Przypominamy zasady, jakimi kierujemy się podczas wystawiania not: kryterium oceny graczy. Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie jest równoznaczne z "dla mnie Alves 4, a Xavi 6.2(5)". Tylko naprawdę rzeczowe komentarze będą brane pod uwagę.
Oceniający: Ściah, Challenger, Szumu, Blazeq.
Valdés – 3 – To niestety już kolejny raz, w którym Víctor walnie przyczynia się do negatywnego wyniku spotkania. Trudno jest pojąć, co myślał w chwili ofensywnego wejścia Ramiresa. W takiej sytuacji bramkarz powinien cofać się w kierunku bramki lub agresywnie wyjść do napastnika. Valdés zrobił wszystko nie tak jak należy. Niestety, w tym czarnym tygodniu zamiast stanowić silny punkt zespołu, okazał się być firanką.
Mascherano – 7 – Otrząsnął się po wpadkach w obu ostatnich spotkaniach i jego gra wyglądała pewniej i solidniej, choć Drogba znów sprawił Argentyńczykowi trochę problemów. Cóż tu powiedzieć, 15 cm różnicy robi swoje. W przekroju całego meczu, skuteczniej szło mu z Matą, którego wyłączył w wielu sytuacjach, i innymi ofensywnymi graczami Chelsea. Dwukrotnie próbował strzałów z dystansu i wielka szkoda, że nie nabrał w nich wprawy na wcześniejszym etapie sezonu. Aż 14 przechwytów przy dwóch stratach dopełnia obrazu jego gry. Choć nie zdołał zapobiec decydującej bramce Ramiresa, to zagrał naprawdę dobrze.
Puyol – 7 – Aktywny w obronie, waleczny i do reszty oddany zespołowi w każdej swojej akcji. Skutecznie powstrzymywał ataki Chelsea. Choć o ich (nikłej) częstotliwości zapominać nie wolno, to dziewięć odbiorów przy braku strat w meczu z tak silnym rywalem na tym poziomie robi szczególne wrażenie. Spokój i rozwaga w interwencjach i wyprowadzaniu piłki. Wyższą ocenę wstrzymuje wyłącznie współodpowiedzialność za bramkę, gdy wraz z kolegami pozwolił bezkarnie pognać na bramkę Ramiresowi. Gdy tylko mógł, próbował rozstrzygnąć losy meczu w przeciwległym polu karnym. Niestety, tym razem bez efektów.
Piqué – 6 – W czasie, który miał okazję spędzić na boisku, obiecująco wywiązywał się ze swych obowiązków. Krótki okres gry usprawiedliwiałby jedną czy dwie straty, ale Gerard miał ich okrągłe zero. Stanowił wielki atut drużyny w walce o górne piłki, wobec czego tym bardziej szkoda dla zespołu, że nie dane było mu dokończyć tego spotkania. Wielki - w obu znaczeniach - nieobecny wszystkich trzech meczów minionego tygodnia.
Busquets – 8 (ZM*) – Nie musiał walczyć tak ostro jak w Londynie, zatem pozwoliło mu to skupić się na konstruowaniu akcji i grze wzajemnej. Nie spowalniał rozgrywania po obwodzie, a nawet niektórymi swoimi zagraniami je przyspieszał. Strzelił bardzo istotną bramkę, a jego odbiór zapoczątkował drugą akcję zakończoną golem Iniesty. Szkoda zmarnowanej okazji z drugiej połowy, ale mimo wszystko Sergio zasłużył na pochwały. O jakości jego gry świadczą także statystyki – dziewięć odbiorów to bardzo dobry wynik. W szeregach Barcelony tym razem lepszego gracza niż Sergio nie dostrzegliśmy.
Xavi – 7 – Po fatalnym występie w El Clásico Creus chciał się zrehabilitować i z pewnością mu się to udało. Mając naprzeciw siebie londyński mur, rozgrywał futbolówkę z zadziwiającą prędkością, co pozwoliło jego kolegom stworzyć sporo sytuacji. Sam Xavi mocno pracował w środku pola, notując cztery odbiory i trzy razy swoimi zagraniami otwierał partnerom drogę do bramki. Mając na uwadze pracę i wkład Xaviego w ten mecz, tym bardziej szkoda zaprzepaszczonej szansy.
Fàbregas – 7 – W przeciwieństwie do pierwszego spotkania nie zawalił żadnej sytuacji. Wręcz przeciwnie. Wywalczył karnego, zaliczył trzy otwierające podania i mocno pracował, aby skruszyć londyński mur. Można zastanawiać się czemu opuścił boisko na rzecz Keity. Zmęczenie, czy wdrażanie nieudanej koncepcji Pepa? Tym razem trudno narzekać na byłego kapitana Arsenalu.
