Po każdym meczu FC Barcelony dziennikarze katalońskiego Sportu wybierają największy pozytyw i negatyw spotkania.
Najlepsze: Historyczny Messi i niesamowity Tello
Jeśli Diego Maradona podczas pamiętnego meczu z Anglikami (ćwierćfinał Mundialu w 1986 roku w Meksyku, wygrana Argentyny 2:1) jedną z bramek określił mianem „ręka Boga”, Leo Messi pokazał wczoraj inną definicję tego określenia. Rodak Maradony zdobył wczorajszego wieczoru pięć goli, popisał się więc popularną w Hiszpanii manitą. To prawdziwa „Rączka Boga” (manita – rączka, przyp. Makaj).
Leo Messi nie był jednak osamotniony w swoich popisach. Dołączył do niego cały zespół, w szczególności zaś młody Cristian Tello. Pokazał nieprzeciętne umiejętności: na placu gry pojawił się po przerwie, zdążył strzelić dwie bramki i miał szansę na skompletowanie hat-tricka. Jego szybkość dobiła wręcz niemieckich piłkarzy.
Najgorsze:
Po tak niesamowitym meczu: wygranej 7:1, wspaniałej skuteczności oraz braku kontuzji, we wczorajszej partii nie można dopatrywać się żadnych negatywów.
Komentarze (53)