Po tygodniu przerwy Barcelona wraca do gry, a rywal od razu spośród tych najtrudniejszych, biorąc pod uwagę rozgrywki ligowe w Hiszpanii. Podopieczni Pepa Guardioli zmierzą się bowiem na Vicente Calderón z Atlético Madryt. Ewentualna strata punktów w Madrycie prawdopodobnie przekreśliłaby już na dobre szanse na obronę tytułu mistrza Hiszpanii, gdyż trudno przypuszczać, by prowadzący Real stracił punkty w meczu z Rayo Vallecano. Celem na tę kolejkę spotkań jest zatem raczej utrzymanie dziesięciopunktowego dystansu do lidera.
Dokładnie tydzień temu, nastroje związane z szansami na zdobycie tytułu najlepszej klubowej drużyny w Hiszpanii były bardzo podobne. Duża strata do Realu Madryt nie uległa zmianie, a rywal znów jest trudny. Jeśli jednak silną przecież Valencię dało się w pięknym stylu pokonać aż 5:1, to również na Vicente Calderón można po cichu oczekiwać korzystnego rozstrzygnięcia. Sytuacja jest już na tyle trudna, że z jakimikolwiek kalkulacjami należałoby dać sobie spokój i zacząć myśleć tylko o wygrywaniu kolejnych spotkań. Taka filozofia może zdziałać cuda, a te wydają się niezbędne, jeśli Barcelona ma obronić zdobyty przed rokiem tytuł.
Braki kadrowe po obu stronach
Do obecnej sytuacji w lidze, z pewnością przyczyniły się kontuzje. Tak się już większość kibiców do nich przyzwyczaiła, że o wkładzie w grę Davida Villi niektórzy już pewnie zapomnieli na dobre. Podobnie sytuacja ma się w przypadku Afellaya, ale tym co najbardziej destabilizuje formę drużyny, są krótkotrwałe absencje wielu graczy pierwszego składu. W ostatnim czasie dość nieoczekiwanie na pewien czas z gry wypadł Xavi, a wcześniejsze przerwy Alexisa, Iniesty, Busquetsa czy wyjazd na Puchar Narodów Afryki Keity, również silnie komplikowały pracę trenerom. Na szczęście obecnie sytuacja się już trochę poprawiła i Guardiola będzie mógł desygnować do gry bardzo silną jedenastkę. Pytanie tylko, czy w ogóle będzie chciał?
Wygrać na własnym boisku będą natomiast za wszelką cenę chcieli gracze Atlético. Ich sytuacja do najbardziej komfortowych nie należy. Przed sezonem nikt w klubie bowiem nie zakładał, że przed ekipą ze stolicy Hiszpanii znajdą się takie „tuzy”, jak Málaga i Levante. O optymizm tym trudniej, że wciąż ze składu wypada jakiś zawodnik. Przed meczem z Barceloną ten los spotkał reprezentanta Turcji, Ardę Turana, a do zdrowia wciąż jeszcze nie wrócił tak ważny gracz jak Diego Ribas. Niezdolny do gry jest także Antonio López. Braki kadrowe są zatem dość znaczące i Diego Simeone ma powody do narzekania.
Trudny mecz z potencjałem na dobre widowisko
Spoglądając wstecz, na pewno nie można być spokojnym. Ostatni wyjazdowy pojedynek z ekipą z Madrytu Barcelona co prawda wygrała (2:1), ale dwa wcześniejsze już przegrywała po wielkich bojach. W roku 2010 było to 2:1, natomiast rok wcześniej 4:3 dla gospodarzy. Oba spotkania były bardzo wyrównane, a kibicom z pewnością na długo zostanie w pamięci 4:3, choćby dlatego, że bramki padające w tym pojedynku były szczególnie urodziwe:
Trudno także zapomnieć ten niezwykły mecz z maja 2007, kiedy to Atlético zostało wręcz upokorzone, ponosząc klęskę 0:6. Dwie bramki zdobył w tamtym pojedynku Leo Messi, a po jednym trafieniu dołożyli Zambrotta, Eto’o, Ronaldinho oraz Iniesta. Podkreślić jednak trzeba, że w ciągu ostatnich 10 lat Barcelona na Vicente Calderón wygrała zaledwie trzy razy, aż pięciokrotnie przegrywając i dwukrotnie remisując. Bilans ten na pewno nie napawa optymizmem.
Ostatnie wyprawy Barcelony na Vicente Calderón:
19.09.2010: Atlético Madryt 1:2 FC Barcelona (liga)
14.02.2010: Atlético Madryt 2:1 FC Barcelona (liga)
01.03.2009: Atlético Madryt 4:3 FC Barcelona (liga)
06.06.2009: Atlético Madryt 1:3 FC Barcelona (Puchar Króla)
01.03.2008: Atlético Madryt 4:2 FC Barcelona (liga)
20.05.2007: Atlético Madryt 0:6 FC Barcelona (liga)
18.09.2005: Atlético Madryt 2:1 FC Barcelona (liga)
19.09.2004: Atlético Madryt 1:1 FC Barcelona (liga)
28.09.2003: Atlético Madryt 0:0 FC Barcelona (liga)
01.02.2003: Atlético Madryt 3:0 FC Barcelona (liga)
Stworzyć spektakl i wygrać
Jeśli chcielibyśmy najkrócej i najbardziej precyzyjnie określić, czego należy się spodziewać po zbliżającym się pojedynku z madrycką ekipą – należałby powiedzieć – wszystkiego. Podopieczni Diego Simeone w ostatnim czasie wybitną formą nie imponują, ale w pojedynczym meczu są w stanie zaskoczyć w zasadzie każdego rywala. Bez względu na oczekiwania względem wyniku, które są dla większości z nas podobne, powinniśmy spodziewać się naprawdę dobrego widowiska. Trudno bowiem oczekiwać, by gospodarze nadmiernie cofnęli się pod własne pole karne, a to prognozuję otwartą i szybką grę.
O ile jeszcze niedawno należałoby się ucieszyć i wyraźnie zaznaczyć – Barcelona dobrze się czuje, kiedy rywal próbuje grać w piłkę. Niestety historia meczów wyjazdowych z obecnego sezonu wskazuje, że rywal wcale nie musi stawiać autobusu w bramce, by sprawić podopiecznym Pepa Guardioli poważne problemy. Miejmy jednak nadzieję, że wysokie zwycięstwo nad Valencią było tym sygnałem wzrostu formy, na który wszyscy od dawna czekali i jednocześnie początkiem marszu Barcelony po kolejny tytuł mistrza Hiszpanii. Nazbyt optymistyczna wizja? Może, ale w dzisiejszych czasach optymizm jest w cenie.
Typ FCBarca.com: 1:2
Komentarze (488)