Xavi Hernández przebywa obecnie na zgrupowaniu reprezentacji Hiszpanii w ośrodku treningowym w Las Rozas, blisko Madrytu. Jednak pomimo niedawno zakończonego sezonu klubowego, podróży charytatywnej do Gabonu, a teraz przygotowań do Mistrzostw Europy w Polsce i na Ukrainie, najlepszy rozgrywający świata znalazł czas, aby udzielić obszernego wywiadu Javierowi Miguelowi - dziennikarzowi katalońskiego Sportu.
Co oznacza dla ciebie zdanie 'Piłka nożna to nie sprawa życia i śmierci, to coś znacznie ważniejszego'?
Prawda jest taka, że oznacza bardzo wiele. Mam to zdanie powieszone nad moim łóżkiem. Czytam je za każdym razem, kiedy kładę się spać.
Jesteś tak wielkim wielbicielem aforyzmów legendarnego trenera Liverpoolu, Billa Shankly'ego?
To zdanie podsumowuje wszystko - sposób rozumienia piłki nożnej, pasję, sposób w jaki żyję. Piłka nożna jest dla mnie wszystkim i dała mi wszystko. Jestem za to wdzięczny futbolowi. Całe życie pracowałem, aby znaleźć się tu, gdzie teraz jestem i aby być szczęśliwym. Jestem szczęśliwy, ponieważ koncentruje się na tym, co lubię i co kocham. Zwłaszcza teraz, kiedy w życiu jest kryzys. Widzisz ludzi, którzy nie mają tego wszystko i wiesz, że jesteś uprzywilejowany mając to. Mam nadzieję, że nadal będę mógł się cieszyć takim życiem. Jestem bardzo zadowolony.
I wszystko to pomimo problemów z mięśniem w łydce, prawda?
Problemem jest to, że ja zawszę chcę grać. Wielokrotnie Pruna i Emili Ricart mówili mi, że jestem popieprzony, ponieważ powinienem odpocząć dziesięć lub piętnaście dni, a ja następnego dnia grałem mecz. To jest mój problem ze mną. Problemem nie jest to, że mam częste urazy z mięśniem, tylko to, że często grałem kontuzjowany. To jest mój problem.
Kiedy zostałeś zmieniony podczas meczu z Realem Madryt na Camp Nou wydawałeś się zdenerwowany...
Nie chcę tego rozwlekać. Sam zmuszałem się do gry, czułem się dobrze na boisku. Musieliśmy zremisować, dążyliśmy do zdobycia bramki. Wtedy to było duże rozczarowanie osobiste, ale nic więcej. Nie jestem egoistą, nigdy dotąd nie byłem i nie będę. To było rozczarowanie osobiste, ale minutę później już wspierałem zespół i cieszyłem się z bramki na remis, jednak gol Cristiano ostatecznie przypieczętował moje rozczarowanie.
Jeśli chodzi o rozczarowania, to następnie nadeszło wyeliminowanie przez Chelsea...
Tak. W ciągu ostatnich czterech lat najgorsze rozczarowania przeżywaliśmy w finale Pucharu Króla i dwa razy kiedy zostaliśmy wyeliminowani w półfinałach Ligi Mistrzów, które uniemożliwiły nam grę w finale Champions League.
Która porażka była bardziej bolesna? Z Chelsea czy z Interem?
Z Chelsea, bez żadnych wątpliwości.
Dlaczego?
To wszystko było niesprawiedliwe. W dniu meczu z Interem, oni się dobrze bronili, a my nie mieliśmy tylu okazji bramkowych, ale teraz nastąpiło nagromadzenie wszelkich absurdów. Niestrzelony rzut karny, nie wykorzystanie wielu sytuacji, kiedy przed nami był tylko bramkarz, jeszcze raz wiele okazji, prowadzenie 2:0, czerwona kartka dla rywala i ostatecznie niewykorzystany rzuty karny. Takie rzeczy się nie dzieją. W meczu z Interem musieliśmy odrabiać dwie bramki, to było wiele trudniejsze. Przeciwko Chelsea już wszystko mieliśmy w naszych rękach. Jednak w każdym razie to były dwa wielkie nasze rozczarowania.
Ostatecznie komu kibicowałeś w finale?
W finale grali Torres oraz Mata i czułem się z tym źle, ale prawdą jest, że byłem za Bayernem, ponieważ proponuje on o wiele więcej futbolowi, niż Chelsea - nawet ślepy to zauważy. Bardzo podobał mi się finał, z niestrzelonym karnym przez Robbena. Wydawało się, że wygranie Ligi Mistrzów jest Chelsea po prostu przeznaczone. Drogba sprokurował dwa rzuty karne, na Cesku w domu i na Riberym w finale, a został wielkim bohaterem Ligi Mistrzów. Taka jest piłka nożna, o wszystkim decydują małe szczegóły, detale.
