FC Barcelona nosi już znamiona pracy Tito Vilanovy. Mimo że fundamenty pozostają takie same - utrzymywanie się przy piłce i wywieranie presji na przeciwniku już na jego połowie, to widać wyraźnie rękę urodzonego w Bellcaire szkoleniowca. Tito już teraz można nazwać mistrzem jeśli chodzi o reakcję na boiskowe wydarzenia.
Punktem wyjścia dla Vilanovy jest sprawdzone ustawienie 4-3-3, jednak ważną zmianą jest częsta gra skrzydłami i otwieranie wolnych przestrzeni właśnie przy liniach, aby nie pchać się środkiem, gdy przeciwnik zagęszcza tę strefę boiska. W zależności od rozwoju wydarzeń, system zmienia się na 4-2-3-1 lub 3-4-3, które oznaczają podjęcie ryzyka przy niekorzystnym wyniku. Pierwsze rozwiązanie pozwoliło odwrócić losy meczu w Pampelunie, podczas gdy wprowadzenie drugiego dało wygrane ze Spartakiem Moskwa i Granadą.
Bardzo wymowne jest to, że w tym sezonie 12 z 24 zdobytych przez Barcelonę bramek (9 z 17 w Lidze) padało w ostatnim kwadransie meczów, a więc w momencie, gdy na boisko wchodzą nowi zawodnicy, którzy dostają nowe instrukcje od trenera. W trzech przypadkach Barça przegrywała po pierwszej połowie, aby ostatecznie wygrać; trzykrotnie też remisowała, a ostatecznie odniosła zwycięstwo. Villa jest uosobieniem tych statystyk - strzelił już trzy bramki, wchodząc na boisko z ławki rezerwowych.
Tito zmienił też pewne niuanse w porównaniu do pracy Pepa. Guardiola ustawiał Cesca jako fałszywą '9', dzisiaj Fàbregas może grać bez zmiany pozycji i nie tracić możliwości dochodzenia do sytuacji strzeleckich. W końcu na Sánchez Pizjuan zdobył dwa gole. Teraz również rotacje obejmują wszystkich, także Xaviego i Messiego. Pierwszy zasiadł na ławce z Osasuną i Granadą, a drugi nie wybiegł w postawowym składzie w spotkaniu z Getafe.
Komentarze (37)