Jeszcze nie miał dość czasu, by zaaklimatyzować się w drużynie i dostosować do metod pracy Tito Vilanovy. Lewy obrońca rozumie, że nie będzie łatwo być zawodnikiem pierwszego składu.
Mundo Deportivo: Początek eliminacji do mistrzostw świata. Czy Francja będzie największym rywalem?
Jordi Alba: Teoretycznie to najbardziej skomplikowany przeciwnik, ale inne zespoły nie są tutaj bez powodu. Ich pokonanie będzie nas dużo kosztować. Jest wiele zespołów, ale to my jesteśmy mistrzami i każdy będzie chciał z nami wygrać.
Czy to w porządku, że mistrz świata musi startować w eliminacjach?
Standardy są takie same dla wszystkich reprezentacji.
Jak zapatrujesz się na weteranów, czy wciąż są głodni sukcesów?
Zwycięstwo na mistrzostwach Europy było moim pierwszym tytułem, ale wielu kolegów wygrywało już wcześniej i było u nich widać głód sukcesu. To świetne pokolenie zawodników. My, młodzi piłkarze, mamy takie samo pragnienie jak starsi.
Czy nagrody dla Iniesty, Xaviego i Casillasa to dowód uznania dla hiszpańskiego futbolu?
Tak. Nie można wygrać wszystkiego, ponieważ kandydatów jest wielu, ale ci zawodnicy zasłużyli na te nagrody i na dużo więcej.
Cały świat najbardziej cieszył się z nagrody dla Iniesty.
To była wielka radość. To mój kolega z reprezentacji, ale również z klubu. Jestem szczęśliwy także dlatego, że to wspaniała osoba. Dostał wyróżnienie za umiejętności piłkarskie, ale ja bardziej się cieszę z powodu tego, jaką jest osobą.
Jak się ma Jordi Alba po kilku miesiącach w klubie?
Dobrze, bardzo dobrze. Poznałem ludzi i dobrze wprowadziłem się do drużyny. To normalne, że jako zespół nie gramy już na początku wielkich meczów, ale jesteśmy liderem i chcemy podążać tą drogą.
W meczu z Valencią trochę cierpieliście. To dobrze, że zdarza się to na początku sezonu?
Jesteśmy przygotowani do tego, że Barcelona generalnie nie cierpi na boisku. W poprzednich sezonach widzieliśmy jednak mecze, w których gra była daleka od ideału. Nie z każdym rywalem wszystko idzie łatwo i przyjemnie. Każdy chce wygrać, to część futbolu. Żeby zwyciężyć, trzeba trochę wycierpieć.
Przy okazji, czy trenerzy pytali cię o Valencię?
Nie, są wystarczająco wyszkoleni, by znać rywala (śmiech). Dużo wiedzą o przeciwnikach, studiują ich grę. Nie myślę, że mógłbym im powiedzieć coś nowego. Prawda jest taka, że było to dziwne uczucie. Grałem tam przez wiele lat, ale jestem zadowolony ze spotkania. Wygraliśmy i jesteśmy liderem.
Jakie były twoje pierwsze Klasyki?
Dobre. Dotychczas oglądałem je z drugiej strony. Fani zawsze czekają na te mecze. Tym razem nie mieliśmy szczęścia i nie sięgnęliśmy po Superpuchar, ale do wygrania jest więcej tytułów i mam nadzieję, że je wygramy.
Na Bernabéu, grając w dziesiątkę, byliście lepsi, a Messi miał na nodze piłkę meczową. Czy chcecie iść tą drogą co w drugiej połowie tamtego meczu?
To była bardzo skomplikowana partia, ponieważ nie zaczęliśmy dobrze, straciliśmy dwa gole i zawodnika… Ale poradziliśmy sobie z tym i byliśmy blisko zwycięskiego remisu.
Jak wyglądają twoje relacje z Tito Vilanovą?
Dobrze, ale nie znam go osobiście. To bardzo pracowity trener, pomaga w każdy możliwy sposób, jest blisko zawodników. Jestem bardzo szczęśliwy, że to właśnie on jest trenerem. Dobrze wie co robi i bardzo mi pomaga.
W jaki sposób?
Koryguje moje błędy. To dobrze, że szuka ich u mnie i moich kolegów. To pomaga we wszystkich aspektach.
Doświadczyłeś jakichś kawałów ze strony Piqué?
(Śmiech) Nie, nie, znam go od wielu lat. Wszyscy zachowują się bardzo dobrze.
Jesteś szczęśliwy, że wróciłeś do domu, prawda?
Tak, jestem bardzo szczęśliwy. Spędziłem siedem lat w Barcelonie, później grałem w Cornelli, Valencii, Nàstic i znów w Valencii. Powrót tutaj to świetna okazja, szczególnie pod względem piłkarskim. To, że jestem w najlepszym klubie świata, blisko rodziny i znajomych, bardzo mi pomaga.
Barça jest faworytem we wszystkich rozgrywkach?
Barcelona zawsze jest faworytem, ale jest wiele innych zespołów i mają takie same szanse na zwycięstwo jak my. Musimy pracować tak jak w zeszłych sezonach i wtedy będziemy mogli zdobyć wiele tytułów.
Podejrzewam, że posiadanie w zespole Messiego to pomoc także dla defensywy.
Tak, oczywiście. Wszyscy, którzy nie grają z nim w drużynie, cierpią. Przez wiele lat jest na szczycie i jest również świetnym kolegą. Jest gotowy pomagać we wszystkim.
Messi na treningach robi to samo co na podczas meczów?
Niedokładnie, ponieważ na meczach robi znacznie więcej, ale na treningach też się wyróżnia. To najlepszy zespół na świecie, ma najlepszych piłkarzy i każdy z nich ma wielką jakość gry. Jeśli da się to zauważyć na treningach, to co dopiero podczas meczów!
Czy myśli podczas treningów czy meczów: „O mój Boże, cóż wyprawia ten Messi!”?
Nie, jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Prawdą jest, że robi rzeczy niedostępne dla nikogo innego i czy jesteś kibicem Barçy, czy nie, musisz to przyznać.
Co zaskoczyło cię najbardziej po powrocie do Barcelony?
Wielkość klubu. Wszędzie są ludzie w bordowo-granatowych koszulkach.
Jak szatnia zareagowała na słowa Cristiano: „Jestem smutny”?
To nie ma dla nas żadnego znaczenia. Musimy troszczyć się o nas samych, a ta kwestia to sprawa Madrytu. Nie interesujemy się niczym innym, tylko Barceloną.
Powrócić na tron w lidze hiszpańskiej i wygrać Ligę Mistrzów – to dwa wielkie cele na ten sezon?
Mam nadzieję, że wygramy każdy możliwy tytuł. Będzie ciężko, ale szanse oczywiście są.
Jaki jest osobisty cel Jordiego Alby?
Grać jak najwięcej. Konkurencja jest duża, jestem tego świadomy. Jestem do dyspozycji trenera, dostaję swoje szanse i zobaczymy, czy uzyskam miejsce w pierwszym zespole.
Komentarze (25)