywał piłkę oraz dawał się faulować, przez co spowalniał grę. W końcowej fazie meczu próbował aktywniej włączać się w akcje ofensywne drużyny. Zaangażowanie należy docenić, ale 5 strat świadczy wymownie, że zadaniem Busquetsa na boisku jest coś innego niż „gonienie wyniku”.
Xavi – 5 – Kilkoma ciekawymi zagraniami dobrze wszedł w mecz, jednak panująca w Bilbao aura zupełnie nie sprzyjała stylowi gry „Generała”. „Klepka” w takich warunkach raczej nie działała, możliwości zagrań prostopadłych były bliskie zeru, a z co szybszych zagrań do napastników - wiele ugrzęzło w kałużach. Agresywna gra gospodarzy i bliskie krycie nie zostały bez wpływu na grę Xaviego, słusznie zmienionego po godzinie przez Alexisa.
Fábregas – 7 – Może nie olśniewający, ale całkiem przyzwoity występ, w którym zmiana wyniku stanowiła najmocniejszy akcent. Czasami brakuje mu szybkości, ale jak było widać w tym sezonie wielokrotnie, sercem można wiele nadrobić. Brawa za ładną bramkę po akcji w iście angielskim stylu. Pewnie dlatego dokładnie wiedział, jak należy przyłożyć głowę do piłki. Ponadto kilka groźnych akcji, zbyt wiele niecelnych podań i parę prostych (wśród 11 ogółem) strat. Z biegiem czasu jego przydatność na boisku zauważalnie malała, a zapotrzebowania na kreatywnych graczy w drużynie gości wręcz przeciwnie. Gdyby utrzymał poziom gry z pierwszych minut, opisywalibyśmy jego poczynania z większym entuzjazmem.
Iniesta – 6 – Andrés miał dzisiaj dwa oblicza. Jedno jak zwykle genialne, kiedy swoimi kółeczkami powodował kąpiel rywali w boiskowych kałużach, jak i gdy używając techniki i przyspieszenia, napędzał grę oraz drugie - gdy wystarczyło już tylko nacisnąć na spust i wykończyć akcję, to fatalnie pudłował. Szkoda zwłaszcza sytuacji kiedy zabrakło zimnej krwi w próbie przelobowania Iraizoza. Jeżeli ktokolwiek nadal wierzył w to, że Iniesta do bramki w tym meczu może jeszcze trafić, pod koniec meczu zniszczył te nadzieje i nie wykorzystał znakomitej piłki od Alexisa.
Messi – 7 – Na Leo w ataku zawsze można liczyć, pracowicie budował sobie i zespołowi mniej lub bardziej dogodne okazje, jednak w tym meczu i on był mniej skuteczny niż zwykle. Ramię w ramię z falą powodziową, nieustępliwi obrońcy gospodarzy kryli blisko i powstrzymali wiele akcji Argentyńczyka. Messi nie poddał się łatwo i dzięki bramce w doliczonym czasie, znów został bohaterem Blaugrany. Trzy inne bliskie celu uderzenia, 12 strat i pół tuzina pomyślnych dryblingów uzupełniają obraz jego gry. Naciągana „7” wydaje się właściwą oceną.
Adriano – 6 – Po ostatnich świetnych występach przyszedł czas na poprawny. Co prawda był aktywny i zaliczył aż 9 odbiorów, niestety chwilami wybierał złe rozwiązania, co zaowocowało również 9 - ale stratami. Ogólnie jednak wydaje się, że Brazylijczyk zdobywa coraz większe zaufanie Pepa, który częściej zaczyna na niego stawiać.
Rezerwowi:
Villa – 6 – Potrafi znaleźć się w sytuacji bramkowej, jednak jego obecna forma nie pozwala mu na skuteczne wykańczanie akcji. Szwankuje precyzja strzału, ale nadal bywa bardzo pomocny. Śliczną piętką do Alexisa stworzył drużynie lepszą sytuację do wyrównania niż ta... która ostatecznie skończyła się bramką Messiego. Dobrze, że problemy natury osobistej ma już za sobą. Jest szansa na poprawę dyspozycji.
Thiago – 6 – Indywidualnymi umiejętnościami i ochotą na uderzenia z dystansu zdążył co prawda błysnąć w 12 minut, jednak jego występ zostawił spory niedosyt. Po ostatnim gwizdku sędziego można chyba stwierdzić, że na boisku powinien się pojawić znacznie wcześniej.
Alexis – 6 – Wejście Chilijczyka niewątpliwie ożywiło ofensywne poczynania drużyny. Jego drybling i szybkość okazały się właściwymi argumentami na niesprzyjającą aurę i ciasno kryjących rywali. Uczestniczył w kilku akcjach, które mogły skończyć się golem. Niestety, tym razem się nie udało.
Komentarze (22)