Trener Barcelony ostrzegł na konferencji prasowej, że będzie niezwykle trudno utrzymać czyste konto w jutrzejszym spotkaniu i wyraził pragnienie stworzenia wielu okazji do pokonania Abbiattiego.
Szkoleniowiec Barçy, Pep Guardiola, wziął udział w konferencji prasowej po popołudniowym treningu pierwszego zespołu. 41-letni trener wyraził przekonanie, iż Milan prawdopodobnie zdobędzie bramkę, która znacznie utrudni Barcelonie drogę do półfinału.
„Ktokolwiek wygra, przejdzie dalej. Nie ma lepszego rezultatu niż wygrana. Myślę, że muszę przygotować zespół na sytuację, w której Milan strzeli nam bramkę” – ostrzegł Pep, przyznając jednocześnie, co było jego największym bólem głowy w ostatnich dniach. „Próbowałem dowiedzieć się, w jaki sposób generować jak najwięcej okazji strzeleckich. Musimy cały czas atakować, ale Milan wystawi bardzo silną obronę”.
Guardiola przypomniał, że Milan ma do zaoferowania inne możliwości niż zamykanie się na swojej połowie, co również przynosi korzyść w meczu z Barceloną. „Włoska ekipa ma możliwość zdominowania nas na boisku, co pokazała w pierwszym spotkaniu. Kiedy nie przeważają, umiejętnie się bronią. W tym są od nas lepsi”.
Pep, który jutrzejsze spotkanie określił mianem „istotnego”, przyznał, że zespół „pragnie kontynuować grę w Lidze Mistrzów”, ale żeby tak się stało, „piłkarze muszą zajmować odpowiednie pozycje na boisku, by mieć przewagę w określonych strefach”.
Jednym z głównych punktów rozmowy Pepa z dziennikarzami był stan zdrowia Xaviego. Mister przyznał, że mimo bólu mięśnia 32-letni gracz został powołany na mecz, ponieważ ma szansę zagrać. „Xavi nie trenuje od dwóch dni, ponieważ nie chcieliśmy go przeciążać. Jutro wszystkiego się dowiemy, ale jeśli jest na liście to znaczy, że ma szansę na grę”.
Trener Barçy stwierdził, że urodzony w Terrasie piłkarz stanowi istotną część układanki Barcelony i nie ukrywał, że sam piłkarz bardzo chce jutro zagrać. „Xavi nie może przegapić takiego meczu. Nikt tego nie chce, a on tym bardziej. Zobaczymy co będzie jutro”.
„Osiągnąć piąty półfinał Ligi Mistrzów z rzędu to ogromny sukces. Jeśli nam się to uda, będę z tego bardzo, bardzo dumny” – powiedział Pep, przypominając, że klub ze stolicy Katalonii w każdym z ostatnich sezonów jest bardzo konkurencyjny w europejskich rozgrywkach.
Na pytanie włoskich dziennikarzy o taktykę w jutrzejszym spotkaniu i wpływ ewentualnej absencji Xaviego na ustawienie drużyny, Pep odpowiedział następująco: „Trudno zagrać w takim spotkaniu trzema obrońcami. Wszystko będzie zależało od dyspozycji piłkarzy. Jutro o tym zadecyduję. Trójka lub czwórka obrońców nie zależy jednak od Xaviego, ponieważ z nim w składzie możemy zagrać każdym systemem”.
Niektórzy dziennikarze z Półwyspu Apenińskiego przypomnieli Guardioli problemy Messiego z włoskimi drużynami. Dotychczas Argentyńczyk strzelił tylko jednego gola włoskiej drużynie. Pep nieco ironicznie ostrzegł jednak Włochów: „Uważajcie. Jeśli mówicie, że Messi nie strzela bramek włoskim zespołom, jutro może to zrobić”.
Z drugiej strony Guardiola został zapytany o Zlatana Ibrahimovicia, z którym trener miał swego czasu na pieńku. Pep pochwalił potencjał sportowy zawodnika. „Gracz na poziomie Ibry zawsze jest niebezpieczny. Nie wiem czy jutro będzie bardziej zmotywowany do gry. To pytanie musicie skierować do niego”. Na pytanie odnośnie walki w powietrzu z rosłym napastnikiem rodem ze Szwecji, Pep odparł żartobliwie: „Można z nim walczyć w powietrzu, ale trzeba użyć drabiny”.
W dniu urodzin Ibrahima Afellaya Pep Guardiola przyznał: „Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że Afellay powrócił do zdrowia. Mam nadzieję, że stopniowo będzie spędzał na boisku coraz więcej minut. Myślę, że krok po kroku odzyska swoją dynamikę”.
Pep był również zadowolony z wyników osiąganych przez Alexisa Sáncheza. Ostrzegł jednak, iż Cudowny Chłopiec również potrzebuje odpoczynku. „Myślę, że Alexis nie może robić wszystkiego. Jest Chilijczykiem, ale nie supermanem. Jesteśmy z niego bardzo zadowoleni. W meczu z Athletikiem pierwszy gol padł po jego agresywnym pressingu i odbiorze piłki. Mamy nadzieję, że w kolejnych spotkaniach będzie nadal grał w podobnym stylu”.
Komentarze (124)