Szczęśliwy remis Barçy B

Blazeq

10 listopada 2012, 18:09

35 komentarzy

Rezerwy Barcelony zremisowały na Miniestadi z Numancią po niezwykle emocjonującym pojedynku. Tak zwariowane mecze powoli stają się specjalnością podopiecznych Eusebio. Tym razem kibice byli świadkami wielu zwrotów akcji, sześciu bramek, rzutu karnego oraz dwóch czerwonych kartek. Choć w tym szaleństwie wydawało się, że to goście wyjadą z Barcelony z kompletem punktów, to ostatecznie jedno oczko udało się uratować.

Eusebio postanowił nie eksperymentować ze składem i na lewej obronie zgodnie z oczekiwaniami pojawił się Grimaldo, a w ataku dobrze dysponowany w ostatnich pojedynkach Luis Alberto. Od pierwszej minuty mecz rozpoczęli także Rafinha oraz Deulofeu. Rozgrywanie sztab szkoleniowy powierzył natomiast Espinosie.

Błysk Deulofeu, bramka Lobato

Pierwszą groźną akcję podopieczni Eusebio przeprowadzili już w pierwszej minucie, ale na posterunku był bramkarz gości. Nie była to jednak oznaka początku dominacji nad rywalami, ponieważ kolejne minuty pokazały, że oba zespoły zamierzają grać otwarty, ofensywny futbol. Przedostawanie się pod bramkę rywala łatwiej przychodziło jednak gościom, którzy swoje akcje przeprowadzali głownie lewym skrzydłem. Na naprawdę dogodną okazję do zdobycia bramki trzeba było jednak czekać aż do 21. minuty. W polu karny zatańczył Deulofeu i choć wydawało się, że nie ma on szans uwolnić się od kilku rywali, błyskotliwy skrzydłowy tego dokonał i dograł piłkę do Lobato, a ten okazji nie zmarnował - 1:0!

Po objęciu prowadzenia gospodarze zaczęli dominować na boisku, ale brakowało dokładności. Nienajlepiej radził sobie zwłaszcza Espinosa, który notował wiele strat. W 33. minucie znów pokazał się Deul, który przedryblował kilku zawodników Numancii, wpadł w pole karne, ale strzału już oddać nie zdołał. Swoją szansę miał też Luis Alberto, jednak w 44. minucie uderzył niecelnie z około 17 metrów, po tym jak otrzymał dokładne podanie od… Gerarda Deulofeu. Była to ostatnia godna odnotowana akcja pierwszej połowy, a sędzia chwilę później postanowił odesłać zawodników do szatni.

Dwie czerwone kartki, pięć bramek i remis

Druga połowa nie rozpoczęła się dobrze dla rezerw Barcelony. Goście w 53. minucie przeprowadzili składną akcję i Natalio umieścił piłkę w siatce. Pięć minut później Numancia mogła objąć prowadzenie, ale strzał z okolic 12. metra obronił pewnie Masip. W 62. minucie na boisku pojawił się Dongou, zmieniając mizernie prezentującego się Espinosę. Sytuacja z nienajlepszej zmieniła się w naprawdę złą na 20 minut przed końcem regulaminowego czasu gry. Ilie podał w stronę Sergiego Gomeza tak niechlujnie, że ten próbując w ostatniej chwili wybić piłkę, sfaulował nabiegającego rywala, za co został ukarany czerwoną kartką. Jako że trzy minuty wcześniej Eusebio dokonał ostatniej zmiany (Kiko Femenia zastąpił Deulofeu), o wprowadzeniu stopera można było zapomnieć.

Zdestabilizowana Barça B miała poważne problemy, by utrzymać się dłużej przy piłce, a pojedyncze akcje Dongou były raczej krzykiem rozpaczy. Tymczasem goście zaczęli wierzyć w zwycięstwo i w 82. minucie dopięli swego. Ładną akcję pewnym, technicznym strzałem w lewy róg bramki zakończył Del Pino i było 1:2. Nieoczekiwanie gospodarze odpowiedzieli już po dwóch minutach. Fantastycznym uderzeniem zza pola karnego popisał się Luis Alberto i znów mieliśmy remis. Nim jednak i do tego faktu ktokolwiek zdążył się przyzwyczaić a kibice usiąść na krzesełkach, dośrodkowanie z prawego skrzydła strzałem głową na bramkę zamienił Juanjo. Wydawało się, że jedyne na co jeszcze stać podopiecznych Eusebio to… kolejna czerwona kartka. Tym razem ostrym wejściem zapracował na nią Rafinha. Tymczasem w doliczonym czasie gry sędzia w dość kontrowersyjnych okolicznościach podyktował jedenastkę dla rezerw Barcelony, którą pewnie wykorzystał Lombán, zapewniając jeden punkt.

Zabrakło dojrzałości

Rezerwy Barcelony szczęśliwie zremisowały na własnym boisku z Numancią, choć kończyły mecz w dziewiątkę. Trudno się oprzeć wrażeniu, że gdyby trener i zawodnicy mieli większy bagaż doświadczenia, to goście zostaliby odesłani do domu bez punktu. Niestety trzeba mieć świadomość, że Barcelona B to zespół nastolatków kierowanych przez trenera bez doświadczenia w dorosłym futbolu i tylko czas może sprawić, że takie szalone mecze przestaną się przytrafiać. Kibice natomiast powinni być zadowoleni, bo w przypadku Barçy B podobne emocje powoli stają się normą.

Bramki:

1:0, Lobato (21’)
1:1, Natalio (53’)
1:2, Del Pino (83’)
2:2, Luis Alberto (85’)
2:3, Juanjo (87’)
3:3, Lombán (karny, 90+4’)

FC Barcelona B: Masip, Baliu, Sergi Gómez, Lombán, Grimaldo, Ilie, Espinosa (min. 62, Dongou), Rafinha, Lobato (min. 53, Sergi Roberto), Deulofeu (min. 67, Kiko Femenia) oraz Luis Alberto.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (35)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze