Był jedną z pereł akademii piłkarskiej Barçy. Grał we Francji, Szkocji i Rosji. A dzisiaj, mając 24 lata, po podpisaniu kontraktu został gwiazdą meksykańskiego Santosu Laguna.
Minął zaledwie miesiąc odkąd kataloński pomocnik przebywa w Ameryce, jednak czuje się w Meksyku jak w domu. A jego wyniki napawają optymizmem.
"Filozofia gry jaką się kierujemy to zawsze dążyć do zwycięstwa, grać ładnie, ofensywnie i strzelać bramki, podobnie jak w Barcelonie. Mamy tutaj wspaniałych zawodników, ale mimo wszystko, Barça to Barça", powiedział były zawodnik Dumy Katalonii wy wywiadzie dla Recordu."
Pomimo świadomości bycia jednym z kluczowych zawodników zespołu, Marc Crosas dalej pozostaje skromny i podkreśla, że chce "nauczyć się więcej", tak jak to wcześniej miało miejsc w Lyonie, Celticu czy Wołdze Niżny Nowogród. "Stwierdzenie, że kibice widzieli maksimum moich możliwości byłoby lekką hipokryzją, ponieważ jestem tu krótko i jeszcze nic nie udowodniłem. Mam nadzieję, że kibice zobaczą Marca w najlepszej postaci".
Hiszpan zaprzeczył, jakoby jego intencją w przyszłości był powrót do hiszpańskiej ligi. "Wiele doświadczenia zebrałem i myślę, że stwierdzenie, że chcę tutaj pokazać się z jak najlepszej strony po to, żeby wrócić do Hiszpanii byłoby nieporozumieniem i brakiem szacunku dla instytucji, która mi zaufała i dała możliwość gry w Santosie. Zawdzięczam to klubowi i kibicom", zakończył.
Komentarze (7)