Iniesta – 7 – Nie osiągnął poziomu Xaviego w rozgrywaniu piłki, ale dotrzymywał mu kroku. Nie bał się ryzyka i niekonwencjonalnych zagrań jak choćby zagranie piętką z drugiej połowy, a w kluczowym momencie potrafił świetnie wyjść na pozycje i precyzyjnym strzałem pokonać Cecha. Ciągle w ruchu, był bardzo aktywny, zagrywając trzy otwierające podania. Kolejny gracz Blaugrany rozgrywający dobry mecz, który musiał przełknąć gorycz porażki.
Alexis Sánchez – 6 – Wykorzystywał swoją siłę fizyczną w dwojaki sposób. W zależności od sytuacji mocno zastawiał się, bądź pozostawał w ruchu prowokując przewinienia rywali. Był całkiem efektywny. To po faulu na nim Terry został słusznie wyrzucony z boiska, a pod koniec pierwszej połowy miał wydatny udział przy bramce na 2:0. Dodatkowo zaliczył dwa otwierające podania. Minusem jest bez wątpienia niewykorzystanie dośrodkowania Alvesa, które Chilijczyk zakończył nieudanym strzałem głową. Biorąc pod uwagę jego klasę powinien uderzyć dużo lepiej. Mimo to zanotował całkiem niezły występ.
Messi – 4 – Kolejny obok Valdésa winowajca odpadnięcia z Ligi Mistrzów. Owszem, asystował przy bramce Iniesty i zagrał jeszcze jedno otwierające podanie, ale lista jego uchybień jest dużo dłuższa. W pierwszej połowie zmarnował dwie fantastyczne okazje do strzelenia gola. Najpierw fatalnie wykończył dwójkową akcję z Alexisem, a później po fenomenalnej piętce Cesca, niczym koń z klapkami na oczach, strzelił prosto w Cecha. Druga część spotkania to punkt kulminacyjny. Ten karny był decydujący… o spokoju, zmianie nastawienia rywala, który w dziesiątkę musiałby zaatakować. Ta sytuacja mogła nam w praktyce dać awans, ale Leo po prostu się pomylił. Nie dał rady. Jest tylko człowiekiem, ale jego koledzy mocno pracowali na stworzenie sytuacji, które on zaprzepaścił.
Cuenca – 4 – Rozpracowany przez angielskich obrońców. Największy miał w tym udział Ashley Cole, który najmocniej obrzydził wieczór młodemu skrzydłowemu Dumy Katalonii. Poza jedną jedyną sytuacją (asysta do Busquetsa) Isaac nie miał żadnej naprawdę udanej akcji w całym spotkaniu. Na tym poziomie rozgrywek nie wystarczy pojedyncze świetne zagranie, jeśli jest to jedyny pozytyw całego występu. Zbyt często spowalniał akcje, zagrywał do tyłu lub przegapiał lepiej ustawionych partnerów (Sánchez, Alves, Iniesta). Powinien podwyższyć wynik, lecz zmarnował wyśmienitą okazję. Poza ładną asystą - jałowy występ, obfitujący w częste i niekiedy nazbyt banalne straty.
Rezerwowi:
Alves – 4 – Pojawił się na boisku w roli strażaka i nie ma co ukrywać, że jego głównym zadaniem było rozruszanie szyków obronnych rywali. Nic z tego, takimi dośrodkowaniami nikomu nie zrobiłby krzywdy, a już na pewno nie Chelsea. Gra po ziemi Brazylijczyka była równie kiepska, a pomysłów na rozbicie zamka w obronie rywala po prostu zabrakło. Nieudany występ.
Tello – 5 – Miał wieść na boisko pierwiastek zaskoczenia, tymczasem nawet nie zdołał się wpasować w zespół. Jego dokonania zamykają się w trzech jedynkach – jednym podaniu otwierającym, jednym odbiorze i jednej stracie. Strzałów nie widzieliśmy. Bezbarwny.
Keita – 4 – Wprowadzenie Malijczyka na boisku w takim momencie spotkania sugerowało jedno – pomysły Pepa się skończyły. Seydou Barcelony nie zbawił – stracił trzy piłki, jedną odebrał, raz uderzył na bramkę, a na koniec podziękował kibicom.
*Zawodnik Meczu wg redakcji FCBarça.com
Komentarze (82)