Iniesta: Chcemy, aby Guardiola odszedł z uśmiechem, cz.2/2

Kate

22 maja 2012, 12:48

La Vanguardia

13 komentarzy

Zapraszamy do przeczytania drugiej części wywiadu, w której zawodnik opowiedział m.in. o swoich relacjach z Guardiolą, o przyszłej pracy z Vilanovą oraz o radości bycia ojcem.

Jak postrzegasz Guardiolę po tym, jak ogłosił swoje odejście?

Postrzegam go tak samo. Nic się nie zmieniło. To jest jego decyzja. Mieliśmy nadzieję, że zostanie z nami na długie lata, ponieważ wszytko szło i idzie w właściwym kierunku. Wszyscy tego chcieliśmy.  Ale na dwa dni przed ogłoszeniem decyzji wszystko wskazywało na to, że odejdzie.

Pamiętasz co Ci powiedział cztery lata temu, kiedy się spotkaliście?

Pierwszego dnia, kiedy się spotkaliśmy, Pep miał mnóstwo marzeń, był bardzo szczęśliwy i zadowolony. Nie, żeby teraz nie był. Zastrzyk entuzjazmu, który dał wtedy drużynie był fundamentalny. Wtedy natychmiast miałem uczucie, że od tej pory wszystko będzie dobrze.

Guardiola stawiał Ciebie za przykład, ponieważ nie nosisz kolczyków, nie farbujesz włosów i nie narzekasz, kiedy grasz tylko dwadzieścia minut. Co byś dodał do tego zdania?

Nie chodzi o to, że ktoś z kolczykami nie może być przykładem. To tylko refleksja na mój temat, to jak mnie widzi. Jest zadowolony z mojej pracy, z tego, jakim jestem człowiekiem, nic więcej.

Czego się od niego nauczyłeś?

Bardzo dużo. Moim wyzwaniem jest, aby co roku być lepszym piłkarzem. Myślę, że dzięki niemu udało mi się to osiągnąć. Polepszyłem swoją grę pod każdym względem, lepiej interpretuję futbol, lepiej odczytuję sytuacje zagrożenia, wiem jak reagować. Tego wszystkiego nauczyłem się na treningach, z jego rad, słuchania go. To coś, z czym zostaję na zawsze.

Wasz zwycięski cykl rozpoczął się od zdobycia Pucharu Króla. Czy nie byłoby pięknie, gdyby udało się zamknąć to koło kolejnym Pucharem?

To prawda, że pierwszy tytuł zdobyliśmy grając przeciwko Athletic. To są przypadki futbolu, także to, że ostatni puchar też gramy z nimi. Oczywiste, że lepiej odjeść ze smakiem zwycięstwa i radości, niż przegraną. Czy wygramy czy nie, nasza opinia o Guardioli się nie zmieni. Tak, jak nie zmieni się jego opinia o nas. Jednak bez wątpienia chcemy, aby Guardiola odszedł z uśmiechem.

Wierzysz w to, że pewnego dnia powróci on do Barcelony?

Nie myślałem o tym, ponieważ wciąż jest z nami. W futbolu nigdy nie można powiedzieć nigdy. Z pewnością wygrał sobie prawo do powrotu, jeśli tylko zechce. Czas pokaże czy powróci.

Teraz przyszła kolej na Tito Vilanovę. Jak byś go opisał?

Podstawą jest, że przez cały ten czas był razem z nami. Wie, jak to działa, zna zawodników, ich styl. Sam był piłkarzem, a to jest bardzo ważne. Tito przywiązuje dużo wagę do szczegółów. Do tej pory był zaraz po Guardioli i chociaż wiele mu pomagał, to nie odpowiadał za to na zewnątrz. Teraz będzie miał swoją szansę. To czego nie możemy robić, to udawać, że to drugi Guardiola. Każdy trener ma swój styl i charakter. I chociaż myślę, że na boisku będziemy szli tą samą drogą, to nie można wymagać, że w pierwszym roku wygramy triplet. Wszyscy zawodnicy muszą stać za nim murem, wspierać go, pomagać mu i przekonać się do niego, jeśli jeszcze tego nie zrobili.

