Ten niepodważalnej klasy zawodnik już 30 czerwca przyszłego roku będzie wolnym zawodnikiem. Jednak w Barcelonie pozycja fałszywej dziewiątki jest zarezerwowana dla Messiego, dlatego, mimo że propozycja jest kusząca, wymaga nakreślenia konkretnego planu.
Fernando Llorente potwierdził swoją decyzję o opuszczeniu klubu Atheltic Bilbao 30 czerwca przyszłego roku, co oznacza, że jeden z najbardziej rozchwytywanych snajperów La Liga pojawi się na rynku transferowym, i to bez konieczności płacenia odstępnego jego byłemu pracodawcy. Jakiś czas temu jego nazwisko łączono z wieloma klubami, zarówno hiszpańskim jak i z pozostałych części Europy, między innymi z Barçą.
W tym momencie, w środowisku Barcelony, transfer Llorente nie został uznany za priorytetowy, mimo że mógłby być częścią słynnego „planu B", o który od czasu do czasu upominają się media i kibice. Miałby on być rozwiązaniem problemów z pokonaniem defensywy takiej, jaką zaprezentował Celtic Glasgow. Dlaczego więc Tito Vilanova nie uznał za konieczne podjęcie kroków mających na celu zatrudnienia tego zawodnika?
To oczywiste, że piłkarz o takich umiejętnościach jak Fernando Llorente, wpasowałby się do składu prawie każdej drużyny. Jednak właśnie to „prawie" okazuje się być kluczowym problemem. Mogłoby być mu ciężko zaadaptować się do stylu Barçy. Nie należy też zapominać, że fundamentalny dla barcelońskiego systemu zawodnik - Leo Messi, zajmuje pozycję fałszywej dziewiątki. Można to było zaobserwować w przypadku „sępów pola karnego" jak Samuel Eto'o i Zlatan Ibrahimovic, którzy musieli opuścić drużynę, lub Davida Villi, który trafił na lewe skrzydło.
Wielu myśląc o „planie B" ma przed oczami zawodnika podobnego do Henrika Larssona, który zbliżając się do końca swojej kariery (niebawem miał skończyć 33 lata), zaakceptował drugoplanową rolę w drużynie Franka Rijkaarda. Jednak łatwo zapomnieć, że Henka zgodził się pełnić tę rolę jedynie przez jeden sezon. Mając w ręku wygraną Ligę Mistrzów, odszedł do Helsinborgu.
I tu jest właśnie sedno sprawy. Jeśli Larsson nie chciał ponosić kosztów bycia rezerwowym, to jak Fernando Llorente, reprezentant Hiszpanii, mistrz świata i Europy, znajdujący się u szczytu swojej kariery (27 lat), zaakceptuje przybranie barw blaugrana tylko po to, by być alternatywą w niektórych meczach? To jasne, że minuty gry są wyjątkowo cenne zarówno dla Pedro, Villi jak i Alexisa; nie wspominając o młodych canteranos. Tym bardziej byłyby cenne dla takiego zawodnika, jak Llorente, przyzwyczajonego do bycia podporą ataku.
Po analizie argumentów „przeciw" nadszedł również czas na te „za". Llorente to zawodnik o dobrej technice w grze z piłką przy nodze, świetnie grający głową i potrafiący oddać strzał zza pola karnego. Możliwość wolnego transferu znacznie obniża koszty jego zatrudnienia. Co więcej, doskonale zna on większość zawodników Barçy, dzięki wspólnym występom w reprezentacji.
Czy ze względu na Llorente Barcelona zmieni swoją opinię na temat potrzeby wprowadzenia „planu B"? 69 goli strzelonych przez drużynę Tito Vilanovy w 23 oficjalnych spotkaniach pozostawia tę dyskusję otwartą.
Komentarze (76)