Josép Guardiola po wczorajszej sesji treningowej wziął udział w konferencji prasowej przed ligowym meczem z Getafe. W sali konferencyjnej nie mogło zabraknął pytań o kwestię mistrzowskiego tytułu. Kataloński trener nadal uważa, że "wygranie ligi jest prawie niemożliwe".
Już pierwsze pytanie dziennikarzy odnośnie zmniejszenia straty do Realu Madryt do zaledwie czterech punktów sprowokowało Josépa Guardiolę do ponad czterominutowego monologu na temat szans na wygranie ligi przez Barcelonę. "Obawiam się, że w całej historii La Liga nikt nigdy nie odrobił dziesięciu punktów straty do Realu Madryt. Teraz wydaje się, że sprawa jest już prosta, że już wszystko zostało zrobione, ale cztery punkty to nadal bardzo dużo. Nadal jest bardzo wiele do zrobienia. Teraz będzie jeszcze trudniej, niż wtedy, kiedy mieliśmy dziesięć punktów straty. Ludzie za bardzo zajmują się matematyką, my robimy swoje. Jednak cztery punkty straty do Madrytu, który zdobył sto bramek na siedem kolejek przed końcem rozgrywek, który pobije rekord bramek Quinta del Buitre, to bardzo wiele", rozpoczął.
"Kiedy rozpoczynaliśmy mecz z Atletico z trzynastoma punktami straty, nic nie było pewne. Teraz zakładamy za pewne zwycięstwo z Madytem, uznajemy za oczywiste wygrane poza domem z Levante czy Rayo. Podobnie, jak myślimy, że znamy już wynik meczu z Espanyolem, czy na wyjeździe z Betisem. Nie podoba nam się to, że wszystko uznawane jest za pewnik. Piłka nożna to nie matematyka, nie algebra, nie wiem jaki sport ludzie oglądają. Oczywiście, że zawsze istnieje szansa na zwycięstwo, nawet minimalna, ale aby myśleć o wygraniu ligi musielibyśmy wygrać w pozostałych siedmiu kolejkach, co dałoby serię piętnastu zwycięstw z rzędu. Dlatego nadal uważam, że wygranie ligi jest prawie niemożliwe", kontynuował.
W dalszej części swojego monologu Pep Guardiola odniósł się do samego zestawienia jego zespołu z Realem Madryt. "Mówi się, że Madryt jest przerażony, nie może znieść presji, ale tak nie jest. Prezentują niezwykle wysoki poziom, strzelili już sto bramek, zawsze stwarzają mnóstwo sytuacji, dlatego aby ich pokonać będziemy musieli zagrać naprawdę świetnie. Nie jest właściwe to, że jest zakładane, że wygramy z Madrytem. W tej lidze nic nie jest pewne. Madryt przyjedzie do nas bardzo zmotywowany, ze świadomością, że jeżeli wygra, to wygra ligę", zakończył.
Getafe, priorytet
"Naszym zadaniem jest myślenie o jutrzejszym (konferencja odbyła się wczoraj - przyp.red.) meczu z Getafe, drużyną Luisa Garcíi. Te mecze kosztują nas zawsze bardzo wiele. To skomplikowane spotkania, w których zawsze bardzo ciężko jest nam przezwyciężyć ich wielką defensywę. Getafe to wspaniała drużyna - mają takich piłkarzy, jak Miku i Diego Castro, mają wspaniały blok defensywny, mają Casquero i świetnego bramkarza. Przecież wygrali z nami pierwszy mecz", komplementował rywala.
Wątpliwy występ Alvesa i Piqué
Mister pesymistycznie odniósł się do możliwości występu Daniego Alvesa oraz Gerarda Piqué. "Zobaczymy, jak jutro będą się czuć. Obaj są dla nas bardzo ważni. Jeśli pytacie mnie dziś o możliwość ich występu, będę musiał powiedzieć, że nie zagrają, jednak zobaczymy jutro", powiedział. Mister skarżył się na "krytyczną sytuację" z obrońcami w zespole. "Mam dostępnych tylko trzech obrońców, trzech z pierwszej drużyny. A musimy rozgrywać mecze, co trzy dni", wyznał.
Pep Guardiola odniósł się również do sytuacji Ceska Fàbregasa, który otrzymał piątą żółtą kartkę w meczu z Saragossą. Jednak Komitet ds. Rozgrywek nie rozpatrzył jeszcze tej sprawy i nie zatwierdził sankcji karnych ze względu na Święta. "Zgodnie z moimi rozumowaniem Cesc nie może zagrać, mimo że Komitet nie zebrał się jeszcze ze względu na Wielkanoc. Jeśli jest inaczej, niech poinformuje mnie o tym delegat", wyjaśnił.
Sytuacja w Lidze Mistrzów
Trener z Satpedor ponownie krytycznie odniósł się do zachowania dziennikarzy, którzy już przesądzili o awansie FC Barcelony do finału Ligi Mistrzów w Monachium. "Możemy nie wygrać ligi, możemy nie wyeliminować Chelsea... Ci którzy uważają inaczej nie zostali dobrze wychowani. To bardzo brzydko mówić, że Chelsea już została wyeliminowana. Nie takich rzeczy uczy się w naszym klubie. My uczciwie podchodzimy do pracy, dlatego wygraliśmy wiele. Jednak piłkarze Chelsea zasługują na szacunek, nie przypadkowo znaleźli się w półfinale Ligi Mistrzów", powiedział.
Następnie Mister zdecydował się pochwalić swoich piłkarzy. "Bardzo doceniam to, że moi piłkarze zrealizowali tak wielkie wyzwanie, jakim był mecz w Saragossie. Jeśli awansują do finału w Monachium, to zagrają w trzecim finale w ostatnich czterech latach. Wystąpią również we wszystkich możliwych finałach w obecnym sezonie. To pokazuje jak wielką siłę i jak wspaniałe wartości mają ci piłkarze", powiedział.
Na koniec Josép Guardiola został spytany również o to, czy oglądał mecz Realu Madryt z Valencią i jak zareagował na zachowanie Pepe, który kopnął swojego kolegę z drużyny, Alvaro Arbeloę. Mister tylko się lekko uśmiechnął i odpowiedział, że przyjął to zagranie "z uśmiechem".
Komentarze (153)