El Pivote to cotygodniowy felieton Anoopa Jethwa, ukazujący się na łamach Total Barça. Autor dogłębnie analizuje grę FC Barcelony dzieląc się swoimi przemyśleniami. Zachęcamy do wyrażania waszych opinii. W tym tygodniu tematem jest gra obrony FC Barcelony.
Kruchość obrony
„Gdzie jest Dani Alves?!” - krzyczał komentator, kiedy Mallorca strzeliła pierwszą bramkę, tracąc trzy w pierwszej połowie. „Był 5 metrów od napastnika” – wskazał drugi. Tak rozpoczął się kolejny weekend krytyki pod adresem bocznego obrońcy FC Barcelony. Zostawia za dużo miejsca na swojej stronie boiska – analizują eksperci. Przeciwko Sevilli Daniel Alves popełnił błąd, po którym Piotr Trochowski zdobył bramkę. W następnym meczu przeciwko Realowi Madryt podobnie, zresztą w tym samym rejonie boiska, zachował się Javier Mascherano, zmuszając Alvesa do wyjścia w przód, dając Cristiano Ronaldo miejsce na oddanie strzału. Po meczu z Mallorką wydaje się, że to po raz kolejny Brazylijczyk musi wziąć na siebie odpowiedzialność za utratę bramki. Czy to jednak na pewno jego błąd? Wyjaśnijmy.
Wszyscy wiemy, że były zawodnik Sevilli kocha atakować. Jego dynamizm, kiedy idzie do przodu, to radość do zapamiętania i ból dla kibiców i zawodników drużyny przeciwnej. Przypomnę choćby
target="_blank">tę bramkę z meczu z Realem. Czy gdyby nie zapewniał możliwości rozszerzenia akcji po prawej stronie boiska, nie mówilibyśmy, że jego czas się skończył? Z piłką u stóp przeciwnika, oczekuje się, że Dani Alves podejdzie wyżej, aby pomóc w wyższym pressingu, który lubił stosować poprzedni i obecny trener Barcelony. Jednym z kluczy gry pressingiem jest to, że zmusza przeciwnika do gry długą piłką, czym ryzykuje utratę posiadania, zagrywając najczęściej w miejsce, gdzie powinni stać już graczeBarçy. Wracając do meczu z Mallorką. Długa piłka została zagrana – Jordi Alba zagrał głową do tyłu – prawdopodobnie umyślnie, jednak to rozpoczęło problemy – piłka skończyła u Mascherano będącego pod presją napastnika gospodarzy.
W tym momencie najważniejsze dla Mascherano było możliwie jak najdokładniejsze podanie, bądź w ostateczności wybicie futbolówki na aut. Jordi Alba był kryty, więc napastnicy Mallorki wiedzieli, że w ostateczności piłka może być zagrana do bramkarza Barcelony. Po główce Alby wszystko działo się bardzo szybko, dlatego Dani Alves nie mógł przewidzieć, co zrobi Mascherano. Pereira, strzelec bramki, w tym momencie myślał o wywieraniu presji na Piqué, wyczerpując tym samym wszystkie możliwości zagrania dla Mascherano. Pomimo, że Alves mógł wracać nieznacznie szybciej, winą za utratę bramki należy obarczyć środkowego obrońcę, który nie może tracić piłek w tak niebezpiecznym rejonie boiska. To był kluczowy moment akcji, po której Mallorca zdobyła bramkę.
Uważam, że Dani Alves przynosi dużo więcej korzyści, kiedy jest aktywniejszy w ataku niż obronie; od czasu, kiedy piłka była w górze, do błędu Mascherano minęło siedem sekund; spójrzcie na samo zachowanie brazylijskiego obrońcy – przygotowany do ataku był pewny, że Mascherano wyjaśni sytuację. Argentyńczyk popełnił jednak prosty techniczny błąd, dając piłce odbić się od ziemi. Na domiar złego jego zamiary były na tyle jasne, że napastnik Mallorki z łatwością je odczytał. Z Javierem Mascherano będącym już poza akcją, Piqué musiał szybko zareagować, nie oceniając właściwe zagrożenia ze strony przeciwnika, zapominając o napastniku niebędącym w danej chwili przy piłce. Można mu jednak to wybaczyć, ponieważ był to jego pierwszy mecz od dwóch miesięcy. Koniec końców, kiedy Pereira mógł cieszyć się z bramki, Dani Alves znajdował się dużo bliżej własnej bramki, aniżeli Javier Mascherano. Kiedy porównacie reakcje obu graczy na utratę bramki – jasne jest, kto popełnił w tej sytuacji błąd. Wracając do Daniego Alvesa w ataku, pamiętajcie, kto podawał do Alexisa przy czwartej bramce dla Barcelony.
Błazenada w Szkocji
Nie sądzę, że którykolwiek fan FC Barcelony oczekiwał, że Celtic zagra inaczej niż zagrał, dlatego nie mogli oni czuć się rozczarowani. Kibice zawsze oczekują ofensywnej piłki nożnej, ale kiedy zdają sobie sprawę, kto przyjeżdża, to wiadomo, ż jedyne na co można liczyć, to stałe fragmenty gry i kontry. Presja związana z atakowaniem ustępuje, czy Culés się to podoba, czy nie. Ludzie na całym świecie byli zszokowani, że pomimo takiej przewagi w posiadaniu piłki, Barcelona strzeliła tylko jedną bramkę. Ta statystyka jest nieco fałszywa. Kiedy rywal choć trochę chce grąc piłką, wtedy faktczynie można mówić o niesamowitym, nieziemskim posiadaniu.
Obrona to nie tylko próba odzyskania futbolówki; chodzi o to, żeby zmusić przeciwnika, aby ten wchodził w określone strefy, zwłaszcza, kiedy nie chodzi o odzyskanie piłki. Dryżyny grające przeciwko Barcelonie są skupione, żeby nie dać nam żadnej przestrzeni w swoim polu karnym, zachęcając w ten sposób by podawać piłkę szerzej i oddając całe pole od linii środkowej do dwudziestego metra od bramki. Są szczęśliwi, abyśmy mieli piłkę w tych rejonach, mogąc utrzymać się na swoich pozycjach, nie wychodząc za bardzo do przodu.
Jak złamać takiego przeciwnika to temat na kolejny El Pivote, ale pozostaje pytanie, jak gracze Tito Vilanovy podarowali Celticowi dwie bramki. Zacznijmy od drugiej. Przeważnie, kiedy bramkarz wybija piłkę, to Busquets, a nie Xavi, wyjaśnia takie sytuacje, dlatego błąd był bardzo kosztowny. Jednak to środkowych obrońców uczy się od najmłodszych lat, że każda piłka może przejść przez linię pomocy, i to oni nie mogą dopuścić napastnika do sytuacji strzeleckiej. Oczywiście Xavi rzadko kiedy popełnia takie błędy, ale nie powinno to być zaskoczeniem. Bliżej atakującego Celticu był w tym przypadku Javier Mascherano i to on powinien przeszkodzić rywalowi w wejściu w pole karne. Widzicie do czego zmierzam?
Mascherano nie był uczony gry w środku obrony od najmłodszych lat. Za kadencji Guardioli wiedział, że nie jest typowym środkowym obrońcą, dlatego cały czas musiał pamiętać o podstawach gry na tej pozycji. Można powiedzieć, że w tym roku na tyle przyzwyczaił się do swojej nowej roli, że zapomniał o tych podstawach. Niektórzy powiedzą, że poczuł się zbyt pewnie i ja jestem jednym z nich. Javier Mascherano, jako środkowy obrońca za Tito Vilanovy, to zupełnie inny Mascherano Guardioli. Dlatego nie mogę się doczekać powrotu pary Puyol – Piqué.
Pierwsza bramka dla Celticu padła po rzucie rożnym. Nie jestem pewien, czy powinienem poświęć miejsce w moim felietonie na wytłumaczenie różnicy wzrostu między Víctorem Wanyamą a Jordim Albą; to chyba oczywiste. Dlaczego to Alba krył Kenijczyka? Tego się nie dowiemy. Problemem jest jednak mała liczba graczy chroniąca dostępu do bramki, szczególnie braki przy słupkach. Od razu przypomina się sytuacja Sergio Ramosa, po której Real Madryt zdobył prowadzenie w meczu z Barceloną. Wiemy, że nasi zawodnicy nie są wysocy. Dlatego nie będziemy wygrywać wszystkich głowek w polu karnym, czy to kryjąc 1 na 1, czy strefowo. Musimy się przygotować, że środkowi obrońcy, czy każdy inny wyższy gracz rywali, przeskoczy zawodników FC Barcelony, dlatego powinniśmy ustawiać więcej graczy przy słupkach.
Víctor Valdés za każdym razem, kiedy piłka leci w pole karne, musi się zatrzymać, żeby zobaczyć, gdzie ona spadnie. Bramkarz Barcelony wie, że nie pokryje obu słupków i nawet nie stara się tego robić, poprzez jakieś niesamowite parady. Vilanowa będzie musiał zrozumieć, że nawet z Piqué, Puyolem i Busquetsem, rzuty rożne będą wielkim zagrożeniem, ponieważ rywale znają naszą słabość i zawsze się na to przygotowują.
Ogólnie rzecz biorąc ze zdrową obroną nie wolno nam zapomnieć, jak dobrze potrafimy bronić, ale teraz, kiedy pięta achillesowa Barcelony została odsłonięta, priorytetem jest znalezienie solidnych zmienników mogących szybko uczyć się na błędach i poprawiającyh się z meczu na mecz. Nawet z Piqué, Puyolem, Marquezem i Milito, Barcelona skończyła z Yaya Touré na środku obrony w dwóch finałach. Z Mascherano na stoperze wygrała kolejną Ligę Mistrzów. Od tamtej pory jego gra się poprawiła, czy pogorszyła? Czy Piqué się polepszył? Czy Puyol w końcu jest częściej zdrowy, niż kontuzjowany? Jeżeli odpowiesz sobie na te trzy pytania, mając Songa i Bartrę, jako alternatywę, twoje obawy związane z obroną zniknęły? Jeżeli nie, pocieszeniem jest najlepszy start w historii la Liga. Czas jest po naszej stronie, do końca sezonu dużo czasu, problemy mogą zostać rozwiązane, a co najważniejsze Piqué i Puyol mają chwilę, aby dojść do formy.
Komentarze (39)