Częścią spadku, który zostawia po sobie Pep, jest koniec debaty, że Iniesta i Xavi nie powinni razem grać.

Chodzi o to, że mamy już swoje lata (śmieje się). To była kumulacja zbiegów okoliczności. Wszystko zależy od danego momentu, od futbolu, od wieku. Ja również nie jestem tą samą osobą, co osiem lat temu. Można zrozumieć tamtą debatę, jeśli spojrzeć na nią z perspektywy czasu. Ja w siebie wierzyłem, w to, co umiem robić i jestem zadowolony ze swojej pracy.

Co chciałbyś robić lepiej w przyszłości?

Nie stawiam sobie celów takich jak liczba strzelonych goli, aby być zadowolonym z sezonu. Patrzę na swoją wydajność, jak grałem, czy polepszyłem grę, czy grałem bardziej w ataku czy lepiej broniłem. Dla mnie osobiście ten rok był o wiele lepszy niż zeszły, chociaż wtedy strzeliłem więcej bramek i wygraliśmy więcej tytułów.

Strzeliłeś tak ważne gole (Stamford Bridge i Johannesburg), że nie masz się co przejmować bramkami…

To są piękne momenty z przeszłości i zawsze staram się strzelać. I w tej końcówce sezonu znowu zacząłem strzelać. Jednak to, co najbardziej lubię to sama gra, futbol, podania, cieszenie się boiskiem, nie gole. Ubolewałbym bardziej, gdybym w każdym meczu strzelał 20 bramek i wnosił tylko to, bez odczucia, że pomagałem drużynie.

Co czułeś, kiedy wróciłeś na Stamford Bridge i zobaczyłeś bramkę, gdzie udało Ci się pokonoć Cecha?

Rzadko ma się szczególne odczucia, kiedy grasz na boisku, gdzie już byłeś. Jednak w przypadku Stamford Bridge to było coś wyjątkowego, ponieważ to tam przeżyłem ten unikalny moment. Ten gol był wyjątkowy dla wszystkich. Powrót na ten stadion przypomniał mi wiele tamtych emocji. To nie mógł być zwykły powrót, bo to nie jest tylko kolejny stadion.

Czy finał w Rzymie był dla Ciebie najbardziej wyjątkowy?

To była bardzo intensywna końcówka, bardzo piękna, ale później przyszyło mi za to zapłacić. Były dwie strony medalu, dobra i zła. Tamtego lata zbiegło się ze sobą wiele rzeczy. Ciężko było mi wrócić do gry. Chociaż później nadszedł Mundial i wróciłem. Patrząc na sytuację z członkiem sztabu technicznego Altimirą, wiedziałem, że grałem wówczas wystarczająco dużo, mimo kontuzji. Jednak urazy nie pozwoliły mi się tym w pełni cieszyć.

Messi strzelił 72 gole. Czy kiedy grasz u jego boku, czujesz się ważniejszy?

Zawsze masz wrażenie, że w każdym momencie Leo może zadecydować o meczu, mimo że rezultat jest niekorzystny. Wszyscy staramy się sprawić, aby czuł się dobrze w drużynie i aby drużyna dobrze czuła się z nim. To jest recepta.

Jak zmieniło się Twoje życie przez ostatni rok, od kiedy zostałeś ojcem Valerii?

Muszę robić więcej masaży pleców, ponieważ zawsze trzeba ją podnosić (śmieje się). Wszystko zmieniło się na lepsze. Cieszysz się każdą chwilą. Ta radość cię zmienia. Teraz, kiedy jest z nami, całe życie ma sens. To jest zupełnie inny wymiar, to jest wielka gratyfikacja. Kiedy z nią jestem, zapominam o wszystkim, o czasie, telefonie i futbolu.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (13)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze