Cesc Fàbregas w wywiadzie z magazynem FourFourTwo przyznał, że konkurencja do gry w pierwszym składzie Barçy jest zdecydowanie wyższa niż w Arsenalu, jednak nie żałuje swojej decyzji o powrocie do macierzystego klubu.
Pomocnik Dumy Katolonii stwierdził, że po przenosinach do Primera División musi pracować na treningach dwa razy mocniej niż miało to miejsce w Arsenalu. Cesc jest jednak bardzo zadowolony ze swojej decyzji o powrocie do zespołu z Camp Nou.
Katalończyk latem opuścił Emirates Stadium, by dołączyć do zespołu Mistrza Hiszpanii i zdobywcy Pucharu Europy. Teraz, występuje regularnie w drużynie Pepa Guardioli, jednak musi liczyć się z rotacją, jaką stosuje szkoleniowiec z Santpedor.
"To był odpowiedni czas, by odejść. W tym klubie muszę pracować dwa razy ciężej, aby wywalczyć miejsce w pierwszym zespole", mówił w wywiadzie z brytyjskim magazynem.
Fàbregas, który w ostatnim El Clásico strzelił trzeciego gola dla Barcelony, wskazał również inne różnice pomiędzy Arsenalem i jego obecnym pracodawcą.
"W Londynie, jeśli przegrywasz, możesz nadal wyjść do miasta na obiad, żyć swoim życiem, a ludzie Cię wspierają i motywują. W Barcelonie, kiedy rzeczy idą po Twojej myśli to mówią, że jest to najlepszy klub na świecie, jeśli jednak coś zaczyna się psuć to pojawia się krytyka", stwierdził.
Cesc jest obecnie w Japonii, gdzie jutro jego zespół rozegra mecz półfinałowy Klubowych Mistrzostw Świata. Przeciwnikiem zdobywców Ligi Mistrzów UEFA będzie katarskie Al-Sadd.
Komentarze (32)