Alves: Sprawa tytułu jeszcze nie jest przesądona

Kuba Borkowski

27 listopada 2011, 16:39

Sport.es

49 komentarzy

Po przegranym spotkaniu z Getafe na Coliseum Alfonso Pérez, Dani Alves wziął udział w konferencji prasowej. Podczas spotkania z dziennikarzami mówił, że "zespół będzie walczył aż do śmierci". Według obrońcy najważniejsze spotkanie czeka Barcelonę w Madrycie, może być ono kluczowe dla układu tabeli.

 

 

 

 

 

Dani Alves wzywał wczoraj wszystkich kibiców do zachowania spokoju. Nie radził martwić się na razie o sytuację w tabeli, w której na ten moment madrycki Real ma aż sześć punktów przewagi nad Dumą Katalonii. Warto w tym momencie przypomnieć, że takiej sytuacji nie było od końcówki sezonu 2007/08. Mimo to Dani miał dla kibiców optymistyczne wieści. "Do zakończenia sezonu i do jakichkolwiek rozstrzygnięć w lidze jest jeszcze bardzo, bardzo daleko. Real jeszcze nic nie zdobył, więc nie ma się czym martwić. Mogę obiecać bez żadnych obaw, że nasz zespół nie podda się i będziemy walczyć do końca" powiedział.

Brazylijczyk zdaje sobie sprawę jednak, że mecz który odbędzie się na Santiago Bernabéu będzie bardzo istotny, jeśli Katalończycy będą chcieli walczyć o jak najszybszy powrót na fotel lidera. "Różnica dziewięciu punktów, a tak będzie jeśli 10 grudnia przegramy na Bernabéu byłaby naprawdę miażdżąca i bardzo trudna do odrobienia. My jednak o tym nie myślimy, chcemy natomiast wyjść na boisko i wygrać.

Odnośnie przegranego meczu w podmadryckim Getafe, Alves nie krył samokrytyki, mówiąc, że zespół przekroczył dopuszczalny "margines błędu" i na pewno "zrobił coś złego". Prawy obrońca dodał jednak też, że piłkarze w żadnym wypadku nie stracili do siebie nawzajem zaufania, a jako drużyna pozostaną wierni swemu stylowi.

"Każdy może przegrać, nawet gdy jest stawiany w roli faworyta. Najważniejsze jest jednak podnieść się i iść do przodu.  Ludzie popadają w skrajności, a my musimy w tym wszystkim znaleźć równowagę" powiedział. Dani dodał też, że "w spotkaniach u siebie gramy dobrze, nie potrafimy znaleźć tej równowagi na wyjazdach. Nasz gra cały czas wymaga poprawy, zwłaszcza podczas stałych fragmentów gry, bo jesteśmy dość niscy.

Brazylijczyk dał również świadectwo swojego pełnego poparcia i zaufania dla Pepa Guardioli i ostrzegł przed niepotrzebną presją, która może spaść na zespół. "Psychologicznie nie mamy teraz przewagi i to na nas będzie ciążyła ogromna presja. Myślę jednak, że wraz z pomocą naszych wiernych kibiców pokonamy Real i wszystko powoli wróci do normy”.

 

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (49)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze