Co stałoby się z Barçą, gdyby Katalonia uzyskała niepodległość?

Makaj

12 września 2012, 19:45

madrid-barcelona.com

136 komentarzy

We wczorajszym marszu Katalończycy domagali się niepodległości. Klasa polityczna zaczyna rysować nową przyszłość, w której Katalonia nie jest częścią Hiszpanii, ale osobnym państwem. Kryzys ekonomiczny przyspieszył dążenia niepodległościowe i FC Barcelona powinna bacznie przyglądać się tym wydarzeniom, ponieważ stawką może być nawet przetrwanie klubu.

Jeśli Katalonia uzyskałaby niepodległość, Barcelona powinna pomyśleć o przyszłości, która oferuje trzy możliwości: gra w lidze katalońskiej, dołączenie do ligi francuskiej bądź też dalsza gra w lidze hiszpańskiej, odtąd w charakterze „gościa”.

Katalońscy politycy chcą utworzenia własnych zawodów sportowych we wszystkich dyscyplinach. Mają do tego powód, ponieważ sportowcy z Katalonii stanowią podstawę sukcesów hiszpańskiego sportu. Dość powiedzieć, że prawie połowa medali zdobytych przez Hiszpanię w igrzyskach olimpijskich to efekt sukcesów Katalończyków. Oczywiste jest jednak, że takie rozwiązanie poważnie osłabiłoby klub, który rywalizowałby z takimi drużynami jak Espanyol, Girona, Nástic, Lleida, Sabadell, Sant Andreu, Europa, Gramenet czy Badalona. Zawody nie generowałyby oczywiście takich wpływów jak obecne, między innymi w związku z prawami telewizyjnymi, pieniędzmi od sponsorów, pustym Camp Nou czy odpływem najlepszych graczy spoza Katalonii.

Do tego dochodzi kwestia rywalizacji z Realem Madryt, która byłaby zredukowana do hipotetycznych pojedynków w Lidze Mistrzów. Osłabiłoby to zarówno Barcelonę, jak i Real. Liga hiszpańska straciłaby nie tylko pasję związaną z Gran Derbi, ale również nie byłoby w niej konkurencji. Brak Klasyków oznaczałby dotkliwy cios ekonomiczny dla obu klubów.

Dodatkowym minusem gry w lidze katalońskiej byłby wpływ na wiele milionów kibiców. Ciężko byłoby przekonać taką rzeszę fanów na całym świecie, że Barcelona porzuciła Hiszpanię i dalej walczy w bordowo-granatowych koszulkach z zupełnie nieznanymi rywalami.

Druga opcja to gra w lidze francuskiej, podobnie jak wiele lat temu uczyniła ekipa z Monaco. Barça całkowicie zmieniłaby swoich rywali. Starcia z Paris Saint-Germain, Olympique Lyon, Marsylią, Bordeaux czy Montpellier byłyby na pewno ciekawe, ale nie na tyle co budzące wielkie emocje starcia z Realem, Atlético, Valencią czy Sevillą. W tym przypadku Barcelona byłaby bardziej europejska, niezamknięta w katalońskiej rzeczywistości, ale trzeba przyznać, że liga francuska jest słabsza od hiszpańskiej pod względem ekonomicznym i społecznym.

I ostatnia możliwość: wzięcie udziału w lidze hiszpańskiej, przyjmując status „gościa”. Na tych samych zasadach jak w przypadku Francji, Barcelona mogłaby uczestniczyć w lidze obcego kraju, ale zgodę musiałyby wyrazić odpowiednie władze polityczne, sportowe i federacyjne. Takie wyjście wydaje się najlepsze dla wszystkich. Dla Hiszpańskiej Federacji Piłkarskiej i Profesjonalnej Ligi Piłkarskiej, które nie straciłyby jednej z najpotężniejszych drużyn. Dla FC Barcelony – mogłaby zachować swój dotychczasowy status, sponsorów, pieniądze z praw telewizyjnych i wciąż przyciągałaby kibiców na Camp Nou. I wreszcie dla madryckiego Realu, który bez Barcelony byłby sierotą: wygrywałby co prawda wszystkie możliwe tytuły, ale nie miałby radości z rywalizacji z największym rywalem.

FC Barcelona musi myśleć o takich sprawach już teraz, ponieważ może okazać się, że decyzje polityczne zmuszą ją do działania w trybie pilnym, bez czasu na deliberację. Nie ma wątpliwości, że Barça to klub kataloński, ale jeśli nic nie zostanie zrobione w odpowiednim czasie, władza i pozycja klubu będzie bardzo zagrożona. 

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (136)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze