Cesc Fàbregas w poniedziałek i wtorek był w Londynie, gdzie między innymi rozdawał nagrody Brit Awards. Następnego dnia wrócił do treningów i wziął udział w imprezie promocyjnej firmy Puma. Jednak kataloński crack znalazł czas, aby udzielić obszernego wywiadu dla dziennika Mundo Deportivo.
Jeśli wygracie w niedzielę, nadal możecie marzyć o zwycięstwie w lidze?
Myślę, że tak. Za marzenia się nie płaci, a należy wierzyć, zwłaszcza będąc w tym zespole. Jesteśmy w szczytowej fazie sezonu, jedziemy na Calderon i musimy walczyć, jak zawsze. Kiedy jesteś w Barcelonie jesteś zobowiązany grać bez wytchnienia, aby wygrywać jak najwięcej. Nadal mamy jeszcze wiele do powiedzenia.
Czy arbitraż walnie przyczynił się do dziesięciopunktowej straty?
Nie chcę się odnosić do tej kwestii, bo później wynikają różne nieporozumienia.
Czy to dobrze, że w ogóle nie rozmawiacie o sędziach?
Może tak, może nie, ale klub i trener postanowili działać ten sposób i my musimy również zaakceptować te wartości. Są inni, którzy powinni decydować w tej sprawie. My mamy grać i wygrywać.
Ciebie brutalnie sfaulował Marcelo, Pepe dopuścił się stąpnięcia na rękę...
Taka jest piłka nożna. Nie martwimy się tym. Od tego jest Komitet, który powinien być ceniony i szanowany w swoich decyzjach.
Czy w Hiszpanii wywiera się większą presję na sędziów, niż w Premier League?
Jeśli chodzi o mnie, to ilekroć chciałem coś powiedzieć, to po prostu to mówiłem, czy to w Anglii czy Hiszpanii.
Czy można wyobrazić sobie trenera w Premier League, który czeka na sędziego na parkingu?
Nigdy wcześniej się z czymś takim nie spotkałem. Nie wiem, jak to się stało, ale w Anglii każdy stara się szanować sędziów.
Płakałeś, kiedy przegrałeś finał Ligi Mistrzów z Barceloną?
Było mi smutno, ale nie płakałem.
A kiedykolwiek płakałeś po meczu?
Nie pamiętam. Chwila, tak płakałem, po porażce z Francją na Mundialu w 2006 roku.
Czy złożyłeś już jakieś obietnice w przypadku wygranej Ligi Mistrzów w Monachium?
Nie, nie wybiegam tak daleko w przyszłość. Ponadto nie wykorzystuje moich kolegów do zakładów, ale często marzę o zwycięstwie w Lidze Mistrzów.
Honor angielskiej piłki spoczywa w rękach Chelsea i może odpaść wam kolejny wielki rywal...
Tak, silni rywale odpadają, ale nie należy lekceważyć nikogo. Madryt wciąż jest grze, podobnie jak Milan. Chelsea również nie jest jeszcze poza turniejem.
Real Madryt - lepiej rywalizować z nim w jeden meczu czy w dwumeczu?
Nie wiem, ciężko powiedzieć. To bardzo względne. Obecnie nie należy nad tym myśleć. Czasami można rozegrać jeden wielki mecz, podczas gdy dwumecz jest bardziej miarodajny.
Dlaczego warto przedłużyć kontrakt z Guardiolą?
Ponieważ jest to najlepszy trener do pracy z tą drużyną. On stworzył ten zespół, nikt w tej grupie piłkarzy nie wyobraża sobie nikogo innego na jego miejscu, dlatego wszyscy bardzo go kochają.
Wyobrażasz go sobie w roli trenera w Anglii?
Dlaczego nie? Jasne. On jest bardzo młody, a jego osiągnięcia są już teraz brutalne. Z pewnością nie będzie tutaj (w Barcelonie) całe życie.
Czy zdecydowałeś się wrócić do Barcelony właśnie ze względu na niego?
Głównym powodem mojego powrotu była Barça. Między innymi, trener również miał na to wpływ. Przed powrotem dużo z nim rozmawiałem i pamiętam, że powiedziałem: "Pep, mam nadzieję, że zostaniesz na wiele lat".
I po tych słowach uspokoił cię, że dokładnie tak się stanie?
Tak, ale powiedział również, że Barça zawsze pozostanie Barçą bez względu na wszystko. To prawda, ale oczywiście wiadomym jest, że lepsza jest Barça Guardioli, niż Barça bez Guardioli.
Jak się czujesz grając w Barcelonie? Możesz pobić swój rekord strzelecki...
Wciąż muszę poprawić swoją grę, ale w ostatnich trzech, czterech meczach czułem się naprawdę bardzo dobrze. Przeciwko Valencii rozegrałem swój najlepszy mecz w barwach Barçy.
Czujesz się dobrze grając w systemie 3-4-3?
Na początku ustawienie 3-4-3 przypominało mi grę w Arsenalu, przez moje bardziej ofensywne zadania z Leo, ale w ostatnich meczach w systemie 4-3-3 również czułem się dobrze. Po meczu z Leverkusen byłem bardzo zadowolony. Alves i ja w tym ustawieniu gramy bardziej z tyłu. Ludzie myślą, że to łatwe, ale w Arsenalu grałem inaczej pod względem taktycznym.
Presja ze strony publiczności również jest większa, niż w Arsenalu...
To prawda. Niekiedy można czuć obawę przed Camp Nou, że ludzie będą gwizdać, czy szydzić i wychodzić ze stadionu. To mój pierwszy rok, w przyszłości będę miał więcej pewności siebie.
Czy czujesz się uprzywilejowany mogąc grać tutaj?
Tak. Zawsze to powtarzam.
Czy wyrazem tego było poświęcenie pięciu milionów z wynagrodzenia?
Nie wiem. Wszystko było robione po to, abym mógł tutaj wrócić. Pomogli w tym również klub, prezydent, trener, moi koledzy, ale z pewnością było warto.
Bolały cię gwizdy publiczności na Camp Nou, kiedy grałeś tam z Arsenalem? Czy wpływ na to miały media, które łączyły cię z transferem do Realu Madryt?
Nie, nie bolały mnie. Media mogły mieć wpływ na odbiór mojej osoby, jednak ja nigdy niczego nie powiedziałem. Zawsze udzielałem odpowiedzi dyplomatycznych.
Kiedy wróciłeś do Barcelony, mówiłeś, że jest to wyzwanie twojego życia. Czy początek twojej przygody uważasz za udany i spełniłeś swoje oczekiwania?
Pierwszy rok jest zawsze bardzo trudny. Długo grałem w Arsenalu. Kiedy tutaj przybyłem, Barça była już wysoce zmechanizowana, miała wszystko dopracowane, dlatego ciężko było się wkomponować w ten zespół. Jednak wszystko poszło bardzo dobrze i obecnie jestem szczęśliwy.
Robin van Persie, co powiesz?
Rozmawiam z nim często, ale nie na temat Barçy.
Lepiej będzie, jak trafi do Barcelony czy Madrytu?
Obecnie jest piłkarzem Arsenalu, co dla niego jest najlepsze. Życzę mu wszystkie dobrego i wiele szczęścia, a decyzję o swojej przyszłości będzie musiał podjąć sam.
A Arszawin pytał cię o Barçę?
Tak, on zawsze był fanem Barcelony, nawet wtedy, kiedy przychodził do Arsenalu. Nigdy tego nie ukrywał.
Komentarze (21)