W bieżącym roku wydaje się, że sprawa przyznania Złotej Piłki będzie bardzo sporna. Jak ty to widzisz?
Złota Piłka dla Messiego. Bez wątpliwości, mimo tego, że Mourinho dzień w dzień mówi, że to CR7 powinien zdobyć tę nagrodę, bo wygrał Ligę. Jest to zrozumiałe, ponieważ Mou jest przyjacielem Cristiano, ale ludzie mogą wybrać każdego. Messi to człowiek, który ma dwie prędkości: psychiczną i fizyczną. Pozostali mają tylko jedną. Messi jest jedyny, który posiada je obie. On jest najlepszy, numer jeden. Pracuje bardzo szybko nogami i ma do tego niezwykłą szybkość umysłu. Niektórzy piłkarze szybko myślą, niektórzy mają szybkie nogi, ale te dwie cechy łączy w sobie jedynie Messi.
Czy to prawda, że Messi decyduje w szatni Barçy?
W jakim sensie?
Zdecydował, że odejść z klubu ma Eto'o albo decydował na przykład o tym, że odejdzie Ibra. Albo fakt, że nikt nie odważy mu się powiedzieć, że nie musi grać w każdym meczu...
To wszystko są decyzje podjęte przez trenera. Nie decydował o Eto'o, nie decydował o Ibrze - to decyzje trenera. Messi ma prawo głosu, jak każdy inny - tutaj wszystko opiera się na kompromisach. Jestem w grupie czterech kapitanów, ale można powiedzieć, że Messi jest piąty i z nim wszystko konsultujemy. Decyzje podejmuje trener, a jeśli komuś się ona nie podoba, to po prostu rozmawiamy, jak cywilizowani ludzie. Tutaj nie ma miejsca na żadną dyktaturę - ze strony trenera, albo jakiegokolwiek zawodnika. Odkąd jestem w grupie kapitanów, Messi nie decydował o niczym samodzielnie.
Przed decyzją Pepa powiedziałeś, że szatnia nie jest przygotowana na jego odejście. Teraz jesteście gotowi?
To prawda, że powiedziałem, że nie jesteśmy gotowi, jednak w tym czasie nie wiedziałem, że zastąpi go lub, co bardziej odpowiednie, awansuje Tito. Ta kontynuacja to świetna decyzja, ponieważ gracze będą grali tak samo, jak z Pepem. Poniekąd Tito przejmuje dziedzictwo, które sam stworzył. Szanujemy się nawzajem, jesteśmy z Tito na śmierć i życie. On bardzo dużo wie na temat piłki, rozprzestrzenia swoją pasję, kocha to co robi, bo jest z tym związany od bardzo dawna. On jest w gatunku Pepa, jednak bardzo dobrze wywiązywał się z roli asystenta. Obecnie przeznaczono mu rolę bycia liderem. Teraz to Tito będzie liderem. Widzę, że jest na to przygotowany.
Dlaczego środowisko barcelonismo ma tak wiele wątpliwości względem Tito?
Wątpliwości istnieją zawsze. Tak samo mieli wątpliwości, czy Iniesta i ja możemy grać razem, albo czy Pep był dobrym wyborem na trenera, albo czy Messi będzie strzelał bramki. Nasze środowisko jest bardzo wymagające. To jest Barça. Pytano mnie kiedyś co sądzę na temat tego, co powiedział Cruyff i odpowiedziałem, że to jest Barça i każdy ma prawo mówić, co mu się podoba, a ludzie wewnątrz klubu nie mogą tego kontrolować. Czternaście lat żyję dobrze w klubie, między innymi dlatego, że nie denerwowałem się przez to, co mówi ktoś z zewnątrz. Jesteśmy gotowi na wypowiedzi Laporty, Cruyffa czy każdego innego spoza klubu. Do nas należy granie i wygrywanie oraz pokazanie, że jesteśmy zwycięską drużyną.
Jakie rzeczy zostały wyciszone w szatni?
Nie rozumiem.
Pep powiedział, że wiele rzeczy zostało uciszonych w szatni w tym sezonie...
Nie wiem, co masz na myśli. Skoro Pep tak powiedział, to powinieneś zapytać go, prawda?
Jak odnosisz się do wypowiedzi Cristiano, który powiedział, że Real Madryt w tym sezonie zakończył cykl Barçy?
Nie zgadzam się z Cristiano odnośnie zakończenia naszego zwycięskiego cyklu. Końcem cyklu zdobycia 14 tytułów na 19 jest zdobycie 2 tytułów na 19? W tym sezonie wygraliśmy cztery trofea na sześć, oni jedno na cztery. Nie widzę więc nigdzie przerwania żadnego cyklu.
Odwiedziłeś Abidala po jego wyjściu ze szpitala?
Jeszcze nie, ale rozmawiałem z nim. Ponadto o wszystkim jestem bardzo dobrze poinformowany, ponieważ García Valdecasas (lekarz, którzy przeprowadził operację - przyp.red.) jest ojcem mojego przyjaciela. Wiem, że jest dobrze, jego stan jest stabilny. Na początku wiele to wszystko go kosztowało, ale to normalne w takich sytuacjach. To wszystko dało nam imponujący przykład. To najlepszy przykład w mojej sportowej karierze i chyba w moim życiu. Jego rodzina jest również imponująca. Byliśmy zachwyceni, kiedy byliśmy w ich domu przed operacją.
Wierzysz, że spory reprezentantów występujących w barwach Barçy i Madrytu nie wpłyną na drużynę narodową? Na przykład Del Bosque zasugerował, że Piqué i Ramos nie dogadują się najlepiej...
Tutaj nie ma podziałów, wszyscy są razem.
Dlaczego więc o tym powiedział?
Nie wiem, spytaj się go. Ponieważ byłem kapitanem, to wiem, że jeśli istnieje problem, to tak jak w Barcelonie, musimy się z nim zmierzyć. Tak jak było z Ikerem. Kiedy doszło między nami do napięcia przy okazji jednego z klasyków, to porozmawialiśmy, powiedzieliśmy sobie kilka rzeczy, aby uniknąć nieporozumień i złych uczuć. Atmosfera jest dobra. Chcemy utworzyć historię raz jeszcze, zdobyć Mistrzostwo Europy i pokazać, że nasze pokolenie wciąż jest głodne tytułów.
Esperanza Aguirre, co sądzisz?
Polityki nie można mieszać ze sportem. Stworzyła ona spore kontrowersje, ale nie chcę tego mieszać z innymi kwestiami.
Czy trudno jest żyć pośród sandrismo i laportismo?
Nie. Wszyscy jesteśmy barcelonismo, czy jedni czy drudzy. Wszyscy jesteśmy Barça. Rządy Laporty oceniam na 10, teraz kiedy jest Sandro również oceniam na 10. Obydwoje chcą jak najlepiej dla klubu. Rozmawiałem z nimi, z oboma mam bardzo dobre relacje i co najważniejsze oboje naprawdę chcą uczynić mój klub najlepszym. Stąd mają mój szacunek. Gdy widzisz, że ktoś działa w dobrych intencjach wobec klubu, uszanujmy ich. Nie jednego czy drugiego, ale obu i Laportę i Sandro, ponieważ oni zrobili oraz robią świetną robotę dla klubu. Obaj byli zawsze w pobliżu zawodników i traktowali ich bardzo dobrze. Stąd 'feedback' ze strony zawodników i kapitanów jest bardzo dobry. Do tej pory wszystko, co się dzieje za rządów Sandro oceniam na 10, podobnie, jak to co było za czasów Laporty.
Czy uważasz, że mimo tego, że nie udało się zdobyć wszystkich tytułów, to w tym roku graliście najlepszy futbol w ostatnich czterech latach?
Tak, z każdym rokiem gramy lepiej. Problemem było to, że w tym roku nie byliśmy tak samo skuteczni, jak w poprzednich latach. Odnoszę wrażenie, że z każdym rokiem graliśmy lepiej. Lepiej przystosowaliśmy się do systemu 3-4-3, który wykorzystaliśmy w prawdziwych 'partidazos' (wielkie mecze) w Mediolanie czy Madrycie. Jednak dobra gra nie zawsze gwarantuje zwycięstwo, dlatego tak trudno jest wygrywać.
Czy bycie faworytami podczas Euro uważacie za 'handicap'?
Nie, po pierwsze nie przypinamy sobie etykietki faworytów. Jesteśmy faworytem, akceptujemy to, ponieważ wygrywaliśmy wielkie turnieje w ostatnich czterech latach, jednak to nic nie zmienia - musimy konkurować tak samo, a nawet mocniej. Inne drużyny bardziej chcą nas pokonać, lepiej wiedzą jak gramy, ale mamy wspaniały zespół. Pomimo kontuzji Puyola i Villi możemy zajść daleko.
Czy Niemcy mogą być kandydatem do wygranej?
Tak jak wielu innych, jak Holandia, Włochy, Portugalia, a nawet Anglia, która trwa w awaryjnych okolicznościach. Drużyny, które mają takie zaburzenia mają jeszcze większy głód i pragnienie zwycięstwa oraz udowodnienia czegoś. Prawdą jest, że nasza drużyna żyje w pokoju, wszyscy są zadowoleni z naszego zespołu, ale musimy pracować i wygrywać.
Komentarze (217)