Piqué: Teraz wydaje się, że Mourinho szuka spięć na własnym podwórku

Looky

11 października 2012, 09:42

Sport/Marca

67 komentarzy

Gerard Piqué przyznaje, że jego odczucia związane z obecnym sezonem są bardzo dobre. Ostrzega jednak, że Liga jest bardzo długa, dlatego meczu z Realem Madryt nie można uznać za decydujący.

- Gran Derbi? Ostatecznie postanowiliśmy nie ryzykować, sezon jest bardzo długi. To była najlepsza opcja. Spotkanie nie było decydujące, zostało jeszcze wiele meczów do rozegrania. Proces leczenia przebiega sprawnie i będę do dyspozycji na mecz z Deportivo - mówił w wywiadzie dla rozgłośni radiowej Catalunya Ràdio.

Piqué użył subtelnej ironii zapytany o zmianę nastawienia José Mourinho, jaka nastąpiła w tym sezonie. - To, że nie ma już takiego napięcia jak w poprzednim sezonie, jest oczywiste. Mou zrozumiał, że na nic zda się poszukiwanie problemów w Barcelonie, bo niczego nie znajdzie. Poza tym wydaje się, że teraz szuka spięć na własnym podwórku, prawda? - komentował.

- Prawdą jest, że możemy oczekiwać bardzo udanego sezonu, z wieloma wyzwaniami i emocjami. Wszystko pójdzie bardzo, ale to bardzo dobrze. Tak podpowiada mi intuicja. W tym sezonie mam nadzieję na wielkie rzeczy. Liga nie jest oczywiście wygrana, ale nikt nie wyobrażał sobie tak dobrego startu. Nie zapominajmy jednak, że w pierwszym sezonie mieliśmy 12 punktów przewagi i mieliśmy jechać na Bernabéu, aby wygrać Ligę. A obecny Real jest lepszy niż wtedy. Wówczas wygraliśmy wszystko, ale w październiku nic nie było wygrane. Przegraliśmy dwa mecze z rzędu i straciliśmy sześć punktów - powiedział.

- Guardiola był dla mnie wszystkim. Przyszedłem tu mając być czwartym środkowym obrońcą, a on dał mi wszystko. Każdy trening z nim był spektakularną lekcją, ale teraz z Tito też nadejdą bardzo dobre lata.

- Tito zawładnął szatnią. Ma w sobie coś wyjątkowego. Gdy spotkałem go w drużynie cadete, już wtedy był 10. I teraz jest kopią tego, kim był wtedy. Na przykład podczas konferencji prasowej wszystko robi z absolutną normalnością. Z nim na ławce oczekujemy bardzo dobrych czasów - komplementował trenera.

Gerard pytany był o ostatnią kontuzję swojego przyjaciela, Carlesa Puyola. - Byłem zły na Puyola, bo wydaje się niemożliwe zrobienie czegoś takiego. Niczego się nie uczy. Nie ma już 24 lat, a w 80. minucie, przy stanie 0:2, wyskakuje w ten sposób. Ale to Puyi. Gdyby tego nie zrobił, nie byłby Puyolem. Właśnie dlatego przejdzie do historii jako jeden z najlepszych środkowych obrońców - odpowiedział.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (67)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze