Alves: Nigdzie nie będę tak szczęśliwy, jak w Barcelonie

Kate

15 marca 2012, 22:10

Sport

4 komentarze

Dani Alves to gatunek na wyginięciu w środowisku profesjonalnego futbolu. Typ ekstrawertyka, przyjazny do granic możliwości, mający odpowiedź prawie na wszystko. Nie ucieka przed pytaniami, odpowiada jasno i szczerze. Brazylijczyk już nieraz obszernie wypowiadał się na tematy związane z pierwszą drużyną. Dzisiaj gazeta SPORT opublikowała wywiad, w którym można się dowiedzieć czegoś więcej o jego sposobie myślenia i poznać bliżej tego nietypowego piłkarza.

Jesteśmy w ekonomicznym kryzysie, pomiędzy jednym cięciem a drugim. Czy Dani Alves czuje się szczęśliwy?

Mam świadomość tego, że jestem w uprzywilejowanej sytuacji. Jestem piłkarzem i gram dla Barçy. Ale myślę również, że to nagroda, owoc mojej pracy. Nie miałem łatwo, aby znaleźć się w tym miejscu.

Jakie masz wspomnienia z tego trudnego okresu dzieciństwa?

Nie zapominałem tego, co jest najważniejsze. Nauczyłem się co to pokora, oddanie sprawie, kompromis. Ludzie nigdy nie powinni zapominać skąd pochodzą. Powinni pamiętać swoją historię, zarówno dobre, jak i złe momenty.

Daj mi jakiś przykład. Czy można powiedzieć, że głodowałeś jako dziecko?

Mówiąc szczerze to nie mogę powiedzieć, że cierpiałem z powodu głodu, w dosłownym tego słowa znaczeniu. Ale tak, miałem problemy, żeby się pożywić. Było nas wielu dzieciaków i nie mieliśmy wystarczająco jedzenia…

Czego się wtedy nauczyłeś?

Tam się można było dużo nauczyć. Wszyscy wiedzieliśmy, że jeśli jesteśmy głodni i weźmiemy dodatkową porcję, to dla jakiegoś dziecka nie starczy. Nigdy tego nie robiliśmy. To co było, musiało wystarczyć dla wszystkich. Tego nigdy się nie zapomina.

Dzieciństwo, które…

Które zostawiło we mnie ślad. Mając osiem, dziewięć, dziesięć lat chodziłem razem z ojcem obsiewać pole. Nigdy mnie nie zmuszał, ale wiedziałem, że muszę mu pomóc. To są detale, które pozwalają ci szybciej dorosnąć.

Nie myśl, że to podlizywanie, ale mówi się, że jesteś bardzo wspaniałomyślny.

Nie lubię być pretensjonalny, ale jestem wielkoduszny, czasami nawet za bardzo. Wiem jak ludzie mnie postrzegają i się nie przejmuję. Lubię pomagać tym, którzy najbardziej tego potrzebują.

W dzisiejszych czasach nie brakuje ludzi, którzy potrzebują pomocy. Co sądzisz o manifestacjach ludzi niezadowolonych z bieżącej sytuacji?

Z dnia na dzień oglądam coraz mniej telewizji, czytam mniej gazet i słucham mniej radia. Wolę się nie mieszać w sprawy, w których nie mogę pomóc.

Takie myślenie może brzmieć trochę egoistycznie.

Wręcz przeciwnie. Życie nauczyło mnie, że większość organizacji, grup politycznych i ludzi z podobnych kręgów mobilizuje się tylko wtedy, kiedy widzi w tym swój interes.

W jakiej manifestacji moglibyśmy zobaczyć Daniego Alvesa w pierwszej linii?

W żadnej. Nie, przepraszam, kłamstwo. Poszedłbym na manifestację, która miałaby na celu walkę z głodem wśród dzieci na świecie. Nie wahałbym się ani sekundy. To dla mnie najważniejsze.

Szatnia Barçy słynie z solidarności. Niektórzy twierdzą, że to właśnie tu tkwi klucz do waszych sukcesów sportowych.

I mają rację. Nigdy wcześniej nie doświadczyłem takiej atmosfery w szatni. Nie ma takiej drugiej. Wielcy skromni ludzie, bardzo trudno takich znaleźć. Kiedy przestaniemy grać, mam nadzieję, że nadal pozostaniemy w kontakcie, bo to niesamowita grupa. To przez co przeszliśmy, to co razem przeżywamy, nigdy się już nie powtórzy.

Czy to nie przesada…

Przysięgam, że to prawda. Kiedy nie jestem przez parę dni z drużyną, to mi zaczyna ich brakować.

Nie powiesz mi chyba, że w profesjonalnym futbolu można się zaprzyjaźnić, tak na całe życie.

W Barçie, tak. Ja znalazłem tu prawdziwych przyjaciół. Wymienię tylko jedną osobę: Éric Abidal. Gdziekolwiek będę, gdziekolwiek będę mieszkał, gdy tylko będę miał okazję pojadę go odwiedzić. I wiem, że on tak samo. To fantastyczna osoba, niepowtarzalny typ.

Jego choroba musiała być prawdziwym ciosem.

Tak, to prawda. Ale nie mówię tego ze względu na chorobę, to nie ma z tym nic wspólnego. Abidal był już niezwykłą osobą, zanim zmierzył się ze swoją chorobą. To co przyszło potem sprawiło, że jest jeszcze wspanialszym człowiekiem. Zarówno choroba Érica, jak i Tito Vilanovy, bardziej wzmocniła drużynę.

Wróćmy jeszcze do twojej osoby. Jakie wyobrażenie chciałbyś, żeby mieli o tobie ludzie?

Chciałbym, żeby myśleli, że jestem piłkarzem, który walczy do granic możliwości o swoje cele, który czuje swój zawód i który będzie do końca wierny swojej drużynie.

A co Dani myśli o Alvesie?

Myśli, że jest to zawodnik, który pragnie być zapamiętany jako zwycięzca w świecie futbolu.

Czy to tak ważne, aby być wygranym, aby być zwycięzcą?

Tak, ale nie po to, aby chwalić się przed innymi. Tylko dla siebie samego. Jeśli jestem zwycięzcą w futbolu, jestem wygranym w życiu.

Co w takim razie jest potrzebne, aby wygrywać?

Oprócz indywidualnego talentu, ważna jest codzienna praca, oddanie, profesjonalizm, poświęcenie…

Szejkowie, którzy wchodzą do świata piłki ze swoimi milionami, a także niektórzy trenerzy nastawieni na wynik, nie myślą tak jak ty.

Wiem, ale nie obchodzi mnie to. Barça różni się od całej reszty. Jesteśmy punktem odniesienia dla przyszłych pokoleń. Jeśli cały świat mówi o Barçie, to dlatego, że robimy coś ważnego.

Futbol wydaje się być twoim życiem. Jak będzie ono wyglądało na emeryturze?

Mam nadzieję grać, póki będę się do tego nadawał. Wiem, że nie będę wiecznie piłkarzem. W pewien sposób przygotowuję się na ten dzień.

Czy jesteś z tych, którzy będą wiedzieli, kiedy zawiesić buty na kołku?

Mam nadzieję, że tak. Wierzę, że wiem dokąd mogę dojść.

Widzę cię latami grającego w pierwszej linii.

Gram, aby wygrywać. Kiedy wychodzę na boisko, to myślę tylko o tym, żeby wygrać. Kiedy zobaczę, że nie mogę osiągnąć tego poziomu, to znaczy, że muszę przestać. Niech nikt się nie przejmuje. Nie będę grał wiedząc, że nie robię tego dobrze. Nie będę też kontynuował kariery w drużynach, które nie są na szczycie. To nie dla mnie. Nie oszukuję samego siebie, ani innych.

Czy chciałbyś grać w Barçie do emerytury?

W piłce nożnej może się zdarzyć wiele rzeczy, ale to jest mój cel. Zostać tutaj najdłużej jak się da. Próbować rywalizować, tak jak do tej pory. Jeśli stracisz apetyt na współzawodnictwo, to przestaniesz wygrywać. Mam nadzieję, że damy jeszcze radę grać przez długi czas.

Widzę, że jesteś skupiony na wygranej i zwycięstwie.

Nie urodziłem się, ani nie żyję po to, aby być jednym z wielu na tym świecie. Z tego co wiem, żyje się tylko raz.

Nie, żebym chciał, abyś przeszedł na emeryturę, ale powiedz, co będziesz robił jak odejdziesz z profesjonalnego futbolu?

Nic. Przez jakiś czas, myślę, żeby nic nie robić przez 24 godziny na dobę. Chcę tylko poświęcić czas moim dzieciom i gitarze.

Nie mów mi, że jesteś też świetnym gitarzystą.

Uczę się grać przez internet na hiszpańskiej gitarze. To coś, co mnie odpręża.

Prawdę mówiąc nie wyobrażam sobie ciebie z hiszpańską gitarą.

Zawsze lubiłem muzykę. Umiem nawet trochę grać na perkusji. Ci, którzy się na tym znają mówią, że jeśli ktoś czuje rytm, to może zagrać prawie na wszystkim. I pewnie zgodzisz się, że ja czuję rytm.

Dani Alves jest również ojcem.

Dzieci to najpiękniejsze, co spotkało mnie w życiu. Zapewniam cię, że będę przy nich, póki mnie nie wyrzucą.

Czy swoją przyszłość wiążesz z Barceloną?

Nigdzie nie będę tak szczęśliwy jak w Barcelonie. Chcę nadal cieszyć się grą w tej drużynie i być z moimi kolegami.

 

Materiał wideo z fragmentem wywiadu oraz sesją zdjęciową można zobaczyć pod tym adresem:

http://www.sport.es/es/noticias/barca/dani-alves-objetivo-retirarme-barca-1544402

 

 

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (4)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze