Cruyff: Piłkarze muszą zostawiać na boisku swoje serce

Makaj

4 października 2012, 20:09

Scotsman.com

39 komentarzy

Nieco ponad 30 lat temu Cruyff rozegrał swój ostatni mecz w ramach Pucharu Europy.

Szczerze powiedziawszy, legendarny piłkarz nie pamięta tego występu. „Mój ostatni mecz w tych rozgrywkach? Czy to ten? Przeciwko Celtikowi? Ale przecież w następnym sezonie grałem w barwach Feyenoordu. No tak, nie zakwalifikowaliśmy się. Spotkanie z Celtikiem było tym ostatnim? Nie wiedziałem” – mówi 65-letni obecnie Holender.

Próbujemy zatem pobudzić nieco jego pamięć. Pierwsza runda, pierwsze starcie – Celtic 2:2 Ajax. Dla gospodarzy strzelali Charlie Nicolas i Frank McGarvey, dla gości Jesper Olsen i Soren Lerby. „Oh tak” – wzdycha. Tego wieczoru w Celticu występował David Moyes. „David Moyes? Naprawdę?!”. Drugi mecz – Ajax remisuje z Celtikiem 1:1, a na tablicy widnieje 88. minuta. Taki wynik premiuje awansem ekipę z Holandii. Cruyff schodzi z boiska, a minutę przed zakończeniem regulaminowego czasu gry George McCluskey zdobywa gola i Ajax odpada z rozgrywek. „Teraz pamiętam. Gol w samej końcówce. Byłem wtedy już wiekowym zawodnikiem, to było moje drugie podejście w tym klubie. Wcześniej grałem w Barcelonie i Ameryce, a wtedy miałem 35 lat czy coś koło tego. Celtic Glasgow to wspaniała drużyna, zresztą podobnie jak Rangersi. Z nimi mierzyłem się rok wcześniej” – wspomina Boski Johan.

W styczniu 1973 roku zwycięzca Pucharu Europy grał z triumfatorem Pucharu Zdobywców Pucharów, a stawką było coś w stylu Superpucharu. Coś w stylu, ponieważ UEFA nie pozwoliłaby na to, mając na uwadze wykluczenie Rangersów z Europy z powodu zachowania kibiców szkockiej ekipy. Mecz odbył się zatem z okazji stulecia Rangersów i goście z Amsterdamu wygrali 6:3.

„Teraz ja mam do was pytanie. Co się stało z tą drużyną?” – zapytał Cruyff szkockich dziennikarzy. Rozmowa ma miejsce przed turniejem golfowym Alfred Dunhill Links championship, w którym Cruyff ponownie wziął udział. Co się dzieje z Rangersami? Powiedzieliśmy mu, że gdyby chciał usłyszeć pełną historię, musiałby zrezygnować z golfa i spędzić tydzień w ciemnym pokoju.

„Czytałem o tym. Nie mogę powiedzieć, że znam całą historię, ale wiadomości rozchodzą się po świecie. Pracuję w Meksyku (konsultant w klubie Chivas Guadalajara) i tam dowiedziałem się o Rangersach. To jest smutne. Ludzie przez całe życie wspierają klub, a tu nagle jakiś idiota, ktokolwiek to jest, wszystko psuje. Oni mieli wielkie kłopoty finansowe i zostali wyrzuceni z ligi. Kto jest za to odpowiedzialny? Na pewno nie sportowcy. Nie ludzie ze świata piłki. To sprawy biznesowe” – przyznał były gracz Barçy.

I dodaje: „Teraz mamy w futbolu potężny kryzys. To nie dotyczy tylko Rangersów, ale wielu klubów. Pomimo ogromnych dochodów, wielkie kluby mają wysokie długi. To brzmi prawie jak osiągnięcie, prawda? Zarabiają tyle pieniędzy, a mimo to ich długi wciąż rosną. Jak to się dzieje? To jest absurd. To rani wiele osób. Można to zaobserwować w ekipie Rangersów. Rok temu wygrywali ważne mecze, kilka lat wstecz byli w finale europejskich pucharów. Oddani kibice bronią klubu, ale czy jest czego bronić? Nic nie ma. To takie smutne”.

„Popełnianie przez ludzi z tej drużyny błędy są powtarzane przez ekipy na całym świecie. Tak samo było w Ajaxie. Musieliśmy wszystko oczyścić i zacząć od zera. Ajax wydawał zbyt dużo pieniędzy, kupował zbyt drogich zawodników. Jeśli do wydania masz 100 procent, nie możesz wydać 120. To dość łatwe. Bolało mnie to, ale innych również. Podobnie jak w przypadku Rangersów, wielu ludzi raniło to, co działo się z Ajaxem. Teraz jesteśmy razem z Dennisem Bergkampem, Wimem Jonkiem, Markiem Overmarsem i innymi byłymi sportowcami, którzy są w czymś dobrzy. Mamy mocne strony, a w tym, w czym jesteśmy słabsi, posługujemy się ekspertami. Klub jest zarządzany przez osoby, które rozumieją piłkę nożną i nie pozwolą, by znów stało mu się coś złego”.

Cruyff nie biega już oczywiście po boisku, ale nigdy nie jest daleko. W Chivasie piastuje funkcję doradcy, trzyma rękę na pulsie w sprawach Ajaxu, jest również obecny w życiu FC Barcelony – w miejscu, gdzie Cruyff zrewolucjonizował futbol i stał się ikoną wszech czasów. Prowadzi też fundację zajmującą się pomocą dzieciom niepełnosprawnym poprzez sport. On sam mówi o tym z pasją, której nie można pominąć.

„Promujemy sport niepełnosprawnych i pomagamy tym dzieciakom uzyskać więcej niezależności w ich własnym życiu. Byłem na paraolimpiadzie jako gość Sebastiana Coe’a. To było coś niesamowitego. Oglądanie tych sportowców daje mnóstwo energii. Wydaje się, że im pomagasz, ale jest na odwrót. To oni pomagają tobie. Kiedy boli cię głowa, mówisz: <<Nie mogę tego zrobić, źle się czuję>>. A oni nigdy nie przestają. Największe wrażenie zrobiły na mnie zawody pływackie. To, co tam obejrzałem, było niewiarygodne. Niewiarygodne. Najbardziej inspirujące zawody, jakie kiedykolwiek widziałem”.

Cruyff zna inspirację jak mało kto. Jeśli jest ktoś, kto zasmakował wielkości, to właśnie Holender. To prowadzi nas z kolei do Lionela Messiego, który sprawia, że Cruyff szerok się uśmiecha. „Patrzę na Messiego, a on sprawia, że chce mi się śmiać. Wspaniały piłkarz, który wciąż jest jak dziecko. Gwiazda światowego formatu, a jednak wciąż jak dziecko. Jest niewinny. Po prostu gra w piłkę”.

Za trzy tygodnie Barcelona zagra z Celtikiem na Camp Nou. Niektórzy mówią, że dla Szkotów to 'mission impossible'. „Barcelona jest o wiele lepsza niż Celtic, ale wspaniałe jest to, że najlepsi sportowcy wierzą, iż pewnego dnia będą w stanie pokonać każdego. Jeśli Celtic tak właśnie zrobi, nigdy nic nie wiadomo. Jeśli będą dobrze zorganizowani, a piłkarze będą mieli swój dzień, to kto wie. Myślę, że jest to smutne, iż mistrz Szkocji musi przejść przez dwie rundy eliminacyjne, by grać w Lidze Mistrzów”.

Cruyff mówił też o zeszłorocznych rozgrywkach i triumfie Chelsea nad Barceloną. „To dobrze, że system Chelsea jest częścią piłki nożnej, ale zbyt wielu ludzi próbuje skopiować złe rzeczy, a taką jest obrona zamiast ataku. Stwarzanie szans jest największym pięknem tej gry. To artyzm. Dobrze, że Chelsea wygrała, ale mam nadzieję, że nikt nie będzie kopiował tej filozofii gry. Nie chciałbym więcej oglądać takiego stylu”.

Na pierwszy rzut oka, Barcelona nie spuściła z tonu po zmianie szkoleniowca. Wygrała wszystkie mecze w lidze i ma osiem punktów przewagi nad Realem. Cruyff ma jednak wątpliwości. Niechętnie wchodzi w szczegóły, ale wydaje się, że nie jest do końca przekonany do Vilanovy. „Pep był wspaniały i opuścił klub. Wiele rzeczy zmienia się w systemie młodzieżowym Barcelony i nie sądzę, by były to zmiany na lepsze. Cały proces trwa oczywiście kilka lat. Dlaczego nie zmierza w dobrym kierunku? To kwestie związane z wiedzą o grze, z przygotowaniem fizycznym. Cały czas trzeba być innowacyjnym”.

„Kiedy był tam Pep, był cały czas nowatorski. Był wielki. To bardzo inteligentny trener. Ale teraz Barcelona jest przed Realem, to dobrze. Real nie rozpoczął ligi w takim stylu jak Barcelona. Takie rzeczy zdarzają się jednak wszędzie. Piłkarze muszą zostawiać na boisku swoje serce. Muszą chcieć grać i być częścią czegoś. Pieniądze? Świetnie, ale to nie wszystko. Każdy może z nich korzystać, ale nie grasz dlatego, by je dostawać. Grasz, bo tak mówi ci serce. To wielka różnica, którą można dostrzec w Barcelonie. Każdy chce grać i bawić się grą. To może mały procent całości, ale robi różnicę”.

Co Cruyff sądzi o 'smutku' Cristiano Ronaldo? „On jest smutny. Nie wiem dlaczego. Czy dzieje się coś w jego życiu, o czym ludzie powinni wiedzieć? Czy to sprawa osobista, czy też kwestia pieniędzy? Jeśli chodzi tylko o pieniążki, to nie może być smutek”.

Kilka dni temu Cruyff wylądował w Szkocji, gdzie przez tydzień będzie całkowicie pochłonięty golfem. „Jeden dzień dobry, jeden dzień zły” – mówi Holender o swojej grze. I śmieje się: „Kiedyś przywykłem już do tego, co robić z piłką”.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (39)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze