Johan Cruyff, legenda FC Barcelony, wczoraj wziął udział w programie El Club de la Mitjanit, emitowanym na łamach Catalunya Ràdio. Były zawodnik i trener Barçy mówił o Tito Vilanovie, Realu Madryt, swojej nieobecności na meczu o Puchar Gampera oraz Zarządzie FC Barcelony.
W nawiązaniu do nowego trenera Barcelony, Cruyff powiedział: „To nie to samo co bycie u czyjegoś boku. To zupełnie coś innego. Mam nadzieję, że będzie dobrze. Kiedy zaczynali Rijkaard i Guardiola, mieli pewne doświadczenie z boiska. W przypadku Tito tego brakuje, ale to może być również jego zaleta. Ważne jest również to, że Vilanova cztery lata był u boku Guardioli. Pep nigdy nie mógłby być czyimś asystentem. Czas pokaże. Tito nie jest osobą, która musi uczyć grać w piłkę. Musi dyrygować i uczyć zupełnie innych rzeczy. Myślę, że będzie dobrze, ale jest jeszcze za wcześnie, by go oceniać”.
Zdaniem Cruyffa, „Guardiola był wyjątkową osobą. Będzie nam brakowało jego obecności, sposobu myślenia, jego kultury. Zawsze miał moje wsparcie”.
Holender wypowiedział się również na temat transferów Barçy: Songa i Alby. „Poprzeczka Barcelony ustawiona jest bardzo wysoko, zobaczymy, co osiągną. Alba ma tę zaletę, że już wcześniej tu grał. Song grał świetnie w Anglii, ale tamtejszy futbol jest zupełnie inny” – powiedział.
Urodzony w Amsterdamie były piłkarz i szkoleniowiec odniósł się też do madryckiego Realu. Cruyff nie ma wątpliwości, że drużyna Mourinho będzie dla Barcelony wielkim rywalem. „Nie można lekceważyć Madrytu. To bardzo silny zespół i Barcelona poradzi sobie tylko wtedy, gdy zawodnicy będą gotowi w stu procentach”.
Dlaczego 65-latka zabrakło na meczu o Puchar Gampera? „Ten mecz był bezużyteczny. Nie ma sensu spotkanie, kiedy liga już się zaczęła, a ty nie możesz zaprezentować całej drużyny przy pełnym tylko w połowie stadionie”.
„Są kwestie ważniejsze niż pieniądze”
Cruyff nie przegapił okazji wypowiedzenia kilku zdań na temat Zarządu FC Barcelony. „To, co różni mnie od Zarządu, to filozofia. Dla niego priorytetem są pieniądze, a ja jestem zdania, że są kwestie ważniejsze”.
Zapytany o kwestię honorów, których został pozbawiony wraz z nadejściem Rosella, przyznał: „Nie interesuje mnie to. Gdy patrzę w lustro, myślę, że stanowię pewną wartość dla klubu zarówno jako piłkarz, jak i jako trener. Jestem z dala od sytuacji, gdy kandydat kwestionuje honorową prezydenturę, która została nadana przez prezydenta”. Sprawę Zarządu i Sandro Rosella Cruyff zakończył następującym stwierdzeniem. „Ja nigdy nie zgodziłbym się na zawieszenie sekcji amatorskich. Gdyby to się stało w czasie, gdy byłem honorowym prezydentem, od razu zrezygnowałbym z tego tytułu”.
Na koniec rozmowy Holender odniósł się do swojej przyszłości. „Nie będę już trenował. Wszystko ma swoją datę ważności. Teraz powinni pracować szkoleniowcy nowej generacji”.
Komentarze (17)