Leo Messi wziął udział w akcji promocyjnej Turkish Airlines (jeden ze sponsorów FC Barcelony). Podczas konferencji prasowej nie mogło zabraknąć pytań o jego stan zdrowia. Piłkarz samodzielnie wszedł do sali i z uśmiechem na twarzy powitał dziennikarzy.
Messi trenował dziś w Ciutat Esportiva. Najpierw ćwiczył na siłowni, a później indywidualnie truchtał po murawie, poruszając się o własnych siłach bez żadnego problemu.
- Gdy poczułem ból, myślałem o najgorszym. Ale czuję się dobrze, dużo lepiej niż wczoraj, na szczęście to tylko stłuczenie. Nie wiem czy zagram w niedzielę, to zależy od postępów w leczeniu. Najlepszą rzeczą jest to, że to nie było nic więcej poza stłuczeniem - powiedział Messi.
- Czułem ból, ale zobaczylem lukę i chciałem grać. Nie miałem jednak siły, aby podnieść piłkę - powiedział o swojej akcji tuż po zderzeniu z bramkarzem Benfiki.
- Gdy leżałem na noszach myślałem o najgorszym, że przez długi czas będę wyłączony z gry. Myślałem, że to była ostatnia piłka, jakiej dotknąłem przez długi czas. Potem, w sztani lekarze wykluczyli poważniejszy uraz i byłem znacznie spokojniejszy. Ale ze mną czy beze mnie zespół byłby taki sam. W tej drużynie jest wielu zawodników, dzięki którym moja nieobecność byłaby niezauważalna. - dodał.
- Nadal twierdzę, że to mogło zdarzyć się na treningu i w jakimkolwiek meczu. Zawsze gdy wychodzisz na boisko istnieje ryzyko kontuzji.
- Jestem bardzio wdzięczny za wyrazy wsparcia od wszystkich ludzi. Nie mogłem odpowiedzieć, ale dzwonili do mnie i pisali ze wszystkich stron. To uczucie, jakim mnie darzą, sprawia że czuję się szczęśliwy. Rekord Müllera? Nie jest moją obsesją, choć oczywiście miło byłoby go pobić.
Zapytany o ostatnie słowa José Mourinho na temat Złotej Piłki, nie chciał wchodzić w polemikę. - 7 stycznia poznamy zwycięzcę - powiedział.
Komentarze (113)